Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

Związ­ki, nie tyl­ko nie­sa­kra­men­tal­ne, lecz tak­że te, któ­re moż­na nazwać nie­mał­żeń­ski­mi, nie ucho­dzi­ły w Pol­sce za sza­no­wa­ne. Dopie­ro od nie­daw­na moż­na zauwa­żyć zmia­nę w tej kwe­stii, ale nadal wie­le osób nie może wziąć ślu­bu, bo wg pań­stwa ich związ­ki nie zasłu­gu­ją na ofi­cjal­ne uzna­nie. O parach, któ­re nie sfor­ma­li­zo­wa­ły związ­ku, mówi­ło się z dez­apro­ba­tą, świad­czy o tym ślad języ­ko­wy w posta­ci fra­ze­olo­gi­zmów np. żyć w grze­chu. Ist­nie­je jed­nak okre­śle­nie, któ­re każ­dy zna, ale nie każ­dy wie, skąd ono się wzięło.

Sza­now­ni Pań­stwo, żyję na kocią łapę!

Na łapę albo na rękę, bo to uści­śnię­ciem dło­ni potwier­dza się wie­le umów, któ­re są nieformalne.

Na kocią, bo koty nie mają dobre­go pija­ru: kocia muzy­ka jest peł­na fał­szu, kocie zamia­ry są uzna­wa­ne za nie­szcze­re, życie na kocią łapę to bycie w fał­szy­wym związ­ku. Na świad­ków Jeho­wy mówio­no „kocia­rze”, a ich reli­gię nazy­wa­no „kocią wia­rą”, okre­śle­nie to podob­no wzię­ło się od nie­miec­kie­go sło­wa „kacerz” [sek­ciarz, here­tyk], ale ludzie sko­ja­rzy­li to sło­wo z nie­miec­kim „Kat­ze” [kot] – okre­śle­nie funk­cjo­no­wa­ło zatem do ozna­cze­nia wyznaw­ców innej wia­ry niż katolicka.

Na kocią łapę to żyć w związ­ku tak, jak się chce — niby grzesz­nie, ale koty lubią cho­dzić wła­sny­mi drogami 😉

Chcesz zapisać się na korepetycje?