Wstęp:

Śre­dnio­wie­cze było okre­sem, gdy pano­wa­ła duża śmier­tel­ność. Ludzie ginę­li pod­czas licz­nych wojen oraz wsku­tek cho­rób (np. pan­de­mia dżu­my). Z tego wzglę­du śmierć była wszech­obec­na – ludzie spo­ty­ka­li się z nią nie­ustan­nie; była ele­men­tem codzien­no­ści. Wia­ra chrze­ści­jań­ska, któ­ra mia­ła wiel­ki wpływ na epo­kę, gło­si­ła hasło „memen­to mori”. Przy­po­mi­na­ła o moż­li­wo­ści rychłej śmier­ci i koniecz­no­ści bycia na nią goto­wym, bo wte­dy sta­je się przed Sądem Osta­tecz­nym. Istot­nym ele­men­tem kul­tu­ry był tak­że motyw „dan­ce maca­bre”, czy­li tań­ca śmier­ci, któ­ry sym­bo­li­zo­wał rów­ność wszyst­kich — bez wzglę­du na stan  wobec umie­ra­nia. To tłu­ma­czy, dla­cze­go w śre­dnio­wie­czu poka­zy­wa­nie pięk­nej śmier­ci było aż tak waż­ne. Z tego wzglę­du wytwo­rzo­no dwa głów­ne wzor­ce oso­bo­wo­ści, któ­re nale­ża­ło naśla­do­wać: świę­te­go i ryce­rza. Te wzor­ce uka­zy­wa­ły, jak powin­no się dobrze żyć i pięk­nie umie­rać, by zasłu­żyć na chwa­łę na zie­mi oraz pobyt w raju.

Rozwinięcie (“Legenda o świętym Aleksym”):

W “Legen­dzie o św. Alek­sym” poja­wia się wzór świę­te­go, któ­ry wyrze­ka się ziem­skich dóbr, aby zbli­żyć się do Boga. Póź­niej­szy świę­ty żył jako niko­mu nie­zna­ny żebrak. “Pięk­ne umie­ra­nie” świę­te­go Alek­se­go pole­ga­ło na tym, że umar­twiał on cia­ło, ale w zamian pie­lę­gno­wał rela­cję z Bogiem. Jako asce­ta był przy­kła­dem zdy­scy­pli­no­wa­ne­go człowieka:

  • ukry­wał się przed swo­ją kró­lew­ską rodzi­ną (nie chciał, żeby go zna­leź­li i “ura­to­wa­li”, czy­li zmu­si­li do życia w luksusie)
  • zre­zy­gno­wał z mał­żeń­stwa (uciekł w noc poślubną)
  • naka­zał swo­jej żonie Fami­ja­nie zaj­mo­wa­nie się jał­muż­ną i biednymi
  • przez lata stop­nio­wo umie­rał z nędzy
  • zgi­nął po wie­lo­let­nim koczo­wa­niu przy scho­dach swo­je­go pała­cu, niko­mu nieznany

W przy­pad­ku świę­te­go Alek­se­go pięk­ne umie­ra­nie było waż­nym moty­wem w lite­ra­tu­rze śre­dnio­wiecz­nej, ponie­waż poka­zy­wa­ło, że życie ziem­skie jest jedy­nie eta­pem spraw­dze­nia duszy. Życie mia­ło jedy­nie być testem, czy dusza zasłu­gu­je na pobyt w raju. Alek­sy umar­twiał cia­ło, ale pie­lę­gno­wał rela­cję z Bogiem, bo chciał zasłu­żyć na raj­skie życie. Jako asce­ta stał się wzo­rem do naśla­do­wa­nia i poka­zy­wał, że ziem­skie dobra oraz rela­cje mię­dzy­ludz­kie są tyl­ko chwi­lo­we, a praw­dzi­wym ojcem i miło­ścią jest Stwór­ca. Jego pięk­na śmierć obja­wi­ła się w cudach: w Rzy­mie na znak jego śmier­ci dzwo­ny same zaczę­ły bić, a jego cia­ło wydzie­la­ło pięk­ną róża­ną woń i uzdra­wia­ło tych, któ­rzy się do nie­go zbliżyli.

Rozwinięcie (kontekst):

Motyw pięk­ne­go umie­ra­nia – ars morien­di – poja­wia się tak­że w “Pie­śni o Rolan­dzie”. Rycerz Roland umie­ra nie jako asce­ta, lecz jako wojow­nik na polu bitwy. Wyko­nu­je przy tym cały arse­nał sym­bo­licz­nych gestów: wspi­na się na wzgó­rze, by umie­rać jak Chry­stus — bli­sko nie­ba. Kła­dzie się krzy­żem, wycią­ga rękę do nie­ba i odwra­ca gło­wę w stro­nę Hisz­pa­nii na znak nie­ustan­nej goto­wo­ści do wal­ki z poga­na­mi. Tym samym reali­zu­je ide­ał rycer­sko­ści – ginie na polu bitwy, wal­cząc do ostat­niej chwi­li. Nawet w sytu­acji, gdy był pewien, że to jego ostat­nie chwi­le, zacho­wał się god­nie i zaak­cen­to­wał swo­je odda­nie Bogu i Francji.

Zakończenie (podsumowanie):

Pięk­na śmierć była waż­nym moty­wem w lite­ra­tu­rze śre­dnio­wiecz­nej, ponie­waż oswa­ja­ła ludzi z prze­mi­ja­niem i poka­zy­wa­ła, że nie ma się cze­go bać. Było to istot­ne (szcze­gól­nie w cza­sach, gdy tysią­ce ludzi ginę­ły wsku­tek cho­rób) i poka­zy­wa­ło, że nawet w chwi­li śmier­ci czło­wiek może zacho­wać god­ność. To kon­tra­sto­wa­ło np. wido­kiem żebra­ków umie­ra­ją­cych na uli­cach. Lite­ra­tu­ra śre­dnio­wiecz­na napa­wa­ła opty­mi­zmem i wle­wa­ła nadzie­ję w ser­ca ludzi, któ­rzy po pro­stu bali się śmier­ci. Dzię­ki “Legen­dzie o św. Alek­sym” mogli oni wycią­gnąć wnio­sek, że śmierć nie jest strasz­na, bo liczy się życie duszy w raju, nato­miast “Pieśń o Rolan­dzie” poka­zy­wa­ła, że czło­wiek zacho­wa god­ność w swo­ich ostat­nich chwi­lach. Będzie boha­te­rem i sam zade­cy­du­je, gdzie tra­fi po śmierci.