Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

Jan Kocha­now­ski – Frasz­ki, pie­śni, tre­ny (wybór do egza­mi­nu ósmo­kla­si­sty i matu­ry) – Pro­dukt ze skle­pu Baba od polskiego

Peł­ne opra­co­wa­nie poezji Jana Kocha­now­skie­go, któ­re są oma­wia­ne w szko­le pod­sta­wo­wej i ponad­pod­sta­wo­wej. Wier­sze zosta­ły zin­ter­pre­to­wa­ne, wyja­śni­łam ich sym­bo­li­kę i gene­zę. Plik ma 11 stron. Znaj­dziesz je w MOIM SKLEPIE

Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

Jan Kocha­now­ski (ur. praw­do­po­dob­nie w 1530 roku w Sycy­nie pod Zwo­le­niem, zm. 22 sierp­nia 1584 roku w Lubli­nie) – pol­ski poeta, tłu­macz, dra­ma­turg, sekre­tarz kró­lew­ski, dyplo­ma­ta, dwo­rza­nin, a tak­że praw­nik i woj­ski san­do­mier­ski. Jest uwa­ża­ny za naj­wy­bit­niej­sze­go poetę pol­skie­go odro­dze­nia, a jego twór­czość wywar­ła ogrom­ny wpływ na kształ­to­wa­nie się języ­ka i lite­ra­tu­ry polskiej.

Bio­gra­fia:

  • Dzie­ciń­stwo i młodość

Pocho­dził ze śred­nio­za­moż­nej rodzi­ny szla­chec­kiej. W wie­ku 14 lat roz­po­czął stu­dia na Aka­de­mii Kra­kow­skiej. Po śmier­ci ojca (1547) i naby­ciu praw spad­ko­wych (1550) wyru­szył w podróż po Euro­pie, któ­ra trwa­ła 15 lat.

  • Okres stu­diów zagranicznych

Stu­dio­wał na uni­wer­sy­te­tach w Kró­lew­cu, Padwie i Fran­cji. Utrzy­my­wa­ła go rodzi­na, a póź­niej mece­na­si. Zetknął się z ruchem reformatorskim.

  • Lata karie­ry dworskiej

Po powro­cie do Pol­ski w 1559 roku roz­po­czął służ­bę dwor­ską u róż­nych moż­no­wład­ców. W 1564 roku został sekre­ta­rzem kró­lew­skim Zyg­mun­ta Augu­sta. W tym okre­sie powsta­ła znacz­na część jego utwo­rów, m.in. frasz­ki, pie­śni „Odpra­wa posłów grec­kich” i „Psał­terz Dawidów”.

  • Okres czar­no­le­ski

W 1570 roku osiadł w Czar­no­le­sie, mająt­ku po ojcu, gdzie poświę­cił się twór­czo­ści lite­rac­kiej. W tym okre­sie powsta­ły „Tre­ny”, a tak­że nowe pie­śni i fraszki.

KALENDARIUM:


1530

Uro­dze­nie się Jana Kocha­now­skie­go w Sycy­nie. Rodzi­ce: Piotr Kocha­now­ski her­bu Kor­win i Anna Bia­ła­czow­ska her­bu Odrowąż.

1544 – 1551

Edu­ka­cja w Aka­de­mii Krakowskiej.

1547

Śmierć Pio­tra Kocha­now­skie­go, ojca Jana.

1551 – 1552

Roz­po­czę­cie stu­diów w Kró­lew­cu, zna­czą­cym ośrod­ku reformacji.

1552

Naj­wcze­śniej­szy zna­ny dokład­nie dato­wa­ny utwór poetyc­ki Jana – łaciń­ski czte­ro­wiersz, zapi­sa­ny w Królewcu.

1552 – 1559

Stu­dia w Padwie pod opie­ką F. Robor­tel­la. Począ­tek twór­czo­ści lite­rac­kiej w języ­ku łacińskim.

1557

Powsta­nie „Pie­śni o poto­pie” i “Cze­go chcesz od nas, Panie”.

1560

Zgon mat­ki Jana, Anny Kochanowskiej.

1561

Napi­sa­nie „O śmier­ci Jana Tarnowskiego”.

1562

Wyda­nie „Zuzan­ny”, poema­tu epickiego.

1564 – 1566

Two­rze­nie poema­tów „Sza­chy”, „Zgo­da”, „Satyr” i „Dzi­ki Mąż”.

1564

Jan Kocha­now­ski zosta­je sekre­ta­rzem królewskim.

1567

Udział w wypra­wie kró­lew­skiej na Moskwę. Two­rze­nie „Muzy”, dedy­ko­wa­nej Myszkowskiemu.

1569

Stwo­rze­nie „Hoł­du pru­skie­go” z oka­zji hoł­du księ­cia Albrech­ta II w Lublinie.

1574

Prze­pro­wadz­ka Kocha­now­skie­go do Czarnolasu.

1575

Ślub z Doro­tą Pod­lo­dow­ską, naro­dzi­ny sze­ściu córek (trzy zmar­ły w dzie­ciń­stwie) oraz syna. Uczest­nic­two w zjeź­dzie szla­chec­kim w Stężycy.

1578

Pre­mie­ra „Odpra­wy posłów grec­kich” w Ujazdowie.

1579

W Kra­ko­wie uka­zu­je się wier­szo­wa­na para­fra­za „Psał­te­rza Dawi­do­we­go”. Śmierć cór­ki Urszuli.

1580

Publi­ka­cja “Tre­nów.

1584

Wyda­nie „Fra­szek” i „Fori­co­enia”, zbio­rów fra­szek pol­skich i łaciń­skich oraz łaciń­skich elegii. 

Nagły zgon Kocha­now­skie­go w Lubli­nie 22 sierp­nia. Przy­czy­ny śmier­ci są nie­ja­sne; spe­ku­lu­je się o uda­rze mózgu lub zawa­le ser­ca. Pocho­wa­ny w Zwoleniu.

1585

Pierw­sze zbio­ro­we wyda­nie „Pie­śni Jana Kocha­now­skie­go. Księ­gi dwo­je” z cyklem „Pieśń świę­to­jań­ska o Sobótce”.

1587

Publi­ka­cja „Pro­po­rzec albo Hołd pru­ski”, zwią­za­na z hoł­dem pru­skim z 1569 roku.

1590

Wyda­nie „Frag­men­ta albo Pozo­sta­łe pisma”, w tym „Pie­śni kil­ka” z róż­nych okre­sów życia.


Naj­waż­niej­sze dzieła:

  • Frasz­ki: zbiór krót­kich utwo­rów wier­szo­wa­nych o róż­no­rod­nej tema­ty­ce, od żar­to­bli­wej po poważną.

  • Pie­śni”: zbiór liry­ków, w któ­rych poeta wyra­ża swo­je uczu­cia i reflek­sje na temat życia, śmier­ci, miło­ści i Boga.

  • Odpra­wa posłów grec­kich”: tra­ge­dia wzo­ro­wa­na na antycz­nych tra­ge­diach oraz histo­rii woj­ny tro­jań­skiej, poru­sza­ją­ca pro­blem wła­dzy i zdrady.

  • Psał­terz Dawi­dów: prze­kład psal­mów biblij­nych na język polski.

  • Tre­ny: cykl 19 ele­gii poświę­co­nych Urszulce.

Poglą­dy filozoficzne:

  • Kocha­now­ski był huma­ni­stą, co ozna­cza, że w cen­trum jego zain­te­re­so­wa­nia stał czło­wiek i jego wartości.

  • Cenił sto­ic­ki spo­kój i umiar.

  • Uwa­żał, że czło­wiek powi­nien dążyć do szczę­ścia i har­mo­nii życia (epi­ku­re­izm i stoicyzm).

  • Był głę­bo­ko wie­rzą­cym katolikiem.

Poglą­dy polityczne:

  • Kocha­now­ski był patrio­tą i trosz­czył się o losy Pol­ski (cno­ta).

  • Uwa­żał, że wła­dza powin­na słu­żyć dobru wspólnemu.

  • Kry­ty­ko­wał wady szlach­ty i nie­rząd w państwie.

Kon­cep­cja poety i poezji:

  • Kocha­now­ski uwa­żał, że poeta jest natchnio­nym przez Boga twór­cą, któ­ry ma do speł­nie­nia misję edu­ka­cyj­ną i moral­ną (homo artifex).

  • Poezja powin­na być pięk­na, mądra i pouczająca.

  • Poeta powi­nien dążyć do dosko­na­ło­ści języ­ka i formy.

Wpływ na kulturę:

  • Twór­czość Kocha­now­skie­go wywar­ła ogrom­ny wpływ na kształ­to­wa­nie się języ­ka i lite­ra­tu­ry polskiej.

  • Jest uwa­ża­ny za ojca pol­skiej poezji.

Cie­ka­wost­ki:

  • Kocha­now­ski był poli­glo­tą – wła­dał kil­ko­ma językami.

  • Inte­re­so­wał się astro­no­mią i astrologią.

  • Był tłu­ma­czem m.in. Hora­ce­go i Owidiusza.

Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

Jan Kocha­now­ski – Frasz­ki, pie­śni, tre­ny (wybór do egza­mi­nu ósmo­kla­si­sty i matu­ry) – Pro­dukt ze skle­pu Baba od polskiego

Peł­ne opra­co­wa­nie poezji Jana Kocha­now­skie­go, któ­re są oma­wia­ne w szko­le pod­sta­wo­wej i ponad­pod­sta­wo­wej. Wier­sze zosta­ły zin­ter­pre­to­wa­ne, wyja­śni­łam ich sym­bo­li­kę i gene­zę. Plik ma 11 stron. Znaj­dziesz je w MOIM SKLEPIE

Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

PIEŚNI

Inspi­ro­wa­ne sta­ro­żyt­ny­mi pie­śnia­mi „car­men”, ale sta­no­wią nowy rodzaj poezji – liry­ki prze­zna­czo­nej do czy­ta­nia. Napi­sa­ne wier­szem syla­bicz­nym, poruszają 

róż­ne  tema­ty: zachwy­tu nad natu­rą, patrio­ty­zmu, roz­wa­żań moral­nych, miło­snych unie­sień, pochwa­ły wiej­skie­go życia. Łączą  w sobie powa­gę i potocz­ność, żart, zawie­ra­ją alu­zje do życia auto­ra, ale bez nad­mia­ru szcze­gó­łów. Wystę­pu­ją­cy w nich pod­miot lirycz­ny  ujaw­nia swo­ją oso­bo­wość, poglą­dy i refleksje.

Naj­więk­szy zbiór wyda­ny w 1586 roku (Księ­gi pierw­sze i Księ­gi wtó­re) – 49 utworów.

Pieśń świętojańska o Sobótce


Sobót­ka to ina­czej dzień prze­si­le­nia let­nie­go, Noc Kupa­ły, naj­krót­sza noc w roku, wypa­da w nocy z 21 na 22 czerw­ca. W „Pie­śni świę­to­jań­skiej o Sobót­ce” mamy opis oby­cza­ju ludo­we­go, w któ­rym weź­mie udział 12 panien wystro­jo­nych i goto­wych na świę­to­wa­nie. Wszyst­ko dzie­je się w Czar­no­le­sie, któ­ry jest  uka­za­ny jak Arka­dia (raj). Sobót­ka to świę­to płod­no­ści, ognia, miło­ści. Tej nocy suk­nie dziew­cząt są ozdo­bio­ne kwia­ta­mi papro­ci, ponie­waż legen­da gło­si­ła, że odna­le­zie­nie kwia­tu papro­ci dawa­ło mają­tek i szczę­ście. W pie­śni pierw­sza z panien zapra­sza pozo­sta­łe, by wraz z nią cele­bro­wa­ły ten czas; zachę­ca też dzie­ci do uczcze­nia tra­dy­cji; bo zazwy­czaj wszy­scy są zaję­ci cięż­ką pra­cą i brak im cza­su na modli­twę.  Pan­na wyra­ża też myśl, że czło­wiek bez boskiej pomo­cy nie­wie­le osią­gnie. Dru­ga z panien mówi o tym, że zatra­ca się w tań­cu, kie­dy tań­czy, to zapo­mi­na o wszyst­kich pro­ble­mach, mówi też, że nie war­to się stre­so­wać, bo przez to czło­wiek się sta­rze­je. Trze­cia mówi o tym, że ludzie zosta­li stwo­rze­ni do śmie­chu i roz­ryw­ki, chce więc roz­ba­wić wszyst­kich. W jej opo­wie­ści poja­wia się motyw miło­ści: dziew­czy­na pro­si wybra­ne­go przez sie­bie chło­pa­ka o zało­że­nie na gło­wę wian­ka, co mia­ło­by ozna­czać odwza­jem­nie­nie uczuć. Kolej­na z panien mówi, że jej wybra­nek Szy­mek nie odwza­jem­nia jej uczuć i jest nie­mi­ły dla innych. Następ­na opi­su­je, jak wyglą­da życie latem na wsi: wów­czas paste­rze two­rzą instru­men­ty, wszy­scy są zmę­cze­ni upa­łem. Kolej­na pan­na mówi o tym, że bar­dzo tęsk­ni za jej uko­cha­nym, ma przez nie­go zła­ma­ne ser­ce, bo on woli spę­dzać czas na polo­wa­niach; następ­na o tym, że jest opie­kun­ką zwie­rząt, nie ma też zamia­ru dać niko­mu swo­je­go wian­ka, a kolej­na opo­wia­da, że zosta­ła zra­nio­na. W pie­śni opo­wia­da się też histo­rię pew­nej dziew­czy­ny, któ­ra zosta­ła pod­stę­pem zwa­bio­na przez szwa­gra do lasu i tam pod­da­na tor­tu­rom, jed­nak uda­ło jej się napi­sać kart­kę do swo­jej sio­stry i opi­sać, co ją spo­tka­ło. W utwo­rze wystę­pu­ją tak­że moty­wy fan­ta­stycz­ne o prze­mia­nie węża w jaskół­kę, a dziew­czy­ny w sło­wi­ka; opo­wia­da się też o nie­szczę­ściu w miło­ści, bo chło­pak nie liczy się ze zda­niem dziew­czy­ny. W pie­śni jede­na­stej poja­wia się apo­stro­fa do skrzyp­ka, jest mowa o tań­cu i byciu miłym. Za to naj­waż­niej­sza wyda­je się opo­wieść dwu­na­stej dziew­czy­ny w dwu­na­stej pie­śni, któ­ra zaczy­na się do słów: „Wsi spo­koj­na, wsi weso­ła” i  wyra­ża pochwa­łę życia na wsi. Według niej to ide­al­ne miej­sce do życia, ponie­waż na wsi ludzie są uczyn­ni, pogod­ni, poboż­ni, a w mia­stach pędzą za karie­rą i mająt­kiem, zatra­ca­ją kon­takt z natu­rą. Na doda­tek rol­nik potra­fi zadbać o rodzi­nę i zna­leźć czas na odpo­czy­nek. Każ­dy ma tu swo­ją rolę i żyje z nią w zgo­dzie: kobie­ty opie­ku­ją się domem i dzieć­mi, są pomo­cą dla męż­czyzn w każ­dej dzie­dzi­nie życia. Tak, tak, to mowa o rolach spo­łecz­no-kul­tu­ro­wych, któ­re w szes­na­stym wie­ku, gdy utwór powsta­wał, koja­rzy­ły się z har­mo­nią świa­ta.  W pie­śni  wieś zosta­ła uka­za­na jako miej­sce spo­ko­ju, raj (Arka­dia), wspa­nia­łe miej­sce do życia.

Pieśń XXV „Czego chcesz od nas panie” 

Pieśń „Cze­go chcesz od nas panie” jest też hym­nem, bo zawie­ra ele­men­ty dzięk­czyn­ne, pochwal­ne i bła­gal­ne. Jej tytu­łem stał się inci­pit, zatem pierw­szy wers tek­stu.  Pod­miot lirycz­ny to pod­miot zbio­ro­wy, oso­by wie­rzą­ce, któ­re zwra­ca­ją się do chrze­ści­jań­skie­go Boga (to apo­stro­fa), któ­re­go nazy­wa­ją Panem i pyta­ją się reto­rycz­nie, cze­go by On chciał od ludzi za to, że stwo­rzył im taki pięk­ny świat. Pod­miot lirycz­ny stwier­dza, że na pew­no nie chce On zło­ta, wystar­czy modli­twa.  Oso­by mówią­ce w wier­szu wychwa­la­ją  Stwór­cę i jego dzie­ła, pod­kre­śla­ją, że cała przy­ro­da się Go słu­cha, dzię­ki nie­mu jest porzą­dek na świe­cie, pory roku nastę­pu­ją po sobie, a każ­da z nich daje też coś ludziom. Cyklicz­ność spra­wia, że ist­nie­je porzą­dek. Na koń­cu pod­miot pro­si Boga o opie­kę. W hym­nie tym, któ­ry jest mani­fe­stem reli­gij­nym, uwi­dacz­nia się też rene­san­so­we umi­ło­wa­nie do har­mo­nii, a Bóg został poka­za­ny jako deus arti­fex, czy­li boski arty­sta, archi­tekt, któ­ry dosko­na­le zapla­no­wał dzie­ło sztu­ki, jakim jest świat. Uwi­dacz­nia się tu też sto­ic­ki pan­te­izm, według któ­re­go Bóg obja­wiał się w struk­tu­rze wszech­świa­ta, a nie poza nim. Czło­wiek zaś jest czę­ścią tego dzieła. 


Pieśń III z Ksiąg II „Nie wierz Fortunie” 


W pie­śni „Nie wierz For­tu­nie” pod­miot lirycz­ny wyra­ża nie­uf­ność wobec rzym­skiej bogi­ni śle­pe­go losu. To z jej posta­cią zwią­za­ne są powie­dze­nia „for­tu­na kołem się toczy” oraz „koło for­tu­ny”, oba ozna­cza­ją, że raz jest dobrze, a raz źle — taki jest porzą­dek życia, że raz jeste­śmy na górze koła, a raz w dole, dzię­ki temu może­my doce­nić szczę­śli­we chwi­le. Tę har­mo­nię losu i żądzę osią­ga­nia szczę­ścia obra­zo­wa­no bar­dzo dosłow­nie: malo­wa­no ludzi przy­cze­pio­nych do koła. Ci, któ­rzy byli spra­gnie­ni powo­dze­nia, wspi­na­li się po kole, aż zdo­by­wa­li jego szczyt, bycie na dole ozna­cza­ło nie­po­wo­dze­nie. Kołem tym krę­ci­ła jed­nak kobie­ta, Fortuna. 

Pod­miot lirycz­ny w pie­śni ostrze­ga szczę­śli­wych, że ich szczę­ście nie będzie trwa­ło wiecz­nie, a czło­wiek musi być zawsze przy­go­to­wa­ny na smu­tek i ból, bo nie wia­do­mo kie­dy, ale wia­do­mo, że na pew­no nadej­dzie. Ludzie ota­cza­ją innych szczę­śli­wych nie dla­te­go, że ich lubią, ale dla pie­nię­dzy lub sła­wy. War­to zatem zadbać o coś, co nie jest takie zmien­ne jak szczę­ście i to pie­lę­gno­wać. Tą war­to­ścią jest cno­ta, to ona zapew­nia czy­ste sumie­nie, więc nic już nie może czło­wie­ko­wi zaszko­dzić. Cno­ta chro­ni przed złem i zapew­nia spo­kój po śmier­ci, a wszyst­ko inne w życiu jest spra­wą przy­pad­ków i trud­no cokol­wiek przewidzieć.


Pieśń IX z Ksiąg II „Nie porzucaj nadzieję” 


W pie­śni „Nie porzu­caj nadzie­ję” pod­miot lirycz­ny mówi o tym, że nawet po trud­nych chwi­lach przy­cho­dzą dobre, więc trze­ba mieć cią­gle nadzie­ję na lep­sze cza­sy. Porów­nu­je on cyklicz­ność pór roku i liście spa­da­ją­ce z drzew oraz poja­wia­ją­ce się na nich na wio­snę do cyklicz­no­ści w życiu czło­wie­ka. Czło­wiek jest prze­cież ele­men­tem natu­ry, więc trze­ba żyć z nią w har­mo­nii.  Przy­po­mi­na on o For­tu­nie, rzym­skiej bogi­ni zmien­no­ści losu i stwier­dza, że naśmie­wa się ona z ludzi. Raz im daje, raz odbie­ra. Szczę­ście jest zatem kwe­stią przy­pad­ku, nale­ży więc zacho­wać umiar w rado­ści i smut­ku. Oso­ba mówią­ca w wier­szu uwa­ża, że ludzie nie powin­ni być cią­gle szczę­śli­wi, bo wte­dy zapo­mi­na­ją o innych. Smu­tek jest dobrą nauką, więc czło­wiek musi prze­ży­wać wzlo­ty i upad­ki. Waż­ne, by być dobrym czło­wie­kiem i nie przy­wią­zy­wać się do rze­czy mate­rial­nych. Spo­kój zapew­nia ufność Bogu. On jedy­ny wie, co robi. To pieśń, w któ­rej wyraź­nie moż­na dostrzec filo­zo­fię stoicką. 

Pieśń XIV z Ksiąg II „Wy, którzy Pospolitą Rzeczą władacie”


Pieśń XIV nazwa­na od inci­pi­tu „Wy, któ­rzy Pospo­li­tą rze­czą wła­da­cie” zosta­ła tak­że włą­czo­na jako frag­ment prze­mo­wy Ante­no­ra z dra­ma­tu Jana Kocha­now­skie­go „Odpra­wa posłów grec­kich”. Pod­miot lirycz­ny wypo­wia­da w niej prze­stro­gę dla rzą­dzą­cych, że z tego, co zro­bią teraz, będą sądze­ni po śmier­ci przez wyż­sze­go od nich wład­cę — Boga, któ­ry zwra­ca uwa­gę tyl­ko na czy­ny, a nie pozy­cję spo­łecz­ną czy mają­tek. Mówią­cy ostrze­ga wład­ców, by uwa­ża­li, bo pochop­ne decy­zje poli­ty­ków nisz­czy­ły już mia­sta i cesar­stwa. Muszą oni zatem pamię­tać, że mają w swo­ich rękach wiel­ką odpo­wie­dzial­ność za wie­lu ludzi i przy podej­mo­wa­niu decy­zji przede wszyst­kim powin­ni myśleć o pod­da­nych. Mają rzą­dzić spra­wie­dli­wie i być uważ­ni, bo ich błę­dy mają więk­sze kon­se­kwen­cje niż pomył­ki zwy­kłe­go człowieka. 


Pieśń II z Ksiąg I „Serce roście, patrząc na te czasy!” 


W pie­śni nazwa­nej od inci­pi­tu „Ser­ce rośnie, patrząc na te cza­sy” poeta wyra­ził opty­mi­stycz­ną filo­zo­fię życia, nawią­zu­ją­cą do hora­cjań­skie­go prze­sła­nia “car­pe diem”. Moż­na stwier­dzić bowiem, że pod­miot lirycz­ny jest alter ego auto­ra. Zwra­ca się on do wie­lu adre­sa­tów i zachę­ca ich ocho­czo do współ­dzie­le­nia z nim zachwy­tów na temat wspa­nia­ło­ści życia. Opi­su­je on zimę i prze­mia­nę świa­ta, któ­ra nasta­je wraz z wio­sną. To rodze­nie się do życia napa­wa wszyst­kich rado­ścią — i natu­rę i czło­wie­ka. Pod­miot zachwy­ca się życiem na wsi, cho­ciaż wie­lu bar­dziej by pocią­ga­ło życie dwo­rza­ni­na, on w oto­cze­niu natu­ry może podzi­wiać har­mo­nię świa­ta. Pod­miot dzie­li się też myśla­mi na temat szczę­ścia i uwa­ża, że tyl­ko pra­wi i sumien­ni, czy­li mają­cy sumie­nie, mogą być szczę­śli­wi i to o zwy­kłej wodzie. Nie potrze­bu­ją nic wię­cej. A jeśli ktoś ma nie­czy­ste sumie­nie, gry­zie go coś, to nic go nie będzie w sta­nie cie­szyć — ani wino, ani śpiew, ani obiad, ani roz­śmie­sza­ją­cy go zna­jo­mi. To oczy­wi­ście rozu­mie­nie zgod­ne z filo­zo­fią sto­ic­ką, w któ­rej ceni się umiar. Szczę­ście zapew­nia ludziom cno­ta. Pod­miot lirycz­ny odwo­łu­je się tak­że do filo­zo­fii epi­ku­rej­skiej i mówi, że jeśli jest oka­zja do zaba­wy, to trze­ba z niej korzystać. 


Pieśń V Pieśń o spustoszeniu Podola 


Pieśń V, zwa­na „Pie­śnią o spu­sto­sze­niu Podo­la”, to patrio­tycz­ny apel do Pola­ków, do któ­rych w for­mie apo­stro­fy zwra­ca się pod­miot lirycz­ny już w pierw­szym wer­sie. Opi­su­je on sytu­ację poli­tycz­ną po woj­nie z Tata­ra­mi w 1575 roku, któ­ra dopro­wa­dzi­ła do spu­sto­sze­nia zie­mi podol­skiej, a tak­że gwał­tów wojen­nych i poj­ma­nia jeń­ców, któ­rzy dosta­li się do nie­wo­li tatar­skiej. To “liry­ka gnie­wu” (okre­śle­nie Igna­ce­go Chrza­now­skie­go), w któ­rej pod­miot lirycz­ny nie szczę­dzi pejo­ra­tyw­nych okre­śleń na Tata­rów, któ­rych nazy­wa wil­ka­mi napa­da­ją­cy­mi owce (czy­li Pola­ków) czy wprost psa­mi bisur­mań­ski­mi. To liry­ka ape­lu, więc emo­cje mają wpły­wać na odbior­ców, a więc głów­nie na szlach­tę, któ­ra powin­na sta­nąć do wal­ki i prze­stać bie­sia­do­wać, zamie­nić srebr­ne pół­mi­ski na tar­cze. Trze­ba wspo­móc finan­so­wo dzia­ła­nia wojen­ne, odrzu­cić wygo­dy, chy­ba że szlach­ta nie inte­re­su­je się losem kra­ju i jest krót­ko­wzrocz­na. W zakoń­cze­niu docho­dzi do gło­su roz­go­ry­cze­nie, któ­re spra­wie, że pod­miot lirycz­ny stwier­dza, że jego roda­cy nie potra­fią wycią­gać wnio­sków z histo­rii i są – zgod­nie z przy­sło­wiem – mądrzy dopie­ro po szkodzie. 

Pieśń XIX, Pieśń o dobrej sławie 


W „Pie­śni o dobrej sła­wie” pod­miot lirycz­ny mówi o cno­cie oraz o dobrej sła­wie, czy­li ludz­kiej god­no­ści, któ­rą widać zwłasz­cza wte­dy, gdy ktoś już umrze. Bóg obda­rza ludzi cia­łem, rozu­mem oraz mową i dla­te­go czło­wiek jest isto­tą wyjąt­ko­wą, tym róż­ni się od zwie­rząt, więc powi­nien też zacho­wy­wać się ina­czej niż one. Pod­miot lirycz­ny mówi też, że wszyst­ko w życiu prze­mi­ja, a jedy­ną trwa­łą war­to­ścią jest zda­nie o czło­wie­ku, któ­re pozo­sta­nie dla potom­nych. War­to zadbać, by była to dobra opi­nia, bo Bóg stwo­rzył ludzi, by słu­ży­li innym, zwłasz­cza ojczyź­nie i by robi­li to tak, jak potra­fią naj­le­piej. Jeśli ktoś jest odważ­ny, niech bro­ni kra­ju, bie­rze udział w bitwach; jeśli ktoś ma wie­dzę i potra­fi się pięk­nie wysła­wiać, niech uczy innych. Lepiej też żyć walecz­nie niż w zapo­mnie­niu i ciszy. Bar­dzo waż­ny jest też sza­cu­nek do tradycji. 


Pieśń XXIV, Niezwykłym i nie leda piórem opatrzony


Pieśń „Nie­zwy­kłym i nie leda pió­rem opa­trzo­ny” jest też zwa­na pie­śnią o twór­czo­ści, to mani­fest dumy poetyc­kiej. Pod­miot lirycz­ny pod­kre­śla, że ma dwa życia: jest czło­wie­kiem i poetą, a to pozwo­li mu żyć wiecz­nie. W pie­śni wystę­pu­je motyw non omnis moriar, czy­li „nie wszy­stek umrę”, a więc odwo­ła­nie do antycz­ne­go wier­sza Exe­gi monu­men­tum („Wybu­do­wa­łem pomnik”) Hora­ce­go. Oso­ba mówią­ca w wier­szu zauwa­ża, że pozo­sta­wia­jąc po sobie dobrą sła­wę, czy­li dobre zda­nie na swój temat, i będąc poetą, zapew­nia się sobie nie­śmier­tel­ność. Śmierć sta­nie się wyzwo­le­niem dla twór­czej natu­ry, któ­ra sta­nie się pta­kiem i pozwo­li, by poeta, niczym Ikar, któ­ry sym­bo­li­zu­je marzy­ciel­stwo i poezję, będzie mógł latać. Będą go czy­tać w róż­nych czę­ściach świa­ta, ode­rwie się on od tego, co przy­ziem­ne. Ta nie­śmier­tel­ność wyni­ka z daru two­rze­nia. To odwo­ła­nie do tro­pu homo arti­fex, czy­li czło­wie­ka arty­sty, któ­ry ma dar kre­acji niczym Bóg, któ­ry prze­ka­zu­jąc ten dar, stwo­rzył czło­wie­ka podob­ne­go do sie­bie. W ostat­niej zwrot­ce pod­miot lirycz­ny zwra­ca się do przy­ja­cie­la i pro­tek­to­ra (Pio­tra Mysz­kow­skie­go), pro­sząc go, by nie urzą­dzał mu on gło­śne­go pochów­ku, by nie gra­ły na nim dzwo­ny, bo to wszyst­ko nie ma zna­cze­nia dla nie­śmier­tel­nej duszy. Nie ma potrze­by też, by pła­kać po jego śmier­ci, bo on nigdy nie zgi­nie. Jest arty­stą cie­szą­cym się dobrą sła­wą. I ma rację, bo czy­ta­my go pięć wie­ków później. 


Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

Jan Kocha­now­ski – Frasz­ki, pie­śni, tre­ny (wybór do egza­mi­nu ósmo­kla­si­sty i matu­ry) – Pro­dukt ze skle­pu Baba od polskiego

Peł­ne opra­co­wa­nie poezji Jana Kocha­now­skie­go, któ­re są oma­wia­ne w szko­le pod­sta­wo­wej i ponad­pod­sta­wo­wej. Wier­sze zosta­ły zin­ter­pre­to­wa­ne, wyja­śni­łam ich sym­bo­li­kę i gene­zę. Plik ma 11 stron. Znaj­dziesz je w MOIM SKLEPIE

FRASZKI

Frasz­ka to gatu­nek nale­żą­cy do liry­ki; ozna­cza bła­host­kę, gałąz­kę (z języ­ka wło­skie­go: fra­sca), coś drob­ne­go, ma filo­zo­ficz­ne przesłanie. 

DO FRASZEK 

W utworze„Do fra­szek” już w samym tytu­le znaj­du­je się apo­stro­fa do uoso­bio­nych fra­szek, do któ­rych pod­miot lirycz­ny zwra­ca się życz­li­wie i jest alter ego auto­ra. Snu­je on reflek­sję na temat wła­snej twór­czo­ści. Mówi, że we frasz­kach opi­su­je kole­je losu zmien­ne­go jak koło For­tu­ny; łączy wąt­ki z mito­lo­gii (nić Ariad­ny, labi­rynt Mino­tau­ra) i chrze­ści­jań­stwa; mówi o kon­cep­cji poezji i sztu­ki. Twier­dzi, że we frasz­kach trze­ba szu­kać roz­ryw­ki i reflek­sji, a nie głęb­sze­go sen­su. Zwra­ca też uwa­gę na to, że uka­zu­ją one rolę poety w spo­łe­czeń­stwie, któ­ry ma wska­zy­wać na ludz­kie zacho­wa­nia, a nie wyśmie­wać kon­kret­ne oso­by. Pozor­nie pod­miot mówi do fra­szek, by sto­so­wa­ły się do wszyst­kich pouczeń, ale prze­cież kie­ru­je te sło­wa do sie­bie i wyra­ża wia­rę w wiel­ką rolę poezji, w któ­rej waż­ny jest sto­ic­ki zło­ty środek. 

NA MŁODOŚĆ

Frasz­ka „Na mło­dość” Jana Kocha­now­skie­go uka­zu­je cha­rak­te­ry­stycz­ne cechy mło­do­ści. Poeta opi­su­je ją jako okres burz­li­wy, zmien­ny i pełen sza­leń­stwa. Mło­dość porów­nu­je do wio­sny, któ­ra jest kapry­śna i nie­prze­wi­dy­wal­na. Tak jak wio­sna jest nie­zbęd­na dla peł­ne­go cyklu roku, tak sza­leń­stwa mło­do­ści są nie­od­łącz­nym ele­men­tem życia. Kocha­now­ski z humo­rem i pobłaż­li­wo­ścią pod­cho­dzi do mło­dzień­czych wybry­ków, twier­dząc, że są one natu­ral­ne i konieczne.

NA LIPĘ

We frasz­ce „Na lipę” cen­tral­ną rolę odgry­wa uoso­bio­na lipa. Kocha­now­ski mistrzow­sko wyko­rzy­stu­je antro­po­mor­fi­za­cję, nada­jąc drze­wu ludz­kie cechy i zdol­ność do komu­ni­ka­cji z czy­tel­ni­kiem. Lipa sta­je się przy­ja­ciel­skim gospo­da­rzem, któ­ry zapra­sza prze­chod­nia do odpo­czyn­ku pod swo­imi gałę­zia­mi, ofe­ru­jąc mu schro­nie­nie przed słoń­cem i codzien­ny­mi tro­ska­mi. W ten spo­sób poeta pod­kre­śla uni­wer­sal­ną potrze­bę kon­tak­tu z natu­rą jako źró­dła wytchnie­nia i odno­wy. Sta­je się ona sym­bo­lem siel­skiej Arka­dii. To czy­sty epi­ku­re­izm, korzy­sta­nie z życia, cie­sze­nie się idyl­licz­ną sce­ne­rią, ema­nu­ją­cą spo­ko­jem i bez­pie­czeń­stwem. Utwór koń­czy się zaska­ku­ją­cym porów­na­niem lipy do jabło­ni z mitycz­ne­go ogro­du Hespe­ryd, któ­ra według podań grec­kich rodzi­ła zło­te owo­ce (zdo­by­cie tych jabłek było jed­ną z dwu­na­stu prac Hera­kle­sa). Lipa mówi, że cho­ciaż nie rodzi owo­ców, jej war­tość jest nie­oce­nio­na. W tej frasz­ce poeta pod­kre­śla zna­cze­nie wię­zi łączą­cej czło­wie­ka z natu­rą. To nie mate­rial­ne dobra, ale wła­śnie ta głę­bo­ka rela­cja sta­je się źró­dłem praw­dzi­we­go szczęścia.

NA DOMCZARNOLESIE 

We frasz­ce „Na dom w Czar­no­le­sie”  pod­miot lirycz­ny dzię­ku­je Bogu za to, że może miesz­kać na wsi w zgo­dzie z natu­rą, co nie jest gor­sze od życia w mar­mu­ro­wych w pała­cach. Wiersz przy­po­mi­na też modli­twę. Pod­miot lirycz­ny jest w nim alter ego auto­ra, któ­ry odzie­dzi­czył wieś Czar­no­las po śmier­ci rodzi­ców i w 1576 roku poślu­bił Doro­tę Pod­lo­dow­ską, z któ­rą osiadł tam na sta­łe. Nie obcho­dzą go bogac­twa, czu­je się tu szczę­śli­wy, cho­ciaż to jego pra­ca i nic nie przy­cho­dzi łatwo. Pro­si Boga o resz­tę takie­go dobre­go życia, zdro­wie, aż do spo­koj­nej starości.

ŻYWOCIE LUDZKIM 

We frasz­ce „O żywo­cie ludz­kim” Jan Kocha­now­ski snu­je reflek­sje nad ulot­no­ścią ludz­kiej egzy­sten­cji. Poeta uka­zu­je, jak mar­ne i bła­he są nasze codzien­ne tro­ski i dąże­nia w obli­czu prze­mi­ja­nia. Nic nie jest pew­ne, a wszyst­ko, co docze­sne, prę­dzej czy póź­niej ule­gnie znisz­cze­niu. Zaska­ku­ją­ca może wyda­wać się rady­kal­ność stwier­dze­nia, iż nawet dąże­nie do cno­ty, tak cenio­ne przez Kocha­now­skie­go, w świe­tle oma­wia­nej frasz­ki, wyda­je się darem­ne. Mamy tu zatem motyw vani­tas (mar­no­ści), ale poeta łączy go jesz­cze z jed­ną figu­ra egzy­sten­cji: z the­atrum mun­di( teatrem świa­ta), porów­nu­je życie do gry akto­ra na sce­nie, któ­re­go byt jest ilu­zją. Kocha­now­ski porów­nu­je też życie do teatru lalek, a ludzi do mario­ne­tek. Po zakoń­cze­niu przed­sta­wie­nia kukieł­ki zosta­ją scho­wa­ne do wor­ka — tak samo i my, po śmier­ci, jeste­śmy wkła­da­ni do trum­ny i zni­ka­my z tego świa­ta. Pod­miot lirycz­ny z dystan­sem i iro­nią patrzy na ludz­kie zabie­gi o bogac­two, sła­wę i zaszczy­ty. Uświa­da­mia nam, że te war­to­ści są niczym w porów­na­niu z nie­uchron­nym koń­cem. Poja­wia się tu tak­że motyw deus ridens – czy­li boga – prze­śmiew­cy patrzą­ce­go z góry na ludz­kie “porząd­ki”. Frasz­ka „O żywo­cie ludz­kim” skła­nia do reflek­sji nad sen­sem życia i mar­no­ści docze­snych spraw. Przy­po­mi­na, że praw­dzi­wą mądro­ścią jest umiar­ko­wa­nie w dąże­niach i sku­pie­nie się na tym, co napraw­dę ważne.


NA ZDROWIE

Frasz­ka „Na zdro­wie” Jana Kocha­now­skie­go to utwór o war­to­ści zdro­wia. Poeta pod­kre­śla, że jest ono naj­waż­niej­szym skar­bem, któ­re­go praw­dzi­wą war­tość doce­nia­my, dopie­ro gdy je utra­ci­my. Dopie­ro cho­ro­ba uświa­da­mia nam, jak wie­le ono zna­czy. Bez nie­go bogac­two, mło­dość, uro­da i wyso­ka pozy­cja spo­łecz­na tra­cą na zna­cze­niu. Zdro­wie jest fun­da­men­tem, na któ­rym opie­ra się cała resz­ta nasze­go dobro­by­tu. Pod­miot lirycz­ny zwra­ca się do swo­je­go „ubo­gie­go domu”, czy­li meta­fo­ry cia­ła, zachę­ca­jąc do dba­nia o zdro­wie. Pod­kre­śla, że to ono jest naj­cen­niej­szym dobrem, jakie posiadamy.


Jan Kocha­now­ski – Frasz­ki, pie­śni, tre­ny (wybór do egza­mi­nu ósmo­kla­si­sty i matu­ry) – Pro­dukt ze skle­pu Baba od polskiego

Peł­ne opra­co­wa­nie poezji Jana Kocha­now­skie­go, któ­re są oma­wia­ne w szko­le pod­sta­wo­wej i ponad­pod­sta­wo­wej. Wier­sze zosta­ły zin­ter­pre­to­wa­ne, wyja­śni­łam ich sym­bo­li­kę i gene­zę. Plik ma 11 stron. Znaj­dziesz je w MOIM SKLEPIE

Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

Chcesz zapisać się na korepetycje?

TRENY

Tre­ny to gatu­nek lite­rac­ki nale­żą­cy do liry­ki o tema­ty­ce żałob­nej. W tre­nach wychwa­la się oso­bę zmar­łą, zwy­kle wodza. Kocha­now­ski odmie­nił jed­nak ten kla­sycz­ny gatu­nek, napi­sał nie jeden wiersz na cześć wybit­nej oso­by, a 19 i poświę­cił je mało­let­niej córce. 

To praw­do­po­dob­nie kon­wen­cja lite­rac­ka, Piotr Wil­czek twier­dzi, że sko­ro nie ma poza tre­na­mi żad­nych dowo­dów na jej ist­nie­nie, np. takich jak zapi­sy w księ­gach para­fial­nych, to praw­do­po­dob­nie jest ona fik­cyj­ną boha­ter­ką. Prze­ma­wia do mnie to wyja­śnie­nie: gdy Kocha­now­ski pisał cykl, nie­daw­no stra­cił bra­ta Kaspra, była też wów­czas duża śmier­tel­ność wśród dzie­ci i on jako poeta wczuł się w prze­ży­cia rodzi­ca, któ­ry stra­cił dziec­ko. Dwa lata po wyda­niu cyklu tre­nów o Orszul­ce napraw­dę umar­ła mała cór­ka poety — Han­na, w roz­pa­czy był w sta­nie napi­sać tyl­ko czte­ro­wer­so­wy napis nagrob­ny — epi­gra­mat, a nie cykl z odwo­ła­nia­mi do chrze­ści­jań­stwa, świa­ta antycz­ne­go, pełen poetyc­kiej wirtuozerii. 

Kocha­now­ski stwo­rzył cykl tre­nów, w któ­rym połą­czył dwa gatun­ki żałob­ne: tren i epi­ce­dium. Epi­ce­dium to pieśń żałob­na śpie­wa­na nad gro­bem zmar­łe­go. Tren i epi­ce­dium odwzo­ro­wu­ją cykl prze­ży­cia żało­by. Naj­pierw nastę­pu­je wyja­śnia­nie przy­czyn bólu, następ­nie lau­da­cja, czy­li wyli­cza­nie zasług zmar­łe­go; następ­nie opła­ki­wa­nie – jak świat (i my) wie­le stra­cił, bo ktoś umarł, dopie­ro póź­niej nastę­pu­je kon­so­la­cja, czy­li pocie­sze­nie oraz eks­hor­ta­cja, czy­li pouczenie. 

EPICEDIUM - pieśń żałob­na śpie­wa­na nad gro­bem zmar­łe­go, cykl prze­ży­cia żałoby:

  • wyja­śnia­nie przy­czyn ból
  • lau­da­cja – wyli­cza­nie zasług zmarłego
  • opła­ki­wa­nie – jak świat wie­le stra­cił, bo ten ktoś umarł
  • kon­so­la­cja – pocieszenie
  • eks­hor­ta­cje – pouczenie 

1580 – pierw­sze wydanie
1583 – dru­gie wyda­nie + EPITAFIUM (napis nagrob­ny) Han­nie Kochanowskiej

TREN

Wiersz roz­po­czy­na się inwo­ka­cją, czy­li apo­stro­fą do antycz­ne­go twór­cy tre­nów – Symo­ni­de­sa oraz do filo­zo­fa Hera­kli­ta, któ­ry z pesy­mi­zmem zapa­tru­je się na ludz­ki los. Pod­miot lirycz­ny zapra­sza ich do swo­je­go domu, by wspól­nie dzie­lić ból po stra­cie cór­ki. Pro­si ich o wspar­cie w cier­pie­niu i o wspól­ny lament. Następ­nie poeta opi­su­je śmierć dziec­ka za pomo­cą meta­fo­ry. Śmierć zosta­je przed­sta­wio­na jako bru­tal­ny smok, któ­ry poże­ra sło­wi­ka – sym­bol uko­cha­nej Urszul­ki. Mat­ka dziec­ka zosta­je porów­na­na do bez­rad­ne­go pta­ka, któ­ry nie może ura­to­wać swo­je­go potom­stwa. Pod­miot lirycz­ny sta­wia pyta­nia o sens cier­pie­nia i śmier­ci. Zasta­na­wia się, czy słusz­ne jest ocze­ki­wa­nie od nie­go sto­ic­kie­go opa­no­wa­nia i powstrzy­ma­nia się od łez. Zada­je też pyta­nie, czy powi­nien ukry­wać swój żal, czy też może uze­wnętrz­niać go bez wzglę­du na to, że ucho­dzi za mędr­ca. Tren I koń­czy się reflek­sją nad rolą rozu­mu w obli­czu tra­ge­dii. Poeta przy­zna­je, że rozum nie jest w sta­nie uko­ić bólu po stra­cie dziec­ka. W tre­nie wystę­pu­je też para­fra­za Psal­mu 39, uka­zu­ją­ca, że życie ludz­kie to cią­głe błądzenie.


TREN

W „Tre­nie V” poeta porów­nu­je swo­ją zmar­łą cór­kę Urszul­kę do mło­dej oliw­ki. Drze­wo to rosło pod tro­skli­wą opie­ką mat­ki, aż zosta­ło nie­spo­dzie­wa­nie ścię­te przez nie­uważ­ne­go ogrod­ni­ka, któ­ry jest meta­fo­rą śmier­ci. To porów­na­nie pod­kre­śla natu­ral­ność i pięk­no życia rośli­ny, a jed­no­cze­śnie wyra­ża tra­gizm i bez­sen­sow­ność jej przed­wcze­sne­go koń­ca. Pod­miot lirycz­ny, ujaw­nia­jąc się jako ojciec dziew­czyn­ki, opi­su­je ją jako nie­zwy­kle deli­kat­ną i kru­chą isto­tę. Jej nie­spo­dzie­wa­na śmierć sta­no­wi ogrom­ną tra­ge­dię dla rodzi­ców. Poeta akcen­tu­je natu­ral­ny porzą­dek świa­ta, w któ­rym to rodzi­ce powin­ni odcho­dzić przed swo­imi dzieć­mi, co czy­ni utra­tę cór­ki jesz­cze bar­dziej bole­sną. Na zakoń­cze­nie utwo­ru ojciec zwra­ca się do Per­se­fo­ny, mito­lo­gicz­nej wład­czy­ni świa­ta zmar­łych, zada­jąc pyta­nia o przy­czy­nę tak wiel­kie­go cier­pie­nia i sens wyle­wa­nych łez. Ta bez­po­śred­nia apo­stro­fa do bóstwa pod­kre­śla roz­pacz i poszu­ki­wa­nie odpo­wie­dzi, któ­re mogą zła­go­dzić ból po stra­cie dziecka.

TREN VII 

W „Tre­nie VII” poeta opi­su­je ból ojca, któ­ry patrzy na ubra­nia i przed­mio­ty, pozo­sta­łe po jego zmar­łej cór­ce, widzi tam jej wstąż­ki do wło­sów, czy­li “uplo­tecz­ki”, jej kolo­ro­wą let­nią sukien­kę, czy­li “let­ni­czek pisa­ny”. Wszyst­kie te rze­czy, któ­re mia­ły towa­rzy­szyć jej dora­sta­niu, teraz sta­ją się źró­dłem cier­pie­nia. Pod­miot lirycz­ny musi przy­go­to­wać nie skrzy­nię z posa­giem, ale trum­nę dla cór­ki. Nie będzie ona teraz dora­stać do mał­żeń­stwa, sym­bo­li­zo­wa­ne­go tu łożem mał­żeń­skim, lecz to trum­ny. Przed­mio­ty, któ­re mia­ły być czę­ścią jej przy­szło­ści, zosta­ją zastą­pio­ne przez bry­łę zie­mi – to jej sym­bo­licz­ny posag, któ­ry ojciec skła­da do trum­ny pod­czas pogrzebu. 

TREN VIII

Tren VIII” roz­po­czy­na się od opi­su pust­ki i smut­ku, któ­re zapa­no­wa­ły w domu po śmier­ci Orszul­ki. Pod­miot lirycz­ny pod­kre­śla, że mimo obec­no­ści wie­lu osób, dom wyda­je się pusty i cichy. Następ­nie poeta prze­no­si się do wspo­mnień. Powra­ca pamię­cią do rado­snych chwil spę­dzo­nych z cór­ką, któ­ra swo­im śmie­chem i zaba­wą roz­we­se­la­ła cały dom. Pod­miot lirycz­ny pod­kre­śla, że Orszul­ka była źró­dłem rado­ści i pocie­sze­nia dla nie­go i jego żony. W ostat­niej czę­ści tre­nu poeta powra­ca do rze­czy­wi­sto­ści. Stwier­dza, że po stra­cie cór­ki nie ma już niko­go i nicze­go, co mogło­by uko­ić jego ból.

TREN IX

Tren IX to pierw­szy z trzech tre­nów zali­cza­nych do tych, któ­re uka­zu­ją kry­zys rene­san­so­we­go opty­mi­zmu, w nim poeta mie­rzy się z wcze­śniej­szy­mi prze­ko­na­nia­mi, w któ­rych tak bar­dzo cenił sto­icyzm. Tren roz­po­czy­na się od apo­stro­fy do Mądro­ści. Pod­miot lirycz­ny okre­śla ją jako war­tość naj­wyż­szą, za któ­rą war­to zapła­cić każ­dą cenę. Mądrość, według nie­go, uwal­nia od trosk i pra­gnień, czy­niąc czło­wie­ka podob­nym do anio­ła. Następ­nie poeta opi­su­je swo­je wie­lo­let­nie sta­ra­nia o zdo­by­cie Mądro­ści. Wyzna­je, że poświę­cił temu celo­wi wie­le lat swo­je­go życia, zanie­dbu­jąc inne obo­wiąz­ki. Mimo tych sta­rań pod­miot lirycz­ny nie osią­gnął peł­ne­go spo­ko­ju ducha, czu­je, jak­by nicze­go się nie nauczył. Nadal cier­pi po stra­cie cór­ki i nie potra­fi pogo­dzić się z jej śmier­cią. W ostat­niej czę­ści tre­nu poeta przy­zna­je, że Mądrość sto­ic­ka nie jest w sta­nie uko­ić jego bólu. Stwier­dza, że jest czło­wie­kiem i nie może pozbyć się ludz­kich uczuć. Stał się zatem jak każ­dy inny, nie jest już stoikiem. 


TREN X

”Tren X” to dru­gi z trzech tre­nów zali­cza­nych do tych, któ­re uka­zu­ją kry­zys rene­san­so­we­go opty­mi­zmu, w nim poeta mie­rzy się z wcze­śniej­szy­mi prze­ko­na­nia­mi, w któ­rych tak bar­dzo cenił wia­rę chrze­ści­jań­ską. Tren roz­po­czy­na się od apo­stro­fy do zmar­łej Urszul­ki. Pod­miot lirycz­ny pyta, gdzie się ona podzia­ła i w jakim miej­scu się znaj­du­je. Zada­je pyta­nia o jej pośmiert­ny los, odwo­łu­jąc się do róż­nych reli­gii i mito­lo­gii: może sta­ła się sło­wi­kiem, może Cha­ron prze­wo­zi ją przez Styks, może jest anio­łem. Pyta­nia te pozo­sta­ją bez odpo­wie­dzi, co potę­gu­je ból i cier­pie­nie pod­mio­tu lirycz­ne­go, zaczy­na on wąt­pić w sens życia i śmier­ci, bun­tu­je się prze­ciw­ko reli­gii i filo­zo­fii, któ­re nie dają mu uko­je­nia, pyta, czy w ogó­le ist­nie­je jakie­kol­wiek życie pośmiert­ne, czym pod­wa­ża zasa­dy wia­ry. W ostat­niej czę­ści tre­nu poeta pro­si Urszul­kę o litość i pocie­sze­nie. Nawet jeśli nie może ona powró­cić do życia, jej zja­wa, choć­by jako sen lub mara, była­by dla nie­go ukojeniem.

TREN XI

W “Tre­nie XI” bunt pod­mio­tu lirycz­ne­go prze­ciw­ko reli­gii, filo­zo­fii i sto­ic­kiej cno­cie osią­ga swo­je apo­geum, tym razem poeta mie­rzy się z dotych­czas cenio­ną cno­tą. Rady­kal­nie kwe­stio­nu­je sens życia i śmier­ci, pod­wa­ża­jąc war­to­ści, któ­re dotych­czas były dla nie­go naj­waż­niej­sze. Utwór roz­po­czy­na się od cyta­tu słów Bru­tu­sa, któ­ry po zabi­ciu Juliu­sza Ceza­ra zgi­nął z rąk Okta­wia­na Augu­sta i umie­ra­jąc, miał stwier­dzić, że cno­ta jest frasz­ką, czy­li bła­host­ką. Pod­miot lirycz­ny utoż­sa­mia się z tą opi­nią, co ozna­cza odrzu­ce­nie war­to­ści, któ­re dotych­czas były dla nie­go waż­ne. Stwier­dza, że dotych­cza­so­we war­to­ści są niczym wobec wszech­ogar­nia­ją­cej mar­no­ści i śmier­ci. Dopie­ro w ostat­nich wer­sach zwra­ca się on do Boga z proś­bą o wspar­cie i opie­kę, bo uwa­ża, że z żalu stra­cił już rozum. Jest to świa­dec­two głę­bo­kie­go kry­zy­su świa­to­po­glą­do­we­go pod­mio­tu lirycz­ne­go, któ­ry nie potra­fi pogo­dzić się z bólem po stra­cie cór­ki, a tren ten ujaw­nia ogrom jego cierpienia.


TREN XIX

Tren XIX” zamy­ka cykl i pod­su­mo­wu­je żałob­ną reflek­sję pod­mio­tu lirycz­ne­go. Utwór ten, zbu­do­wa­ny zgod­nie z wzor­cem antycz­nej tra­dy­cji sen­nych wizji, w łączy w sobie ele­men­ty filo­zo­fii sto­ic­kiej i chrze­ści­jań­skie­go świa­to­po­glą­du, pro­po­nu­je syn­te­zę, któ­ra pozwa­la na nowo spoj­rzeć na pro­blem cier­pie­nia, stra­ty i poszu­ki­wa­nia sen­su. Dzię­ki zasto­so­wa­niu poety­ki snu do pod­mio­tu lirycz­ne­go przy­cho­dzi uko­je­nie. Sta­je przed nim mat­ka, któ­ra prze­ma­wia do nie­go, nawią­zu­jąc do „Snu Scy­pio­na” Cyce­ro­na oraz tra­dy­cji śre­dnio­wiecz­nej. Tym zabie­giem wpro­wa­dza poeta czy­tel­ni­ka w prze­strzeń, gdzie gra­ni­ce mię­dzy snem a jawą się roz­my­wa­ją. To pozwa­la na głęb­sze prze­my­śle­nia na temat życia po śmier­ci, war­to­ści cno­ty i ludz­kie­go dąże­nia do mądro­ści. Mat­ka poety przy­cho­dzi z Orszul­ką na rękach. Poja­wie­nie się dziew­czyn­ki w nie­zmie­nio­nej przez śmierć posta­ci sym­bo­li­zu­je trwa­ło­ści wię­zi mię­dzy nią a ojcem i prze­ko­na­nie o ist­nie­niu życia poza­gro­bo­we­go. Mat­ka, w roli prze­wod­ni­ka ducho­we­go, wyja­śnia Jano­wi, że jego żal został usły­sza­ny, a życie po śmier­ci jest rze­czy­wi­sto­ścią obie­cu­ją­cą wiecz­ną szczę­śli­wość, nie­osią­gal­ną w docze­sno­ści. Na zie­mi dziew­czyn­kę cze­ka­ło­by wie­le nie­szczę­ście: ból poro­du, zwią­zek z kimś, kogo nie kocha, śmierć jej wła­snych dzie­ci. To fascy­nu­ją­ce, że w szes­na­stym wie­ku Kocha­now­ski dostrze­ga i opi­su­je te trud­no­ści życia kobiet. Na doda­tek jest femi­ni­stą, bo na mędr­ca, któ­ry mu o tym mówi i cytu­je sło­wa Cyce­ro­na, wybrał on kobie­tę, mat­kę, a nie doj­rza­łe­go filo­zo­fa. „Tren XIX” przy­no­si odpo­wiedź na pyta­nia i wąt­pli­wo­ści pod­mio­tu, zgłę­bio­ne w poprzed­nich tre­nach, ofe­ru­jąc mu wizję porząd­ku kosmicz­ne­go, w któ­rym cno­ta i mądrość znaj­du­ją swo­je osta­tecz­ne uza­sad­nie­nie nie w ziem­skich osią­gnię­ciach, ale w har­mo­nii świa­ta poza­gro­bo­we­go. Napo­mnie­nie mat­ki doty­czą­ce przy­ję­cia “ludz­kich przy­gód” z god­no­ścią i zacho­wa­nie wia­ry w war­to­ści nie­prze­mi­ja­ją­ce poka­zu­ją, że czas już powró­cić do ładu, któ­ry został zabu­rzo­ny przez ból zwią­za­ny z żało­bą. W tym kon­tek­ście “Tren XIX” jawi się jako utwór o kathar­sis, oczysz­cze­niu, któ­re ma miej­sce nie tyl­ko w duszy poety, ale tak­że odbior­cy. Zosta­wia on też kil­ka cen­nych rad: czas leczy rany, a wszyst­ko, co nas spo­ty­ka, pocho­dzi od Boga, zatem jako ludzie musi­my zno­sić wszyst­ko po ludz­ku, czy­li nie bojąc się uczuć. 

Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

Jan Kocha­now­ski – Frasz­ki, pie­śni, tre­ny (wybór do egza­mi­nu ósmo­kla­si­sty i matu­ry) – Pro­dukt ze skle­pu Baba od polskiego

Peł­ne opra­co­wa­nie poezji Jana Kocha­now­skie­go, któ­re są oma­wia­ne w szko­le pod­sta­wo­wej i ponad­pod­sta­wo­wej. Wier­sze zosta­ły zin­ter­pre­to­wa­ne, wyja­śni­łam ich sym­bo­li­kę i gene­zę. Plik ma 11 stron. Znaj­dziesz je w MOIM SKLEPIE

Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

ODWOŁANIA DO ANTYKU:

  • Hera­klit z Efe­zu – mówił o mar­no­ści życia (vani­tas)
  • Simo­ni­des – autor tre­nów, lamen­tów, epitafiów
  • porów­na­nie homeryckie
  • Pro­zer­pi­na (Per­se­fo­na, Kora) żona Hadesa/Plutona wład­czy­ni kra­iny zmar­łych, syno­nim śmierci
  • Nio­be – Apol­lo zabił jej dzie­ci, na widok zwłok swo­ich dzie­ci zamie­ni­ła się w kamień
  • Safo­na – poetka
  • Cha­ron
  • szczę­śli­we wyspy
  • Era­to – muza poezji miłosnej
  • Orfeus
  • Bru­tus
  • Febus (Apol­lo),
  • Dia­na (Arte­mi­da)

OKREŚLENIA ŚMIERCI:
nie­po­boż­na; Smok, nie­ubła­ga­na ksie­ni (księż­na); noc wiecz­na; Per­se­fo­na, sadow­nik, sro­ga, Ujął ją sen żela­zny, twar­dy, nie­prze­spa­ny, Plu­ton; Febus (Apol­lo), Dia­na (Arte­mi­da)

OKREŚLENIA ORSZULKI:
pisklę, sło­wik; dzie­dzicz­ka; pocie­cha, owoc nie­do­rdza­ły; oliw­ka, uciesz­na śpie­wacz­ka, Safo sło­wień­ska, dzie­dzicz­ka lut­ni, szcze­biot­ka, sło­wi­czek (poeta); kłos, jagoda, 

ARCHAIZMY – sło­wa, któ­re wyszły z uży­cia np. archa­izmy u Kochanowskiego:

prą­tek – nowy pęd rośliny
ukwa­piw­szy – śpieszy
zbyw­szy – straciwszy
pło­no – darem­nie, niepotrzebnie
fra­so­wać się – mar­twić się
ochę­dó­stwo – ubrania
dziew­ka – dziewczyna
gie­złecz­koć – koszu­la z bia­łe­go płótna
ubo­ga mać – mat­ka bied­na, nieszczęśliwa
malucz­ka – mała
uplo­tecz­ki – wstąż­ki do włosów
licha tka­necz­ka – skrom­na sukienka
łoż­ni­ca – duże łoże, np. małżeńskie
upa­tru­je – wygląda
wypra­wę – wypraw­kę, posag
let­ni­czek pisa­ny – kolo­ro­wa let­nia sukienka
pisa­ny – kolorowy

Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

Jan Kocha­now­ski – Frasz­ki, pie­śni, tre­ny (wybór do egza­mi­nu ósmo­kla­si­sty i matu­ry) – Pro­dukt ze skle­pu Baba od polskiego

Peł­ne opra­co­wa­nie poezji Jana Kocha­now­skie­go, któ­re są oma­wia­ne w szko­le pod­sta­wo­wej i ponad­pod­sta­wo­wej. Wier­sze zosta­ły zin­ter­pre­to­wa­ne, wyja­śni­łam ich sym­bo­li­kę i gene­zę. Plik ma 11 stron. Znaj­dziesz je w MOIM SKLEPIE

Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

Chcesz zapisać się na korepetycje?

Zagraj w grę z archaizmami: