AUTOR:
Adam Mic­kie­wicz

TYTUŁ: Śmierć puł­kow­ni­ka

RODZAJ: liry­ka z ele­men­ta­mi i epiki

GATUNEK: syn­kre­tycz­ny – poemat opisowy

DATA WYDANIA: 1836

CZAS AKCJI: 1831 – powsta­nie listopadowe

MIEJSCE AKCJI: cha­ta w pusz­czy, któ­ra nale­ży do leśnika

BOHATEROWIE:

  • rota strzel­ców – czy­li jed­nost­ka pie­cho­ty (żoł­nie­rze)
  • straż puł­kow­ni­ka
  • puł­kow­nik – Emi­lia Plater
  • lud wiej­ski 

WYDARZENIA HISTORYCZNE:

śmierć Emi­lii Pla­ter, powsta­nie listopadowe

pobierz gra­fi­kę z infor­ma­cja­mi o Emi­lii Pla­ter @babaodpolskiego

STRESZCZENIE:

Przed cha­tą leśni­cze­go, w pusz­czy stoi wie­lu żoł­nie­rzy (wcze­śniej byli pod­wład­ny­mi Tade­usza Kościusz­ki, przed drzwia­mi ochro­na; wokół cha­ty wie­lu pro­stych ludzi, wie­lu z nich pła­cze, bo w cha­cie umie­ra wspa­nia­ły czło­wiek — puł­kow­nik. Porów­nu­je się go do wiel­ki wodzów — Ste­fa­na Czar­niec­kie­go (któ­ry odpie­rał potop szwedz­ki). Umie­ra­ją­cy kazał okul­ba­czyć konia (zało­żyć mu sio­dło), chce, by go przy­pro­wa­dzo­no do nie­go, do łoża śmier­ci, chce się z nim poże­gnać; pro­si o przy­nie­sie­nie mun­du­ru strze­lec­kie­go, kor­de­las (duży nóż myśliw­ski, jak sza­bla), dwu­rur­kę (broń pal­na). Następ­ne­go ran­ka już nie było żoł­nie­rzy, bo Moska­le poja­wi­li się w oko­li­cy; w cha­cie na łożu — niczym rycerz — leżał mar­twy puł­kow­nik ze swo­imi atry­bu­ta­mi; ten wódz ma męską odzież, ale dziew­czę­ce rysy; to Litwin­ka, nazwa­na przez pod­miot lirycz­ny: dzie­wi­cą-boha­ter­ką, Emi­lia Plater.

TEKST (pocho­dzi ze strony):

W głu­chej pusz­czy, przed chat­ką leśnika,

Rota strzel­ców sta­nę­ła zielona;

A u wrót stoi straż Pułkownika,

Tam w izdeb­ce Puł­kow­nik ich kona.

Z wio­sek zbie­gły się tłu­my wieśniacze,

Wódz to był wiel­kiej mocy i sławy,

Kie­dy po nim lud pro­sty tak płacze

I o zdro­wie tak pyta ciekawy.

 

Kazał konia Puł­kow­nik kulbaczyć,

Konia w każ­dej sław­ne­go potrzebie;

Chce go jesz­cze przed śmier­cią obaczyć,

Kazał przy­wieść do izby – do siebie.

Kazał przy­nieść swój mun­dur strzelecki,

Swój kor­de­las i pas, i ładunki;

Sta­ry żoł­nierz – on chce jak Czarniecki.

Umie­ra­jąc, swe żegnać rynsztunki.

 

A gdy konia już z izby wywiedli,

Potem do niej wszedł ksiądz z Panem Bogiem;

I żoł­nie­rze od żalu pobledli.

A lud modlił się klę­cząc przed progiem.

Nawet sta­rzy Kościusz­ki żołnierze,

Tyle krwi swej i cudzej wylali,

Łzy ni jed­nej – a teraz płakali

I mówi­li z księ­ża­mi pacierze.

 

Z ran­nym świ­tem dzwo­nio­no w kaplicy;

Już przed cha­tą nie było żołnierza,

Bo już Moskal był w tej okolicy.

Przy­szedł lud widzieć zwło­ki rycerza,

Na pastu­szym tap­cza­nie on leży -

W ręku krzyż, w gło­wach sio­dło i burka,

A u boku kor­de­las, dwururka.

 

Lecz ten wódz, choć w żoł­nier­skiej odzieży,

Jakie pięk­ne dzie­wi­cze ma lica?

Jaką pierś? – Ach, to była dziewica,

To Litwin­ka, dziewica-bohater,

Wódz Powstań­ców – Emi­li­ja Plater!

 

 

Oświad­cze­nie Emi­lii Pla­ter doty­czą­ce jej uczest­nic­twa w powsta­niu listo­pa­do­wym, 25 mar­ca 1831 roku