Źródłosłów to opowieść o tym, skąd pochodzi dane słowo i jaką drogę przeszło, zanim trafiło do współczesnej polszczyzny. To seria miniesejów o etymologii, w których sprawdzam, co tak naprawdę kryje się za wyrazami i udowadniam, że są autentycznym zapisem dawnych wierzeń, codziennych doświadczeń i zmian zachodzących w świecie.
Magia
Jak jest wiosna, to czuję magię. Może nie biegam z peleryną (tylko czasami), ale śpiew ptaków, słońce, zieleń – wszystko to sprawia, że robi się magicznie, a zatem dzisiaj spróbuję Was oczarować.
Słowo „magia” było w polszczyźnie poświadczone już w XVI wieku. Przyszło do nas z łacińskiego „magia”, a wcześniej z greckiego „mageía”, które oznaczało naukę, religię albo praktyki magów. A „mag”? To z kolei słowo jeszcze starsze: łacińskie „magus” i greckie „mágos” prowadzą do staroperskiego „maguš”, czyli kapłana.
Pierwotnie więc mag nie był panem od królików z kapelusza, lecz znawcą rytuałów i tajemnej wiedzy. Stąd biblijni „magowie ze Wschodu”, których tradycja później nazwała Trzema Królami. Dopiero z czasem „mag” zaczął oznaczać czarodzieja, a jeszcze później także kogoś, kto wyjątkowo silnie oddziałuje na ludzi.
„Magia” też przeszła podobną drogę. Najpierw oznaczała wiedzę tajemną i praktyki mające wpływać na rzeczywistość za pomocą obrzędów, zaklęć i znaków. Potem zaczęła oznaczać same czary. A dziś mówimy też o „magii miejsca”, „magii teatru”, „magii słów”, „magii liczb” albo „magii świąt”. Czyli nie zawsze chodzi o nadprzyrodzoną moc. Czasem magia to po prostu silny urok.
W języku polskim mamy wiele słów na określenia świata nadprzyrodzonego. „Czary” wiążą się z dawnym znaczeniem działania, czynienia czegoś. „Czarodziej” to dosłownie ktoś, kto „dzieje czary”, czyli je wykonuje. „Wiedźma” pochodzi od „wiedzieć”, a więc pierwotnie jest tą, która wie więcej. „Guślarz”, znany nam choćby z „Dziadów”, jest od przywoływania duchów. „Czarnoksiężnik” natomiast niesie w sobie czarne księgi, czyli wiedzę tajemną i niebezpieczną. Jest jeszcze „magik”, dziś najczęściej iluzjonista – nie ma kontaktu z mocą, ale robi sztuczki.
A wiosna? Dawniej łączono ją z obrzędami płodności i ochrony. Dziś rzadziej odprawiamy rytuały na polach, ale nadal wierzymy w moc światła i tego dziwnego momentu, gdy wszystko nagle chce żyć.
PS Z tymi pomysłami pod prysznicem to prawda.

Możesz zostać moim patronem/moją patronką: