Źródłosłów to opowieść o tym, skąd pochodzi dane słowo i jaką drogę przeszło, zanim trafiło do współczesnej polszczyzny. To seria miniesejów o etymologii, w których sprawdzam, co tak naprawdę kryje się za wyrazami i udowadniam, że są autentycznym zapisem dawnych wierzeń, codziennych doświadczeń i zmian zachodzących w świecie.
śnieg
19 stycznia, obchodzimy Dzień Czułości. Pomyślałam (choć nie ma w tym nic odkrywczego), że odkąd Olga Tokarczuk mówi o „czułym narratorze”, moje skojarzenia z tym słowem odsunęły się od intymności. Trudno się z Noblistką nie zgodzić, gdy pisze: „Czułość jest tą najskromniejszą odmianą miłości. (…) Pojawia się tam, gdzie z uwagą zaglądamy w drugi byt”.
Czułość bywa więc czujnością. Przymiotnik „czuły” jest w polszczyźnie notowany od XVI w. i pierwotnie znaczył raczej „czujny, uważny, wyczulony” niż „tkliwy”. Właśnie dlatego mówimy: „czuły na ból”, „czuły na dotyk”, „czuły mikrofon”. Dopiero z czasem zaczęliśmy używać tego słowa w kontekście relacji: „czuły” to ktoś, kto potrafi wychwycić cudzy stan i odpowiedzieć troską. To logiczne: żeby okazać czułość, trzeba najpierw czuć.
Od przymiotnika „czuły” powstał rzeczownik „czułość”. Sam „czuły” był kiedyś formą imiesłowową od czasownika „czuć”, czymś w rodzaju „ten, który czuł” (jak „były” od „być” czy „stały” od „stać”). Z czasem ta forma się usamodzielniła: stała się pełnoprawnym przymiotnikiem, a „czułość” zaczęła nazywać zarówno zdolność reagowania na bodźce, jak i zdolność reagowania na człowieka.
Dlatego czułości bliżej do empatii niż do romantyzmu: żeby się pojawiła, potrzebne są czujność i uwaga. Nie tylko intymność, lecz także spojrzenie i słowo, które nie ma udowadniać racji, tylko dostrzec drugiego człowieka. W tym sensie czuły narrator to ktoś, kto zauważa, kiedy ktoś milczy, coś udaje, jest zmęczony. To emocja, która wyrasta z uważnej percepcji.
Mamy więc różne odcienie czułości: techniczną (ustawienia czułości, czułość matrycy, mikrofonu), cielesną (czułe miejsce, punkt), relacyjną (czuły gest, głos, czułe słowa).
Można okazać czułość albo być spragnionym czułości. Można też być czułym na piękno. Czasami (nawet niechcący) da się „uderzyć w czułą strunę”. W samym rdzeniu tego słowa mamy więc nie tylko doznanie, lecz także czuwanie: bycie przy kimś, uważne trwanie, pilnowanie tego, co ważne.
I tego właśnie Wam życzę w Dzień Czułości: żebyście wyczuwali dobrych ludzi, którzy będą uważni na Wasze potrzeby.

Możesz zostać moim patronem/moją patronką: