W niedzielę świętowaliśmy nie tylko Niedzielę Palmową, ale też Dzień Metalowca. Z tej okazji chcę się pochwalić, że dostałam swoją rubrykę w „Musick Magazine” i teraz oficjalnie możecie do mnie mówić BABA Z METALU. Redakcja zaufała mi tak bardzo, że mam rubrykę zatytułowaną „Maligna”.

Czym jest „Maligna”?

„Maligna” to nie pojedynczy tekst o jednym słowie, lecz stały format interpretowania języka na styku muzyki, literatury, mitu i stanów granicznych. „Maligna” sugeruje jednocześnie gorączkę, majaczenie, przeciążenie, widzenie więcej, rozpad sensu i wejście w inny stan świadomości. Ta seria, to nie jest  prosty „kącik etymologiczny”, lecz felietony filologiczno-kulturowe. Czyli w każdym numerze biorę jedno słowo, albo jedną rodzinę słów i pokazuję: skąd się wzięło, jak zmieniało znaczenie, co robiło w literaturze, jak pracuje w muzyce (zwłaszcza w wyobraźni metalowej), co mówi o naszej kulturze i o nas samych. Zapraszam do śledzenia.

Literatura jako szyfr. O „Kochanowskim” Tenebris

„Literatura jest jak biblioteka, z której zbiorów każdy może przeczytać tylko kilka kartek. Ale być może na tych kilku stronach będzie zawarte to, co istotne; być może literatura powtarza zawsze to samo, tyle że z nieco innym rozłożeniem akcentów i z inną modulacją” — powiedział Jorge Luis Borges. Jeśli do tej biblioteki dołączymy jeszcze muzykę, otrzymamy opowieść o świecie, w którym wizja i rzeczywistość nieustannie się przenikają, tworząc własną „Bibliotekę Babel”: przestrzeń nieskończonych odniesień, lustrzanych odbić, powrotów i znaczeń. W takim świecie tekst nie jest już pojedynczym komunikatem, lecz węzłem w gęstej sieci sensów. Jedno słowo odsyła do mitu, mit do filozofii, filozofia do poezji, a poezja do pieśni. Wszystkie konteksty, wszystkie majaczące skojarzenia, wszystkie ukryte przejścia układają się wtedy w opowieść o kulturze rozumianej nie jako zbiór odrębnych dzieł, lecz jako labirynt.

Jeśli to czytasz — daj mi znać 🧡 na swoim ulubionym kanale: