Źródłosłów to opowieść o tym, skąd pochodzi dane słowo i jaką drogę przeszło, zanim trafiło do współczesnej polszczyzny. To seria miniesejów o etymologii, w których sprawdzam, co tak naprawdę kryje się za wyrazami i udowadniam, że są autentycznym zapisem dawnych wierzeń, codziennych doświadczeń i zmian zachodzących w świecie.
Baranek
„Na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek, a przed nią bieży baranek…” – taką mam wizję, gdy myślę o baranku, a przecież ten sam baranek gładzi grzechy świata. Zero sentymentalizmu, ostra jazda.
Oczywiście „baranek” to zdrobnienie od „barana”, utworzone przyrostkiem „-ek”. Kłopot w tym, że sam „baran” jest słowem bardzo starym i etymologicznie nie do końca przejrzystym. Brückner uznawał go za prasłowo o niepewnym pochodzeniu, zestawiał z czeskim „beranem” i formami wschodniosłowiańskimi, ale sprawy ostatecznie nie rozstrzygnął. Z tej mglistej starości wyrósł cały językowy zwierzyniec: „baranek”, „baraszek”, „baraszki”, a nawet „baraszkować”.
Najpierw baranek był po prostu młodym baranem. Potem, przez skojarzenie z łagodnością, bezbronnością i miękkością, zaczął obrastać znaczeniami. Stąd porównanie „łagodny jak baranek” albo „potulny jak baranek”. Ale oczywiście można być też „barankiem wilkiem podszytym”, czyli niewiniątkiem tylko z pozoru. Od miękkiego runa mamy baranka na kołnierzu i baranka na głowie, czyli krótkie, skręcone włosy. Od białej puszystości biorą się baranki na niebie i na falach. Od chropowatej powierzchni – tynk zwany barankiem.
Z tej samej rodziny pochodzi też „baraszkować”. „Baraszek” był dawnym, wschodnim określeniem baranka, a „baraszki” zaczęły znaczyć tyle, co figle, żarty, psoty. Najpewniej jest to skojarzenie z młodymi zwierzętami, które podskakują, trykają się łbami i dokazują.
Wielkanocny pisany małą literą oznacza figurkę z cukru, masła lub ciasta, święconą w Wielką Sobotę. Pisany wielką literą, jako „Baranek Boży” staje się jednym z najważniejszych tytułów Chrystusa. Jest też biblijne marzenie, że „wilk zamieszka wraz z barankiem”, czyli że łagodność okaże się silniejsza od przemocy.
Przed zaśnięciem oczywiście liczymy barany, by zasnąć; ale mamy nadzieję, że nie jesteśmy „durnymi baranami”, co to niczym stado owiec ślepo wierzą w mądrość tłumu. Lepiej walnąć kogoś z barana albo zbarankować jak kot, trochę pobaraszkować niż baranieć.

Możesz zostać moim patronem/moją patronką: