Źródłosłów to opowieść o tym, skąd pochodzi dane słowo i jaką drogę przeszło, zanim trafiło do współczesnej polszczyzny. To seria miniesejów o etymologii, w których sprawdzam, co tak naprawdę kryje się za wyrazami i udowadniam, że są autentycznym zapisem dawnych wierzeń, codziennych doświadczeń i zmian zachodzących w świecie.

Jeśli to czytasz — daj mi znać 🧡 na swoim ulubionym kanale:

Matura

„Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera” — tego zdania nie warto dziś podsuwać maturzystom jako pocieszenia. Współcześnie bywa ono czytane jak pokrzepiający slogan: bez matury też da się ułożyć sobie życie. Historycznie sens był jednak zupełnie inny. Powiedzenie należy kojarzyć z pierwszymi latami Polski Ludowej, wówczas funkcjonowało jako ironiczny komentarz do awansowania ludzi bez odpowiedniego wykształcenia, zwłaszcza w wojsku i aparacie bezpieczeństwa – wtedy fachowość próbowano zastępować lojalnością, dyspozycyjnością i przyspieszonym szkoleniem.

A samo słowo „matura” przyszło do polszczyzny dopiero w XIX wieku i to z języka niemieckiego, w którym „Matur”, było skróceniem od „Maturitätsprüfung”, oznaczało „egzaminu dojrzałości” (albo od „Maturitätszeugnis”, czyli „świadectwa dojrzałości”). Niemieckie słowo wywodzi się z łacińskiego „maturus”, czyli„dojrzały”. Najpierw mówiono tak o owocach, później także o ludziach.

„Matura” niesie w sobie zatem ideę dojrzałości, a powiedzenie „Nie matura, lecz chęć szczera…” tę dojrzałość ostentacyjnie unieważnia. Dlatego lepiej nie traktować go jak motywacyjnego hasła.

Jeśli to czytasz — daj mi znać 🧡 na swoim ulubionym kanale:

Chcesz zapisać się na korepetycje?