Źródłosłów to opowieść o tym, skąd pochodzi dane słowo i jaką drogę przeszło, zanim trafiło do współczesnej polszczyzny. To seria miniesejów o etymologii, w których sprawdzam, co tak naprawdę kryje się za wyrazami i udowadniam, że są autentycznym zapisem dawnych wierzeń, codziennych doświadczeń i zmian zachodzących w świecie.

Jeśli to czytasz — daj mi znać 🧡 na swoim ulubionym kanale:

Oko

W tym tygodniu Oko Opatrzności mruga do mnie okiem, a ja – jak na ironię – oddaję mu spojrzenie w pakiecie z bakteryjnym zapaleniem oka i antybiotykiem. Czyściłam odpływ i jakoś tak wyszło, że zamiast poczucia dobrze spełnionej funkcji domowej bohaterki dostałam lekcję anatomii. Nie pytajcie o szczegóły, bo sama ich nie znam: za szybko macham rękami i najwyraźniej czasem macham nimi w stronę własnej źrenicy.

Skoro jednak oko postanowiło wejść na scenę, to ja wchodzę w temat językowo. „Oko” to wyraz rodzimy i ogólnosłowiański, ale wystarczy nam łacińska forma „oculus”. W tle stoi praindoeuropejski rdzeń *okʸ- wiążący się z widzeniem.

W dawnych językach słowiańskich funkcjonowała nie tylko liczba pojedyncza i mnoga, lecz także podwójna, używana szczególnie chętnie przy parach: oczy, uszy, ręce. A zatem „oczy” to pierwotnie liczba podwójna, a w źródłach staropolskich pojawia się też nowsza postać typu „dwie oce” (poświadczona już w XVI wieku).

Współcześnie mamy po tym ślad w dwóch formach liczby mnogiej. Gdy chodzi o narząd wzroku, mówimy: „oko – oczy” a dopełniacz liczby mnogiej brzmi „oczu” (rzadziej „oczów”, a dawne stylistyczne „ócz” bywa używane celowo, gdy ktoś chce dodać wypowiedzi tonu archaicznego). Natomiast w innych znaczeniach „oko” ma formę: „oko – oka”, a z dopełniaczem „ok”. To są te wszystkie „oka”, które są otworem, plamką albo elementem splotu: oka rosołu – czyli krążki tłuszczu na powierzchni zupy; oka sieci – czyli otwory w siatce, oko cyklonu; kamery, aparatu, obiektywu. W kwestii odmiany: narzędnik liczby mnogiej: „oczami” jest neutralny, a „oczyma” książkowe.

Do tego dochodzi jeszcze jeden drobiazg historyczny, wyraz „oczywisty” bywał dawniej notowany jako „oczwisty” (XV–XVI wiek). I co ważne, to słowo nie jest „od mądrości”, tylko od widzenia. Brückner wiąże je z dawną postacią *oczywiść, zbudowaną na tej samej zasadzie, co „zawiść” i „nienawiść” (od dawnego *wiść związanego z „widzieć”). Innymi słowy: „oczywiste” to pierwotnie takie, które jest „widziane”, „sprawdzone spojrzeniem”, „naoczne”.

Mamy „oczko” – zdrobnienie, ale też termin techniczny (oczko w siatce); „naoczny” – potwierdzony obecnością; „zaocznie” bez bezpośredniego spojrzenia; „przeoczyć” – czyli nie zobaczyć czegoś, co było „na oku”.

We frazeologii patrzenie łączy się z myśleniem. Możemy coś sprawdzać „na oko” – szacować bez miarki, intuicyjnie. Z kolei „pi razy oko” to policzyć „mniej więcej”, a „na pierwszy rzut oka” – to wstępna ocena, jeszcze bez wnikania w szczegóły. Gdy chcemy „rzucić okiem” – podejmujemy szybką kontrolę; a „gołym okiem” – bez wspomagania się narzędziem.

Oko też pilnuje i nadzoruje: „mieć kogoś na oku” – obserwować uważnie; „pod okiem” – pod czyjąś kontrolą lub opieką; „pańskie oko konia tuczy” – nadzór bywa skuteczniejszy niż najlepsze instrukcje; „mieć oczy z tyłu głowy” – być czujnym na wszystko; „jedno oko na Maroko, a drugie na Kaukaz” – rozdzielić uwagę, patrzeć w dwie strony (to nie jest opowieść o zezie).

Możemy też „przymknąć oko” – puścić coś płazem oraz zrobić coś „z przymrużeniem oka” – włączyć ironię, dystans. Oko może też oszukiwać lub demaskować, bo „mydlić komuś oczy” – znaczy odwracać uwagę, a „sypać piasek w oczy” – utrudniać widzenie; z kolei „kłamać w żywe oczy” – to bez zażenowania, prosto w twarz, ale wtedy trzeba „spojrzeć prawdzie w oczy” – zmierzyć się z faktami i „otworzyć komuś oczy” – uświadomić.

Oko ma też wiele wspólnego z naszą kondycją, bo gdy „łza się w oku kręci” to czujemy wzruszenie, żal, czułość; możemy „robić wielkie oczy” – zdziwienie; bywa też. że nam „oczy stanęły w słup” – zaskoczenie tak mocne, że aż „zamraża”, ale też możemy „ginąć w oczach” – chudnąć, słabnąć. I oko bywa miarą: „w mgnieniu oka” to błyskawicznie, a „jak okiem sięgnąć” – daleko, aż po horyzont.

Warto też pamiętać o „kiju w oku”, to ślad o tym, że oślepienie było sposobem unieszkodliwiania wroga albo zwierzęcia. Pamiętajmy jednak o tym, że „strach ma wielkie oczy” – emocja potrafi wyolbrzymić obraz świata; a „czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal” – brak wiedzy bywa ulgą, choć bywa też wymówką; z „kruk krukowi oka nie wykole” – solidarność „swoich”, czasem kosztowna dla sprawiedliwości, zwłaszcza że „prawda w oczy kole” – kłuje, bo jest widoczna.Oko jest więc narzędziem rozumienia świata. I to by tłumaczyło, dlaczego wczoraj, z gorszym widzeniem, miałam też problem z odnalezieniem się w korytarzach Enel-medu. Trzeba mieć wprawę i oko, a czasem także nosa do takich spraw.

Jeśli to czytasz — daj mi znać 🧡 na swoim ulubionym kanale:

Chcesz zapisać się na korepetycje?