Źródłosłów to opowieść o tym, skąd pochodzi dane słowo i jaką drogę przeszło, zanim trafiło do współczesnej polszczyzny. To seria miniesejów o etymologii, w których sprawdzam, co tak naprawdę kryje się za wyrazami i udowadniam, że są autentycznym zapisem dawnych wierzeń, codziennych doświadczeń i zmian zachodzących w świecie.
Kielce
Scyzoryk, scyzoryk… a zatem Kielce. Liroy włącza mi się w głowie, choć miasto kojarzy się także z Kadzielnią, Muzeum Stefana Żeromskiego, pralką Franią oraz „zimno / wieje / p**dzi jak w kieleckim”.
A skąd wzięła się sama nazwa „Kielce”? Najbardziej znana opowieść łączy Kielce z „kłami”. Według podania Mieszko (syn Bolesława Śmiałego) podczas polowania zgubił drużynę, zasnął w puszczy, a we śnie miał mu się objawić św. Wojciech i wskazać wodę, po której książę odzyskał siły. Po przebudzeniu Mieszko miał znaleźć kły dzika, i to od nich wywodzi się nazwa miasta.
Druga hipoteza wywodzi nazwę miasta od roślinności i podmokłych terenów: dawnych „kiełków” i „kiełkowania”. Co ciekawe, słowo „kieł” miało dwa znaczenia: oznaczało zarówno ostry ząb, jak i kiełek roślinny. „Kieł” wiąże się etymologicznie z czasownikiem „kłuć”, a jego najstarszy sens da się streścić tak: „to, co kłuje” i „to, co rozrywa”. Kieł dzika rozrywa, gdy atakuje, a kiełek rozrywa ziemię, gdy przebija się na światło. Z tej samej rodziny mamy „kiełek” – mały kieł – zarówno botaniczny, jak i ostry ząb u młodej istoty.
I tu dochodzimy do kwestii, które często mieszają się w opowieściach o nazwie miasta: „kły” mogą być rozumiane dosłownie (dzik), ale w etymologiach naukowych pojawia się też sens „kłów” jako pali – kłód i odziomków po trzebieży. W jednym z opracowań dotyczących etymologii Kielc zestawiono m.in. wykładnie, w których nazwa miałaby oznaczać osadę otoczoną „kłami”, czyli palisadą, albo osadę założoną na porębie, gdzie po ścięciu drzew sterczały „kły” – pnie i karpy. Pojawia się też pomysł na „kły” jako ostre, „zębate” występy terenu. Wymienia się również wyjaśnienie antroponimiczne: nazwa mogła być rozumiana jako rodowa (od nazwy osobowej typu Kielce/Kielcy albo od rodu, który się z tym miejscem kojarzył).
Ponadto „Kielce” to nazwa w liczbie mnogiej, dlatego mówimy i piszemy: mieszkam w Kielcach, jadę do Kielc, wracam z Kielc. Od niej tworzymy przymiotnik „kielecki” oraz nazwy mieszkańców: „Kielczanin”, „Kielczanka”. A „kielecki” majonez – wiadomo – najlepszy.

Możesz zostać moim patronem/moją patronką: