Źródłosłów to opowieść o tym, skąd pochodzi dane słowo i jaką drogę przeszło, zanim trafiło do współczesnej polszczyzny. To seria miniesejów o etymologii, w których sprawdzam, co tak naprawdę kryje się za wyrazami i udowadniam, że są autentycznym zapisem dawnych wierzeń, codziennych doświadczeń i zmian zachodzących w świecie.
dudek
Każdy dudek ma swój czubek. I od tego czubka właściwie wszystko się zaczyna, choć źródłosłów prowadzi nas przede wszystkim do głosu.
„Dudek” to nazwa dźwiękonaśladowcza. Brückner wywodził ją od głosu ptaka, a prasłowiańska forma „*dudъkъ” wiązała się z brzmieniem: dudnieniem, pohukiwaniem, powtarzanym „du-du”, „up-up-up”. Nieprzypadkowo łacińska nazwa dudka brzmi „Upupa epops”, po francusku mamy „huppe”, po angielsku „hoopoe”, a dawniej w polszczyźnie i gwarach pojawiały się też formy typu „hupek”, „hutek”, „wudwudek”. Ten ptak został nazwany tak, jak brzmi: „up-up-up”.
Dudek szybko stał się też figurą kogoś śmiesznego, głupkowatego, trochę błazeńskiego. Wystarczy spojrzeć na ptaka: ma wielki, rozkładany czub, porusza się podskokami, stroszy pióropusz, wygląda jak ktoś, kto właśnie wrócił z rockowego festiwalu. Stąd dawne znaczenie „dudek” — ‘głupiec’, ‘błazen’, ‘dureń’.
I tu wchodzi frazeologia: „wystrychnąć kogoś na dudka” znaczy oszukać kogoś, zrobić z niego głupca, sprawić, że wyszedł na naiwnego. Sam czasownik „wystrychnąć” jest dziś właściwie żywy tylko w tym połączeniu. Dawniej mógł znaczyć między innymi ‘sprawić, że ktoś stał się jakiś’ albo ‘wykierować kogoś na coś’ z odcieniem ironicznym. „Wystrychnąć na dudka” to więc dosłownie: zrobić z kogoś dudka, czyli głupca.
Jest też przysłowie „każdy dudek ma swój czubek”. Może znaczyć: każdy ma coś, czym może się pochwalić. Ale może też znaczyć: każdy ma jakąś wadę, słabość, śmiesznostkę. Czubek dudka jest znakiem jego „dudkowatości”.
Do tego dochodzi jeszcze smród. Brückner notował „dudka” także w związku z nieprzyjemnym zapachem, a u Potockiego pojawia się obraz „prześmiardnięcia dudkami”. To nie przypadek: dudki mają bardzo skuteczną obronę. Samica i młode potrafią wydzielać cuchnącą substancję, która odstrasza drapieżniki.
A skoro już o niespodziankach: „dudek” był też nazwą drobnej monety. Żartobliwie nazywano tak orła na dawnych polskich monetach z czasów Zygmunta, a potem nazwę przeniesiono na sam pieniądz. Z polskiego „dudka” Niemcy wzięli „Düttchen”, które wróciło do nas jako „dytek” albo „dydek”. Tak ptak z czubkiem wylądował w kieszeni.

Możesz zostać moim patronem/moją patronką: