Źródłosłów to opowieść o tym, skąd pochodzi dane słowo i jaką drogę przeszło, zanim trafiło do współczesnej polszczyzny. To seria miniesejów o etymologii, w których sprawdzam, co tak naprawdę kryje się za wyrazami i udowadniam, że są autentycznym zapisem dawnych wierzeń, codziennych doświadczeń i zmian zachodzących w świecie.
osowiały
Czy „osowiała sowa” to masło maślane?
Na pierwszy rzut ucha może tak zabrzmieć. Skoro „osowieć” wiąże się z „sową”, to „osowiała sowa” wygląda trochę jak językowe zawinięcie naleśnika w naleśnik. A jednak nie jest to błąd.
Dzisiaj „osowiały” nie znaczy po prostu „podobny do sowy”. Znaczy raczej: smutny, przygaszony, bez energii, apatyczny. Można mieć osowiałą minę, osowiały wzrok, osowiałego psa po chorobie albo osowiałego ucznia na pierwszej lekcji po feriach. To słowo opisuje stan, nie gatunek.
Zacznijmy jednak od samej sowy. „Sowa” jest bardzo starym słowem słowiańskim. Wywodzi się od prasłowiańskiego „*sova”, a podobne formy spotykamy w wielu językach słowiańskich. Po czesku mamy „sova”, po słowacku „sova”, po chorwacku i serbsku także „sova”.
Kulturowo sowa ma dwa oblicza. Z jednej strony kojarzymy ją z mądrością. Wielkie oczy, spokojne spojrzenie, nocny tryb życia i aura tajemnicy sprawiły, że zaczęto widzieć w niej symbol wiedzy oraz przenikliwości. Stąd powiedzenie „sowa, mądra głowa” i cała tradycja przedstawiania sowy jako ptaka filozofów.
Z drugiej strony w dawnych wierzeniach ludowych sowa bywała ptakiem złowróżbnym. Jej nocne pohukiwanie budziło niepokój, bo łączono je z chorobą, nieszczęściem albo śmiercią. W przysłowiach zachował się ten ciemniejszy obraz sowy: „Sowa na dachu kwili, komuś umrzeć po chwili”.
I właśnie ten drugi trop słychać w czasowniku „osowieć”. Nie chodzi o to, że ktoś nagle staje się mądry jak sowa. Chodzi o to, że robi się cichy, przygaszony, smutny, jakby trochę wycofany z życia. Stąd „osowiały” człowiek, „osowiałe” dziecko, „osowiały” pies albo „osowiała” klasa po zbyt krótkim weekendzie.
A sama „sowa” żyje dziś w języku jeszcze inaczej. Może być ptakiem, symbolem mądrości, znakiem tajemnicy, dawną złą wróżbą, ale także określeniem człowieka, który najlepiej funkcjonuje wieczorem i w nocy. W tym sensie „sowa” stoi naprzeciw „skowronka”: skowronek wstaje wcześnie, a sowa dopiero wtedy zaczyna działać na pełnych obrotach.
Czy zatem „osowiała sowa” to masło maślane? Nie do końca. To raczej językowa pętla. Najpierw od „sowy” powstało słowo „osowieć”, a potem sama sowa została opisana jako „osowiała”.

Możesz zostać moim patronem/moją patronką: