“Gienia, świat się zmienia”! To hasło, którym rozpocznę nowy cykl przyglądania się elementom kultury, które kiedyś były zabawne, ale dzisiaj są krzywdzące, niewłaściwe i kompletnie nieśmieszne. Inspiracje idą od najgorszych przykładów w edukacji, molestujących nauczycieli, instruktorów, wujków, a nawet ojców; tak kobiety też są w tej grupie, bo gdy zaznaczałam niewłaściwe zachowania nauczyciela o dużym stażu pracy, to inna kobieta nazwała je “żołnierskim humorem” i moją przesadą.

Musimy to stwierdzić, że wiek nie ma tutaj znaczenia, ale jeśli nie nadążasz za światem jako osoba nauczycielska i tłumaczysz krzywdzące zachowania żartem, to ewidentnie wypadłaś z obiegu i musisz odrobić pracę domową.

CROSS-DRESSING W KABARECIE, CZYLI DLACZEGO „CHŁOP PRZEBRANY ZA BABĘ” TO ZŁO W CZYSTEJ POSTACI

Motyw mężczyzny udającego kobietę w polskim kabarecie ma długą tradycję. Przez dekady wyżynami polskiego humoru narodowego były Pani Pelagia (kabaret „Tey”), Hela – żona Mariana (sic!; kabaret „Koń polski”) czy Mariolka (kabaret „Paranienormalni”). Wiele osób humor sytuacyjny związany z ukazywaniem kontrastów między kobietami a mężczyznami bawi do rozpuku, a jeszcze więcej – wprowadza w poczucie wstydu wobec własnej tożsamości.

Wątek operuje na domniemaniu cispłciowości i jest zakorzenionym w kulturze popularnej przekonaniem o wyższości mężczyzn nad kobietami. Bycie kobietą jest formą degradacji narażającą na śmieszność – z tego względu salwy śmiechu wywołuje sama obecność mężczyzny ubranego w stereotypowy kobiecy strój, a nie dialogi czy humor sytuacyjne.

„Chłop przebrany za babę” przedstawia esencjalistyczny punkt widzenia, zgodnie z którym mężczyźni są rozważni i panują nad sytuacją (dialog w skeczu „Pani Pelagia”), z kolei kobiety są impulsywne (tamże) oraz interesują się przyziemnymi sprawami (postać Mariolki rozmawiającej cały czas przez telefon z koleżanką).

„Chłop przebrany za babę” utwierdza przekonanie o podziale na role i przypisaniu zachowań do konkretnej płci. Aby upodobnić się do kobiet, kabareciarze zakładają peruki i sukienki (czasem także szpilki), przez co tworzą stereotypowy obraz kobiecości. Wygląd kobiety, choć w krzywym zwierciadle, przedstawiony jest więc przez pryzmat męskich fantazji (co jest przejawem seksualizacji kobiet w kulturze). Motyw ten nie przewiduje sytuacji, w której kobieta może decydować o swoim wyglądzie. Podstawą humoru są m.in. owłosione nogi (Mariolka), które śmieszą, ponieważ – zgodnie z oczekiwaniami publiczności – kobieta powinna mieć je zawsze ogolone. Na dodatek ubiór i makijaż – iście teatralny – przypomina blackface. Podstawą występów ma być ośmieszenie. Motyw ten powiela także obraz toksycznej męskości, ukazuje mężczyznę jako macho, który jest inteligenty i może się pośmiać ze swojej żony.

„Chłop przebrany za babę” powiela stereotypy i wprowadza je pod płaszczykiem kultury popularnej do masowej świadomości. Przedstawia negatywne zachowania jako rozrywkę i utrudnia walkę ze stereotypami opartą na rzetelnej wiedzy, a przede wszystkim jest po prostu nieśmieszny.