Zostałam zaproszona w roli prelegentki i – teraz już mogę zdradzić tajemnicę – od kilku dni zastanawiałam się, czy podołam wyzwaniu, przed którym przyszło mi stanąć. Laboratorium Pokoju Salam Lab, inicjatywa zrzeszająca młodych, otwartych i świadomych ludzi, to grupka osób, od których sama mogę i powinnam się uczyć. Podczas gdy ja zajmuję się głównie rozmawianiem o literaturze, osoby zrzeszone w Salam Lab codziennie opisują ludzkie dramaty uchodźców i migrantów, a także prowadzą działania edukacyjne z zakresu tolerancji i równości.

Aby nakreślić powagę sytuacji, wspomnę choćby o Kubie, który niedawno wrócił z pogranicza polsko-białoruskiego czy Marii, mierzącej się na co dzień z nienawistnymi komentarzami na temat jej męża-Egipcjanina oraz dzieci.
No i jestem w tym wszystkim ja.
Zestresowana z jednej strony oczekiwaniami, a z drugiej – wysoko zawieszoną poprzeczką (w programie były także spotkania z Janiną Ochojską, Jagodą Grondecką, Safią Rabati czy dr Patrycją Sasnal).
Po raz kolejny okazało się jednak, że powinnam zaufać tym, którzy mnie na każdym kroku uspokajają. Być może to kwestia młodego wieku, a być może dyplomatycznych zdolności osób uczestniczących w zjeździe: odnoszę wrażenie, że udało mi się zainteresować osoby uczestniczące w zjeździe moimi spostrzeżeniami na temat języka polityków.

Bardzo dziękuję za zaproszenie!