Źródłosłów to opowieść o tym, skąd pochodzi dane słowo i jaką drogę przeszło, zanim trafiło do współczesnej polszczyzny. To seria miniesejów o etymologii, w których sprawdzam, co tak naprawdę kryje się za wyrazami i udowadniam, że są autentycznym zapisem dawnych wierzeń, codziennych doświadczeń i zmian zachodzących w świecie.

Jeśli to czytasz — daj mi znać 🧡 na swoim ulubionym kanale:

bakłażan

Mam przyjaciółkę, która, wiedząc, że nie jadłam mięsa, zawsze grillowała mi bakłażan, a ja nie mogłam znieść jego konsystencji. Obie męczyłyśmy się w imię dobrych relacji.

Oberżyna czy bakłażan? Można tak i tak. Obie nazwy są poprawne językowo, ale botanik powie: spokojnie, to owoc psianki podłużnej.

Tak, owoc. W kuchni traktujemy bakłażana jak warzywo, ale botanicznie jemy owoc rośliny Solanum melongena. Dawniej nazywano go też pięknie: „gruszką miłosną” albo „gruszką miłości”. I przyznajmy, że brzmi to znacznie bardziej romantycznie niż „psianka podłużna”.

„Oberżyna” niestety nie ma nic wspólnego z oberżą. To tylko językowa pokusa. Słowo przyszło do polszczyzny z francuskiego „aubergine”. A francuska nazwa jest śladem długiej wędrówki przez języki: przez formy romańskie do arabskiego „al-bāḏinjān” i perskiego „bādenjān”. Badacze szukają źródeł w językach Indii, bo to właśnie z tamtym obszarem wiąże się najstarsza historia uprawy tej rośliny.

W polszczyźnie „oberżyna” pojawiła się prawdopodobnie w drugiej połowie XIX wieku. Jednym z pierwszych „importerów” tej formy był Henryk Sienkiewicz, który w listach spolszczył francuskie „aubergine”. Czyli autor „Trylogii” nawet tutaj dał mi popalić.

A „bakłażan”? To z kolei słowo ze Wschodu, które po II wojnie światowej pokonało oberżynę. Przyszło do nas przez rosyjskie „баклажан”, a tam pojawiło się przez tureckie „patlıcan”. W niektórych słownikach pojawia się też trop rosyjskiej „bakłagi”, czyli naczynia, manierki, dawnej tykwy — ze względu na podobieństwo kształtu. A zatem mamy tu wyprawę: Indie, Persja, Arabowie, Turcy, Rosjanie, Europa Środkowa. Mało które warzywo, przepraszam: owoc, ma taką trasę.

Brytyjczycy mówią „aubergine”, Amerykanie „eggplant”, bo dawne jasne odmiany przypominały jajka, a w angielszczyźnie indyjskiej funkcjonuje „brinjal”, kolejny potomek tej samej wielkiej rodziny nazw.

Mówcie, co chcecie, ale od początku pod tą wykwintną oberżyną wyczuwałam psiankę podłużną.

Jeśli to czytasz — daj mi znać 🧡 na swoim ulubionym kanale:

Chcesz zapisać się na korepetycje?