Źródłosłów to opowieść o tym, skąd pochodzi dane słowo i jaką drogę przeszło, zanim trafiło do współczesnej polszczyzny. To seria miniesejów o etymologii, w których sprawdzam, co tak naprawdę kryje się za wyrazami i udowadniam, że są autentycznym zapisem dawnych wierzeń, codziennych doświadczeń i zmian zachodzących w świecie.
Wiewiórka
Codziennie odwiedzają nas ptaki i wiewiórki. I choć nad Parkiem Żerańskim wisi wizja hotelu, który naszym lokalnym zwierzakom raczej nie pomoże, dziś nie chcę gdybać. Chcę napisać o kimś, z kim czuję szczególną więź. Może dlatego, że łatwo się rozpraszam, może dlatego, że tempo mam czasem jak w bajce o wiewiórze na kofeinie. Dzisiaj więc: wiewiórka.
Słowo „wiewiórka” ma bardzo stary rodowód. Pochodzi od prasłowiańskiego „*věverъka” albo „*věverica”, a i z praind. „*ṷer-”, który znaczył ‘kręcić się’, ‘zwijać się’, ‘wiercić się’. Co ważne, w nazwie wiewiórki ten rdzeń został podwojony. Nasi bardzo dalecy przodkowie najwyraźniej uznali, że to zwierzę najlepiej opisuje właśnie ruchliwość: nie siedzi spokojnie, tylko się kręci, skacze, wierci i znika, więc jest po prostu pradawną wiercipiętą.
Podobieństwo brzmieniowe między „wiewiórką” a „wiórem” wcale nie jest przypadkowe. „Wiór” powstał od pojedynczego rdzenia i pierwotnie oznaczał coś odłupanego, rozszczepionego albo skręconego, natomiast „wiewiórka” zachowuje go w postaci zdwojonej. Ma zatem wiele wspólnego z wiertarką ![]()
Ciekawe jest też to, że różne języki podkreślały w wiewiórce różne cechy. Słowianie postawili na ruchliwość. W rosyjskim mamy „biełkę”, czyli nazwę związaną z białym zimowym futrem. Germanie poszli jeszcze inną drogą: ich dawna nazwa oznaczała mniej więcej „dębową”, zapewne dlatego, że wiewiórkę kojarzono z żołędziami i życiem wśród drzew.
To także określenie człowieka. Potocznie można tak nazwać kobietę o rudych włosach. Mówimy też o kimś, że jest zwinny jak wiewiórka. U Słowian wschodnich istnieje z kolei powiedzenie odpowiadające naszemu kręceniu się bez chwili wytchnienia: ktoś „kręci się jak wiewiórka w kole”, czyli jest bez przerwy zajęty.
Istniały też wyrazy „wiewierne” i „wiewierzyca” oznaczające daninę składaną pierwotnie w skórkach wiewiórek, a później już w pieniądzu. To przypomina, że wiewiórki nie zawsze miały z ludźmi łatwe relacje.
A zatem, jeśli ktoś porównuje mnie do wiewiórki na kofeinie, to w gruncie rzeczy się nie obrażam. Identyfikuję się.

Możesz zostać moim patronem/moją patronką: