Źródłosłów to opowieść o tym, skąd pochodzi dane słowo i jaką drogę przeszło, zanim trafiło do współczesnej polszczyzny. To seria miniesejów o etymologii, w których sprawdzam, co tak naprawdę kryje się za wyrazami i udowadniam, że są autentycznym zapisem dawnych wierzeń, codziennych doświadczeń i zmian zachodzących w świecie.

Jeśli to czytasz — daj mi znać 🧡 na swoim ulubionym kanale:

Morda

W wakacje trafiłam do szpitala i, jak to w życiu bywa, bardziej niż wielkie sprawy doskwierał mi drobiazg: pierwszego dnia nie miałam ze sobą kosmetyków, a na umywalce stał tylko Ludwik. Wtedy pomyślałam, że niby „morda nie szklanka”, ale jednak płyn do naczyń się przydał. I tym oto wspomnieniem przechodzę do dzisiejszej bohaterki: „mordy”.

„Morda” brzmi dziś wulgarnie. A historia słowa jest neutralna. Forma przyszła do polszczyzny z któregoś języka wschodniosłowiańskiego, lecz jej głębszy rodowód jest prasłowiański. Wiąże się z wyrazem „*mr̥da” i z czasownikiem „*mr̥dati”, czyli ‘machać, kiwać, merdać’. Tak, „morda” i „merdać” są dalekimi krewniakami.

Najpewniej pierwotnie nie chodziło o psi pysk, lecz o pysk przeżuwaczy: krowy, owcy albo kozy. To one miarowo poruszają pyskiem podczas przeżuwania, a więc niejako „merdają” nim w rytmiczny sposób. Najpierw była więc ruchoma paszcza, potem „pysk”, a dopiero z czasem pojawiło się przeniesienie na człowieka.

„Morda”, być może ze względu na dźwięczność i występowanie obok siebie głosek [r] oraz [d] zrobiła w polszczyźnie oszałamiającą karierę. Mamy przecież „drzeć mordę”, „zamknąć mordę”, „morda w kubeł”, „wziąć kogoś za mordę”, „wylecieć na zbitą mordę”, „jak w mordę strzelił”, „wyskoczyć z mordą”. Jest też podwórkowe: „nie interesuj się, bo kociej mordy dostaniesz”, czyli: nie wtrącaj się, nie bądź taki ciekawski. Najpewniej pojawiła się tu właśnie „kocia morda” a skoro morda, to pysk, bo kot od dawna uchodzi za stworzenie wszędobylskie.

A jednak to samo słowo może być i ordynarne, i czułe. Stąd „mordo ty moja”, późniejsze „mordo”, „mordeczko”, „morduchna”, a dziś nawet młodzieżowe „mordini”. Dodam jeszcze językowy smaczek: w dopełniaczu liczby mnogiej poprawna jest forma „mord”, nie „mórd”. A więc nie „pełno mórd”, tylko właśnie „pełno mord”.

Jest też miasto Mordy. Lokalni badacze przekonują, że nazwa nie wywodzi się ani od „mordu”, ani od „mordy”, lecz najpewniej od dawnej nazwy osobowej „Morda”. Pierwotnie chodziło zatem o ród Mordów – dlatego mieszkańcy mówią, że są: „z Mordów”, nie „z Mord”.

Jeśli to czytasz — daj mi znać 🧡 na swoim ulubionym kanale:

Chcesz zapisać się na korepetycje?