Źródłosłów to opowieść o tym, skąd pochodzi dane słowo i jaką drogę przeszło, zanim trafiło do współczesnej polszczyzny. To seria miniesejów o etymologii, w których sprawdzam, co tak naprawdę kryje się za wyrazami i udowadniam, że są autentycznym zapisem dawnych wierzeń, codziennych doświadczeń i zmian zachodzących w świecie.
słońce
Wyszło słońce, więc się chce nawet grzebać w ogródku. Skoro znowu wchodzi w rolę życiowego coacha, to dziś kilka słów o samym słowie „słońce”.
Dzisiejsze „słońce” pochodzi od prasłowiańskiego „*sъlnьce”i ta forma była już zdrobnieniem. Badacze rekonstruują starszą podstawę jako „*sъlno”. Do tej samej rodziny należą między innymi łacińskie „sōl”, angielskie „sun”, niemieckie „Sonne”, litewskie „saulė”, czeskie „slunce” czy francuskie „soleil”.
Z łac.„sōl” mamy dziś wyrazy takie jak „solarny” i „solarium”. Co ciekawe, dawne łacińskie „solarium” oznaczało miejsce dobrze nasłonecznione, a nawet zegar słoneczny. Z greckiego „hḗlios” pochodzi z kolei nazwa pierwiastka „hel”, bo odkryto go najpierw w widmie Słońca, a dopiero później na Ziemi.
W polszczyźnie spodziewalibyśmy się raczej formy „słuńce”. I taka postać istniała w staropolszczyźnie (i jest w kaszubskim). Dzisiejsze „słońce” jest wynikiem późniejszego wyrównania wymowy. W wielu gwarach „o” przed spółgłoskami nosowymi podwyższało artykulację i brzmiało jak „u”, więc część mówiących zaczęła unikać tej wymowy jako zbyt ludowej. Ten sam mechanizm widzimy choćby w przejściu „tytuń” w „tytoń”.
„Słońce” to nie tylko gwiazda nad nami. To także światło i ciepło, które od niej dostajemy, jak w zdaniu: „leżeć na słońcu”. To również miejsce nasłonecznione: można siedzieć „w słońcu” .W astronomii „słońca” mogą oznaczać także inne gwiazdy, wokół których krążą planety. Oczywiście „słońce” bywa po prostu ukochaną osobą: „moje słońce”.
Gdy mówimy o gwieździe jako obiekcie astronomicznym, piszemy „Słońce” wielką literą. Ale gdy chodzi o pogodę, światło, upał albo czułe określenie człowieka, zostaje mała litera.
Mówimy, że coś jest „jasne jak słońce”, gdy nie wymaga wyjaśnień. Powtarzamy „nic nowego pod słońcem”, gdy chcemy podkreślić, że świat już to wszystko widział. „Porywać się z motyką na słońce” to brać się za coś zdecydowanie ponad własne siły. „Nie chwal dnia przed zachodem słońca” przypomina, by nie cieszyć się zbyt wcześnie. A powiedzenie „i na słońcu są plamy” studzi zachwyt: nawet to, co wydaje się idealne, ma swoje skazy.

Możesz zostać moim patronem/moją patronką: