Źródłosłów to opowieść o tym, skąd pochodzi dane słowo i jaką drogę przeszło, zanim trafiło do współczesnej polszczyzny. To seria miniesejów o etymologii, w których sprawdzam, co tak naprawdę kryje się za wyrazami i udowadniam, że są autentycznym zapisem dawnych wierzeń, codziennych doświadczeń i zmian zachodzących w świecie.
alergia
Dzisiejszy wpis dedykuję wszystkim tym, którzy zamiast cieszyć się wiosną, cierpią z powodu alergii. Szczególnie mam tu na myśli Aglaję, Otis i Krzysztofa. Moi drodzy, oczy was bolą od miłości. W końcu to, co z przekąsem nazywam orgazmem topoli, sprawia wam ten ból. A zatem dzisiaj kilka słów o alergii i pyłkach.
„Alergia” jest słowem młodym. Do polszczyzny przyszła z niemieckiego „Allergie”, a to z kolei wyraz urobiony z greckich elementów: „állos” – ‘inny’ i „érgon” – ‘czyn, działanie’. Termin wprowadził austriacki pediatra Clemens von Pirquet na początku XX w., dokładniej w 1906 r. Dosłownie chodzi więc o nietypową, nadmierną reakcję organizmu na jakiś bodziec. Alergia nie jest zwykłym kontaktem z pyłkiem, kurzem czy sierścią, lecz reakcją odmienną, przesadzoną, nadwrażliwą.
Szybko słowo wyszło jednak poza medycynę. Dziś „alergia” oznacza także silną niechęć. Mówimy przecież: „mam alergię na chamstwo”, „mam alergię na narzekanie”, „reaguję alergicznie na głupotę”. A zatem organizm może źle reagować na pyłki, ale człowiek może też źle reagować na ludzi, poglądy i zachowania. Z tego samego źródła wyrasta potoczne pole znaczeń: „mieć alergię na coś”, „reagować alergicznie”.
A skoro „alergia”, to teraz „pył” i „pyłek”. „Pył” to wyraz stary, rodzimy, prasłowiański. Brückner objaśniał go jako „proch”, „kurzawę”, coś drobnego, rozwianego, unoszącego się w powietrzu. „Pyłek” jest formalnie jego zdrobnieniem, utworzonym przy pomocy przyrostka „-ek”. Brzmi niewinnie, a potrafi urządzić człowiekowi piekło. Oczywiście „pyłek” może znaczyć drobną cząstkę kurzu, ale też proszkową substancję wytwarzaną przez rośliny, która służy do ich rozmnażania. I właśnie ten drugi sens jest zmorą wiosennych alergików.
Mamy zatem „pylić”, „zapylać”, „pylnik”, „pyłkowy”. Po jednej stronie roślinną płodność, po drugiej – katar i ból oczu. A do tego dochodzi jeszcze frazeologia. Pył kojarzy się z drobnością i znikomością, więc coś można „zetrzeć w pył” albo „obrócić w pył”. Z kolei „ani pyłku kurzu” oznacza absolutną czystość, której alergik i tak nie doceni.

Możesz zostać moim patronem/moją patronką: