MOTYW: sta­rość

Opo­wieść wigi­lij­na” Char­les Dic­kens – Ebe­ne­zer Scro­oge jest star­cem, ma trud­no­ści w poru­sza­niu się, jest samot­ny, bo wszyst­kich odrzu­ca, ponie­waż w mło­do­ści sam był odrzu­co­ny i tego nie przepracował;

Latar­nik” Hen­ryk Sien­kie­wicz – Ska­wiń­ski ma 70 lat i po latach wojen i tułacz­ki zna­lazł spo­koj­ną posa­dę latar­ni­ka, gdzie ma zamiar odpo­czy­wać, roz­ma­wiać jedy­nie z mewa­mi i cho­dzić w nie­dzie­lę do kościo­ła; spo­koj­na sta­rość, w któ­rą wdzie­ra się tęsk­no­ta za ojczy­zną i ten sta­rzec popeł­nia z tego powo­du wiel­ki błąd, przez co zosta­je wyrzu­co­ny z pracy;

Quo vadis” Hen­ryk Sien­kie­wicz – Petro­niusz już odczu­wa ozna­ki sta­ro­ści i mówi o tym, że codzien­nie musi być wyma­so­wa­ny i poćwiczyć;

Pan Tade­usz” Adam Mic­kie­wicz – Pod­ko­mo­rzy przy­jeż­dża do Sopli­co­wa, by roz­wi­kłać spór o zamek i pogo­dzić Hra­bie­go z Sędzią, jest naj­star­szym gościem kola­cji, wygła­sza mowę prze­ciw­ko mło­dym, któ­rzy kie­dyś według nie­go umie­li się zacho­wać, a dzi­siaj, cho­ciaż są wysy­ła­ni do szkół, to nie mają poję­cia o ety­kie­cie przy sto­le; jako star­szy czło­wiek wyra­ża się nega­tyw­nie o mło­dych, uwa­ża, że kie­dyś były lep­sze czasy;

 “Mały Ksią­żę” Anto­ine de Saint-Exu­pe­ry – miesz­kań­cy pla­net od 325 do 330 byli już na tyle doj­rza­li i zapo­mnie­li o tym, co się w życiu liczy; że sta­rze­jąc się, wpa­dli w pułap­kę myśle­nia typo­we­go dla doro­słych: Król miał jedy­nie potrze­bę rzą­dze­nia i czu­cia się lep­szym od innych; Pijak za to był uza­leż­nio­ny i wsty­dził się sie­bie, by o tym zapo­mnieć – pił wię­cej; Próż­ny – łak­nął okla­sków i żądał uwiel­bie­nia; Ban­kier uza­leż­niał swo­je szczę­ście od posia­da­nia, był typo­wym mate­ria­li­stą; Geo­graf nie znał praw­dzi­we­go życia, był teo­re­ty­kiem, któ­ry uwa­żał się za naj­mą­drzej­sze­go i lek­ce­wa­żył innych; Latar­nik zaś był pro­stym pra­co­ho­li­kiem, któ­ry wyko­ny­wał bez­sen­sow­ną pra­cę. Sta­re jest też myśle­nie Pilo­ta, któ­ry jako dziec­ko miał buj­ną wyobraź­nię i iry­to­wał się, że doro­śli dostrze­ga­li jedy­nie kape­lusz w rysun­ku, któ­ry uka­zy­wał sło­nia zja­da­ne­go przez węża; tym­cza­sem sam nie potra­fił nama­lo­wać Małe­mu Księ­ciu odpo­wied­nie­go baran­ka. Zatra­cił dzie­cię­cą wyobraźnię.