Nowo­mo­wa to język narzu­ca­ny przez wła­dze tota­li­tar­ne i ich środ­ki prze­ka­zu, któ­re­go celem jest mani­pu­lo­wa­nie spo­łe­czeń­stwem i narzu­ca­nie pew­ne­go spo­so­bu war­to­ścio­wa­nia spraw. Ter­min został wymy­ślo­ny przez George’a Orwel­la, któ­ry nazwał nowo­mo­wą fik­cyj­ny język uży­wa­ny w Oce­anii. Zgod­nie z pod­sta­wo­wy­mi zało­że­nia­mi nowo­mo­wy ma ona unie­moż­li­wić wyra­że­nie nie­któ­rych ter­mi­nów, dzię­ki cze­mu cał­ko­wi­cie znik­ną one ze spo­łecz­nej świa­do­mo­ści (w myśl zasa­dy, że ist­nie­je tyl­ko to, co może­my powie­dzieć), albo zosta­ną zastą­pio­ne inny­mi, mgli­sty­mi, nie­ja­sny­mi pojęciami. 


Takim poję­ciem jest mod­ne w ostat­nich dniach okre­śle­nie „woj­na hybry­do­wa”. Dla­cze­go uwa­żam to sło­wo za mod­ne? Wg sta­ty­styk Google poja­wi­ło się jedy­nie wio­sną 2015 roku w kon­tek­ście wschod­niej Ukra­iny. Dzi­siaj wzro­sła jego uży­wal­ność. W wer­sji angiel­skiej poję­cie sto­so­wa­ne jest już od daw­na, ale w arty­ku­łach — tak­że mili­tar­nych — do któ­rych dotar­łam, roz­wa­ża­nia sku­pia­ją się na nie­ja­snej definicji.


Zrób­my ana­li­zę wypo­wie­dzi sze­fa Kan­ce­la­rii Pre­mie­ra Micha­ła Dworczyka:

Pono­si­my peł­ną odpo­wie­dzial­ność za oso­by, któ­re są na tere­nie RP. Nato­miast nie może­my łamać prze­pi­sów, nie może­my podej­mo­wać żad­nych dzia­łań za gra­ni­cą nasze­go kra­ju [...] nie zamie­rza­my dać się wma­new­ro­wać w tego rodza­ju dzia­ła­nia i ule­gać cynicz­nym dzia­ła­niom dyk­ta­tu­ry w Miń­sku, któ­ra wyko­rzy­stu­je nie­szczę­śli­wych ludzi, przede wszyst­kim z Ira­ku, ale nie tyl­ko, do tego, aby taką woj­nę hybry­do­wą pro­wa­dzić [...]. Przy­zwo­le­nie na tego rodza­ju dzia­ła­nia spo­wo­do­wa­ło­by tyl­ko jed­no, że kolej­ne dzie­siąt­ki, set­ki, a może tysią­ce takich nie­szczę­śni­ków były­by wyko­rzy­sty­wa­ne do tego rodza­ju bru­tal­nej gry pro­wa­dzo­nej przez reżim w Mińsku

- sło­wa zosta­ły wypo­wie­dzia­ne pod­czas wywia­du w „Gościu Wydarzeń”.

Wypo­wiedź zawiera:

  • zwro­ty w 1. os. l. mn. — odbior­ca ma być po tej samej stro­nie, co mówca
  • wie­lo­krot­ne powtó­rze­nia zaka­zów: „nie możemy/ nie zamierzamy”
  • powtó­rze­nia sło­wa „dzia­ła­nia” – nie­ja­sne, nie­pre­cy­zyj­ne, nieokreślone
  • rze­czow­nik „woj­na” budzi lęk, nagle oka­zu­je się, że jeste­śmy w sta­nie woj­ny z Białorusią
  • epi­tet „hybry­do­wa” ma budzić oba­wę przez brak kon­kre­tu, bo hybry­da cze­go z czym? Co to za mie­szan­ka? Nie­zna­ny wróg? Hybry­dą cza­sow­ni­ka z przy­miot­ni­kiem jest imie­słów, ale w połą­cze­niu tego przy­miot­ni­ka z woj­ną uzy­sku­je­my nie­zna­ne zagrożenie.
Cho­dzi o to, by się bać.

W cza­so­pi­śmie “Orbis” poświę­co­nym poli­ty­ce zagra­nicz­nej płk Gian Gen­ti­le z Aka­de­mii Woj­sko­wej Sta­nów Zjed­no­czo­nych przed­sta­wił sze­reg uni­kal­nych spo­strze­żeń w deba­cie na temat przy­szłych zagro­żeń. W ese­ju tym woj­na hybry­do­wa zosta­ła okre­ślo­na jako “nie­ja­sna”.
W innej mono­gra­fii wyda­nej przez Army War Col­le­ge, kon­cep­cja hybry­do­we­go zagro­że­nia zosta­ła po pro­stu okro­jo­na do roz­my­cia regu­lar­nych i nie­re­gu­lar­nych dzia­łań wojennych.
W pra­cy dyplo­mo­wej ppłk Bil­la Neme­tha na temat Cze­cze­nii defi­niu­je woj­nę hybry­do­wą jako “współ­cze­sną for­mę woj­ny par­ty­zanc­kiej”, któ­ra “wyko­rzy­stu­je zarów­no nowo­cze­sną tech­no­lo­gię, jak i nowo­cze­sne meto­dy mobi­li­za­cji”. Zauwa­żył, że Cze­cze­ni są w sta­nie łatwo przejść od tak­ty­ki kon­wen­cjo­nal­nej do par­ty­zanc­kiej, w zależ­no­ści od potrzeb, i że ich tak­ty­ka czę­sto balan­su­je na gra­ni­cy mię­dzy par­ty­zant­ką a terroryzmem.
Prze­tłu­ma­czy­łam z http://​armed​for​ce​sjo​ur​nal​.com/​2​0​0​9​/​1​0​/​4​1​9​8​6​58/



“Po anek­sji Kry­mu i roz­pę­ta­niu woj­ny w Don­ba­sie bar­dzo wie­lu ludzi mówi­ło o tak zwa­nej woj­nie hybry­do­wej Krem­la – ter­mi­nem tym okre­śla­ją stra­te­gię pole­ga­ją­cą na sto­so­wa­niu zwy­kłych ope­ra­cji woj­sko­wych w połą­cze­niu z woj­ną infor­ma­cyj­ną i zaprze­czal­nym przewrotem”.
https://​www​.inter​pre​ter​mag​.com/​s​t​a​l​i​n​-​i​n​v​e​n​t​e​d​-​h​y​b​r​i​d​-​w​a​r​-​n​o​t​-​v​l​a​d​i​m​i​r​-​p​u​t​i​n​-​a​r​c​h​i​v​a​l​-​r​e​c​o​r​d​-​s​h​o​ws/
Nathan Fre­ier z Cen­ter for Stra­te­gic and Inter­na­tio­nal Stu­dies uwa­ża, że to miks czte­rech zagro­żeń — tra­dy­cyj­nych, nie­re­gu­lar­nych, ter­ro­ry­zmu kata­stro­ficz­ne­go i zakłó­ca­nia porząd­ku przy wyko­rzy­sta­niu nowych tech­no­lo­gii (Inter­net, drony). 

W skró­cie: dzi­siej­sza woj­na to dzia­ła­nia widocz­ne (woj­ska wal­czą) i nie­wi­docz­ne (dzie­ją się poza linią fron­tu to np. cha­os, wpro­wa­dza­nie zamie­sza­nia, wspie­ra­nie prze­stęp­czo­ści, nisz­cze­nie zaple­cza finansowego/żywności) do tego docho­dzi ter­ro­ryzm i cyber­prze­stępcz­ność. Róż­ni­ca jest taka, że nie wie­my, że jeste­śmy w fazie woj­ny, agre­sor robi dobrą minę do złej gry. 

Takie okre­śle­nie two­rzy zatem reto­ry­kę stra­chu. Mamy się bać — tak­że udzie­la­nia pomo­cy. W Usna­rzu potra­fi­ło się nagra­nie miesz­kan­ki Kry­nek, któ­ra krzy­czy na Fran­cisz­ka Ster­czew­skie­go, że chcąc udzie­lić pomo­cy ludziom (przy­po­mnę, że znaj­do­wa­li się po pol­skiej stro­nie gra­ni­cy), co spro­wa­dzi na wszyst­kich złość Łukaszenki: 

Bia­ło­ru­si­ni ich kar­mią. To pro­pa­gan­da Łuka­szen­ki, nas tu w ogó­le nie powin­no być. A pan? Wie pan, co pan zro­bił, bie­gnąc na gra­ni­cę? Pan chy­ba nie zna Łuka­szen­ki. Oni mogą strze­lać. A my broń­my Pol­ski. To mogą być terroryści.

Do takiej nar­ra­cji doło­że­nie nie­ja­sne­go sfor­mu­ło­wa­nia, któ­re suge­ru­je, że jeste­śmy w sta­nie woj­ny, jest niczym punkt zapal­ny. Ludzie napraw­dę się boją i przez to nie chcą sprze­ci­wiać się dzia­ła­niom rządu.