To napraw­dę zabaw­ne, bo… to był cytat moty­wa­cyj­ny. Zwłasz­cza w XV wie­ku, było nawet pozdro­wie­niem uży­wa­nym przez wie­lu zakon­ni­ków, np. kame­du­łów sta­no­wi­ło argu­ment prze­ciw­ko sku­pia­niu się na spra­wach przy­ziem­nych, mate­rial­nych, któ­re prze­mi­ja­ją wraz ze śmier­cią. Mia­ło na celu zachę­cić do życia w spo­sób dobry, podo­ba­ją­cy się Bogu. Tak, by w dniu osta­tecz­nym nie musieć oba­wiać się o swo­je życie wiecz­ne. Memen­to mori ozna­cza „pamię­taj, że umrzesz”, a czło­wiek śre­dnio­wiecz­ny był przy­go­to­wa­ny na śmierć dzię­ki moty­wom kul­tu­ro­wym i dogma­tom, sztu­ka uka­zy­wa­ła sce­ny z Sądu Osta­tecz­ne­go, motyw ars morien­di, dan­ce maca­bre, czy — muzy­ce — requ­iem, czy­li msze za zmarłych.
Śmierć jest nie­unik­nio­na, pod­świa­do­mie moty­wu­je do poszu­ki­wa­nia sen­su życia i speł­nie­nia. Memen­to mori może być też prze­stro­gą przed zły­mi wybo­ra­mi, mar­no­wa­niem cza­su, ego­izmem, zapo­mi­na­niem o Bogu i o przeznaczeniu:
„A gdy się uda­je do łoża, niech pomy­śli sobie, że tak, jak teraz sam się w łoże kła­dzie, tak w nie­da­le­kiej przy­szło­ści jego wła­sne cia­ło będzie przez innych zło­żo­ne do grobu”.

Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

Chcesz zapisać się na korepetycje?