Mity­za­cja rze­czy­wi­sto­ści to zja­wi­sko takie­go kre­owa­nia świa­ta przed­sta­wio­ne­go, by spra­wiał wra­że­nie tajem­ni­cze­go, magicz­ne­go.  Jest chęt­nie wyko­rzy­sty­wa­na w rekla­mach, np. Hestia jako Towa­rzy­stwo Ubez­pie­cze­nio­we wzbu­dza więk­sze zaufa­nie niż Pan­do­ra jako nazwa fir­my z biżu­te­rią, któ­rą zwy­kle daje się w pre­zen­cie.  Bar­dziej zaufam fir­mie ochro­niar­skiej, któ­ra nazy­wa się Cer­ber niż takiej, któ­ra nie­for­tun­nie nazwa­ła się Ikar. Cie­ka­wym przy­kła­dem mity­za­cji było cen­trum han­dlo­we Arka­dia, któ­re mia­ło wywo­ły­wać sko­ja­rze­nia z rajem. 

Przy­kła­dem mity­za­cji mogą być „Skle­py cyna­mo­no­we” Bru­no­na Schulza. 

Mito­lo­gi­za­cja to pro­ces two­rze­nia się mitu, a tak­że widocz­ne odwo­ła­nia do mitów lub arche­ty­pów, czy­li wzor­ców postaw i zacho­wań, np. Bory­na z “Chło­pów” to siew­ca, Bal­la­dy­na ma pla­mę na czo­le, jak Kain, któ­ry zabił Abla, a Kon­rad z “Dzia­dów cz. III” bun­tu­je się prze­ciw­ko Bogu, robi to jed­nak z miło­ści do ludzi – tak samo jak Prometeusz. 

Czę­sto mito­lo­gi­za­cja pro­wa­dzi do sakra­li­za­cji. np. w dedy­ka­cji do “Dzia­dów cz. III” Mic­kie­wicz mówi o swo­ich przy­ja­cio­łach jako o męczen­ni­kach; Eli­za Orzesz­ko­wa w nowe­li “Glo­ria vic­tis” uka­zu­je powstań­ców stycz­nio­wych, a zwłasz­cza ich dowód­cę Romu­al­da Trau­gut­ta jako wiel­kie­go wodza Leonidasa.