Słyszeliście o Edku, który dzięki temu, że inteligencja karmi się wyższością wobec patologii i fascynuje chamstwem, mógł bezkompromisowo użyć swojej siły, wygrać i prowadzić w „Tangu” Mrożka. Ten sam typ bohatera ukazał Marek Nowakowski w noweli „Górą Edek”, w której to troglodyta wygrywa, bo pokorny człowiek nie ma siły na spór, który odbiega od zasad logiki. To ówczesny bunt wobec patoinfluencerów. Dopuszczenie do prymitywizmu, które tworzy kult przemocy, pokazał też Edward Dwurnik w cyklu “Sportowcy”. Nazwa jest groteskowa, jak u Mrożka, bo kojarzy się ze zdrowiem, jednak odwołuje się do popularnych w PRL-u tanich marek papierosów. „Sportowcami” nazwał Dwurnik bohaterów cyklu obrazów, w 1972 roku, gdy zaczął go tworzyć, rozpoczynała się w Polsce epoka Edwarda Gierka, czas dobrobytu na kredyt, a jednocześnie czas rozwoju najpopularniejszej dyscypliny — alkoholizmu.

Kim jest zatem bohater z obrazu “Jestem Chrystus”? Czy to obraz mesjanizmu czasów PRL? Czy może nasza litość i jednoczesny podziw wobec siły?