Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

Produkt ze sklepu - Baba od polskiego opracowanie i streszczenie Nie-Boska komedia Zygmunt Krasiński
Pro­dukt ze skle­pu – Baba od pol­skie­go opra­co­wa­nie i stresz­cze­nie Nie-Boska kome­dia Zyg­munt Krasiński

Peł­ne opra­co­wa­nie i stresz­cze­nie “Nie-Boskiej kome­dii” Zyg­mun­ta Kra­siń­skie­go  (czas akcji, miej­sce akcji, boha­te­ro­wie, język, moty­wy, kon­tek­sty) znaj­dziesz w moim sklepie.

Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

Chcesz zapisać się na korepetycje?

STRESZCZENIE “Nie-Boska komedia” 

Część I. Wstęp

Pisa­ne pro­zą roz­wa­ża­nia na temat poety i poezji. Uka­za­nie poezji jako źró­dło cier­pie­nia i bło­go­sła­wień­stwo jed­no­cze­śnie. Przed­sta­wie­nie dwóch rodza­jów poetów: fał­szy­wych (łączą­cych życie z poezją) i bło­go­sła­wio­nych (w peł­ni zespo­lo­nych z poezją). Mamy tu potwier­dze­nie roman­tycz­ne­go kul­tu poety i poety jako ducho­we­go przy­wód­cy naro­du (pozor­ne zachwa­la­nie poety fał­szy­we­go), ale poja­wia się tu tak­że kry­ty­ka nie­uza­sad­nio­nej manii wyż­szo­ści, towa­rzy­szą­cej mar­nym poetom, któ­rzy są jak cień — piszą o świe­tle, cho­ciaż go nie widzieli. 

Utwór roz­po­czy­na poja­wie­nie się dobrych i złych duchów, któ­re przez cały dra­mat toczą wal­kę o duszę Hen­ry­ka. Anioł Stróż prze­po­wia­da naro­dzi­ny dziec­ka, mło­da para bie­rze ślub, bo jest to szan­sa na pozna­nie przez Hen­ry­ka miło­ści, dzię­ki któ­rej ma on jesz­cze szan­sę być zba­wio­ny. Hen­ryk wzmac­nia przy­się­gę sło­wa­mi, że ma być skoń­czo­ny, jeśli prze­sta­nie kochać. W trak­cie wese­la Hen­ryk odda­je się rado­ści, poety­zu­je to wyda­rze­nie. Pew­nej nocy Mąż zauwa­ża Dzie­wi­cę (uoso­bie­nie pięk­na i poezji). Jest znu­dzo­ny pro­zą mał­żeń­skie­go życia, a pięk­na zja­wa kusi go nie­zna­nym, tajem­ni­cą (jest wezwa­na przez czar­ty). Rodzi się syn Hen­ry­ka i Marii, Orcio. Maria jesz­cze w trak­cie ostat­nich roz­mów z mężem sta­ra się zro­zu­mieć przy­czy­nę jego apa­tii, szu­ka błę­dów w sobie. Hen­ryk zosta­je uwie­dzio­ny przez Dzie­wi­cę, widzi w niej pięk­no, cho­ciaż Maria krzy­czy, że to bla­de wid­mo. Męż­czy­zna podą­ża za Dzie­wi­cą, porzu­ca­jąc rodzi­nę, bo zdał sobie spra­wę, że zamiast swo­im ide­ałom oddał się nud­ne­mu fili­ster­stwu, codzien­nym pro­za­icz­nym obo­wiąz­kom, więc bła­ga zja­wę, by go ze sobą zabra­ła. Dzie­wi­ca jest przed­sta­wi­ciel­ką pie­kieł, zesła­ną, aby go oma­mić. Pod­czas chrztu Hen­ryk jest nadal nie­obec­ny. Maria bło­go­sła­wi syna na chrzcie, nazna­cza­jąc go poetą, i nada­je mu imię Jerzy Sta­ni­sław, Orcio. Goście komen­tu­ję zły stan psy­chicz­ny mat­ki dziec­ka i nie­obec­ność ojca. Ojciec chrzest­ny i mat­ka chrzest­na wyrze­ka­ją się w imię dziec­ka sza­ta­na i pychy. 

Dowia­du­je­my się, co się dzie­je z Mężem – jest on wie­dzio­ny przez Dzie­wi­cę na ska­ły, pełen pychy, ale oka­zu­je się, że nie może dosię­gnąć Dzie­wi­cy, bo mię­dzy nimi znaj­du­je się prze­paść. Nagle cza­ry opa­da­ją, uka­zu­je się chór złych duchów, Dzie­wi­ca jawi się jako zja­wa, któ­ra przy­szła po ser­ce Hen­ry­ka, i chce je zabrać do pie­kła. Hra­bia sta­ra się modlić, Bóg wysłu­cha jego modli­twy, uci­szy burzę i ode­śle go na chrzest jego syna. Wra­ca do domu, ale dowia­du­je się, że hra­bi­na tra­fi­ła „do domu waria­tów”, co spra­wia, że Hen­ryk począt­ko­wo czu­je się znów wznio­śle, bo zna­lazł powód do pisa­nia poezji. 

W szpi­ta­lu Hen­ryk nie zasta­je dok­to­ra, więc okła­mu­je jego żonę, że przy­szedł do żony przy­ja­cie­la, jak­by wsty­dził się tego, co spo­tka­ło Marię. Dowia­du­je się, że jej stan jest tra­gicz­ny, odwie­dza ją, zamy­ka drzwi, bo zza ścian sły­chać gło­sy innych cho­rych o rewo­lu­cji i nadej­ściu Sądu Osta­tecz­ne­go, i cho­ciaż chce ją nagle zapew­niać o swo­im uczu­ciu, widzi, że jest już za póź­no. Maria trzy noce modli­ła się do Boga, by uczy­nił z niej poet­kę, popa­dła więc w obłęd; nagle dozna­je wstrzą­su i umie­ra. Lekarz stwier­dza zgon.

Część II.

Orcio jako kil­ku­la­tek jest nie­obec­ny duchem, mil­czą­cy i przy­gnę­bio­ny. Nie roz­wi­ja się tak, jak inne dzie­ci, ma w sobie też wie­le cech doro­słych osób o melan­cho­lij­nym uspo­so­bie­niu, bywa, że ginie w świe­cie wyobraź­ni i nie ma z nim wte­dy kon­tak­tu. Leka­rze twier­dzą, że ma pre­dys­po­zy­cje do nauk ści­słych, że jest inte­li­gent­ny, ojciec pro­wa­dzi go nie tyl­ko do leka­rzy, lecz tak­że do Cygan­ki czy magne­ty­ze­ra, ale oni nie są w sta­nie nicze­go wyczy­tać, a nawet boją się dziec­ka; malarz nama­lo­wał go jako sza­tan­ka, a ksiądz poczuł, że musi przed nim uklęk­nąć, jak przed świę­tym. W wie­ku 10 lat Orcio zwie­rza się ojcu, że na gro­bie mat­ki widu­je jej zja­wę, w tym samym cza­sie też ujaw­nia się jego poetyc­ki dar, wymy­śla on sło­wa modli­twy – oczy­wi­ście ku prze­ra­że­niu swo­je­go ojca. 

Ojciec roz­ma­wia z filo­zo­fem, któ­ry twier­dzi, że nad­cho­dzą cza­sy wyzwo­le­nia „kobiet i Murzy­nów”, jest to zapo­wiedź rewo­lu­cji. Hen­ryk zda­je się nie słu­chać jego słów, zamiast tego zada­je mu pyta­nie o to, ile uczo­ny dał­by lat życia drze­wu, któ­re pusz­cza mło­de list­ki, ale gni­je od korze­ni – jest to oczy­wi­ście meta­fo­ra tego, jak on widzi swo­je­go syna. Mąż znaj­du­je się w gór­skim wąwo­zie i roz­my­śla nad swo­im ojco­stwem, dziec­kiem i poezją, Anioł Stróż kolej­ny raz mówi mu, że tyl­ko miłość może go oca­lić. Wte­dy też do męża przy­cho­dzi Mefi­sto jako wędro­wiec – to gro­te­sko­wa sce­na uka­zu­ją­ca prze­wrot­ność posta­ci dia­bel­skiej. Zaraz po odej­ściu wędrow­ca uka­zu­je się orzeł, któ­ry roz­ta­cza przed Hen­ry­kiem wizję przy­szło­ści – wal­ki i zwy­cię­stwa. To moty­wu­je Hen­ry­ka do działania. 

Gdy Orcio ma 14 lat, tra­ci wzrok i ani lekarz, ani modli­twa nie są w sta­nie tego zmie­nić. Zdro­wie dziec­ka się pogar­sza, noca­mi spa­ce­ru­je ono po poko­ju i wyda­je się, że roz­ma­wia z nie­ży­ją­cą matką. 

Część III

Roz­po­czy­na ją wstęp na temat spo­łecz­nej war­stwy utwo­ru. Autor przed­sta­wia obraz rewo­lu­cji (bun­tu niż­szej kla­sy prze­ciw­ko ary­sto­kra­cji). Opi­sa­ny jest obóz rewo­lu­cjo­ni­stów jako sie­dli­sko brzy­do­ty i zła, w któ­rym bro­nią są narzę­dzia pra­cy. Uka­za­no też ich przy­wód­cę Pan­kra­ce­go, któ­ry infor­mu­je swo­ich sojusz­ni­ków o potrze­bie spo­tka­nia z Hen­ry­kiem, przy­wód­cą arystokratów. 

Pan­kra­cy sza­nu­je wszyst­kich, nazy­wa ich Oby­wa­te­la­mi, co ma pod­kre­ślić brak podzia­łów kla­so­wych. Następ­nie dowia­du­je­my się, co dzie­je się w sza­ła­sie Prze­chrztów, któ­rzy dzia­ła­ją na zgu­bę chrze­ści­jan – Leonard wzy­wa jed­ne­go z nich i przy oka­zji chwa­li spo­rzą­dzo­ne przez nich strycz­ki. Oka­zu­je się, że prze­chrzci po poko­na­niu ary­sto­kra­tów chcą pozbyć się też towa­rzy­szy bro­ni, bo mają już dosyć pogar­dy. Wezwa­ny przez Leonar­da prze­chrzta ma pójść po Hen­ry­ka i przy­pro­wa­dzić go do Pankracego. 

Hen­ryk zja­wia się w obo­zie rewo­lu­cjo­ni­stów nocą, nie jest roz­po­zna­ny. Po obo­zie opro­wa­dza go Prze­chrzta, a wędrów­ka ta przy­po­mi­na wypra­wę Dan­te­go do pie­kła. Wyzwo­le­ni ludzie tań­czą dooko­ła szu­bie­ni­cy. Pra­gną zemsty na kró­lach, panach oraz Bogu za lata życia w poni­że­niu. Pod dębem mie­ści się klub loka­jów, jeden z nich już zabił swe­go pana, a dru­gi nosi się z takim zamia­rem. Nie­co dalej jest klub rzeź­ni­ków, któ­rzy są goto­wi roz­pra­wić się z każ­dym panem. Kobie­ta wyzwo­lo­na z wię­zów mał­żeń­stwa wyra­ża goto­wość do kocha­nia się ze wszyst­ki­mi. Wło­ski najem­nik, Bian­chet­ti, obmy­śla plan poko­na­nia prze­ciw­ni­ków i osią­gnię­cia zysków mate­rial­nych po rewo­lu­cji. Autor uka­zu­je mecha­nizm two­rze­nia się każ­dej ary­sto­kra­cji. Pod drze­wem umie­ra Rze­mieśl­nik, prze­kli­na­jąc ogrom życia, któ­re spę­dził, pra­cu­jąc „w cia­snej komo­rze nad warsz­ta­tem jedwa­biu”. Kapłan Leonard odpra­wia nabo­żeń­stwa nowej wia­ry, któ­rą two­rzy. Jej pod­sta­wą mają stać się namięt­ność i ero­tyzm. Wokół są zbu­rzo­ne budow­le, kościo­ły i kapi­te­le. Obraz ten uka­zu­je rewo­lu­cję, w któ­rej brak posza­no­wa­nia dla tra­dy­cji i fun­da­men­tal­nych prawd. Fana­tycz­ny pro­rok Leonard sku­pia wokół sie­bie zabój­ców i hra­bi­ny, któ­re porzu­ci­ły mężów, prze­szły na nową wia­rę i teraz chcą być jak naj­bli­żej kapła­na. Podróż Hra­bie­go Hen­ry­ka po obo­zie rewo­lu­cjo­ni­stów dobie­ga koń­ca i nocą Pan­kra­cy i Hen­ryk toczą w kom­na­cie nego­cja­cje przed bitwą. Hra­bia odrzu­ca moż­li­wość ukła­dów z wro­giem, a Pan­kra­cy twier­dzi, że zale­ży mu na oca­le­niu Hen­ry­ka, hra­bia bro­ni jed­nak ary­sto­kra­cji, nazy­wa­jąc ją eli­tą inte­lek­tu­al­ną, wier­ną chrze­ści­jań­stwu i opie­ku­ją­ca się niż­szy­mi sta­na­mi, kry­ty­ku­je przy tym hasła gło­szo­ne przez rewo­lu­cjo­ni­stów. Nato­miast Pan­kra­cy zwra­ca uwa­gę na zde­gra­do­wa­nie szlach­ty, brak kul­tu­ry ducho­wej, pozor­ną wia­rę w Boga i poni­ża­nie niż­szych warstw. Nie osią­ga­ją poro­zu­mie­nia, Jakub odpro­wa­dza gościa. O zwy­cię­stwie ma zde­cy­do­wać wal­ka, na któ­rej miej­sce wyzna­czo­no Oko­py Św. Trójcy. 

Część IV

W zam­ko­wej kate­drze Świę­tej Trój­cy, któ­rą ota­cza doli­na porów­ny­wa­na do rów­ni­ny „Osta­tecz­ne­go Sądu”, odby­wa się zaprzy­się­że­nie Hra­bie­go Hen­ry­ka na przy­wód­cę ary­sto­kra­tów. Upo­mi­na on zebra­nych, że mają zade­kla­ro­wać bez­gra­nicz­ną wier­ność war­to­ściom chrze­ści­jań­skim i tra­dy­cji przod­ków. Widać, że wie­lu ary­sto­kra­tów wąt­pi, że Pan­kra­cy będzie lito­ści­wy, boją się szu­bie­ni­cy. Hen­ryk daje roz­kaz Jaku­bo­wi, by obsa­dził basz­tę Ele­ono­ry, i wte­dy dowia­du­je się, że jego syn snu­je pro­roc­twa w pół­noc­nej wie­ży. Po bitwie Hen­ryk odwie­dza syna. Orcio pro­wa­dzi ojca do lochów, w któ­rych duchy drę­czo­nych nie­gdyś pod­da­nych, suro­wo go osą­dza­ją. Hra­bia jest prze­ra­żo­ny i ucie­ka stam­tąd z synem. Do zam­ku prze­by­wa ojciec chrzest­ny, któ­ry obie­cu­je daro­wa­nie życie za odda­nie twier­dzy, ludzie są głod­ni i prze­ra­że­ni, ale Hen­ryk nie zga­dza się na ugo­dę, nie zwra­ca uwa­gi na kry­ty­kę, roz­ka­zu­je roz­dać pod­da­nym reszt­ki wędlin i wód­ki. Odby­wa się bitwa, w któ­rej śmierć pono­si wie­lu z wal­czą­cych. Orcio mówi, że widział znów mat­kę i dziś się z nią spo­tka, potem ginie tra­fio­ny kulą. Rewo­lu­cjo­ni­ści wdzie­ra­ją się do zam­ku. Hra­bia znaj­du­je ran­ne­go Jaku­ba, więc i sam rzu­ca się w prze­paść. Przed śmier­cią krzy­czy: „Poezjo, bądź mi prze­klę­ta, jako ja sam będę na wieki!”.

Zakoń­cze­nie nie jest jed­no­znacz­ne. Zwy­cięz­cy zabi­ja­ją jeń­ców, nie mają dla nich lito­ści. Pan­kra­cy pla­nu­je zago­spo­da­ro­wa­nie prze­ję­tych tere­nów, wraz z Leonar­dem wstę­pu­je na basz­tę, nie chce słu­chać o odpo­czyn­ku, zmu­sza wszyst­kich do pra­cy. Na nie­bie dostrze­ga jed­nak Chry­stu­sa, któ­ry jest nisz­czy­cie­lem wspar­tym o sza­blę. Leonard widzi jedy­nie chmu­rę, ale Pan­kra­cy krzy­czy: „Gali­lej­czy­ku, zwy­cię­ży­łeś!”, po czym ośle­pio­ny bla­skiem z nie­ba umie­ra. Zależ­nie od inter­pre­ta­cji może to ozna­czać koniec świa­ta, wkro­cze­nie w histo­rię Boga lub osta­tecz­ne zakoń­cze­nie epo­ki zła. 


Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

Chcesz zapisać się na korepetycje?