Jeśli to czytasz — daj mi znać 🧡 na swoim ulubionym kanale:

Produkt ze sklepu - Baba od polskiego opracowanie i streszczenie Antoni Libera - Madame
Produkt ze sklepu - Baba od polskiego opracowanie i streszczenie Antoni Libera - Madame

Pełne opracowanie i streszczenie „Madame” Antoniego Libery (czas akcji, miejsce akcji, bohaterowie, język, motywy, konteksty) znajdziesz w moim sklepie.

Jeśli to czytasz — daj mi znać 🧡 na swoim ulubionym kanale:

STRESZCZENIE

Powieść składa się z siedmiu rozdziałów podzielonych na mniejsze (wszystkie zatytułowane) oraz z postscriptum. 

ROZDZIAŁ PIERWSZY
„Dawniej to były czasy!”

Bohater-narrator (pochodzący z inteligenckiej rodziny) czuje, że urodził się w nieciekawych, nudnych czasach, a na pewno nie w takich, w jakich powinien. Od dzieciństwa dorośli ciągle mu opowiadali, że w czasach ich młodości świat był bardziej interesujący, ludzie mądrzejsi i bardziej utalentowani. Narrator marzył, aby się wzbić ponad przeciętność, odczarować szarość.

„Modern Jazz Quartet”

Narrator postanowił wraz z kolegami ze szkoły założyć zespół muzyczny, ponieważ był zafascynowany muzyką jazzową (szczególnie Leopoldem Tyrmandem). Próby utworów na sali gimnastycznej nie przypominały romantycznego świata zachodnich jazzmanów, co bardzo rozczarowało głównego bohatera (unosił się zapach młodzieńczego potu po ostatnim WF-ie). Po kilku miesiącach stworzyli repertuar, ale na uczniowski klub jazzowy nie chciała zgodzić się dyrekcja ani rada pedagogiczna. Jedyną możliwością występów było przygotowywanie oprawy muzycznej do szkolnych uroczystości, ale okazało się to rozczarowujące. Pewnego dnia zespół brał udział w organizacji festiwalu szkolnych chórów i zespołów wokalnych. Po zakończeniu młodzież miała  posprzątać salę i wtedy bohater zaczął grać szlagier jazzowy „Hit the Road Jack”, przez co udało mu się porwać do zabawy całą salę, ogarnął wszystkich istny szał. Niestety ostatnie słowa skierował do zdenerwowanego nauczyciela Eunucha (przezywanego tak ze względu na cienki głosik), który wbiegł do sali. Zachowanie to poskutkowało dyscyplinarnym rozwiązaniem zespołu oraz obniżeniem narratorowi oceny z zachowania na trójkę. 

„Cały świat to scena”

Kolejnym pomysłem narratora było założenie zespołu teatralnego i napisanie sztuki na podstawie fragmentów największych dramatów (zatytułowanej „Cały świat to scena”). Jednak dyrektor szkoły, zwany Soliterem, nie zgodził się na wystawienie sztuki, ponieważ uważał, że jest ponura i nie zawiera tekstów rosyjskiego autorstwa (Czechowa, Gogola, Tołstoja). Narrator postanowił zgłosić sztukę do Warszawskiego Przeglądu Scen Amatorskich i Szkolnych. Przyszedł jednak za późno i udało mu się tylko dlatego, że w biurze spotkał znanego aktora ES. Zyskał jego sympatię, rozmawiając z nim najpierw cytatami z Szekspira, a potem improwizowanym wierszem. Zespół wygrał konkurs, został też pochwalony na apelu, mimo że Soliter ogłosił, że zespół zdobył pierwsze miejsce dzięki poprawieniu tekstu według jego wskazówek. Nagrody wręczano w Miejskim Domu Kultury. Bohater swoim występem przykuł uwagę zebranej tam przymusowo, niezainteresowanej widowni, ale potem dostał indywidualną nagrodę od owego znanego aktora ES – zegarek marki Ruhla (zwany Enerdowem), będący przedmiotem szyderstw w PRL-u (niska jakość, niska cena). Poczuł się on upokorzony, zażenowany, skompromitowany, upodlony. Narrator położył zegarek na torach tramwajowych, po czym połamany wrzucił do studzienki w rynsztoku.

„Chleb nasz powszedni”

Narrator po  doznanych rozczarowaniach usunął się w cień, stając się obserwatorem zachowań nauczycieli. Opisuje codzienne szkolne sprawy (palenie papierosów, picie alkoholu, chodzenie na wagary, podrabianie podpisów, robienie ściąg; chodzenie do kina na filmy dla dorosłych, urządzanie i przebieg prywatek, opowiadanie sprośnych dowcipów) , kilka zabawnych sytuacji z udziałem kolegów (przyniesienie do szkoły przez Bysia dwóch butelek alkoholu, uczniowie po prostu się upili; Fąfel uratował raz palących w klozecie kolegów; słynny początek wypracowania Rożka Goltza „Antek po ciężkim dniu pracy wyglądał jak genitalia męskie po stosunku”) .

„Madame la Directrice”

Gdy narrator kończył dziewiątą klasę ( w latach 50. nauka w szkole trwała jedenaście lat, było siedem klas szkoły podstawowej i cztery klasy liceum; numeracja klas była ciągła, zatem liceum obejmowało klasy VIII–XI), zmieniły się władze szkoły. Nową dyrektorką została nauczycielka francuskiego – trzydziestoparoletnia, piękna, odstająca od reszty nauczycieli (elegancka, nosiła ubrania produkcji zachodniej, miała wypielęgnowane dłonie, nosiła biżuterię, pachniała dobrymi francuskimi perfumami; umalowana, z lśniącymi, krótko przyciętymi, kasztanowymi włosami, zgrabnie ułożonymi ponad długą, smukłą szyją), chodząca wyprostowana, z nienagannymi manierami, zimna, dumna i niedostępna kobieta niczym Królowa Śniegu, zwana Madame. Rozeszła się wieść, że dyrektorka planuje przekształcić szkołę w liceum dwujęzyczne, z francuskim jako drugim językiem wykładowym, co nie nastawiło do niej przychylnie nauczycieli, ponieważ większość z nich musiałaby odejść z powodu niedostatecznej znajomości francuskiego. Uczniowie jednak uwielbiali ją i nienawidzili jednocześnie, plotkowali na jej temat, usiłowali czegokolwiek się o niej dowiedzieć, chłopcy się w niej kochali, dziewczęta usiłowały ją naśladować (prowadziły dzienniczki z zakresu jej garderoby, makijażu, nieosiągalnych rajstop czy tego, że nosiła czarny stanik). Wiedziano jedynie, że jest niezamężna (interesowano się, czy jest panną, czy rozwódką, czy z kimś sypia, czy się zabezpiecza przed niechcianą ciążą, do jakiej partii należy, czy ma na swoim sumieniu jakieś świństwo, czy zdradziła, czy doniosła ). W klasie maturalnej przejęła klasę narratora i miała jąpoprowadzić do egzaminu dojrzałości.

Narrator opowiada także o fascynacji młodzieży filmem Andrzeja Wajdy „Popioły” (choć 3 tomy nie zachęcały do przeczytania powieści Żeromskiego) i odważną sceną gwałtu, a także o zaczytywaniu się w scenach erotycznych w powieści. Większość wyobrażała sobie, że dotyczą one ich i nauczycielki, a czytanie powieści było odbierane jak deklaracja uczuć do niej. Narrator odcinał się od tego, ponieważ nie chciał się przyznać, że i on zakochał się w Madame. Raz jednak zaczął czytać, niestety na lekcji biologii, został przyłapany przez nauczycielkę (Żmiję) i wykpiony („nasz dumny szekspirysta”), a cała klasa dowiedziała się, że i jemu Madame złamała serce. 

ROZDZIAŁ DRUGI
„Na początku było Słowo”

Bohater po demaskacji  jest obgadywany i wskutek nieroztropności wyśmiewany. Postanawia działać, zdobyć rzetelną i drobiazgową wiedzę na temat Madame. Na poczcie w książce telefonicznej sprawdził jej adres (przy nazwisku pojawił się tytuł mgr, więc musiała ukończyć studia i napisać pracę dyplomową [w PRL-u nie było obowiązku ukończenia wyższych studiów przez nauczyciela, wystarczyło tzw. studium nauczycielskie]) i pojechał obejrzeć osiedle (mieszkała niedaleko szkoły, na 2. piętrze, miała jeden pokój – można się domyślać, że mieszkała sama [w PRL-u władze dokwaterowywały przymusowo lokatorów osobom posiadającym zbyt duży metraż mieszkaniowy w stosunku do liczby mieszkających na nim osób]).

„Dziś temat: Święto Zmarłych”

Narrator próbował potwierdzić swoje przypuszczenia dotyczące studiów Madame, wykorzystując konwersacje na lekcji na temat grobów i Święta Zmarłych, i udało mu się to (ukończyła studia na Uniwersytecie Warszawskim).

„Materiał do raportu”

Narrator pojechał na wydział romanistyki Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie zmyślił, iż poszukuje informacji o wybijających się absolwentach. Zdobył kolejne informacje o Madame. Jej drugie imię to Wiktoria, urodziła się 27 stycznia 1935 roku (obecnie ma 31 lat), pisała pracę magisterską o kobietach w twórczości Simone de Beauvoir, ocenioną na bardzo dobry, promotorką była Magdalena Surowa-Léger (która wyjechała z Polski pięć lat temu za mężem Francuzem). Przypadkiem okazało się też, że razem z Madame studiował syn pana Konstantego Montenia (alpinista starej daty), bliskiego znajomego rodziców narratora, z którym jako dziecko jeździł w Tatry.

„Dzwonię dzisiaj do pana w nietypowej sprawie”

Bohater zadzwonił do pana Konstantego Montenia i umówił się na spotkanie z jego synem, Jerzykiem (wykładowcą na uniwersytecie) w niedzielę o piątej, udając, że chce porozmawiać o przyszłych studiach na romanistyce.

„Pieśń Wodnika i Panny”

Na lekcji francuskiego Madame zadała jako pracę domową napisanie wypracowania związanego z tematem kosmosu lub kopułą niebieską. Bohater stworzył niemal dwadzieścia stron tekstu o relacji znaków zodiaku – Wodnika (znaku Madame) i Panny (swojego znaku), wplatając ogromną liczbę aluzji do związku miłosnego, a także poznane imię Madame. Postanowił zgłosić się do czytania zadania na kolejnej lekcji i sprawdzić, jaką reakcję wywoła, ale potem zaczął bać się szyderstwa i kpiny, więc zmienił zdanie. W końcu przepisał wypracowanie, aby móc wręczyć je nauczycielce, ale modlił się, aby nie zostać wybranym.

„Per aspera ad astra”

Na lekcji najpierw czytały swoje wypracowania dwie dziewczyny – Adrianna Kloc oraz Agnieszka Wąsik, której praca rozpoczęła awanturę na temat polskich odkrywców i wynalazców (szczególnie uniósł się Rożek Goltz). Wyprowadziło to Madame z równowagi. Narrator wciągnął Agnieszkę w dyskusję, w trakcie której dziewczyna się rozpłakała, przez co Madame zażyczyła sobie, by narrator odczytał własne wypracowanie. Na poczekaniu wymyślił tytuł „Astrologia: magia czy nauka? Tajemnica 27 stycznia”. Czytał możliwie wolno i nie skończył przed dzwonkiem, co niecierpliwiło Madame, więc zabrała zeszyt, by przeczytać resztę.

„Co wtedy… co wtedy, mój chłopcze?”

Bohater był wycieńczony, oszołomiony i roztrzęsiony, przeżywał wewnętrzne katusze, zastanawiając się, co zrobi Madame po przeczytaniu całego tekstu (wyobrażał sobie różne scenariusze). Tymczasem Madame nie oceniła pracy, nie poświęciła jej słowa, najzwyczajniej w świecie zeszytu nie oddała, jak gdyby nic się nie stało. Bohater nie miał możliwości notowania na kolejnych lekcjach, ale Madame tego nie skomentowała w żaden sposób. 

ROZDZIAŁ TRZECI
„Co to jest filologia?”

Narrator spotkał się z doktorem Jerzykiem Monteniem (na obiedzie u pana Konstantego), który odradził mu studia romanistyczne (władze PRL-u utrudniały karierę naukową, jeśli wiązała się ona z koniecznością wyjazdów na Zachód). Jerzyk najpierw przepytał go dokładnie, czym jest filologia i neofilologia. Przytoczył „Opowiadanie Jerzyka”, w którym zwrócił uwagę, jakie miał przejścia, gdy wyjeżdżał na Zachód. Monolog trwał pół godziny albo i dłużej. Na wydziale panowały okropne stosunki. Wiedza ani inteligencja nie miały żadnego znaczenia. Liczyły się tupet i służba, przynależność do partii, stosunki w ministerstwie. Opowiedział historię swojego eseju (napisanego trzy lata wcześniej) o dramacie Fedra Racine’a, który wysłał do Strasburga do profesora Billota – jednego z największych znawców twórczości Racine’a. W odpowiedzi otrzymał niezwykle przychylny list i propozycję druku w prestiżowym roczniku. Rozprawa się ukazała, a parę miesięcy później otrzymał zaproszenie na konferencję w Tours. Znajomy profesor M. stwierdził, że jest nic niewarte dla urzędu paszportowego, dla którego liczy się tylko to, co potwierdzone. Jednak istnieje Biuro Współpracy z Zachodem, które zajmuje się takimi sprawami, i luka, ponieważ zaproszenie na Zachód jest bardzo prestiżowe i na wagę złota. Można wyjechać, ale tylko w asyście „opiekuna”, bo Polska to kraj zniewolony, państwo policyjne. Jerzyk się zastanawiał, co robić, ale w końcu napisał jeszcze raz do Billota, który się zgodził. Wkrótce kierownik Biura Współpracy z Zagranicą wezwał Jerzyka, upominając go ostro, że z nikim nie uzgodnił ani nie konsultował publikacji. Musiał napisać krótkie zobowiązanie, że będzie za granicą lojalny wobec władz polskich, ale się nie zgodził. Kierownik spuścił z tonu i po wielu nieprzyjemnościach Jerzykowi udało się pojechać z docentem Dołowym, który miał donieść władzom o każdym podejrzanym zachowaniu Jerzyka. Jednak sam przemycał czarny kawior sowiecki, by sprzedać go z zyskiem na Zachodzie (kawior wart był używanej syreny i fiata 600), kupił końcówki do długopisów BIC i sprzedał je z jeszcze większym zyskiem po powrocie. Jerzyk wrócił, czuł się poniżony, upokorzony i stłamszony, ale nie doniósł na Dołowego. Obecnie udaje mu się raz w roku wyjeżdżać do Francji (dostał „paszport prywatny”). Chociaż klepał biedę, gdyż z kraju mógł wywieźć nie więcej niż pięć dolarów (nie chodził do restauracji, tylko tam, gdzie wstęp był bezpłatny np. do muzeum), to we Francji czuł się zupełnie innym, wolnym, spokojnym człowiekiem, co tym bardziej uświadomiło mu, jak okropnym krajem jest PRL. Za każdym razem, gdy musi tu wrócić, jest pełen żalu. 

„La Belle Victoire”

Po rozmowie z Jerzykiem narrator czuł się przytłoczony. Stwierdził, że Jerzyk faktycznie przekonał go do tego, aby nie iść na romanistykę. Udało mu się w ostatniej chwili, już przy wyjściu, nawiązać do Madame, i okazało się, że zarówno Jerzyk, jak i pan Konstanty doskonale ją znają, ale nie chcą o niej rozmawiać. Narrator wyszedł wraz z Jerzykiem, ale się z nim rozdzielił. Celowo zostawił rękawiczki i po chwili już sam po nie zawrócił. Była listopadowa pora, godzina 19.10. 

„Maksymilian i Claire”

Bohater wrócił do mieszkania pana Konstantego. Powiedział, że spodziewał się, że w kraju panuje taka atmosfera podejrzeń i psychoza ucieczek. Po drugiej próbie nawiązania do Madame pan Konstanty podjął temat. Okazało się, że przyjaźnił się z jej rodzicami, a ją samą znał od dziecka. W 1934 roku w lecie wspinał się na Mont Blanc z jej ojcem, który był człowiekiem o dwóch osobowościach (racjonalista-romantyk). Madame urodziła się w Alpach, bo takie było marzenie jej ojca. Opowiedział narratorowi historię Maksa – wielkiego miłośnika gór, żonatego z Polką o imieniu Klara (Claire), pracownicą instytutu propagującego romańską kulturę i sztukę. Pan Konstanty poszedł wraz z bohaterem do gabinetu (w którym znajdowało się mnóstwo książek, pamiątki z różnych zakątków świata, radio z „magicznym okiem”, dziesiątki kamieni, maszyna do pisania „Erika”, telefon), gdzie wyciągnął stary albumik w płóciennej oprawie o postrzępionych brzegach. Pokazał mu fotografię z piątego listopada 32 lata temu, na którym widać jej rodziców (Madame była bardzo podobna do matki), a także książkę „Lata młodości i opisy podróży” Joanny Schopenhauer, którą dostał w prezencie od Klary. Maksymilian początkowo chciał, aby Madame urodziła się w Anglii, by otrzymała obywatelstwo, ale się w końcu wystraszył i postanowił wrócić do rodzinnego miasta (jechali przez Dover, Calais i Lille do Akwizgranu do Berlina i dalej [dzisiaj tę trasę robi się w 1,5 doby, wtedy zabierało to cztery tygodnie]). W 1937 roku Maksymilian wyjechał, by wziąć udział w wojnie domowej w Hiszpanii przeciwko komunistom, a imię Wiktoria (zwycięstwo), jakie nadał córce, było wyrazem jego nadziei politycznych. W tym momencie opowieści pan Konstanty zawahał się, ale zgodził się ją kontynuować na spacerze, ponieważ ściany mają uszy. Wychodząc, bohater zauważył, że w maszynie do pisania wkręcona była kartka zatytułowana „Skarga” adresowana do „Ministra Spraw Wewnętrznych”). 

 

„No pasaran!

Bohater stara się sobie przypomnieć informacje na temat wojny domowej w Hiszpanii. Współczesne czasy zrewolucjonizowała Rosja (Polska odzyskała państwowość i niepodległość; zamiast dziękować,Piłsudski podjął przeciw niej wojnę) oraz hitlerowski faszyzm (zrodzony w Niemczech, który miał cofnąć świat do stadium niewolnika). Polityka Zachodu wobec wydarzeń w Hiszpanii była głęboko obłudna i krótkowzroczna. Związek Radziecki udzielił daleko idącej pomocy. Narrator przypomniał sobie Jakuba Bolesława Kuglera, z którym grał w szachy. Pewnego razu nawet pojawił się problem, kto wygrał, i sędzia ogłosił remis. Nie lubili się, ale czuli wobec siebie respekt. Wtedy przypomniał sobie także szkolną akademię dotyczącą hiszpańskiej wojny domowej (Jakub poprosił, aby coś zagrali). Uczniowie podczas akademii odtworzyli utwory Joaquína Rodrigo, które narrator wybrał celowo, by wprowadzić do przedstawienia nieco zabawy. Poczuł się mniej pewnie, gdy jego szkolny kolega i reżyser akademii, zwany Karakanem, powiedział, że miał świadomość takiego wyboru muzyki i zgodził się na to celowo, licząc, że dzięki temu uczniowie zapamiętają cokolwiek także z części merytorycznej. 

 

„Komu bije dzwon? (Opowieść pana Konstantego) ”
 

Bohater nie może sobie przypomnieć, czy Madame widziała tę akademię, chociaż z przodu było jedno puste miejsce. Pan Konstanty nie wie, czy bohater coś wie na temat wojny hiszpańskiej, ponieważ w szkole uczą kłamstw i nie ma dostępu do uczciwej literatury. 

Pan Konstanty wspomina Maksymiliana jako człowieka apolitycznego, który bał się Rosji. Wyjeżdżając na wojnę, Maks poprosił pana Konstantego, by w razie, gdyby coś mu się stało, zaopiekował się Claire i Wiktorią. Początkowo pisał, potem pod koniec 1938 roku zniknął bez wieści, ponieważ komuniści uznali go za faszystowskiego agenta (wydano na niego wyrok śmierci), więc musiał się ukrywać. Odezwał się w 1939 roku z Francji, żeby natychmiast przyjechały do niego żona i córka. W 1952 roku Claire zginęła w wypadku samochodowym we Francji (nie działały hamulce ani układ kierowniczy), a wadliwy samochód okazał się pułapką zastawioną na Maksa. Maksymilian czuł się cały czas obserwowany, stał się nieufny, wszędzie węszył zdradę. Wtedy wyjechał z Wiktorią do Polski, gdzie dość szybko został aresztowany przez Informację Wojskową i zmarł w więzieniu (prawdopodobnie zabójstwo; oficjalnie zawał). Pan Konstanty obiecał, że zajmie się Wiktorią, ale kontakt był z nią utrudniony. Była zamknięta w sobie i odpychająca po śmierci ojca, do którego i tak miała wrogi stosunek (być może przez przyjazd do Polski). Pan Konstanty początkowo nie mógł do niej dotrzeć, ale później namówił ją, by zaczęła studiować romanistykę razem z Jerzykiem na jednym roku. Była najlepszą studentką (najwyższe oceny, nagrody za prace roczne), ale z powodu przeszłości ojca nie dostała zgody na wyjazd na kurs lingwistyczny do Paryża. Znów przygasła. To spowodowało, że jej głównym marzeniem stało się wydostanie z Polski na stałe, zaczęła więc szukać różnych sposobów. Chciała nawet zawrzeć małżeństwo z Francuzem, poprosiła o pośrednictwo Jerzyka, ale ten odmówił, ponieważ był w niej zakochany. Wstąpiła do partii, by zostać dyrektorką szkoły i uzyskać możliwość wyjazdu drogą awansu zawodowego. Na tym opowieść pana Konstantego się kończy.

 

ROZDZIAŁ CZWARTY
„Księgarnia «Logos Kosmos»”

W tle głos znanego spikera z Radia Wolna Europa (gromił „reżym warszawski”). Narrator długo w nocy myślał o Madame, o zdobytych na jej temat informacjach, o tym, iż chciałby się o niej dowiedzieć jeszcze więcej. Bohater doszedł do wniosku, że musi uważać, by nie zaszkodzić jej zdobytą wiedzą ani nie zawieść zaufania. Następnego dnia  prawie zaspał do szkoły, bo do późna czytał „Zwycięstwo” Conrada, obudziła go matka. W szkole denerwował się tak bardzo, że uciekł z francuskiego (z 4 lekcji). Pojechał do centrum do księgarni „Logos Kosmos” (specjalizowała się głównie w imporcie i sprzedaży książek obcojęzycznych; wysoka cena, ale wyróżniała się wystrojem wnętrza, procedurą zakupu i uprzejmą obsługą), gdzie kupił francuskojęzyczne wydanie powieści „Zwycięstwo” („Victoire”) Josepha Conrada (za 82 złote! – za te pieniądze w księgarni radzieckiej mógł kupić trzy podręczniki szachowe albo siedem biletów do kina, trzy do teatru lub pięć przejazdów taksówką), „Gedichte” Friedricha Hölderlina, wydane po polsku „Gdańskie wspomnienia młodości” Joanny Schopenhauer (narrator targował się z księgarzem w sprawie ceny i ten się zgodził). Bohater wyszedł z księgarni z trzema książkami. 

 

„Gambit hetmański”

Przez następne dni narrator czytał zakupione książki i założył „Zeszyt cytatów”, do którego wpisywał sentencje, które kojarzyły mu się z życiem Madame. Podczas czytania nie mógł wyjść z podziwu, jak w jednym czasie powstały dwie tak różne książki, jak nudne i ciężkie „Popioły” oraz wciągające i urzekające „Zwycięstwo”. Rożek Goltz twierdził, że gdyby Conrad nie wyjechał do Anglii, pisałby tak samo jak Żeromski. Narrator przystąpił do akcji „gambit hetmański”, zabrał trzy  nowo zakupione książki do szkoły i ostentacyjnie zaczął je czytać na lekcji francuskiego. Demonstracyjnie zaczął spisywać cytaty, ale Madame kompletnie go ignorowała. Pewnego dnia Madame zebrała zeszyty, więc oddał jej „Zeszyt cytatów” opatrzony swoimi inicjałami, ale zwróciła go bez żadnego komentarza ani oceny. Za to na semestr postawiła narratorowi piątkę, jako jedynemu w szkole (w PRL-u najwyższą oceną była piątka, najniższą dwójka). 

 

„Droga rycerska, dworska i trzecia: naukowa”

Narrator zastanawiał się, co zrobić, by zwrócić na siebie uwagę Madame. Rozważał rezygnację z wysiłków, otwarte pytanie o to, co oznacza ta piątka, i próbę przeniesienia znajomości poza grunt szkolny. Zdecydował się na trzeci wariant, ledwo wyposażony, bez żadnego ekwipunku wyruszył przecierać nowe szlaki.

 

„Centre de Civilisation”

Narrator wybrał się do Centre de Civilisation Française (zaniedbany budynek przy ulicy Oboźnej), gdzie udał, że szuka francuskiego przekładu hymnu (autorstwa niemieckiego pisarza Hölderlina) pt. Ren, o którym pisze pracę (był to wiersz, który pan Konstanty przeczytał kiedyś matce Madame). Mimo ciasnoty, biedy, obskurnych drzwi było tam całkiem przyjemnie za sprawą subtelnego zapachu oraz licznych drobiazgów, np. kolorowych pinezek, gumek recepturek, lśniących spinaczy, długopisów BIC; książki nie były oprawione w burą tekturę, lecz mieniły się kolorami; przy pięknie wyściełanym biurku (na którym leżały papierosy, popielniczka i zapalniczka) siedziała elegancka starsza kobieta wystrojona w biżuterię, w świetnie skrojonym kostiumie. Przepisał wiersz, po czym zapytał jeszcze o zakładanie w Polsce szkół z wykładowym językiem francuskim. Starsza pani (srebrna Marianna) powiedziała mu, że jest jedynie projekt Ministerstwa Oświaty podjęty w ramach umowy między Polską a Francją, ale strona polska nie zgodziła się na dyrektora Francuza. Po długich sporach i groźbie zerwania współpracy przez stronę francuską zatwierdzono na dyrektorkę projektu Madame. Narrator udał, że nie zna Madame, i zapytał, na jakich wydarzeniach związanych z kulturą francuską można ją spotkać. Kobieta przyznała, że są takie wydarzenia, i wysłała go do swojej znajomej w Ambasadzie Francuskiej, panny Legris, po zaproszenie na wernisaż grafiki Picassa.

„Odkrycie Ameryki” 

Narrator pojechał do Ambasady Francuskiej. W trakcie jazdy autobusem wynikła awantura między kontrolerem biletów i starszym panem wiozącym duży pakunek (piecyk z naprawy), do której włączyli się inni pasażerowie („miałeś obsrane gacie, gdy ja walczyłem za Polskę!”). Kierowca nie chciał otworzyć drzwi, więc bohater wyskoczył z pojazdu i zniszczył sobie spodnie oraz kurtkę. Doprowadził ubranie do względnego porządku w toalecie kina Sawa (użył kawałków gazety, ponieważ nawet nie było rolki papieru, kran był uszkodzony, burą szmatą zdjętą z nieczynnego grzejnika wypucował swoje czeskie buty; nie było mydła, więc kupił je w kiosku Ruchu – najdroższe „kwiat bzu” firmy „Uroda”). W ambasadzie było zachwycająco i oszałamiająco, poczynając od podłóg (dywany, wykładziny), ścian podświetlanych reflektorami, przez nowoczesne sprzęty o przyjemnych kształtach, po wyposażenie. Bohater dostał od mademoiselle Legris (zgrabna, w obcisłym kostiumie, starannie umalowana, Zielonooka) kartę wstępu, która upoważnia do wejścia na imprezy zawsze, kiedy nie przybędzie ktoś zaproszony i tym sposobem powstanie wolne miejsce. Narrator również nawiązał rozmowę o projekcie francuskojęzycznych szkół i dowiedział się, że wybrana rodzima kadra ma być szkolona we Francji już tego lata (selekcja nastąpi pod koniec pierwszego kwartału), a warunkiem kwalifikacji jest przedstawienie dokumentacji metod i sposobów własnej pracy dydaktycznej kandydatów. Panna Legris pokazała mu nawet przykład takiej dokumentacji, którym okazało się jego wypracowanie o znakach zodiaku (efekt półtorarocznego nauczania metodą intensywną). Było to kłamstwo, bo Madame uczyła narratora zaledwie pół roku, a jego poziom znajomości francuskiego absolutnie nie wiązał się ze szkołą, lecz wynikał z faktu, że uczył się tego języka od dzieciństwa, choćby podczas prywatnych lekcji, oraz tego, rodzice zmuszali go do konwersacji. Bohater był zdumiony i zastanawiał się, co by było, gdyby Madame go lepiej traktowała, czy dzięki temu faktycznie nauczyłby się więcej. Zrozumiał, że Madame postawiła mu piątkę na semestr z powodu przywłaszczenia wypracowania. Przy wyjściu z ambasady bohater został zapytany przez wąsatego milicjanta (MO) o cel wizyty. Narrator nie mógł znaleźć dowodu, a przecież obowiązkiem każdego obywatela było mieć dokumenty przy sobie. Udało mu się skłamać, że chodziło o mecz szachowy. Milicjant puścił go wolno, a gdy chował kartę klubową, w jednym z okien na parterze mignęła mu twarz urzędniczki z recepcji. 

 

„Dalej! Dalej na Zachód!” 

Narrator postanowił zachować zdobytą wiedzę o oszustwie Madame dla siebie, przypomniał sobie także historie opowiedziane przez Jerzyka. Skończył z wyzywającą biernością. Z obrażonego i chmurnego stał się skupiony, aktywny i uważny. Zaczął brać pilny udział w lekcjach francuskiego. Na trzeciej lekcji Madame zwróciła się do niego po polsku i wysłała go do swojego gabinetu po skrypt do gramatyki („Następstwo czasów”). Podała mu kluczyk Yeti. Z tamtego czasu pamiętał ciemne oszklone szafki, kryształowe wazony i puchary, zastawę do akty lub herbaty, masywne biurko, lampę, palmę w donicy – tym razem ukazał się zupełnie inny widok. Prostota i gustowność – meble z naturalnego drewna o złocistym odcieniu, stół-biurko typu krzyżak, smukła lampa z abażurem, zasłony w podobnym kolorze, lekkie regały z książkami (w większości francuskimi), kanapa i niski stolik, dwa foteliki o niewysokich oparciach. Bohater zauważył tam otwartą torebkę nauczycielki, ale powstrzymał pokusę i nie zajrzał do środka (znów przypomniał mu się Jerzyk, kiedy grzebał w bagażu Dołowego). Domyślił się, że może to być rodzaj testu na wiarygodność i zaufanie.

 

ROZDZIAŁ PIĄTY
„Dla mnie świat jest tu!”

Narrator wybrał się na otwarcie wystawy malarstwa Picassa w galerii Zachęta. Narrator zauważył Dyrektora Service Culturel (przystojnego, modnie i elegancko ubranego w dobrze skrojony garnitur, niebieską koszulę), który wygłosił przemowę. Malarstwo okazało się skandalizujące,  pikantne, obsceniczne, a jednocześnie w nieuchwytny sposób drwiące z biologicznej części ludzkiej natury, której żadne wyżyny cywilizacji nie są w stanie zmienić (nagie ciała kobiece, pokraczne, monstrualne, zniekształcone). Patrzył oniemiały na wyuzdane ciała i zastanawiał się, czy pragnąłby takiego płciowego uścisku właśnie z Madame. Narrator zauważył znajome panie – srebrną Mariannę, Zielonooką, Dyrektora, profesora Levittoux, a także samą Madame (ubraną efektownie na czarno, na wysokich obcasach, z torebką przewieszoną przez ramię). Potem podszedł do nich dyrektor Service Culturel i wszyscy wspólnie wyszli. Wystawa wzbudziła w Warszawie duże kontrowersje, wszyscy o nie mówili. Narrator namówił kolegę, by zapytał na lekcji Madame o jej opinię na temat wystawy i o możliwość wybrania się całą klasą, lecz nauczycielka skłamała, że jeszcze na niej nie była, i poradziła, aby poszli tam w niedzielę.

 

„Ręka Hipolita”

Narrator wziął udział w kolejnym wydarzeniu kulturalnym, na którym spodziewał się spotkać Madame – był to występ teatru Comédie-Française ze spektaklem Fedra Racine’a w Teatrze Polskim. Ze swojego miejsca na drugim balkonie szybko zauważył Madame, spostrzegł też Jerzyka, który również obserwował kobietę przez lornetkę (tak samo jak narrator). Był do głębi zachwycony przedstawieniem. Podczas przerwy chciał podejść do Madame, koło której zostało wolne miejsce, ale wyprzedził go dyrektor Service Culturel. Dalszą część spektaklu oglądał, doszukując się analogii między losem głównych postaci (Fedra, Hipolit, Tezeusz) a sobą i Madame. Po skończonej sztuce bohaterowi nadal nie udało się podejść do nauczycielki, ponieważ ta odjechała z teatru samochodem (błękitny peugeot) w towarzystwie dyrektora i panny Legris. Narrator ubrany w szary płaszcz i z pochyloną głową udał się na przystanek autobusowy. 

 

„Rachunek sumienia”

Narrator rozmyślał o sobie i o tym, jak niewiele umie, iż jest istotą podrzędną, jak bardzo nijako musi wyglądać w oczach Madame. Pod wpływem tych rozmyślań postanowił, że zostanie pisarzem. Następnego dnia po szkole (poniedziałek) poszedł do biblioteki, wypożyczył tragedie Racine’a po francusku, przepisał fragment do „Zeszytu cytatów” i nauczył się na pamięć monologu Hipolita oraz „wielkiej arii” Fedry.

 

„Kobieta i mężczyzna”

Madame zaczęła traktować narratora łaskawiej, życzliwiej, jak ulubionego ucznia, często prosiła go o różnego rodzaju pomoc podczas lekcji. W dzień urodzin Madame (27 stycznia, piątek, godzina 20) narrator poszedł na zamknięty pokaz filmu „Kobieta i mężczyzna” w kinie Skarb.  Ekwipunek tajnego wywiadowcy składał się z lornetki, okularów optycznych z przyciemnionymi szkłami oraz starego dziennika, a także kompletem dokumentów. Zauważył Madame (ubraną  w kożuszek, gustowny żakiet, a wokół szyi apaszkę) rozmawiającą z Jerzykiem, atmosfera między nimi była napięta. Dyrektor zaprosił wszystkich po seansie na lampkę wina. Film znanego reżysera, Claude’a Lelouche’a, opowiadał o miłości; mimo wielu nagród, jakie zdobył, narratorowi wydał się kiczowaty (początkowo oglądał go z drwiącym uśmiechem, a później z irytacją i zdumieniem). Po filmie Madame i Jerzyk dalej byli razem, ale ona milczała, była znużona i obojętna, a on bez ustanku o czymś mówił, gestykulował, śmiał się. Potem dyrektor Service Culturel wygłosił przemówienie, w którym padły aluzje do Madame (choćby jej wiek, 32 lata); narrator doszedł do wniosku, że Dyrektor uwodził Madame lub już z nią romansował. Gdy nauczycielka wyszła z kina, narrator podążył w pewnej odległości za nią, by zobaczyć, jak wsiada do samochodu dyrektora (niebieskiego peugeota). Domyślił się, że jadą do mieszkania Madame, i wsiadłszy w taksówkę (sowiecką pobiedę rocznik 53), pojechał za nimi. Z klatki schodowej sąsiedniego budynku przy użyciu lornetki zobaczył ich oboje wznoszących toast w pokoju (Madame wyciągnęła z lodówki szampana), a potem światło zgasło. Narrator zapłakał nad sobą. Po długim czasie światło zapaliło się znowu, a wkrótce dyrektor wyszedł z budynku i skierował się do samochodu. Narrator wrócił do domu, gdzie matka zwróciła mu uwagę, o której wraca do domu i po co mu lornetka. Zdesperowany poszedł do pokoju i zamknął się na klucz. 

 

„Sen mara…” 

Bohater nie mógł zasnąć, leżał, a w głowie miał zamęt. Gdy w końcu zasnął nad ranem, śniło mu się, że leci samolotem, za oknem góry, a obok Madame. Zdobył pierwsze miejsce w konkursie literackim, a wyjazd w Alpy do Szwajcarii to nagroda. Podczas spaceru zostali złapani i oskarżeni o działalność antykomunistyczną przez policję wspieraną przez osoby ze szkoły (Soliter, Eunuch, Gromek, Karakan, Kugler, Karol Broda). Odbył się turniej szachowy, w którym bohater grał o Madame z Kuglerem. Bohater przegrał, rzucił się na Kuglera i nagle zadzwonił budzik. 

 

„The Day After” 

Narrator obudził się w fatalnym humorze, czuł się zawstydzony i upokorzony tym, co wczoraj zaobserwował (sytuacja z Dyrektorem i Madame). Szedł ulicą w szarym świetle poranka. Pociechy szukał w myśli, że zobaczy Madame w szkole na lekcji francuskiego, i zastanawiał się, jak nauczycielka będzie się zachowywać po tym, co działo się ostatniej nocy. Francuski był w sobotę na czwartej lekcji (w latach 70. XX wieku trzeba było chodzić do szkoły od poniedziałku do soboty), ale bohater nie czekał bezczynnie i szukał nauczycielki w szkole, jednak nigdzie jej nie było. Tymczasem okazało się, że francuski został odwołany, a na zastępstwo przyszła Żmija, która zauważyła posępny nastrój chłopca i zaczęła z niego kpić, szydzić  (być może jego nastrój spowodowany jest nieobecnością Madame lub tym, że czytał w nocy romanse). Bohater nie wytrzymał, odpyskował jej i wyszedł z klasy (najpierw zamknął się w łazience), a potem ze szkoły. Udał się do parku Żeromskiego (monotonna, stalowobura szarość poprzecinana pasmami czerni i bieli, brudny śnieg, spłowiała trawa), gdzie usiadł i zaczął rozmyślać. Dręczyła go niewiedza, z czego wynika relacja między Madame a Dyrektorem (miłość, wyrachowanie), oraz zazdrość (wreszcie w pełni zrozumiał scenę zazdrości z „Fedry”). Chciał zadzwonić do Madame i podając się za lekarza, zawiadomić o wypadku Dyrektora (sprawdzenie jej reakcji i wyciągnięcie wniosków). Zrezygnował jednak, bo pomyślał, że Madame mogłaby wziąć to za prowokację Służb Bezpieczeństwa. Nie chciał się okazać prześladowcą. Bohater pojechał do domu i rzucił się na łóżko. Nie mógł zasnąć. Nie znalazł środków nasennych używanych przez ojca, ale natrafił na napoczętą butelkę ajerkoniaku. Alkohol nie poprawił nastroju. Zemdliło go, zwrócił trunek i zasnął. Następny dzień, niedziela, okazał się wcale nie lepszy.  

 

ROZDZIAŁ SZÓSTY
„Roboty ręczne”

W poniedziałek w szkole narrator dowiedział się, że wyjście ze szkoły wywołało istną burzę wśród nauczycieli. Mimo to nie spotkały bohatera żadne konsekwencje. Ostatnią lekcją były roboty ręczne (nauczyciel Robociarz stawiał wszystkim państwowe trójki), których bohater nie znosił, ponieważ nie miał żadnych uzdolnień technicznych (nauczyciel mówił, że nic nie umie i do niczego się nie nadaje). Robociarz kierował przygotowaniami do studniówki i kazał narratorowi piłować gałęzie imitujące ognisko. Bohater dość mocno skaleczył się w dolna część wskazującego palca i został wysłany w asyście kolegów (Mefista i Prometeusza) do gabinetu lekarskiego. Robociarz zalecił spirytus albo jodynę i zastrzyk przeciw tężcowi, kazał trzymać rękę w górze. Sekretarka (robiąc miny i przewracając oczami) poinformowała, że lekarz i pielęgniarka wybrali się przed południem po zakup medykamentów i dotąd nie powrócili. Takie porządki w szkole są możliwe, odkąd rządy przejęła Madame. Narrator zdenerwował się tym, bo nie podejrzewał, że personel szkoły może być wrogo nastawiony do Madame (choć wiedział, że nie jest specjalnie lubiana). Zaczął się obawiać, by ta sytuacja nie zaszkodziła Madame i nie doprowadziła do jej zwolnienia (np. Soliter pisze notatkę do kuratorium, a wszyscy znają jej przeszłość i powiązania), więc postanowił działać i udowodnić, że Madame troszczy się o swoich uczniów. Udając, że mdleje, poprosił Mefista, by poszedł po nauczycielkę. Czekając na nią, myślał, że nie mogąc przekonać się, czy żywi ona cieplejsze uczucia do Dyrektora, przekona się przynajmniej, czy obdarza nimi jego samego.

Madame rzeczywiście przyszła i nakazała chłopcom zaprowadzić bohatera do swojego gabinetu, po czym odesłała ich na lekcję.  Zdezynfekowała i opatrzyła ranę (wyjęła z torebki perfumy Chanel no 5 oraz watę), prowadząc z nim figlarną, kpiarską rozmowę. Była zupełnie inną osobą. Bohater zaniemówił. Madame wystraszyła się, że może zemdleć. W końcu zapytał, dlaczego  nie zwróciła mu zeszytu. Madame stwierdziła, że myślała, iż była to laurka, a laurek się nie zwraca. Potwierdziła, że piątka na semestr była rewanżem za esej. Bohater stwierdził, że chciałby uczyć się czegoś więcej, niż to możliwe na lekcjach, czytać z nią literaturę francuską, ale Madame odpowiedziała, że przecenia jej umiejętności, a tak naprawdę to on już bardzo dużo wie. Rozmowa toczyła się dalej, nawiązali do wystawy Picassa i filmu Lelouche’a. Madame owinęła mu palec chustką i pozwoliła zostawić ją na pamiątkę (wierzył, że nie należała do innego mężczyzny). Potem Madame zadzwoniła do sekretarki i poprosiła o wezwanie taksówki. Bohater poczuł, że ma już ostatnią szansę, zapytał, czy była na „Fedrze”, i wciągnął Madame w dyskusję o roli sztuki i miłości w życiu, która zakończyła się wspólnym odczytaniem miłosnego dialogu bohaterów dramatu – Hipolita i Arycji, podczas którego narrator chwycił Madame za rękę, a ona mu jej nie zabrała. W tym momencie w drzwiach pojawili się Mefisto i Prometeusz i zamarli, widząc tę scenę. Madame wstała, dała im pieniądze na taksówkę  (50 zł, narrator mówi, że to za dużo) i wyprosiła z gabinetu.


„Końcówka”

Bohater rozmyślał nad wydarzeniami w gabinecie Madame i doszedł do wniosku, że nauczycielka czuje do niego sympatię. Miał nadzieję, że zadzwoni zapytać o stan jego zdrowia. Układał w wyobraźni dialogi pełne literackich aluzji, ale nic takiego nie nastąpiło. Natomiast po powrocie do szkoły odkrył, że klasa traktuje go z dystansem, podejrzliwie  (szeptano na jego temat, a kiedy się pojawiał, rozmowy ucichły), jako ulubieńca dyrektorki (paź królowej), któremu wszystko uchodzi z tego powodu na sucho. Uważano, że żyją ze sobą, plotki się rozsiewały. Madame ignorowała jego obecność. 

Bohater martwił się całą sytuacją, ale musiał przede wszystkim skupić się na nauce do matury, minęła studniówka, skończyły się zwyczajne lekcje i zaczęły powtórki, więc przestał widywać Madame. Docierały do niego jedynie informacje, że nauczycielka uzyskała zgodę na wprowadzenie francuskiego jako języka wykładowego, że spotyka się z Francuzami i bywa w kuratorium. Dowiedział się też od Kadłubka (nauczyciela historii), że to dzięki Madame został dopuszczony do matury mimo awantury ze Żmiją (powiedziała, że woli się pożegnać ze Żmiją niż z uczniem), co było ulgą dla Kadłubka, bo szczerze jej nie znosił. Zobaczył Madame dopiero na egzaminie maturalnym, ale nie podeszła do niego, mimo że chodząc po sali, zatrzymywała się przy innych uczniach. Maturę zdał z wyróżnieniem.

Nadszedł bal maturalny, na który bohater szedł bez przekonania, niechętnie (nie tańczył, nie bawił się, bez celu włóczył się po korytarzu, nikt nie zwracał na niego uwagi, reszta patrzyła kpiarsko), aż w końcu przysiadł się do Rożka, który samotnie czytał opowiadania. Kiedy wybiła północ i najważniejszy taniec balu, podeszła do nich Madame i zaprosiła bohatera do tańca. Narrator z wrażenia nie wiedział, co ma robić, mylił kroki, trzęsły mu się ręce. Nauczycielka kpiła z niego, ale robiła to z sympatią. Po zakończeniu tańca powiedziała, żeby spotkali się za dziesięć wpół do pierwszej za bramą przy kiosku „Ruchu”, aby ją odprowadził do domu. Rożek stwierdził, że dyrektorka lubi bohatera.  

Podczas spaceru Madame wypytywała go o plany na przyszłość (filologia romańska), studia i zamiar zostania pisarzem. Sugerowała, by pisał po francusku, nie po polsku. Bohater dowiedział się także, że Madame widziała tekst sztuki zatrzymanej przez dyrektora i uważała ją za dobrą. Zaczęli rozmawiać o sztuce „Końcówka” Becketta, której fragment został w niej użyty. Niedaleko swojego domu Madame wyciągnęła z torebki „Końcówkę” Becketta w języku francuskim z zagadkową dedykacją („Déserte” – „Uciekaj” – była to sugestia wyjazdu na Zachód).

. Narrator chciał ją wtedy pocałować, ale powstrzymała go. Potem powiedziała po francusku, że może kiedyś i gdzie indziej, kiedy ukończy dzieło, czułym gestem potargała mu włosy i odeszła.

 

„Wiek męski – L’âge viril”

Bohater rozmyśla o tym, co się stało. Nie mógł zasnąć, więc kolejnego dnia czuł się jak zaczadzony. Pytania i niepokoje znów wybuchły. Nie doszedł do żadnego sensownego wniosku. Zadzwonił i chciał żądać spotkania. Madame nie odbierała, więc początkowo dzwonił co pół godziny, a później co parę minut. Wypił setkę wódki i pojechał do niej. Zasłony w oknach były zasunięte, dzwonił do drzwi, ale nikt nie otworzył. Wskoczył do autobusu i pojechał do szkoły. Sekretarka w rogowych okularach poinformowała go, że Madame wyjechała popołudniowym pociągiem z Gdańskiego na staż do Francji. Narrator pognał na dworzec, ale pociąg właśnie ruszał. Mijały go wagony : zielone – sowieckie, a potem w różnych kolorach niemieckie, francuskie – „zachodnie”. 

Bohater popadł w melancholię, ale musiał się z niej otrząsnąć z powodu egzaminów na studia (na które zdał). Zamiast jechać na wakacje w góry, wybrał Gdańsk (miał tam przyjaciela z dzieciństwa – Jarka, którego absolutnie nie interesowała literatura i sztuka, tylko zagadnienia techniczne, ponieważ studiował budowę okrętów). Bardzo przyjemnie spędził czas – chodzili na tenisa, nad morze, gdzie obserwowali statki, na długie spacery po lesie. Któregoś dnia zatrzymali się przy starych budynkach, oszpeconych, z tandetnymi barakami i murami z drutem kolczastym – kiedyś był to letni dom Schopenhauera, dzisiaj poprawczak. Narrator często później tu powracał, już bez Jarka. Po powrocie do Warszawy wybrał dwa tematy: śmierć ojca Schopenhauera oraz gwałtowne zerwanie stosunków Artura z matką i zaczął pisać smutną nowelkę, która ukazywała złudność ludzkich marzeń i nadziei. Tworzenie tej historii sprawiło mu przyjemność i przynosiło ulgę bohaterowi, zaspokajał w ten sposób tęsknotę. Nowelkę opatrzył ironicznym tytułem „Kształt spełnionych nadziei albo dwie sceny z życia Artura Schopenhauera”. Bohater pragnął, by Madame przeczytała ten tekst. Gotową nowelkę pokazał po powrocie panu Konstantemu, który ocenił ją jako bardzo dobrą, gotową do druku. Pół roku później nowelka ukazała się w jednym z pism literackich wychodzących w tym czasie. Kończąc pierwszy rok studiów, narrator miał za sobą debiut. 

Po kolejnych wakacjach, we wrześniu, znów coś się wydarzyło. Dzień po dwudziestych urodzinach dostał przesyłkę z Francji (przyniósł ją doręczyciel paczek). Przesyłka zawierała płaskie czarne pudełko z kolorową podobizną paroletniego Mozarta i złotym, stylizowanym, wytłaczanym napisem: „W hołdzie Wolfgangowi Amadeuszowi Mozartowi”.  Wewnątrz znajdowało się niezwykle eleganckie wieczne pióro (na złotym wąziutkie pasku nakrętkę widniały wyrazy: Majstersztyk i Mont Blanc). 

Do spodu pudełka była przyklejona barwna pocztówka Mont Blanc, a na niej cytat z „Renu” Hölderlina oraz polecenie, by, jeśli odpowiedział na jej ostatnie pytanie, poszukał instrukcji w środku. Bohater znalazł jeszcze kartonik ze złoconą obwódką z dedykacją i życzeniami odwagi i zwycięstwa (gra słów związana z językiem francuskim i podwójnym znaczeniem imienia Victoire). Madame znów wprowadziła mętlik w głowie bohatera, ale znała jego datę urodzin, znała jego adres. Być może czytała jego nowelkę. Poszedł do pana Konstantego, bo być może on wiedział, od kogo była przesyłka. Cytat okazał się bezpośrednio poprzedzać ten, który matka Madame wpisała na dedykacji dla pana Konstantego. Jednak ani on ani Jerzyk nie mieli żadnych informacji o Madame, nie kontaktowali się z nią, nie znali jej adresu. Bohater próbował się dowiedzieć, jak się z nią skontaktować, w Centre de Civilisation Française, ale bezskutecznie.

 

ROZDZIAŁ SIÓDMY
„Praktyki nauczycielskie”

Następne cztery lata studiów minęły w trudnej atmosferze zawieruchy politycznej lat sześćdziesiątych. Spiskował niewinnie, dojrzewał w oporze. Najpierw ataki żydowskie i antyinteligenckie, później Czechosłowacja, wreszcie moskiewska rzeź w Gdańsku i Gdyni. Po czystce na uczelni poziom wykładów i ćwiczeń drastycznie się obniżył. Wzrosły dyscyplina i rygor. Dołów został dziekanem wydziału. Triumfowały jednostki zawistne i sfrustrowane. Narrator cały czas pisał, poznał też dogłębnie mechanizmy działania komunistycznej cenzury i miał z nią wiele problemów (każde słowo budziło podejrzliwość). Najpierw ze swoją drugą nowelą: „Spotkanie z Dionizosem”, o wędrówce Hölderlina przez Alpy. Później z trzecią „Pan markiz de Custine” – o podróży markiza do Rosji w 1839 roku (co mu strzeliło do głowy, czy nie wie, w jakich czasach żyje?). Narrator zmieniał, kreślił, redagował. Czuł się wstrętnie i podle. Miał wrażenie, że nie jest to już jego tekst, że jest zmieniony, nie do poznania. Poczuł się pokonany przez system. Pod koniec czwartego roku studiów nowele ukazały się w wydaniu książkowym jako „Podróże romantyczne”. 

W tym samym czasie bohater miał zdawać egzamin z metodyki u doktora Flausza („przedwojenna miernota”, człowiek niemłody, pełen kompleksów, drażliwy). Zajęcia z nim były nudne i jałowe, więc bohater na nie nie chodził. Na egzaminie pytał narratora długo, złośliwie i z rzeczy wykraczających poza program. Bohater po prostu wstał i wyszedł, co wywołało aferę. Wstawił się za nim Jerzyk (możliwość zdawania u kogoś innego), ale narrator musiał odbyć praktyki nauczycielskie w szkole. Nie chciało mu się przykładać do praktyk, ani przemęczać, więc postanowił złożyć podanie do swojego dawnego liceum. Dawni nauczyciele przyjęli go rzeczowo, uprzejmie i życzliwie. Często odpływał myślami ku przeszłości i odżyło wtedy uczucie do Madame. Zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nie wie, kim ona była, ale przeniknie ją, stając się nią – postanowił prowadzić lekcje tak jak Madame. Bohater epatował czarem, dowcipem, erudycją. Stał się magiem, oczarował wszystkich. Dawni nauczyciele chwalili go, stwierdzili, że ma talent pedagogiczny i powinien uczyć w szkole. Bohater tylko się smutno uśmiechał. 

 

„Wtedy to były czasy!”

Bohater skończył praktyki i opuścił szkołę, ale po ostatniej lekcji czekał na niego jeden z uczniów (któremu jako jedynemu postawił 5 za czytanie). Chciał z nim porozmawiać, bo narrator był wśród uczniów legendą (opowieści o zespole muzycznym, jednak upiększone i niezgodne z rzeczywistością, a zespół teatralny stał się w tych przekazach święcącym triumfy Teatrem Szekspira). 

W końcu uczeń zapytał o Madame i jego „wielki romans” z nią. Bohater zdumiał się tym, jak daleko zaszła interpretacja jednej sceny w gabinecie, którą widzieli jego koledzy. Postanowił więc zażartować sobie i dolać oliwy do ognia – opowiedział całkowicie zmyśloną historię o „letniej szkole” języka francuskiego, na której był razem z Madame; nagrodzie w konkursie recytatorskim, którym była wycieczka w Alpy; spotkaniu w górach z nauczycielką, jej zasłabnięciu i przywróceniu jej do przytomności, czego pamiątką rzekomo miało być pióro, które od niej dostał (narrator nawet mu je pokazał). Zachwycony uczeń skomentował to dokładnie tak, jak on kiedyś historie przytaczane przez dorosłych: „Wtedy to były czasy!”.

 

POSTSCRIPTUM

Narrator zaczął tworzyć powieść 27 stycznia 1982 roku (półtora roku temu, czyli mamy 1983 rok). Wydarzenia te miały miejsce 10 lat temu, a Madame nie widział od 15. Trwał stan wojenny. Po miastach jeździły czołgi, chodziły patrole wojskowe, wieczorem obowiązywała godzina policyjna. Narrator opowiada o problemach z władzą komunistyczną, spowodowanych przez wydanie na emigracji powieści „Klęska”, poświęconej wojnie domowej w Hiszpanii, tragicznym losom ojca Madame i będącej oskarżeniem sowieckiej Rosji. Bohater był ścigany, szpiegowany, rewidowany, zaczęły się aresztowania. 13 grudnia bohater był poza Warszawą i to go uratowało przed falą internowania, zaczął się ukrywać. Pomógł mu w tym Jarek, przyjaciel z Gdańska, i właśnie podczas pobytu w Gdańsku zaczął pisać powieść o Madame. Dużą pomocą był prowadzony dziennik z tamtych czasów, który ocalał z kataklizmu rewizji, jakie przeprowadzała Służba Bezpieczeństwa. Narrator planuje powierzyć rękopis komuś zaufanemu, by przekazał go na Zachód ze względu na sytuację w kraju. Co dalej – nie wie, z jego otoczenia już prawie nikogo nie ma – koledzy wyjechali za granice, Jerzyk wyemigrował, pan Konstanty nie żyje. Ma nadzieję, że ukończona powieść dotrze jakimś sposobem do Madame, która da mu jakiś znak.

Warszawa, 10 września 1983

 

Jeśli to czytasz — daj mi znać 🧡 na swoim ulubionym kanale:

Chcesz zapisać się na korepetycje?