Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

Duma i uprzedzenie, Jane Austen, komiks, wydawnictwo W.A.B., streszczenie i omówienie powieści

W walen­tyn­ki (14.02.2024) uka­że się gra­ficz­na adap­ta­cja powieści!

Auto­rzy: Jane Austen, Ian Edgin­ton, Robert Deas

Tłu­ma­cze­nie: Agniesz­ka Wilga

Wydaw­nic­two: W.A.B.

Licz­ba stron: 144

TEJ okazji zapraszam 15 lutego o godz. 19:00 na live’a z @czytamaja.pl

Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

Stresz­cze­nie i omó­wie­nie powieści:

notatki babaodpolskiego, relacje między bohaterami, postaci; Duma i uprzedzenie, Jane Austen
notat­ki baba­od­pol­skie­go, rela­cje mię­dzy boha­te­ra­mi, posta­ci; Duma i uprze­dze­nie, Jane Austen




                 DUMAUPRZEDZENIE


autor:

Jane Austen

tytuł:

Duma i uprzedzenie

rodzaj lite­rac­ki:

epi­ka

gatu­nek literacki:

powieść oby­cza­jo­wa, romans

data wyda­nia:

Powieść była pier­wot­nie zaty­tu­ło­wa­na „First Impres­sions” („Pierw­sze wra­że­nie”) i zosta­ła napi­sa­na mię­dzy 1796 a 1797 rokiem. Wydaw­ca jed­nak ją odrzu­cił. Austen powró­ci­ła do niej w 1811 roku, wpro­wa­dzi­ła wie­le zmian i osta­tecz­nie wyda­ła ją jako „Duma i uprze­dze­nie” w 1813 roku (pol­skie wyda­nie w 1956 r.). 

epo­ka literacka:

roman­tyzm (pre­ro­man­tyzm), cho­ciaż wg pol­skiej perio­dy­za­cji epok — sentymentalizm

miej­sce wydania:

Lon­dyn

czas akcji:

Koniec XVIII wie­ku lub począ­tek XIX, wie­lu kry­ty­ko­wa­ło powieść za brak kon­tek­stu histo­rycz­ne­go (np. infor­ma­cji o woj­nach napoleońskich). 

miej­sce akcji:

wieś, Long­bo­urn — dom Ben­ne­tów, Pem­ber­ley — posia­dłość Darcy’ego, Anglia

gene­za:

Austen mia­ła romans z Tho­ma­sem Lan­glo­isem Lefroy­em, któ­ry, cho­ciaż nie uro­dził się w majęt­nej rodzi­nie, otrzy­mał od wuja wspar­cie finan­so­we na stu­dia praw­ni­cze w Dubli­nie. W prze­rwie stu­denc­kiej spo­tkał Austen u swo­jej ciot­ki, dużo roz­ma­wia­li, cho­dzi­li na bale, ale męż­czy­zna musiał powró­cić na stu­dia. Bada­cze twór­czo­ści Austen twier­dzą, że ich zwią­zek nie mógł zostać sfor­ma­li­zo­wa­ny, bo pan­na była zbyt ubo­ga, by wejść do rodzi­ny Lefroya. To mogło (jedy­nie hipo­te­za) zain­spi­ro­wać autor­kę do stwo­rze­nia tej historii.

pro­ble­ma­ty­ka:

W powie­ści war­to zwró­cić uwa­gę na „pierw­sze wra­że­nie”, któ­re zwy­kle myli boha­te­rów w oce­nie dru­giej oso­by. Pozor­nie to świat roman­sów, wszy­scy mówią tyl­ko o związ­kach, jed­nak jest to też kry­ty­ka kla­so­wo­ści, podzia­łów, sno­bi­zmu i ubez­wła­sno­wol­nie­nia kobiet. 

Powieść uka­zu­je też róż­ne postrze­ga­nie miło­ści, któ­ra nie jest jedy­nie roman­tycz­na, a przede wszyst­kim obja­wia się przez rodzin­ne wspar­cie i rów­no­wa­gę mię­dzy ser­cem a rozumem. 

typ nar­ra­cji:

nar­ra­cja trzecioosobowa

język:

  • nie brak w nim dowcipu;

  • licz­ne dia­lo­gi, któ­re pozwa­la­ją posta­ciom mówić w swo­im imie­niu, ujaw­nia­ją one w ten spo­sób cechy charakteru;

  • jest nie­do­słow­ny, prze­wrot­ny, zabaw­ny i nie­ja­sny dla fabu­ły, bo posta­ci nie rozu­mie­ją swo­ich intencji;

  • iro­nicz­ny — zwłasz­cza u Elż­bie­ty i jej ojca, pana Benneta;

  •  zróż­ni­co­wa­ny ze wzglę­du na postaci;

  • nie­któ­rzy wygła­dza­ją rady, ale przez to są śmiesz­ni — jak pani Bennet.

boha­te­ro­wie: 

Anna de Bourgh to cór­ka lady Kata­rzy­ny. Pan­na, któ­ra nie wyróż­nia się uro­dą (w powie­ści ten aspekt jest czę­sto pod­kre­śla­ny), ale według jej mat­ki posia­da wie­le talen­tów, któ­re nie mogą się jed­nak roz­wi­jać z powo­du jej sła­be­go zdrowia.

Char­les Bin­gley, nowy sąsiad Ben­ne­tów, mło­dy kawa­ler z rocz­nym docho­dem 5 tysię­cy fun­tów. Przy­stoj­ny, miły, dobro­dusz­ny, lubi wszyst­kich dooko­ła i jest przez nich lubia­ny. Jego ufność w sto­sun­ku do ludzi, zwłasz­cza naj­bliż­szych, spra­wia, że łatwo ule­ga ich wpły­wom. Jest przy­ja­cie­lem pana Darcy’ego.

Char­lot­ta Lucas, naj­star­sza cór­ka sąsia­dów Ben­ne­tów, rodzi­ny Luca­sów, któ­ra nie jest zbyt zamoż­na, jest bli­ską przy­ja­ciół­ką Elż­bie­ty. Inte­li­gent­na i zarad­na. Zwią­że się z pastorem. 

Edward Gar­di­ner,  młod­szy brat pani Ben­net zaj­mu­je się han­dlem. Jest miłym i wykształ­co­nym człowiekiem.

Elż­bie­ta Ben­net, zwa­na rów­nież Liz­zy, jest dru­gą cór­ką pań­stwa Ben­net i głów­ną boha­ter­ką powie­ści. Elż­bie­ta jest inte­li­gent­na i ma poczu­cie humo­ru podob­ne do swo­je­go ojca, zawsze wtrą­ci cel­ną uwa­gę, nie zapo­mi­na­jąc o iro­nii. Nie jest uwa­ża­na za tak pięk­ną, jak Jane, ale posia­da wie­le wdzię­ku, a jej oczy są czę­sto kom­ple­men­to­wa­ne. Jest oso­bą odważ­ną i bez­po­śred­nią, świa­do­mą swo­ich zalet i nie­za­leż­ną od opi­nii osób, któ­re nie cie­szą się jej sza­cun­kiem. Bez pro­ble­mu odrzu­ca zarę­czy­ny i ku roz­pa­czy wła­snej mat­ki robi to dosad­nie. To boha­ter­ka, któ­ra eman­cy­pu­je się, ma odwa­gę na zmia­ny, cho­ciaż los nie roz­piesz­cza kobiet i by mia­ły za co żyć, muszą szyb­ko znaj­do­wać mężów, bo prze­cho­dzą z jed­nych — ojcow­skich, rąk do dru­gich — mężow­skich. Liz­zy nie chce takie­go życia. 

Fit­zwi­liam Dar­cy, wła­ści­ciel dóbr Pem­ber­ley w Der­by­shi­re, przy­no­szą­cych impo­nu­ją­cy rocz­ny dochód 10 tysię­cy fun­tów, jest dwu­dzie­sto­ośmio­let­nim kawa­le­rem, wyso­kim i przy­stoj­nym. Nie­ła­two nawią­zu­je kon­tak­ty, dobrze czu­je się tyl­ko wśród bli­skich zna­jo­mych. Jest inte­li­gent­ny, patrzy na świat kry­tycz­nym okiem. Nie wzbu­dza sym­pa­tii, ludzie uwa­ża­ją, że jest opry­skli­wy i nietowarzyski.

Geo­r­ge Wic­kham, ofi­cer mili­cji, któ­ry przy­był do Mery­ton. Jest synem byłe­go zarząd­cy Pem­ber­ley i chrze­śnia­kiem ojca pana Darcy’ego. Jego uro­da i wdzięk przy­cią­ga­ją uwa­gę kobiet, a on sam nie stro­ni od flir­tu. Jest lek­ko­du­chem, ale poszu­ku­je żony. 

Geo­r­gia­na Dar­cy, młod­sza sio­stra pana Darcy’ego. Pan­na z wła­snym mająt­kiem w wyso­ko­ści 30 tysię­cy fun­tów, odzie­dzi­czo­nym po mat­ce, co czy­ni ją atrak­cyj­nym celem dla łow­ców posa­gu. Jej nie­śmia­łość bywa odbie­ra­na przez oto­cze­nie jako zadzie­ra­nie nosa.

Jane Ben­net, naj­star­sza i naj­pięk­niej­sza z sióstr Ben­net, jest powszech­nie uwa­ża­na za praw­dzi­wą pięk­ność. Jej łagod­ne uspo­so­bie­nie spra­wia, że widzi w ludziach raczej ich dobre stro­ny niż wady i jest w sta­nie uspra­wie­dli­wić wszel­kie ich błę­dy. Jed­no­cze­śnie nie jest skłon­na do wyra­ża­nia swo­ich uczuć, nawet jeśli są one bar­dzo inten­syw­ne. Łączy ją głę­bo­ka przy­jaźń z młod­szą sio­strą Elżbietą.

Kit­ty Ben­net, czwar­ta cór­ka Ben­ne­tów, jest pod sil­nym wpły­wem swo­jej młod­szej sio­stry i naśla­du­je ją we wszystkim.

Lady Kata­rzy­na de Bourgh, zamoż­na wdo­wa po sir Lewi­sie de Bourgh, wła­ści­ciel­ka posia­dło­ści Rosings w hrab­stwie Kent. Jest ciot­ką Darcy’ego. To oso­ba apo­dyk­tycz­na, nie­przy­wy­kła do sprze­ci­wu, prze­ko­na­na, że zawsze ma rację i że wszy­scy powin­ni jej się pod­po­rząd­ko­wać. Zwra­ca dużą uwa­gę na róż­ni­ce społeczne.

Lidia Ben­net, naj­młod­sza z sióstr Ben­net, pięt­na­sto­let­nia kokiet­ka, myśli tyl­ko o balach i ado­ru­ją­cych ją kawa­le­rach. Jest ulu­bie­ni­cą mat­ki, któ­rej przy­po­mi­na ją samą w cza­sach mło­do­ści. Mając jej popar­cie, lek­ce­wa­ży wszel­kie dzia­ła­nia dwóch naj­star­szych sióstr, któ­re cza­sa­mi pró­bu­ją wska­zać nie­wła­ści­wość jej zacho­wa­nia i postępowania.

Louisa Hurst i Karo­li­na Bin­gley, sio­stry pana Bin­gleya, są ele­ganc­ki­mi, mod­ny­mi, świa­to­wy­mi dama­mi, któ­re mają dość wyso­kie mnie­ma­nie o sobie i swo­ich konek­sjach. Karo­li­na Bin­gley ma pew­ne pla­ny zwią­za­ne z oso­bą pana Darcy’ego.

Mary Ben­net, trze­cia cór­ka Ben­ne­tów, sta­ra się nad­ra­biać brak uro­dy poprzez edu­ka­cję, choć jej cią­głe pró­by popi­sa­nia się wie­dzą, czy umie­jęt­no­ścia­mi muzycz­ny­mi, nie budzą entu­zja­zmu wśród oto­cze­nia. Rodzi­na sta­ra się jej sub­tel­nie dawać znać, by prze­sta­wa­ła bawić ludzi swo­im śpie­wem, ona jed­nak nie ma umiaru.

Pan Ben­net jest posia­da­czem nie­ru­cho­mo­ści Long­bo­urn, poło­żo­nej w pobli­żu mia­stecz­ka Mery­ton w hrab­stwie Hert­ford­shi­re, któ­ra przy­no­si mu rocz­ny dochód 2 tysię­cy fun­tów. Jako ojciec pię­ciu doro­słych córek, ale bez syna, jest zmu­szo­ny do zma­ga­nia się z kon­se­kwen­cja­mi majo­ra­tu (mają­tek dzie­dzi­czy naj­star­szy syn lub krew­ny, któ­ry jest męż­czy­zną; mająt­ku nie moż­na podzie­lić), któ­ry obej­mu­je Long­bo­urn. Jego brak skłon­no­ści do oszczę­dza­nia unie­moż­li­wił mu zgro­ma­dze­nie zna­czą­ce­go posa­gu dla swo­ich córek, co znacz­nie ogra­ni­cza ich per­spek­ty­wy na korzyst­ne mał­żeń­stwo i dostat­nie życie. Pan Ben­net, mimo że jest czło­wie­kiem inte­li­gent­nym i wykształ­co­nym, wyda­je się uni­kać towa­rzy­stwa rodzi­ny i zna­jo­mych, wyka­zu­jąc sar­ka­stycz­ne podej­ście i skłon­ność do iro­nicz­nych obser­wa­cji (bar­dzo traf­nych i zabaw­nych). Jego emo­cjo­nal­ne wię­zi wyda­ją się ogra­ni­czać do dwóch naj­star­szych córek, zwłasz­cza Elżbiety.

Pani Ben­net, z domu Gar­di­ner, jest żoną pana Ben­ne­ta. Mimo że nie jest oso­bą wybit­nie inte­li­gent­ną, posia­da pewien prak­tycz­ny zmysł. Jej głów­nym celem w życiu jest„dobrze” wydać za mąż cór­ki, a jej codzien­ne zaję­cia obej­mu­ją plot­ki i drob­ne intry­gi. Kie­dy ktoś dzia­ła w spo­sób, któ­ry ją iry­tu­je — zwłasz­cza jej mąż, któ­ry czę­sto igno­ru­je jej opi­nie — wyobra­ża sobie, że cier­pi na ner­wi­cę. Bar­dzo mar­twi się o los swo­ich córek, dla­te­go wizja wyda­nia ich za mąż jest dla niej celem życiowym. 

Pani Gar­di­ner, ulu­bio­na ciot­ka  Jane i Elżbiety.

Puł­kow­nik Fit­zwil­liam , sio­strze­niec lady Kata­rzy­ny, kuzyn i przy­ja­ciel pana Darcy’ego, któ­ry razem z nim spra­wu­je opie­kę nad jego sio­strą. Jest atrak­cyj­nym męż­czy­zną, ale daje do zro­zu­mie­nia, że ze wzglę­du na swój nie­zbyt duży mają­tek był­by zain­te­re­so­wa­ny tyl­ko pan­ną z odpo­wied­nim posagiem.

Wil­liam Col­lins, naj­bliż­szy męski krew­ny pana Ben­ne­ta i praw­do­po­dob­ny dzie­dzic Long­bo­urn. Jako pastor jest pro­bosz­czem para­fii, któ­rej pre­ben­da jest pod opie­ką lady Kata­rzy­ny de Bourgh, któ­ra sta­ła się jego pro­tek­tor­ką (wów­czas pro­bosz­cza mia­no­wa­ła oso­ba, do któ­rej nale­żał mają­tek, do któ­re­go nale­ża­ła para­fia, a oso­ba spra­wu­ją­ca pre­ben­dę utrzy­my­wa­ła duchow­ne­go). Col­lins to czło­wiek ogra­ni­czo­ny, pełen pom­pa­tycz­no­ści, prze­ko­na­ny o swo­jej mądro­ści i zna­cze­niu, ale jed­no­cze­śnie skłon­ny do słu­żal­czo­ści wobec moż­nych. Skła­da Elż­bie­cie pro­po­zy­cję mał­żeń­stwa, ale natych­miast — i to dosad­nie — zosta­je odrzu­co­ny, więc zarę­cza się z jej przy­ja­ciół­ką, Charlottą. 

stresz­cze­nie: 

Rodzi­na Ben­ne­tów dowia­du­je się, że mło­dy i zamoż­ny dżen­tel­men, Char­les Bin­gley wyna­jął posia­dłość w sąsied­niej wio­sce. Ben­ne­to­wie mają pięć córek i ani jed­ne­go syna, więc nie mają na kogo prze­pi­sać mająt­ku (i tak skrom­ne­go). Muszą wydać je za mąż, więc pani Ben­net, któ­ra zga­dza się z pierw­szym zda­niem powie­ści, mają­cym iro­nicz­ny wydźwięk: „Jest praw­dą powszech­nie uzna­ną, że samot­ny męż­czy­zna, któ­ry posia­da for­tu­nę, musi cier­pieć na brak żony” – natych­miast zapa­la się do przed­sta­wie­nia nowe­mu sąsia­do­wi swo­ich córek. Nale­ga zatem, by jej mąż natych­miast umó­wił się z nim na spo­tka­nie. Pan Ben­net to iro­ni­sta, dłu­go będzie zwo­dził, że tego nie zro­bi, ale osta­tecz­nie spo­tka się z Bingleyem. 

Od tego momen­tu żona i cór­ki nie dają mu spo­ko­ju i wypy­tu­ją o tem­pe­ra­ment kawa­le­ra. Po kil­ku dniach Bin­gley odwza­jem­nia wizy­tę i przy­by­wa poznać mło­de damy. Ben­ne­to­wie roz­ocho­ce­ni tym fak­tem chcą zapro­sić go na kola­cję, ale Bin­gley musi wyje­chać do Lon­dy­nu. Gdy wró­ci — przy­bę­dzie z przy­ja­cie­lem Dar­cym, sio­stra­mi i szwagrem. 

W pobli­skim mia­stecz­ku Mery­tom ma odbyć się bal. Ben­ne­to­wie pój­dą na tę uro­czy­stość z mat­ką, Bin­gley tak­że się tam wybie­ra i to z całą świ­tą. Jane, naj­star­sza cór­ka Ben­ne­tów tań­czy z nim dwu­krot­nie, jest nazy­wa­na “naj­pięk­niej­szym stwo­rze­niem”. Bin­gley zachwy­co­ny tym wie­czo­rem pro­po­nu­je, aby Dar­cy zatań­czył z Elż­bie­ta, ale ten odma­wia i twier­dzi, że jest ona zno­śna, ale nie­zbyt pięk­na, by sku­sić go do tak pry­mi­tyw­ne­go zaję­cia, jakim jest taniec. Na doda­tek nie inte­re­su­ją go kobie­ty, któ­ry­mi nie inte­re­su­ją się inni męż­czyź­ni. Jest to nad­wy­raz obu­rza­ją­ce, więc natu­ral­nie Elż­bie­ta i cała oko­li­ca nie będzie mieć o nim dobre­go zda­nia. Wszy­scy są zszo­ko­wa­ni, że sym­pa­tycz­ny Bin­gley może w nim widzieć swo­je­go przy­ja­cie­la. Po powro­cie do domu pani Ben­net nie­ustan­nie opo­wia­da o tym, co się dzia­ło na balu, co dopro­wa­dza do nie­przy­jem­no­ści, gdy pan Ben­net pro­si ją, by zamil­kła. Jane jest miło zdzi­wio­na, że tań­czy­ła dwa razy z Bin­gley­em, Elż­bie­ta mówi jej, że nie powin­na być taka skrom­na, bo nie ma się cze­mu dzi­wić, że zosta­ła zauwa­żo­na, sko­ro jest pięk­na. Sio­stry roz­ma­wia­ją też o sio­strach Ben­ne­ta. Jane uwa­ża, że są sym­pa­tycz­ne przy bliż­szym pozna­niu, Elż­bie­ta nie ma jed­nak o nich dobre­go zda­nia i uwa­ża, że są wynio­słe. Bal jest waż­nym momen­tem w powie­ści, bo uka­zu­je, że głów­ni boha­te­ro­wie przy pierw­szym spo­tka­niu mają o sobie złe opi­nie. Dar­cy jest dum­ny, ma poczu­cie wyż­szo­ści spo­łecz­nej, więc jego rela­cja z Elż­bie­ta w ogó­le się nie zaczy­na, za to Jane i Bin­gley — cho­ciaż nie zako­cha­li się od pierw­sze­go wej­rze­nia, wyda­ją się podob­ny­mi lek­ko­du­cha­mi, rado­sny­mi ze wspól­nie spę­dzo­ne­go czasu. 

Następ­nie nar­ra­tor przed­sta­wia czy­tel­ni­ko­wi histo­rię Bin­gleya: odzie­dzi­czył po ojcu sto tysię­cy fun­tów, ale na razie, mimo narze­kań sióstr, żyje jako loka­tor. Jego przy­jaźń z Dar­cym jest trwa­ła, cho­ciaż róż­nią się oni charakterami. 

Sąsia­da­mi Ben­ne­tów są Sir Wil­liam Lucas, jego żona i ich dzie­ci. Naj­star­sza z tych dzie­ci, Char­lot­te, jest naj­bliż­szą przy­ja­ciół­ką Elż­bie­ty. Naza­jutrz po balu kobie­ty z obu rodzin dys­ku­tu­ją o wczo­raj­szym balu. Roz­mo­wa scho­dzi na temat pana Dar­cy­’e­go, a Elż­bie­ta oświad­cza, że nigdy z nim nie zatań­czy; wszy­scy zga­dza­ją się, że Dar­cy pomi­mo for­tu­ny jest zbyt dum­ny, by dać się lubić.


Sio­stry Bin­gleya wymie­nia­ją się wizy­ta­mi z Ben­ne­ta­mi i pró­bu­ją zaprzy­jaź­nić się z Elż­bie­ta i Jane. Bin­gley nadal jest zain­te­re­so­wa­ny Jane, a Elż­bie­ta w roz­mo­wie z Char­lot­tą stwier­dza, że jej sio­stra się w nim zako­cha­ła i powin­na pano­wać nad tym uczu­ciem, aż nie będzie pew­na, że to dobry wybór. Char­lot­te twier­dzi jed­nak, że naj­le­piej nie wie­dzieć zbyt wie­le o wadach przy­szłe­go męża.


Dar­cy zaczy­na inte­re­so­wać się Elż­bie­tą i przy­słu­chi­wać się jej roz­mo­wom. Na jed­nym z przy­jęć w domu Luca­sów sir Wil­liam pró­bu­je prze­ko­nać Elż­bie­tę i Dar­cy­’e­go do wspól­ne­go tań­ca, ale pan­na odma­wia. Wkrót­ce potem Dar­cy wyzna­je sio­strze Bin­gleya, że zaczy­na podzi­wiać Elż­bie­tę Bennet. 

Dowia­du­je­my się, że mają­tek pana Ben­ne­ta  po jego śmier­ci nie może przejść na jego cór­ki, potrzeb­ny jest męski poto­mek albo krew­ny — męż­czy­zna, będzie nim pan Col­lins. Co gor­sza, nie będzie on mógł podzie­lić tego mająt­ku pomię­dzy krew­ne. Jedy­ną rolą kobie­ty jest zatem wyjść za mąż i to boga­to, bo same nie mają szans na inny awans spo­łecz­ny czy zapew­nie­nie sobie dobrobytu.


Lidia i Kit­ty, naj­młod­sze z sióstr Ben­net, odwie­dza­ją ciot­kę Phi­lips w mia­stecz­ku Mery­ton. Widu­ją tam mili­cję, będą o tym opo­wia­dać przy kola­cji w rodzin­nym domu. Wte­dy też przyj­dzie do Ben­ne­tów list z zapro­sze­niem Jane do Nether­field Park. Pani Ben­net uzna, że naj­le­piej będzie, gdy jej cór­ka zamiast powo­zem — poje­dzie kon­no. Tego dnia ma padać, więc będzie musia­ła zostać na noc w domu pana Bin­gleya. Nie­ste­ty ten plan ma luki. Jane będzie tak prze­mo­czo­na, że zacho­ru­je i będzie musia­ła zostać w Nether­field do cza­su, aż wyzdro­wie­je. Elż­bie­ta posta­na­wia ją odwie­dzić, idzie pie­szo, a gdy docie­ra już do posia­dło­ści Bin­gleya, jest cała w bło­cie i ma brud­ne buty i poń­czo­chy — przez to oba­wia się reakcji. 

Dosta­je jed­nak pro­po­zy­cję, by spę­dzić noc z sio­strą. Tej samej nocy sio­stry Bin­gleya naśmie­wa­ją się z Ben­ne­tów, chcą ośmie­szyć kobie­ty w oczach Darcy’ego, a robią to z zazdro­ści. Dar­cy i pan Bin­gley bro­nią opi­nii o sio­strach, choć Dar­cy przy­zna­je, że po pierw­sze nie chciał­by, aby jego sio­stra kie­dy­kol­wiek wybra­ła się na taką pie­szą wypra­wę, a po dru­gie, że bie­da Ben­ne­tó­wien spra­wia, że pan­ny nie mają szans na mał­żeń­stwo. Kie­dy Elż­bie­ta przyj­dzie do poko­ju, w któ­rym toczy się dys­ku­sja, temat roz­mo­wy zej­dzie na biblio­te­kę Dar­cy­’e­go, tę, któ­rą posia­da w rodzin­nym domu w Pem­ber­ley. Dar­cy snu­je wywód na temat tego, kim jest kobie­ta speł­nio­na, wraz z Bin­gley­em zaczy­na wymie­niać jej cechy. Elż­bie­ta komen­tu­je ich roz­mo­wę, twier­dząc, że to nie­moż­li­we, by wszyst­kie te cechy mogła posia­dać jed­na oso­ba. Dar­cy jest zbyt wymagający. 


Następ­ne­go dnia pani Ben­net przy­jeż­dża odwie­dzić Jane. Ku prze­ra­że­niu Elż­bie­ty przez więk­szość cza­su sta­ra się prze­ko­nać Bin­gleya do pozo­sta­nia w Nether­field, jest w tym natar­czy­wa i nie poka­zu­je się od naj­lep­szej stro­ny, bo nie­ustan­nie roz­po­wia­da, że Jane jest uro­dzi­wa, na doda­tek porów­nu­je życie na wsi do życia w mie­ście, tłu­ma­cząc, że tutaj nie brak atrak­cji, co wg Elż­bie­ty jest wyra­zem zaco­fa­nia, na wsiach prze­cież trud­no o dostęp do kul­tu­ry i nauki. Pod koniec wizy­ty pięt­na­sto­let­nia Lidia pyta Bin­gleya, czy popro­wa­dzi on bal w Nether­field Park, ten jed­nak odpo­wia­da, że o tym nie myśli dopó­ki Jane jest chora. 

Wie­czo­rem Elż­bie­ta obser­wu­je, jak pan­na Bin­gley pra­wi kom­ple­men­ty Darcy’emu, gdy ten pisze do sio­stry. Roz­mo­wa scho­dzi na temat sty­lu pisa­nia listów, aż pro­wa­dzi do kłót­ni Darcy’ego i Elż­bie­ty, w któ­rej poróż­nił ich temat przyj­mo­wa­nia rad od przy­ja­ciół. Następ­nie pan­na Bin­gley gra na pia­ni­nie, a Elż­bie­ta ponow­nie odma­wia tań­ca z Dar­cym. Jej odmo­wa tyl­ko wzma­ga jego zain­te­re­so­wa­nie nią i to do tego stop­nia, że zaczy­na uty­ski­wać, że dziew­czy­na jest z niż­szej kla­sy spo­łecz­nej. Pan­na Bin­gley widząc jego zain­te­re­so­wa­nie Elż­bie­tą, sta­je się zazdro­sna i spę­dza następ­ny dzień na naśmie­wa­niu się z rodzi­ny Ben­ne­tów, zachę­ca­jąc Dar­cy­’e­go, aby wyobra­ził sobie, jaką poraż­ką był­by w jego sytu­acji mezalians.

Pan­na Bin­gley nie usta­je w pró­bach zwró­ce­nia na sie­bie uwa­gi Darcy’ego, czy­ta nawet na głos dru­gi tom książ­ki tyl­ko po to, by stwo­rzyć wra­że­nie, że mają podob­ny gust czy­tel­ni­czy. Oczy­wi­ście ona nie inte­re­su­je się lite­ra­tu­rą i szyb­ko ją to nudzi, ale nie usta­je w pró­bach, kolej­ne dni też spę­dza na czy­ta­niu i kry­ty­ko­wa­niu balów — niczym Dar­cy. Jej żenu­ją­co oczy­wi­sty flirt spra­wia, że sta­je się obiek­tem roz­ryw­ki dla czy­tel­ni­ka i obra­zem sno­bi­stycz­nej kobie­ty z kla­sy wyższej.

Jed­nak dopie­ro gdy pro­si Elż­bie­tę, aby poszła z nią, Dar­cy pod­no­si na nią wzrok, nastę­pu­je kil­ka nie­zręcz­nych gier towa­rzy­skich, ale osta­tecz­nie pan­na Bin­gley dzia­ła na swo­ją nie­ko­rzyść, Dar­cy jest zapa­trzo­ny w Elż­bie­tę. Takie zacho­wa­nia mają poka­zy­wać, że duma i uprze­dze­nia to domi­nu­ją­ce uczu­cia w rela­cjach towa­rzy­skich i wszyst­ko jest grą pozorów. 

Następ­ne­go ran­ka Elż­bie­ta pisze do mat­ki, że ona i Jane są goto­we do powro­tu do domu. Pani Ben­net chce, aby Jane zosta­ła dłu­żej z Bin­gley­em i odma­wia wysła­nia powo­zu. Elż­bie­ta , nie mogąc się docze­kać wyjaz­du, nale­ga na poży­cze­nie powo­zu Bin­gleya i wraz z sio­strą opusz­cza Nether­field Park. Dar­cy cie­szy się, że wyjeż­dża­ją, bo jest już zanie­po­ko­jo­ny swo­im zain­te­re­so­wa­niem oso­bą, z któ­rą nie może prze­cież nic go łączyć. 

Elż­bie­ta sta­je się tu zagro­że­niem dla spo­koj­ne­go życia dwój­ki boha­te­rów: pan­na Bin­gley trak­tu­je ją jako rywal­kę, Dar­cy zaś oba­wia się swo­ich emo­cji, bo zaczy­na zako­chi­wać, ale temu uczu­ciu towa­rzy­szy nie­po­kój wywo­ła­ny przez świa­do­mość kla­so­wą. Dar­cy oba­wia się, że jego roz­mo­wy z oso­bą o nie tak wyso­kiej jak jego repu­ta­cji, może mieć zły wpływ na to, jak inni będą go postrze­gać, więc ostat­nie­go dnia poby­tu Elż­bie­ty w Nether­field nawet z nią nie rozmawia. 

Naza­jutrz po powro­cie córek z Nether­field pan Ben­net infor­mu­je żonę o zbli­ża­ją­cej się wizy­cie Wil­lia­ma Col­lin­sa, któ­ry odzie­dzi­czy ich mają­tek. Pan Col­lins, jak dowia­du­je się czy­tel­nik z listu, któ­ry wysy­ła do Ben­ne­tów, jest duchow­nym, któ­re­go boga­ta szlach­cian­ka lady Kata­rzy­na de Bourgh wybra­ła nie­daw­no na pro­bosz­cza w swo­jej para­fii. Jego list, jak to ujął pan Ben­net, zawie­ra “mie­sza­ni­nę słu­żal­czo­ści i zaro­zu­mia­ło­ści”. Pastor przy­by­wa do Long­bo­urn i prze­pra­sza za to, że ma pra­wo do posia­dło­ści Ben­ne­tów, ale spę­dza więk­szość cza­su, podzi­wia­jąc i kom­ple­men­tu­jąc dom, któ­ry pew­ne­go dnia będzie jego. To czło­wiek, któ­ry zamiast czuć się zaże­no­wa­nym swo­im zacho­wa­niem, wie­rzy w war­tość nada­wa­ną czło­wie­ko­wi przez kla­sę, czu­je wyż­szość, ponie­waż ma szlach­cian­kę jako swo­ją patronkę

Pod­czas obia­du pan Col­lins nie szczę­dzi pochwał lady Kata­rzy­nie de Bourgh i jej cór­ce, dziew­czy­nie z nie­peł­no­spraw­no­ścią, któ­ra pew­ne­go dnia odzie­dzi­czy po mat­ce for­tu­nę. Po posił­ku Col­lins zosta­je popro­szo­ny o umi­le­nie innym cza­su czy­ta­niem powie­ści na głos, ale odma­wia i… wybie­ra kaza­nia. Lidia jest tak znu­dzo­na, że prze­ry­wa mu czy­ta­nie kolej­ny­mi plot­ka­mi o żoł­nier­zach. Pan Col­lins czu­je się ura­żo­ny i porzu­ca czy­ta­nie, decy­du­jąc się na grę w tryk­tra­ka z panem Bennetem.

Pan Col­lins oczy­wi­ście przy­je­chał, bo szu­ka żony, a kie­dy pani Ben­net suge­ru­je, że Jane może wkrót­ce się zarę­czyć, on sku­pia swo­ją uwa­gę na Elż­bie­cie. Naza­jutrz po przy­jeź­dzie towa­rzy­szy sio­strom w dro­dze do mia­stecz­ka Mery­ton, gdzie spo­ty­ka­ją jed­ne­go ze zna­jo­mych Lidii, pana Den­ny­’e­go. Den­ny przed­sta­wia swo­je­go przy­ja­cie­la, pana Wic­kha­ma, któ­ry wła­śnie wstą­pił do mili­cji i został ofi­ce­rem puł­ku — kobie­ty komen­tu­ją jego uro­dę i uwa­ża­ją, że jest przy­stoj­ny. Pod­czas tej nie­zo­bo­wią­zu­ją­cej czy­tel­ni­ka sce­ny wię­cej dzie­je się na dru­gim pla­nie, wów­czas zupeł­nie przy­pad­ko­wo mija­ją ich Dar­cy i Bin­gley. Elż­bie­ta zauwa­ża, że Wic­kham i Dar­cy nie są dla sie­bie uprzejmi. 

Dar­cy i Bin­gley wyjeż­dża­ją, a towa­rzy­stwo skła­da wizy­tę pani Phil­lips, sio­strze pani Ben­net, któ­ra zapra­sza Ben­ne­tów i pana Col­lin­sa na obiad. Dziew­czy­ny prze­ko­nu­ją ją, by zapro­si­ła rów­nież Wic­kha­ma. Wra­ca­ją do domu, a pan Col­lins chce się wku­pić w łaski pani Ben­net i kom­ple­men­tu­je jej siostrę.

Na przy­ję­ciu u Phil­lip­sów to Wic­kham jest cen­trum uwa­gi, a pan Col­lins scho­dzi na dal­szy plan. W koń­cu Wic­kham i Elż­bie­ta zaczy­na­ją roz­ma­wiać, a ona sły­szy, że nie chciał być mili­cjan­tem, ale musiał wybrać taką dro­gę, bo zabra­kło mu pie­nię­dzy, na doda­tek został oszu­ka­ny. Ojciec Dar­cy­’e­go, jak twier­dzi Wic­kham, zamie­rzał zapew­nić mu utrzy­ma­nie, ale Dar­cy wyko­rzy­stał lukę w testa­men­cie, aby zatrzy­mać pie­nią­dze dla sie­bie. Kolej­ny raz w powie­ści mamy do czy­nie­nia z pierw­szym wra­że­niem, tym razem Wic­kham ma uro­czą powierz­chow­ność, więc wzbu­dza duże zain­te­re­so­wa­nie Elżbiety. 

Elż­bie­ta, któ­ra instynk­tow­nie lubi i ufa Wic­kha­mo­wi, natych­miast wie­rzy w każ­de jego sło­wo. Póź­niej tego same­go wie­czo­ru, gdy obser­wu­je pana Col­lin­sa, Wic­kham mówi jej, że Dar­cy jest sio­strzeń­cem lady Kata­rzy­ny de Bourgh, któ­rą nazy­wa apo­dyk­tycz­ną. Elż­bie­ta opusz­cza przy­ję­cie, myśląc tyl­ko o tym, że Dar­cy jest pod­łym czło­wie­kiem i zasłu­gu­je tyl­ko na pogar­dę. Następ­ne­go dnia opo­wia­da o tym Jane, ale sio­stra twier­dzi, że to pew­nie drob­na kłót­nia, któ­ra poróż­ni­ła męż­czyzn i Dar­cy nie może być tak złym czło­wie­kiem. Bin­gley zapro­si wszyst­kich na kolej­ny bal, Elż­bie­ta nie chce iść, ale obie­ca­ła dwa pierw­sze tań­ce Col­lin­so­wi. Ku jej prze­ra­że­niu na balu nie ma Wic­kha­ma, dowia­du­je się, że powo­dem jest obec­ność Darcy’ego. Elż­bie­ta po tań­cach z Col­lin­sem tań­czy z Dar­cym, ich roz­mo­wa jest nie­zręcz­na, zwłasz­cza gdy wspo­mi­na o Wic­kha­mie, Dar­cy wyraź­nie chce unik­nąć tego tema­tu. Pod koniec tań­ca Elż­bie­ta spo­ty­ka pan­nę Bin­gley, któ­ra ostrze­ga ją, aby nie ufa­ła Wic­kha­mo­wi. Elż­bie­ta zakła­da jed­nak, że sio­stra Bin­gleya jest tyl­ko zło­śli­wa i posta­na­wia zigno­ro­wać ostrze­że­nie. Jane mówi sio­strze, że popro­si­ła Bin­gleya o infor­ma­cje na temat Wic­kha­ma. Ale wszyst­ko, co Bin­gley wie o ofi­ce­rze, pocho­dzi od Dar­cy­’e­go i dla­te­go jest podejrzane.

Tym­cza­sem pan Col­lins zda­je sobie spra­wę, że Dar­cy jest spo­krew­nio­ny z jego patron­ką, lady Kata­rzy­ną. Pomi­mo usil­nych sta­rań Elż­bie­ty, aby go od tego odwieść, przed­sta­wia się Darcy’emu, a póź­niej  trak­tu­je go z pogardą. 

Pod­czas kola­cji pani Ben­net tak gło­śno roz­ma­wia o spo­dzie­wa­nym związ­ku Bin­gleya i Jane, że Elż­bie­ta kry­ty­ku­je ją, uświa­da­mia­jąc jej, że Dar­cy tego słu­cha. Pani Ben­net jed­nak igno­ru­je uwa­gi cór­ki i kon­ty­nu­uje papla­ni­nę o zbli­ża­ją­cym się mał­żeń­stwie. Pod koniec posił­ku Mary śpie­wa wszyst­kim pio­sen­kę i robi to nie­zbyt dobrze, więc wie­le osób marzy o tym, by prze­sta­ła. Następ­nie Col­lins wygła­sza prze­mó­wie­nie peł­ne absur­dal­nej pom­pa­tycz­no­ści. Elż­bie­ta czu­je, że jej rodzi­na kom­plet­nie się skompromitowała.

Następ­ne­go dnia pan Col­lins pro­po­nu­je Elż­bie­cie mał­żeń­stwo, zakła­da­jąc, że będzie tym fak­tem zachwy­co­na. Ona odrzu­ca jego proś­bę, ale on upie­ra się, że wkrót­ce zmie­ni zda­nie, bo to typo­we dla panien. Pani Ben­net, któ­ra uwa­ża, że zwią­zek jej cór­ki z panem Col­lin­sem jest korzyst­ny, jest wście­kła na cór­kę i jej decy­zję. Mówi Elż­bie­cie, że jeśli nie wyj­dzie za mąż za Col­lin­sa, nigdy wię­cej jej nie zoba­czy, nawet pro­si pana Ben­ne­ta, aby naka­zał Elż­bie­cie poślu­bić duchow­ne­go. Jej mąż odma­wia i zgod­nie ze swo­im dow­ci­pem i chę­cią roz­draż­nie­nia żony infor­mu­je cór­kę, że jeśli wyj­dzie za mąż za pana Col­lin­sa, nie będzie chciał się z nią wię­cej spotykać.

Kil­ka dni po odrzu­ce­niu oświad­czyn Elż­bie­ta spo­ty­ka Wic­kha­ma w Mery­ton. Ten prze­pra­sza ją za swo­ją nie­obec­ność na balu i odpro­wa­dza ją do domu, gdzie Elż­bie­ta przed­sta­wia go swo­im rodzi­com. Tego same­go dnia do Jane przy­cho­dzi list od pan­ny Bin­gley, infor­mu­ją­cy ją, że Bin­gley i jego towa­rzy­sze wra­ca­ją do mia­sta na czas nie­okre­ślo­ny. Suge­ru­je w nim, że Bin­gley pla­nu­je poślu­bić sio­strę Dar­cy­’e­go, Geo­r­gia­nę. Elż­bie­ta pocie­sza Jane, mówiąc jej, że taki obrót spraw jest wyłącz­nie dzie­łem pan­ny Bin­gley, a nie jej bra­ta, i że Bin­gley wró­ci do Netherfield.

Nagle nad­cho­dzi wia­do­mość, że pan Col­lins oświad­czył się Char­lot­te Lucas, a przy­ja­ciół­ka Elż­bie­ty od razu się zgo­dzi­ła. Elż­bie­ta jest wstrzą­śnię­ta tym fak­tem, że moż­na tak z dnia na dzień wybrać sobie żonę. Char­lot­te upie­ra się, że to dla niej szczę­śli­wy zwrot w życiu, bo przy swo­im pocho­dze­niu nie mogła nawet liczyć na tak dobry obrót spraw. Pani Ben­net jest oczy­wi­ście wście­kła na Elż­bie­tę za to, że pozwo­li­ła poten­cjal­ne­mu mężo­wi uciec, na doda­tek Bin­gley mil­czy, więc szan­se Jane na mał­żeń­stwo z nim też spadają. 


Pan­na Bin­gley przy­sy­ła kolej­ny list, tym razem wychwa­la­ją­cy uro­dę i wdzięk sio­stry Dar­cy­’e­go. W dal­szej czę­ści listu czy­ta­my, że Bin­gley pozo­sta­nie w Lon­dy­nie przez całą zimę i nie wró­ci do Nether­field. Elż­bie­ta jest bar­dzo zasmu­co­na tą wia­do­mo­ścią i skar­ży się Jane, że ludziom bra­ku­je roz­sąd­ku, bo Bin­gley chy­ba roz­my­ślił się w spra­wie Jane, za to Char­lot­te Lucas oka­za­ła się prag­ma­tycz­ką i to w miłości. 


Brat pani Ben­net, pan Gar­di­ner, przy­jeż­dża do rodzi­ny. Natych­miast roz­po­zna­ją smu­tek Jane, więc zapra­sza­ją ją, aby towa­rzy­szy­ła im w dro­dze powrot­nej do Lon­dy­nu, mając nadzie­ję, że zmia­na sce­ne­rii pod­nie­sie ją na duchu. Jane zga­dza się, pod­eks­cy­to­wa­na tym, że w Lon­dy­nie będzie mia­ła oka­zję zoba­czyć się z panem Bin­gley­em. W cią­gu wie­czo­rów spę­dza­nych z róż­ny­mi przy­ja­ciół­mi i ofi­ce­ra­mi pani Gar­di­ner zauwa­ża, że Elż­bie­ta i Wic­kham, choć nie są w sobie poważ­nie zako­cha­ni, wyka­zu­ją wobec sie­bie sym­pa­tię. Z przy­kro­ścią stwier­dza też, że mimo wie­lu zalet Wic­kham jest zbyt bied­ny na to, by zająć się Elżbietą. 

Po tym, jak Jane i Gar­di­ne­ro­wie wyjeż­dża­ją do Lon­dy­nu, pan Col­lins wra­ca z wizy­ty w swo­jej para­fii na ślub. Elż­bie­ta nie­chęt­nie obie­cu­je, że odwie­dzi Char­lot­te po ślu­bie. Tym­cza­sem Jane wysy­ła do niej list, w któ­rym pisze, że spo­tka­ła pan­nę Bin­gley, któ­ra była dla niej niemiła. 

Pani Gar­di­ner pisze do Elż­bie­ty, aby zapy­tać o Wic­kha­ma, a Elż­bie­ta odpo­wia­da, że jego uwa­ga prze­nio­sła się na inną dziew­czy­nę, pan­nę King, któ­ra wła­śnie odzie­dzi­czy­ła dużą for­tu­nę. Taki obrót spraw poru­sza Elż­bie­tę, czu­je nagle wstręt do Wic­kha­ma i stwier­dza, że nigdy nie była w nim zakochana. 

W mar­cu Elż­bie­ta jedzie odwie­dzić Char­lot­tę i męża. Po dro­dze spę­dza­ją noc w Lon­dy­nie z Jane i Gar­di­ne­ra­mi i roz­ma­wia­ją o tym, że Wic­kham jest zain­te­re­so­wa­ny pan­ną King. 

Kie­dy Elż­bie­ta przy­by­wa do Huns­ford, gdzie znaj­du­je się para­fia pana Col­lin­sa, duchow­ny wita ją entu­zja­stycz­nie, podob­nie jak Char­lot­te. Dru­gie­go dnia wizy­ty widzi z okna pan­nę de Bourgh, cór­kę lady de Bourgh. Dziew­czy­na jest “cho­ro­wi­ta i roz­draż­nio­na”, stwier­dza Elż­bie­ta, i z pew­ną satys­fak­cją wyobra­ża sobie, że Dar­cy poślu­bia tak nie­cie­ka­wą oso­bę. Pan­na de Bourgh zapra­sza ich na obiad do Rosings, rezy­den­cji, któ­ra zachwy­ca przepychem.

Pod­czas kola­cji Lady Kata­rzy­na domi­nu­je w roz­mo­wie, wypy­tu­je Elż­bie­tę o jej życie i w koń­cu stwier­dza, że jest bez­czel­na, a wszyst­kim sio­strom Ben­net brak dobre­go wycho­wa­nia, widać, że nie mia­ły guwernantki.

Wkrót­ce potem Dar­cy i jego kuzyn, puł­kow­nik Fit­zwil­liam, odwie­dza­ją ciot­kę w Rosings. Obaj zabie­ga­ją o wzglę­dy Elż­bie­ty. Fit­zwil­liam żar­tu­je, że Dar­cy zacho­wał się nie­grzecz­nie na balu, bo nie chciał tań­czyć z Elż­bie­tą. Lady  Kata­rzy­na poucza zaś Elż­bie­tę, jak powin­na grać na instrumencie.

Elż­bie­ta czę­sto spo­ty­ka Dar­cy­’e­go i jego kuzy­na pod­czas spa­ce­rów po oko­li­cy. Pod­czas jed­nej z roz­mów puł­kow­nik Fit­zwil­liam wspo­mi­na, że Dar­cy twier­dzi, iż nie­daw­no ura­to­wał przy­ja­cie­la przed nie­ostroż­nym mał­żeń­stwem. Elż­bie­ta domy­śla się, że to zatem przez nie­go jego sio­stra Jane nie będzie żoną Bingleya. 

To tu Dar­cy nagle wyzna­je Elż­bie­cie miłość, ale robi to bar­dzo dziw­nie i sku­pia się na tym, że ona jest z bied­ne­go rodu. Jego pro­po­zy­cja mał­żeń­stwa zosta­je uprzej­mie odrzu­co­na przez Elż­bie­tę, któ­ra następ­nie zaczy­na go oskar­żać o sabo­taż związ­ku Jane z Bin­gley­em. On przy­zna­je się do winy. Następ­nie Elż­bie­ta wykrzy­ku­je mu wszyst­kie te oskar­że­nia, jakie sły­sza­ła od Wic­kha­ma i zarzu­ca mu, że jest on pod­łym czło­wie­kiem. Dar­cy odchodzi. 

Elż­bie­ta pod­da­je się swo­im uprze­dze­niom (nie sły­sza­ła jesz­cze wer­sji histo­rii Dar­cy­’e­go), a Dar­cy pozwa­la, by pro­wa­dzi­ła go duma. 

Następ­ne­go dnia Elż­bie­ta idzie na spa­cer i wpa­da na Dar­cy­’e­go, któ­ry daje jej list i odcho­dzi. W liście Dar­cy ponow­nie przy­zna­je się do pró­by zerwa­nia roman­su Bin­gleya z Jane, ale bro­ni się, argu­men­tu­jąc, że przy­wią­za­nie Jane do jego przy­ja­cie­la nie było jesz­cze wystar­cza­ją­co sil­ne, aby dopro­wa­dzić do zła­ma­ne­go ser­ca. Doda­je, że nie chciał, aby Bin­gley anga­żo­wał się w spo­łecz­ne obcią­że­nia zwią­za­ne z mał­żeń­stwem z rodzi­ną Ben­ne­tów, z bra­kiem zarów­no bogac­twa, jak i przy­zwo­ito­ści. W kwe­stii Wic­kha­ma pisze, że utrzy­my­wał go po śmier­ci ojca i źró­dłem ich kłót­ni była pró­ba uciecz­ki Wic­kha­ma z sio­strą Dar­cy­’e­go, Geo­r­gia­ną, w nadziei na zdo­by­cie jej fortuny.

Elż­bie­ta jest oszo­ło­mio­na tym odkry­ciem i cho­ciaż odrzu­ca nie­któ­re argu­men­ty, to wia­do­mo­ści na temat Wic­kha­ma powo­du­je, że zaczy­na żało­wać, że mu zaufa­ła. Jej uczu­cia do Dar­cy­’e­go nagle zaczy­na­ją się zmieniać.

Dar­cy i puł­kow­nik Fit­zwil­liam opusz­cza­ją Rosings. Tydzień póź­niej Elż­bie­ta opusz­cza ple­ba­nię. Przed odej­ściem Elż­bie­ty pan Col­lins infor­mu­je ją, że on i Char­lot­te wyda­ją się dla sie­bie stwo­rze­ni (co nie jest praw­dą) i życzy jej takie­go same­go szczę­ścia w małżeństwie. 

Po krót­kim poby­cie w lon­dyń­skim domu Gar­di­ne­rów Elż­bie­ta wraz z Jane wra­ca do domu. Spo­ty­ka­ją Lidię, któ­ra nie roz­ma­wia o niczym innym, jak tyl­ko o żoł­nier­zach. W trak­cie roz­mo­wy wspo­mi­na z pew­ną satys­fak­cją, że Wic­kham nie jest już zain­te­re­so­wa­ny pan­ną King, któ­ra wyje­cha­ła do Liver­po­olu, aby zamiesz­kać u wuja.

Pań­stwo Ben­net wita­ją cór­ki w domu.  Lidia nale­ga, aby poje­chać do mia­sta na spo­tka­nie z ofi­ce­ra­mi. Elż­bie­ta odmawia.

Elż­bie­ta wyja­wia Jane praw­dę o Wic­kha­mie. Sio­stry zasta­na­wia­ją się, czy zde­ma­sko­wać go publicz­nie. Tym­cza­sem pani Ben­net nadal opła­ku­je fakt, że nie będzie teścio­wą Bin­gleya. Lidia zosta­je zapro­szo­na do spę­dze­nia lata w Bri­gh­ton przez żonę puł­kow­ni­ka For­ste­ra, ojciec zga­dza się na ten wyjazd, bo ma nadzie­je, że tam będzie mia­ła odpo­wied­nią opie­kę i unik­nie pako­wa­nia się w kło­po­ty, jak widać — to nie­ży­cio­wy czło­wiek, któ­ry pozwa­la podą­żać cór­ce za mili­cjan­ta­mi, nie zauwa­ża, że dziew­czy­na jest zauro­czo­na w Wickhamie.


W lip­cu Elż­bie­ta towa­rzy­szy Gar­di­ne­rom w podró­ży po Der­by­shi­re, prze­jeż­dża­ją nie­da­le­ko posia­dło­ści Dar­cy­’e­go, Pem­ber­ley. Sły­sząc, że nie ma go w domu, zga­dza się na zwie­dza­nie oko­li­cy. Wyobra­ża sobie wów­czas, jak by to było być żoną Dar­cy­’e­go. Gospo­dy­ni, pani Rey­nolds, poka­zu­je gościom por­tre­ty Dar­cy­’e­go i Wic­kha­ma i opo­wia­da, że Dar­cy w mło­do­ści był miłym i hoj­nym czło­wie­kiem. Elż­bie­ta jest zszo­ko­wa­na, że moż­na tak o nim mówić. Nagle poja­wia się sam Dar­cy. Elż­bie­ta jest zakło­po­ta­na, że przy­je­cha­ła do Pem­ber­ley po wyda­rze­niach ostat­nich mie­się­cy i zapew­nia Dar­cy­’e­go, że przy­je­cha­ła tyl­ko dla­te­go, że myśla­ła, że go nie ma. Dar­cy mówi jej, że wła­śnie przy­je­chał, aby przy­go­to­wać swój dom na przy­ję­cie gru­py gości, w tym Bin­gley­ów i jego wła­snej sio­stry, Geo­r­gia­ny. Pro­po­nu­je Elż­bie­cie, że zapo­zna ją ze swo­ją siostrą. 

Następ­ne­go dnia Dar­cy i Geo­r­gia­na odwie­dza­ją Elż­bie­tę, dołą­cza do nich Bin­gley. Wszy­scy wraz z Gar­di­ne­ra­mi uda­ją się na obiad w Pemberley. 

Następ­ne­go ran­ka Elż­bie­ta i pani Gar­di­ner odwie­dza­ją pan­nę Dar­cy. Sio­stry Bin­gleya też tu są i gdy Dar­cy wcho­dzi do poko­ju, mówią zło­śli­wie, że wyjazd mili­cji z Mery­ton musi być stra­tą dla jej rodzi­ny. Elż­bie­ta uni­ka tema­tu Wic­kha­ma. Po wyjeź­dzie Elż­bie­ty Dar­cy powie sio­strze Bin­gleya, że Elż­bie­ta jest naj­ład­niej­szą kobie­tą, jaką zna. 

Elż­bie­ta wra­ca do gospo­dy i dosta­je dwa listy od Jane: pierw­szy infor­mu­je, że Lidia ucie­kła z Wic­kha­mem, dru­gi, że mogą jesz­cze nie być mał­żeń­stwem. Elż­bie­ta wpa­da w pani­kę, zda­jąc sobie spra­wę, że jeśli Wic­kham nie poślu­bi Lidii, repu­ta­cja zarów­no Lidii, jak i całej rodzi­ny zosta­nie zrujnowana.

Wybie­ga, by powia­do­mić o tym Gar­di­ne­rów, ale spo­ty­ka Darcy’ego i opo­wia­da mu całą histo­rię. On obwi­nia się, że nie zde­ma­sko­wał Wic­kha­ma, Elż­bie­ta robi to samo. 


Pędzą do domu Ben­ne­tów. Gar­di­ner pró­bu­je zapew­nić swo­ją sio­strze­ni­cę, że Wic­kham na pew­no poślu­bi Lidię, ponie­waż nie chce, aby jego karie­ra i repu­ta­cja zosta­ły zruj­no­wa­ne. Elż­bie­ta odpo­wia­da im o prze­szło­ści Wic­kha­ma, nie ujaw­nia­jąc szcze­gó­łów jego roman­su z sio­strą Dar­cy­’e­go. Po powro­cie do domu dowia­du­je się, że jej ojciec wyje­chał do Lon­dy­nu w poszu­ki­wa­niu Lidii. Pani Ben­net wpa­da w histe­rię, obwi­nia­jąc puł­kow­ni­ka For­ste­ra za to, że nie opie­ko­wał się jej córką. 


Gar­di­ner podą­ża za Ben­ne­tem do Lon­dy­nu, a kil­ka dni póź­niej pisze, że poszu­ki­wa­nia jak dotąd nie przy­nio­sły rezul­ta­tu. Infor­mu­je, że Ben­net spraw­dza każ­dy hotel. Tym­cza­sem nad­cho­dzi list od Col­lin­sa, któ­ry w typo­wy dla sie­bie spo­sób oskar­ża Ben­ne­tów o złe wycho­wa­nie i zauwa­ża, że zacho­wa­nie Lidii źle świad­czy o całej rodzinie. 


Dwa dni po powro­cie Ben­ne­ta Gar­di­ner pisze, że Wic­kham i Lidia zosta­li odna­le­zie­ni i że Wic­kham oże­ni się z nią, jeśli Ben­ne­to­wie zagwa­ran­tu­ją mu nie­wiel­ki dochód. Pan Ben­net chęt­nie się na to zga­dza, uzna­jąc, że mał­żeń­stwo z nim jest lep­sze niż zruj­no­wa­na reputacja.


Ben­ne­to­wie zakła­da­ją, że Gar­di­ne­ro­wie zapła­ci­li Wic­kha­mo­wi spo­rą sumę, aby skło­nić go do zgo­dy na ślub. Pani Ben­net jest sza­le­nie szczę­śli­wa, że Lidia wyszła za mąż, nawet gdy jej mąż i cór­ki zwra­ca­ją uwa­gę na to, ile to praw­do­po­dob­nie kosz­to­wa­ło. Cho­ciaż Lidia unik­nę­ła spo­łecz­ne­go pięt­na, Ben­net nadal ich potę­pia i nie życzy sobie z nią kontaktów. 

Elż­bie­ta uzna­je, że teraz była­by goto­wa na ślub z Dar­cym. Rozu­mie jed­nak, że bio­rąc pod uwa­gę żenu­ją­ce zacho­wa­nie Lidii i doda­nie Wic­kha­ma do rodzi­ny Ben­ne­tów, ponow­na pro­po­zy­cja wyda­je się mało prawdopodobna.

Pan Gar­di­ner ponow­nie pisze do pana Ben­ne­ta, aby poin­for­mo­wać go, że Wic­kham przy­jął zle­ce­nie w pół­noc­nej Anglii. Lidia pro­si o pozwo­le­nie na odwie­dze­nie rodzi­ny, zanim wyru­szy na pół­noc ze swo­im mężem. Rodzi­ce osta­tecz­nie zga­dza­ją się na odwie­dzi­ny, ale ta dzie­się­cio­dnio­wa wizy­ta nie nale­ży do przy­jem­nych, bo Lidia nie jest świa­do­ma wszyst­kich kło­po­tów, któ­re spo­wo­do­wa­ła, a Wic­kham zacho­wu­je się tak, jak­by nie zro­bił nic złe­go. Pew­ne­go ran­ka, sie­dząc z Jane i Elż­bie­ta, Lidia opi­su­je swój ślub i wspo­mi­na, że Dar­cy był w koście­le. Elż­bie­ta jest zdu­mio­na i wysy­ła list do pani Gar­di­ner z proś­bą o szczegóły.


Pani Gar­di­ner odpo­wia­da Elż­bie­cie, że to Dar­cy odna­lazł Lidię i Wic­kha­ma i dał mu pie­nią­dze, któ­re pozwo­li­ły na to mał­żeń­stwo. Rzu­ca alu­zje, że Dar­cy zro­bił to z powo­du miło­ści do Elż­bie­ty. Ta nie wie, co ma teraz czuć, jest wdzięcz­na i wściekła. 

Po tym, jak Wic­kham i Lidia wyjeż­dża­ją do swo­je­go nowe­go domu na pół­no­cy, nad­cho­dzi wia­do­mość, że Bin­gley wra­ca do Nether­field Park na kil­ka tygo­dni. Poja­wia się on w domu Ben­ne­tów w towa­rzy­stwie Dar­cy­’e­go. Pani Ben­net jest nie­grzecz­na dla Dar­cy­’e­go, zupeł­nie nie­świa­do­ma, że to on ura­to­wał Lidię. 


Dar­cy i Bin­gley przy­cho­dzą na kola­cję; Bin­gley sia­da obok Jane i poświę­ca jej wie­le uwa­gi, pod­czas gdy Dar­cy znaj­du­je miej­sce na prze­ciw­le­głym koń­cu sto­łu niż Elż­bie­ta, co unie­moż­li­wia im rozmowę. 


Bin­gley poja­wia się czę­ściej w domu Ben­ne­tów. Pew­ne­go dnia pani Ben­net uda­je się (nie­zdar­nie) zosta­wić Bin­gleya sam na sam z Jane. Sytu­acja się powta­rza kil­ka­krot­nie, aż w koń­cu uda­je się — popro­si on pana Ben­ne­ta o rękę jego cór­ki, a ten oczy­wi­ście się zgodzi.

Tydzień po zarę­czy­nach Bin­gleya i Jane lady Kata­rzy­na de Bourgh odwie­dza Ben­ne­tów. Szlach­cian­ka chce poroz­ma­wiać z Elż­bie­ta i nale­ga, aby wyszli na zewnątrz, aby poroz­ma­wiać. Tam infor­mu­je ją, że sły­sza­ła plot­kę o tym, że Dar­cy pla­nu­je się z nią oże­nić. Taki pomysł, jak twier­dzi lady Kata­rzy­na, jest nie­do­rzecz­ny, bio­rąc pod uwa­gę niską pozy­cję spo­łecz­ną Elż­bie­ty i zapla­no­wa­ne zarę­czy­ny Dar­cy­’e­go z jej córką.

Elż­bie­ta ukry­wa swo­je zdzi­wie­nie tą wia­do­mo­ścią i zacho­wu­je się bar­dzo chłod­no w sto­sun­ku do lady Kata­rzy­ny. Przy­zna­je, że ona i Dar­cy nie są zarę­cze­ni, ale pomi­mo żądań szlach­cian­ki odma­wia obiet­ni­cy, że nie zarę­czy się z nim. Lady Kata­rzy­na twier­dzi, że Elż­bie­ta jest zobo­wią­za­na do posłu­szeń­stwa wobec niej i wypo­mi­na jej znów niskie konek­sje. Elż­bie­ta bro­ni rodzi­ny i mówi, że jest cór­ką dżen­tel­me­na, na doda­tek jest wol­na od iry­tu­ją­cej kon­tro­li, jaką takie sno­by jak pan Col­lins, pan­na Bin­gley i sama lady Kata­rzy­na, zawsze sta­ra­ją się wywie­rać na innych. Lady Kata­rzy­na odcho­dzi wściekła.

Nie­dłu­go póź­niej nad­cho­dzi list od pana Col­lin­sa, z któ­re­go wyni­ka, że zarę­czy­ny Dar­cy­’e­go i Elż­bie­ty są bli­skie. List tra­fia do pana Ben­ne­ta, któ­ry czy­ta go Elż­bie­cie i komen­tu­je absur­dal­ność pomy­słu zarę­czyn z Dar­cym. Dar­cy jed­nak ponow­nie zatrzy­mu­je się u Bin­gleya w Nether­field. Odwie­dza z nim Ben­ne­tów i wszy­scy razem wybie­ra­ją się na spa­cer. Elż­bie­ta i Dar­cy zosta­ją w tyle, a kie­dy zosta­ją sami, Elż­bie­ta dzię­ku­je mu za hoj­ność w rato­wa­niu dobre­go imie­nia Lidii. Dar­cy odpo­wia­da, że zro­bił to tyl­ko dla­te­go, że Lidia jest jej sio­strą. Następ­nie mówi, że jego uczu­cia do niej nie zmie­ni­ły się od cza­su jego oświad­czyn, a ona mu odpo­wia­da, że jej się zmie­ni­ły i że jest teraz goto­wa go poślubić.

Tej nocy Elż­bie­ta mówi Jane, że Dar­cy zamie­rza się z nią oże­nić. Jane, oszo­ło­mio­na, nie może uwie­rzyć, że Elż­bie­ta napraw­dę kocha Dar­cy­’e­go. Wie­czo­rem Dar­cy uda­je się do Ben­ne­ta, aby popro­sić go o zgo­dę na poślu­bie­nie jego cór­ki. Wszyst­kim trud­no w to uwie­rzyć, więc pyta­ją Elż­bie­tę, czy wyra­ża na to zgo­dę. Nastę­pu­je wyka­zy­wa­nie zasług Darcy’ego i opi­sy, jak rodzi­ła się ich miłość. 

Dar­cy pisze do lady  Kata­rzy­ny o swo­ich zarę­czy­nach, a pan Ben­net wysy­ła list do Col­lin­sa, aby zro­bił to samo. Col­lin­so­wie przy­by­wa­ją do Long­bo­urn, aby pogra­tu­lo­wać parze (i uciec przed wście­kłą lady), podob­nie jak Luca­so­wie i pani Phillips.

Po ślu­bie Bin­gley kupu­je posia­dłość w pobli­żu Pem­ber­ley, a sio­stry Ben­net czę­sto się odwie­dza­ją. Kit­ty jest trzy­ma­na z dala od Lidii i jej złe­go wpły­wu na nią. Lidia i Wic­kham pro­szą Dar­cy­’e­go o pie­nią­dze i odwie­dza­ją Bin­gley­ów tak czę­sto, że nawet poczci­wy Bin­gley ma ich dość. Elż­bie­ta zaprzy­jaź­nia się z Geo­r­gia­ną. Popra­wia­ją się też rela­cje z pan­ną Bin­gley. Lady  Kata­rzy­na osta­tecz­nie akcep­tu­je zwią­zek sio­strzeń­ca. Dar­cy i Elż­bie­ta nadal uwa­ża­ją Gar­di­ne­rów za bli­skich przy­ja­ciół, wdzięcz­ni za to, że po raz pierw­szy przy­wieź­li Elż­bie­tę do Pem­ber­ley i pomo­gli zbli­żyć ich do siebie.

style/kierunki: 

reali­stycz­na powieść oby­cza­jo­wa, bar­dzo osa­dzo­na w sty­li­sty­ce XVIII wie­ku, glo­ry­fi­ka­cja umia­ru i roz­sąd­ku, śmiech z tych, któ­rzy dają się pono­sić emo­cjom; opis codzien­ne­go życia, co było nie­zwy­kłe na tle wów­czas powsta­ją­cych powie­ści, w któ­rych zwy­kle albo opi­sy­wa­no wiel­kie eks­ce­sy, albo włą­cza­no do fabu­ły posta­ci nadprzyrodzone;

sym­bo­li­ka:

zamknię­ta spo­łecz­ność — trze­ba poko­nać dumę i uprze­dze­nia, by odna­leźć dla sie­bie szczęście, 

most po dro­dze do posia­dło­ści Darcy’ego — Elż­bie­ta przez nie­go przej­dzie, poko­na uprze­dze­nia i zbu­du­je relację

dom — zamknię­cie w kon­wen­cjach narzu­ca­nych przez kla­sy społeczne

prze­strzeń i natu­ra — otwar­tość umysłu 

moty­wy literackie:

miłość i róż­ne jej formy;

romans, miłość, róż­ne for­my mał­żeń­stwa, rela­cje damsko-męskie;

przy­jaźń;

pozy­cja spo­łecz­na i reputacja;

rodzi­na;

sio­stry; rodzi­ce i córki; 

spra­wie­dli­wość społeczna;

rola kobie­ty w społeczeństwie;

pie­nią­dze.

kon­tek­sty:

”Lal­ka” Bole­sła­wa Pru­sa — mają­tek a pocho­dze­nie kla­so­we — to dru­gie gwa­ran­tu­je lep­szą pozy­cję spo­łecz­ną (a „Dumie i uprze­dze­niu” jest podob­nie, cho­ciaż tekst powstał o wie­le wcze­śniej niż „Lal­ka” Pru­sa, ale w Anglii kla­sy spo­łecz­ne ze wzglę­du na roz­wój prze­my­słu zaczę­ły się zmie­niać już na począt­ku XVIII wie­ku i cho­ciaż moż­na było doro­bić się mająt­ku, to nadal waż­niej­sze były takie sub­tel­ne róż­ni­ce jak pocho­dze­nie kla­so­we).  Mamy tu też tak jak w „Lal­ce” róż­ne powo­dy wstę­po­wa­nia w zwią­zek mał­żeń­ski, czę­sto prag­ma­tycz­ne, bo kobie­ta bez męża nie ma nic i nic nie może, to ujma dla jej rodu. Na doda­tek kobie­ty muszą cią­gle się mieć na bacz­no­ści, bo są oce­nia­ne jako nie­mo­ral­nie pro­wa­dzą­ce się. Męż­czyź­ni nie są pięt­no­wa­ni społecznie. 

”Nad Nie­mnem” Eli­zy Orzesz­ko­wej — meza­lians, któ­ry spra­wia, że po prze­ła­ma­niu róż­nic kla­so­wych, opo­rów, dumy i uprze­dze­nia moż­na być szczę­śli­wą, kocha­ją­ca się parą. 

co jesz­cze się oma­wia przy tej lekturze? 

Zna­ne pierw­sze zda­nie powie­ści: “Jest praw­dą powszech­nie uzna­ną, że samot­ny męż­czy­zna, któ­ry posia­da for­tu­nę, musi potrze­bo­wać żony”, któ­re sta­no­wi pięk­ny iro­nicz­ny komen­tarz do całej opowieści. 

Pan Dar­cy cytu­je Szek­spi­ra, więc ucho­dzi za inteligenta. 

Powieść nie­zmien­nie inspi­ru­je innych twórców:

Duma i uprzedzenie, i zombie (2016), link do filmu na CDA
Duma i uprze­dze­nie, i zom­bie (2016), link do fil­mu na CDA
Duma i uprzedzenie, (2005), link do filmu w serwisie Netflix
Duma i uprze­dze­nie, (2005), link do fil­mu w ser­wi­sie Netflix
Duma i uprzedzenie, i zombie (1940), link do filmu na CDA
Duma i uprze­dze­nie, i zom­bie (1940), link do fil­mu na CDA

Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

Chcesz zapisać się na korepetycje?