Zosta­łam amba­sa­dor­ką serii Wydaw­nic­twa Świat Książ­ki “SKARBY POLSKIEJ LITERATURY” – czy­li kolek­cjo­ner­skich wydań w bar­dzo niskiej cenie, któ­re znaj­dzie­cie w skle­pach Bie­dron­ka. Zaczę­li­śmy 22 stycz­nia 2024 r. Co mie­siąc poja­wia­ły się 2 kolej­ne tomy, wszyst­kie zosta­ły omó­wio­ne i opra­co­wa­ne na mojej stro­nie www​.baba​od​pol​skie​go​.pl, by moż­na je było wyko­rzy­sty­wać np. pod­czas lek­cji (i zasi­lić tymi pięk­ny­mi wyda­nia­mi szkol­ne biblio­te­ki). W kolek­cji “Zna­chor”, “Dewaj­tis”, “Chło­pi”, “Przed­wio­śnie”, “Pro­fe­sor Wil­czur”, “Wese­le” “Hra­bi­na Cosel”, “Pan Tade­usz”, “Karie­ra Niko­de­ma Dyz­my”.

Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

To omó­wie­nie i stresz­cze­nie „Karie­ry Niko­de­ma Dyz­my” powsta­ło dzię­ki współ­pra­cy z Wydaw­nic­two Świat Książ­ki, któ­re uwie­rzy­ło, że taka pra­ca ma sens i wyda­je kla­sycz­ne dzie­ła w przy­stęp­nej cenie i twar­dej oprawie.

[współ­pra­ca edukacyjna]

Korzy­stasz z przy­go­to­wa­ne­go prze­ze mnie stresz­cze­nia i opra­co­wa­nia lek­tu­ry, po inne opra­co­wa­nia zapra­szam na stro­nę skle­pu: HTTPS://​BABA​OD​POL​SKIE​GO​.PL/​S​K​L​EP/

KARIERA NIKODEMA DYZMY


autor:

Tade­usz Dołę­ga-Mosto­wicz (1900−1939)

tytuł:

Karie­ra Niko­de­ma Dyzmy

rodzaj lite­rac­ki:

epi­ka

gatu­nek literacki:

powieść oby­cza­jo­wa, satyryczna

data wyda­nia:

od 1 stycz­nia do 26 maja 1931 roku powieść uka­zy­wa­ła się w odcin­kach w dzien­ni­ku „ABC”, któ­ry był zwią­za­ny z ende­cją (nie­któ­re odcin­ki zosta­ły skon­fi­sko­wa­ne przez cen­zu­rę). Cały utwór został wyda­ny w 1932 roku w War­sza­wie przez Towa­rzy­stwo Wydaw­ni­cze „Rój”.

epo­ka literacka:

dwu­dzie­sto­le­cie międzywojenne

miej­sce wydania:

War­sza­wa

czas akcji:

Akcja obej­mu­je rok (od lip­ca do póź­ne­go lata roku następ­ne­go), toczy się w okre­sie wiel­kie­go kry­zy­su gospo­dar­cze­go, któ­ry roz­po­czął się w Pol­sce pod koniec 1929 roku.

W pierw­szych roz­dzia­łach boha­te­ro­wie już odczu­wa­ją skut­ki kry­zy­su, co suge­ru­je lato 1930 roku jako począ­tek fabuły.

Posta­cie i sytu­acje uka­za­ne w powie­ści wska­zu­ją na lata 1930 – 1931 (kon­tekst poli­tycz­no-spo­łecz­ny, typo­we dla tego okre­su „rzą­dy gabi­ne­to­we”), choć autor dekla­ro­wał, że czas akcji jest nieokreślony.

Powieść nawią­zu­je do rze­czy­wi­stych wyda­rzeń, takich jak sta­ra­nia o powo­ła­nie Aka­de­mii Lite­rac­kiej w 1929 roku.

miej­sce akcji:

Boro­wo lub Borów (miej­sce fik­cyj­ne) – tak­że pod­war­szaw­ska rezy­den­cja Koniec­pol­skich, miej­sce obrzę­dów Loży Gwiaz­dy Trzypromiennej.


Grod­no - mia­sto powia­to­we, sie­dzi­ba dyrek­cji Lasów Pań­stwo­wych i Urzę­du Skar­bo­we­go. Nina i Kasia jeż­dżą tam na zaku­py, a Dyz­ma zała­twia spra­wy dostaw drew­na z dyrek­to­rem Olszewskim.


Kobo­ro­wo (miej­sce fik­cyj­ne) – tu znaj­du­je się mają­tek rodo­wy Poni­mir­skich, z pała­cem, par­kiem, posia­dło­ścia­mi ziem­ski­mi, tar­ta­ka­mi i fabry­ka­mi. Znaj­du­je się na Kre­sach, w powie­cie gro­dzień­skim, gdzie przy­naj­mniej część lud­no­ści mówi po białorusku.


Kon­stan­cin - mod­na pod­war­szaw­ska miej­sco­wość, gdzie znaj­du­je się wil­la „Haiti”, miesz­ka­nie puł­kow­ni­ka Waredy.


Łysków (miej­sce fik­cyj­ne) – rodzin­na miej­sco­wość Dyz­my, poja­wia się tyl­ko we wspo­mnie­niach. Było to małe, powia­to­we mia­sto z sądem, urzę­dem pocz­to­wym i praw­do­po­dob­nie gim­na­zjum, praw­do­po­dob­nie wzo­ro­wa­ne na Głę­bo­kiem, rodzin­nym mie­ście autora.


War­sza­wa - więk­szość akcji powie­ści roz­gry­wa się w War­sza­wie, w rze­czy­wi­stych loka­li­za­cjach. Dyz­ma wynaj­mu­je łóż­ko w domu przy ul. Łuc­kiej, a prze­ło­mo­wy dla jego karie­ry raut odby­wa się w luk­su­so­wym Hote­lu Euro­pej­skim. Przy ul. Wspól­nej znaj­du­je się Pań­stwo­wy Bank Zbo­żo­wy oraz miesz­ka­nie Dyz­my jako pre­ze­sa ban­ku. Boha­ter odwie­dza sie­dzi­bę rzą­du w Pała­cu Pre­zy­denc­kim, mini­ster­stwa oraz loka­le jak „Oaza” i pod­rzęd­ne domy publiczne.

gene­za:

Autor, zna­ny dzien­ni­karz, kry­ty­ko­wał wła­dze sana­cyj­ne i Pił­sud­skie­go. Pomi­mo ostrze­żeń nie prze­stał pisać kry­tycz­nych arty­ku­łów. W 1927 roku porwa­no go, pobi­to i porzu­co­no poza mia­stem. Wyda­rze­nie to było gło­śne i sze­ro­ko opi­sy­wa­ne w pra­sie, pisarz w wynik pobi­cia stra­cił słuch w jed­nym uchu i zacho­ro­wał na ser­ce (motyw pobi­cia przez nie­zna­nych świad­ków poja­wił się w jego utwo­rach, zarów­no w „Karie­rze Niko­de­ma Dyz­my”, jak i w „Zna­cho­rze”). Dla­te­go też mówi się, że Dołę­ga-Mosto­wicz nie zapo­mniał tej napa­ści i w odpo­wie­dzi napi­sał „Karie­rę Niko­de­ma Dyz­my”. Ze wzglę­du na poglą­dy Dołę­gi-Mosto­wi­cza (sprze­ciw wobec prze­wro­tu majo­we­go) powieść była inter­pre­to­wa­na już tyl­ko jako wyraz odwe­tu wobec sana­cji. Jed­nak autor temu zaprze­czał, wyja­śnia­jąc zapo­bie­gaw­czo na łamach sym­pa­ty­zu­ją­cych z sana­cja „Wia­do­mo­ści Lite­rac­kich”, że jest to „lite­rac­ka syn­te­za psy­chi­ki powo­jen­ne­go spo­łe­czeń­stwa pol­skie­go”, opi­sa­na w dwóch kon­wen­cjach, mię­dzy reali­zmem a kary­ka­tu­rą. W „Wia­do­mo­ściach Lite­rac­kich” autor pod­kre­ślił, że powieść nie ma żad­nej ten­den­cji poli­tycz­nej i akcja toczy się w cza­sie nie­okre­ślo­nym, a on sam odsu­nął się od poli­ty­ki i publi­cy­sty­ki. Fak­tycz­nie powieść nie wspo­mi­na o Pił­sud­skim ani auto­ry­tar­nych rzą­dach, a opi­su­je rzą­dy gabi­ne­to­we typo­we dla okre­su mię­dzy­wo­jen­ne­go. Dołę­ga-Mosto­wicz ośmie­szał tęsk­no­tę elit za rzą­da­mi „sil­ne­go czło­wie­ka”, pole­mi­zu­jąc z powie­ścią „Gene­rał Barcz” Juliu­sza Kade­na-Ban­drow­skie­go i poka­zu­jąc, jak eli­ty czę­sto toru­ją dro­gę nie­od­po­wied­nim ludziom.

pro­ble­ma­ty­ka:

Powieść saty­rycz­nie przed­sta­wia rze­czy­wi­stość II Rze­czy­po­spo­li­tej. Tytu­ło­wy boha­ter, dzię­ki przy­pad­ko­wi i spry­to­wi, zdo­by­wa wła­dzę, mimo bra­ku kom­pe­ten­cji i moral­no­ści. Wspie­ra­ją go krót­ko­wzrocz­ne elity. 

typ nar­ra­cji:

Nad par­tia­mi dia­lo­go­wy­mi prze­wa­ża­ją czę­ści narracyjne. 

język:

dyz­ma (prze­no­śnie) – czło­wiek bez wykształ­ce­nia, któ­ry dzię­ki przy­pad­ko­wi zro­bił karie­rę i osią­gnął wyso­kie sta­no­wi­sko; karie­ro­wicz oto­czo­ny kla­kie­ra­mi, jest to epo­nim od nazwi­ska boha­te­ra powieści.


  • język zabaw­ny, pełen dow­ci­pu, tak­że potoczny, 

  • prze­wrot­ny, bo wul­gar­ność zosta­je nazwa­na przez eli­ty „nazy­wa­niem rze­czy po imieniu”

  • poka­zu­je natu­rę czło­wie­ka, zwro­ty „nastąp się pan” (jak do konia) albo „rozu­mie oso­ba” (z wyż­szo­ścią) wie­le nam mówią o tych, któ­rzy je wypowiadają

  • zbiór skrzy­dla­tych słów, czy­li zwro­tów, któ­re są utrwa­lo­ne kul­tu­ro­wo i czę­sto powta­rza­ne: „Oczy­wi­ście, kto ma tyle do myśle­nia, nie ma nic do mówie­nia”, „Skoń­czo­ny tuman, kom­plet­ne zero! Daję sło­wo hono­ru, że nie tyl­ko w żad­nym Oks­for­dzie nie był, lecz żad­ne­go języ­ka nie zna! Wul­gar­na figu­ra spod ciem­nej gwiaz­dy, o moral­no­ści rze­zi­miesz­ka. Sapri­sti! Czy wy tego nie widzi­cie? Źle powie­dzia­łem, że on was za nos wodzi! To wy wywin­do­wa­li­ście to bydlę na pie­de­stał! Wy ludzie pozba­wie­ni wszel­kich rozum­nych kry­te­riów! Z was się śmie­ję, głup­ta­sy! Z was! Motłoch!...”

boha­te­ro­wie: 

Hra­bi­na Koniec­pol­ska – Niem­ka zamęż­na z Pola­kiem, zafa­scy­no­wa­na Dyzmą


Hra­bi­na Prze­łę­ska – ciot­ka Żor­ża i Niny, pro­wa­dzą­ca salon towa­rzy­ski w Warszawie


Jan Ter­kow­ski – szef gabi­ne­tu pre­mie­ra i pod­se­kre­tarz sta­nu, prze­ciw­nik Dyzmy


Jan Ula­nic­ki – wice­mi­ni­ster rol­nic­twa, bli­ski zna­jo­my Dyzmy


Jaszuń­ski – mini­ster rol­nic­twa, przy­ja­ciel Dyz­my (pier­wo­wzo­rem tej posta­ci był naj­praw­do­po­dob­niej mini­ster rol­nic­twa, Leon Janta-Połczyński)


Jerzy (Żorż) Poni­mir­ski – hra­bia, brat Niny, uzna­wa­ny za psy­chicz­nie cho­re­go, jako jedy­ny pozna­je się na natu­rze Dyzmy


Józef Boczek – były prze­ło­żo­ny Dyz­my, naczel­nik pocz­ty w Łyskowie


Kasia Kunic­ka – cór­ka Kunic­kie­go z pierw­sze­go mał­żeń­stwa, mia­ła les­bij­ski zwią­zek z Niną


Leon Kunic­ki vel Kunik – mąż Niny, ple­ni­po­tent Kobo­ro­wa, przed­się­bior­ca drzew­ny i oszust, daw­niej lichwiarz


Mań­ka Bar­cik – cór­ka Bar­ci­ków, pro­sty­tut­ka zako­cha­na w Dyzmie


Niko­dem Dyz­ma – głów­ny boha­ter, pro­stak i przy­pad­ko­wy karie­ro­wicz, dąży do swo­ich celów bez wzglę­du na kosz­ty. Jest on kłam­cą, bru­ta­lem i bucem, a jego brak wie­dzy i kul­tu­ry myl­nie odbie­ra­ny jest przez oto­cze­nie jako dowód inte­li­gen­cji i pew­no­ści sie­bie. Inte­li­gen­cja i poli­ty­cy, zaśle­pie­ni fał­szy­wy­mi wyobra­że­nia­mi, nie dostrze­ga­ją jego praw­dzi­wej natu­ry. Jego cham­stwo bio­rą za szcze­rość, brak wie­dzy za dow­cip, a aro­gan­cję za pew­ność sie­bie. Jedy­ną oso­bą, któ­ra nie ule­ga tej złud­nej fasa­dzie i roz­po­zna­je w Dyz­mie oszu­sta, jest Jerzy Poni­mir­ski, uwa­ża­ny przez wszyst­kich za cho­re­go psychicznie


Nina Poni­mir­ska – hra­bian­ka, żona Kunic­kie­go, póź­niej Dyzmy


Oskar Hell – przy­ja­ciel Kasi i ado­ra­tor Niny, podej­rze­wa­ny o szpiegostwo


Wacław Ware­da – puł­kow­nik na wyso­kim sta­no­wi­sku, przy­ja­ciel Dyz­my, inspi­ro­wa­ny posta­cią Bole­sła­wa Wieniawy-Długoszowskiego


Zyg­munt (Zyzio) Krze­pic­ki – sekre­tarz Dyz­my, kocha­nek hra­bi­ny Przełęskiej

style/kierunki: 

realizm i satyra

sym­bo­li­ka:

dyz­ma – karie­ro­wicz oto­czo­ny kla­kie­ra­mi, czło­wiek bez wykształ­ce­nia, któ­ry zdo­by­wa wyso­kie stanowisko 

moty­wy literackie:

zdo­by­wa­nie karie­ry – wyko­rzy­sty­wa­nie szan­sy, bycie jedy­nie gło­wą, któ­rą ste­ru­ją inni, histo­ria dro­gi bez­ro­bot­ne­go, byłe­go pra­cow­ni­ka pocz­ty, do oso­by spra­wu­ją­cej wła­dzę w państwie


pie­nią­dze – świad­czą o pozy­cji spo­łecz­nej i zapew­nia­ją sza­cu­nek, moż­na docho­dzić do nich róż­ny­mi dro­ga­mi przez mał­żeń­stwo, pro­wa­dze­nie inte­re­sów, pozy­cję spo­łecz­ną, spra­wo­wa­nie władzy


pozy­cja spo­łecz­na – ludzi trak­tu­je się ina­czej, jeśli zaj­mu­ją wyż­sze sta­no­wi­ska, Dyz­ma jako pre­zes nawet liści­ki od księ­cia Roz­toc­kie­go ukła­dał zawsze na wierz­chu sto­su korespondencji


mor­der­stwo – opis okrut­ne­go mor­der­stwa, wspie­ra­ne­go przez wła­dzę wyko­na­ne­go dla wła­snych celów


poli­ty­ka i wła­dza – rodzi się z niej poku­sa pychy i nad­użyć, np. sto­so­wa­nia prze­mo­cy, ma róż­ne źró­dła, róż­ny­mi dro­ga­mi docho­dzi do jej legi­ty­mi­za­cji, czę­sto nie­etycz­ny­mi, powieść zawie­ra roz­my­śla­nia doty­czą­ce odpo­wie­dzial­no­ści zwią­za­nej z jej sprawowaniem


poplecz­ni­cy rzą­dzą­cych ‑Dyz­mę ota­cza­ją kla­kie­rzy, dzię­ki, któ­rym docho­dzi on do władzy


mia­sto – głów­nie War­sza­wa uka­za­na jako miej­sce dają­ce nadzie­ję na roz­wój, ale też miej­sce zepsu­cia, w któ­rym rzą­dzą okrut­ne pra­wa natu­ry; war­to porów­nać obraz War­sza­wy z tym, jak ją uka­zał Prus w “Lal­ce” 


kobie­ty – są tu uka­za­ne dwo­ja­ko: jako bez­bron­ne, speł­nia­ją­ce ocze­ki­wa­nia męż­czyzn, zmu­sza­ne do zbli­żeń cie­le­snych, pra­cu­ją­ce sek­su­al­nie oraz jako jed­nost­ki sil­ne, mają­ce wpły­wy poli­tycz­ne, wyzwo­lo­ne, zaj­mu­ją­ce się ezoteryką

kon­tek­sty:

Lal­ka” Bole­sła­wa Pru­sa – motyw mia­sta, gdzie moż­na zdo­być sta­tus spo­łecz­ny, cho­ciaż Dyz­ma też pro­wa­dził inte­re­sy i był nazy­wa­ny współ­cze­snym Wokul­skim, zdo­był wyż­szy, niż zasłu­gi­wał, sta­tus spo­łecz­ny – w prze­ci­wień­stwie do Wokulskiego. 


Dzia­dów cz. III” Ada­ma Mic­kie­wi­cza – każ­dy wład­ca, utrzy­mu­je sta­no­wi­sko dzię­ki kla­kie­rom, zausz­ni­kom, Dok­tor i Peli­kan prze­ści­ga­ją się w wymy­śla­niu pomy­słów dla Senatora.


Król” Szcze­pa­na Twar­do­cha – uka­za­nie kon­flik­ty o wła­dzę i nie­etycz­ne meto­dy jej spra­wo­wa­nia, doga­dy­wa­nie się elit z ludź­mi ze świa­ta przestępczego.


Zbrod­nia i kara” Fio­do­ra Dosto­jew­skie­go – mia­sto jako szan­sa na roz­wój i miej­sce upad­ku, a tak­że sce­na zbrod­ni dla wła­snych korzyści. 

stresz­cze­nie
i opra­co­wa­nie

ROZDZIAŁ I

War­sza­wa w latach dwu­dzie­stych XX wie­ku, w cza­sach wiel­kie­go kry­zy­su. Bez­ro­bot­ny Dyz­ma, pro­win­cjusz z Kre­sów, przy­by­wa do mia­sta w poszu­ki­wa­niu pra­cy. Marzy o posa­dzie for­dan­se­ra, czy­li płat­ne­go part­ne­ra do tań­ca, w noc­nym klu­bie albo ewen­tu­al­nie o pra­cy por­tie­ra w hote­lu. Kie­dyś miał dobrze płat­ną pra­cę na poczcie, ale teraz przy­je­chał do sto­li­cy z nadzie­ją na zna­le­zie­nie lep­szej posa­dy. Dora­bia, gra­jąc na man­do­li­nie w barach i knaj­pach, jed­nak zarob­ki z tego zaję­cia są mar­ne. Pró­by zatrud­nie­nia jako for­dan­ser koń­czą się niepowodzeniem.


Pew­ne­go dnia, wędru­jąc uli­cą, zauwa­ża goń­ca wsia­da­ją­ce­go do tram­wa­ju, któ­re­mu z tor­by wypa­da koper­ta. Pod­no­sząc ją, odkry­wa, że zawie­ra ona zapro­sze­nie na waż­ny raut mają­cy odbyć się tego wie­czo­ru. Posta­na­wia zanieść koper­tę pod wska­za­ny adres, ale oka­zu­je się, że wła­ści­ciel zapro­sze­nia wyje­chał w podróż dooko­ła świa­ta. Wra­ca­jąc do kamie­ni­cy pań­stwa Bar­ci­ków, od któ­rych wynaj­mu­je miesz­ka­nie, decy­du­je się zało­żyć frak i pójść na raut. Liczy, że przy­naj­mniej naje się do syta.


Na rau­cie radzi sobie świet­nie, nie wcho­dząc niko­mu w dro­gę, aż do momen­tu, gdy pewien jego­mość wytrą­ca mu z ręki talerz z sałat­ką. Wte­dy Dyz­ma robi awan­tu­rę, nie zda­jąc sobie spra­wy, że czło­wie­kiem, któ­re­go obra­ził, jest waż­ny poli­tyk Ter­kow­ski. Zacho­wa­nie Dyz­my przy­cią­ga uwa­gę wro­gów Ter­kow­skie­go, puł­kow­ni­ka Wacła­wa Ware­dy oraz mini­stra rol­nic­twa Jaszuń­skie­go. Obaj gra­tu­lu­ją Dyz­mie upo­ko­rze­nia Ter­kow­skie­go i nawią­zu­ją z nim znajomość. 


ROZDZIAŁ II

Na sto­le stoi lam­pa z zie­lo­nym klo­szem, oświe­tla­jąc mały krąg plu­szo­wej ser­we­ty, pudło z cyga­ra­mi, butel­kę i dwa kie­lisz­ki. Pokój tonie w mro­ku, kon­tu­ry sprzę­tów są nie­wy­raź­ne. Dyz­ma sie­dzi w mięk­kim fote­lu, przy­my­ka­jąc oczy, czu­jąc się sen­nie i ocię­ża­le. Mono­ton­ny głos Kunic­kie­go prze­ry­wa ciszę, a jego drob­na postać co jakiś czas poja­wia się w krę­gu świa­tła, pró­bu­jąc zła­pać spoj­rze­nie Dyzmy.


Kunic­ki skar­ży się na biu­ro­kra­cję pro­win­cjo­nal­nych urzęd­ni­ków, któ­rzy go szan­ta­żu­ją. Widzi w Dyz­mie jedy­ną nadzie­ję na ratu­nek. Dyz­ma jest zasko­czo­ny, kie­dy Kunic­ki wyzna­je, że jeśli nie uda mu się wyeli­mi­no­wać Olszew­skie­go z Dyrek­cji Lasów Pań­stwo­wych i uzy­skać lep­szej ceny a drew­no, zli­kwi­du­je swo­je przed­się­bior­stwa i być może nawet odbie­rze sobie życie. Kunic­ki wypi­ja kie­li­szek i pona­wia proś­bę o pomoc, suge­ru­jąc, że jest gotów zapła­cić za wsparcie.


Dyz­ma jest zdez­o­rien­to­wa­ny, gdy Kunic­ki pro­po­nu­je mu łapów­kę, kwo­tę znacz­nie prze­kra­cza­ją­cą jego wyobra­że­nia. Kunic­ki jed­nak szyb­ko sta­ra się zła­go­dzić swo­ją pro­po­zy­cję, zapra­sza­jąc Dyz­mę do Kobo­ro­wa na kil­ka tygo­dni, aby odpo­czął i przyj­rzał się gospo­dar­stwu. Dyz­ma zga­dza się, choć z waha­niem, wyzna­jąc, że jest bez­ro­bot­ny. Kunic­ki, zamiast być zdzi­wio­ny, śmie­je się i ofe­ru­je Dyz­mie sta­no­wi­sko admi­ni­stra­to­ra swo­ich mająt­ków z pen­sją dwóch tysię­cy pięć­set zło­tych mie­sięcz­nie oraz tan­tie­ma­mi od zwięk­szo­nych dochodów.


Dyz­ma, wciąż w szo­ku, pod­pi­su­je umo­wę i otrzy­mu­je pięć tysię­cy zło­tych zalicz­ki. Zado­wo­lo­ny Kunic­ki pla­nu­je dal­sze dzia­ła­nia. Dyz­ma opusz­cza spo­tka­nie, zdu­mio­ny swo­im nagłym bogac­twem. Idąc uli­ca­mi War­sza­wy, liczy pie­nią­dze i cie­szy się swo­im szczęściem.


Spo­ty­ka Mań­kę, któ­ra jest zasko­czo­na jego nowym wyglą­dem. Dyz­ma pro­po­nu­je jej pie­nią­dze, ale ona nie chce przy­jąć ich za dar­mo. Osta­tecz­nie posta­na­wia­ją spę­dzić razem noc w hote­lu. Mań­ka wie­rzy, że Dyz­ma doko­nał prze­stęp­stwa, by zdo­być pie­nią­dze, co wzbu­dza w niej strach i podziw. Boha­ter nie zaprze­cza, chce jej zaimponować.


Po powro­cie do domu Dyz­ma zosta­je przy­ję­ty z sza­cun­kiem przez Bar­ci­ków, któ­rzy doce­nia­ją pre­zen­ty: wód­kę i kieł­ba­sę. Opo­wia­da im o zna­le­zie­niu dobrej posa­dy na pro­win­cji. Dyz­ma zasy­pia, a Mań­ka czu­wa nad jego snem, chro­niąc go przed muchami.


ROZDZIAŁ III

Cały ranek Dyz­ma spę­dza na przy­go­to­wa­niach do wyjaz­du. Kupu­je kil­ka zesta­wów bie­li­zny, kra­wa­ty, przy­bo­ry do gole­nia, żół­te buty i dwa gar­ni­tu­ry. Naby­wa też skó­rza­ne wali­zy oraz róż­ne dro­bia­zgi, sta­ra­jąc się naśla­do­wać styl syna rejen­ta Win­de­ra, któ­ry zawsze impo­no­wał mu ele­gan­cją. Choć jego kapi­tał moc­no się skur­czył, Dyz­ma jest zadowolony.


Mań­ka, któ­ra począt­ko­wo zamie­rza­ła odpro­wa­dzić Dyz­mę na dwo­rzec, onie­śmie­lo­na jego nowym ekwi­pun­kiem, nie pro­po­nu­je swo­je­go towa­rzy­stwa. Kie­dy Dyz­ma wycho­dzi, Mań­ka wybie­ga za nim na scho­dy, wyca­ło­wu­je go i poma­ga znieść wali­zy. Dyz­ma obie­cu­je, że wró­ci, i odjeż­dża dorożką.


Podróż dru­gą kla­są jest dla Dyz­my przy­jem­niej­sza niż trze­cią. W prze­dzia­le zamiast twar­dych ławek są sprę­ży­no­we kana­py, a pasa­że­ro­wie i obsłu­ga – mil­si. Niko­dem czu­je się jak pan, pew­ny, że nawet naczel­nik urzę­du pocz­to­we­go w Łysko­wie czy obaj Win­de­ro­wie mu teraz nie zaimponują.


Pod­czas podró­ży roz­my­śla o swo­jej sytu­acji. Wie, że Kunic­ki wziął go za wpły­wo­wą oso­bi­stość z bli­ski­mi kon­tak­ta­mi z mini­strem Jaszuń­skim. Plan Dyz­my pole­ga na utrzy­ma­niu tego błęd­ne­go prze­ko­na­nia, aby jak naj­dłu­żej pobie­rać pen­sję. Ma zamiar wyda­wać nie­wie­le, oszczę­dza­jąc więk­szość wynagrodzenia.


Gdy dojeż­dża­ją do sta­cji Kobo­ro­wo, Dyz­ma z nie­po­ko­jem myśli, czy Kunic­ki pamię­ta o jego przy­jeź­dzie. Na pero­nie wita go lokaj, któ­ry zabie­ra jego wali­zy i pro­wa­dzi do samo­cho­du. W dro­dze do pała­cu Dyz­ma myśli o zamó­wie­niu wizy­tó­wek jako admi­ni­stra­tor gene­ral­ny dóbr Koborowo.


W pała­cu Kunic­ki, roz­pro­mie­nio­ny, wita ser­decz­nie Dyz­mę. Zada­je mu pyta­nie, czy woli miesz­kać w pała­cu, czy w pawi­lo­nie w par­ku. Dyz­ma dosta­je dwa pięk­nie urzą­dzo­ne poko­je na par­te­rze, z dostę­pem do tara­su i łazien­ki. Po kąpie­li i roz­pa­ko­wa­niu waliz zauwa­ża, że służ­ba oczy­ści­ła jego ubra­nia i buty.


Kunic­ki zabie­ra Dyz­mę na zwie­dza­nie pała­cu, opo­wia­da­jąc o histo­rii i prze­mia­nach Kobo­ro­wa. Dyz­ma jest pod wra­że­niem prze­py­chu wnętrz. W jadal­ni spo­ty­ka­ją się z dwie­ma pania­mi, żoną Kunick­cie­go – Niną i jego cór­ką z pierw­sze­go mał­żeń­stwa – Kasią. Po śnia­da­niu Kunic­ki i Dyz­ma wyru­sza­ją na inspek­cję posiadłości.


W cza­sie prze­jażdż­ki Kunic­ki opo­wia­da o gospo­dar­stwie, pla­nach i pro­ble­mach zwią­za­nych z rol­nic­twem. Dyz­ma sta­ra się nie mówić zbyt wie­le, aby nie zdra­dzić swo­je­go bra­ku wie­dzy. W lesie zwie­dza­ją sta­cję drzew­ną, tar­ta­ki, fabry­kę mebli i papier­nię. Dyz­ma jest prze­ra­żo­ny licz­bą nowych infor­ma­cji i czu­je się przytłoczony.


Po powro­cie do pała­cu i obfi­tym obie­dzie Kunic­ki wrę­cza Dyz­mie mate­ria­ły do prze­stu­dio­wa­nia. Dyz­ma czu­je się zmę­czo­ny i zanie­po­ko­jo­ny swo­ją sytu­acją. Posta­na­wia wyjść na spa­cer do par­ku, gdzie spo­ty­ka hra­bie­go Poni­mir­skie­go, któ­ry prze­strze­ga go przed Kunic­kim. Poni­mir­ski opo­wia­da o swo­jej rodzi­nie i kon­flik­tach z Kunic­kim, a Dyz­ma zaczy­na zda­wać sobie spra­wę, że spra­wy w Kobo­ro­wie są bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne, niż się wydawało.


Wie­czo­rem, po powro­cie do pała­cu, Dyz­ma sły­szy gong ozna­cza­ją­cy porę kola­cji. Pomi­mo drę­czą­cych myśli i nie­pew­no­ści zmie­rza w kie­run­ku pała­cu, gotów sta­wić czo­ła kolej­nym wyzwaniom.


ROZDZIAŁ IV

Kola­cja skła­da się z kil­ku potraw ser­wo­wa­nych przez loka­ja. Atmos­fe­ra pod­czas tego posił­ku jest lep­sza niż przy śnia­da­niu. Kunic­ki roz­ma­wia z żoną i cór­ką o zaku­pach, a nie o inte­re­sach. Pani Nina odpo­wia­da uprzej­mie, ale chłod­no.  Po kola­cji Kunic­ki zapro­po­no­wał spa­cer, do któ­re­go chęt­nie dołą­czy­ła Nina, idąc z mężem na przo­dzie, zosta­wia­jąc Dyz­mę z Kasią. Pod­czas spa­ce­ru Kasia zapy­ta­ła Niko­de­ma o jego zainteresowania.


Dyz­ma posta­no­wił zapo­znać się z doku­men­ta­mi Kunic­kie­go, lecz były one zbyt skom­pli­ko­wa­ne. Następ­ne­go dnia, po nie­prze­spa­nej nocy, Niko­dem wstał z bólem gło­wy. Kunic­ki pochwa­lał jego pra­co­wi­tość, lecz po śnia­da­niu wyje­chał, zosta­wia­jąc Dyz­mę na cały dzień. Kasia popro­si­ła go o lek­cję bilar­du, dołą­czy­ła do nich Nina. Gra­jąc, Nina zauwa­ży­ła deli­kat­ność rąk Dyz­my i roz­ma­wia­ła z nim o pra­cy i życiu.


Po lek­cji bilar­du Kasia zapro­po­no­wa­ła jaz­dę kon­ną, lecz Dyz­ma odmó­wił, tłu­ma­cząc się pra­cą. Kasia wyzna­ła Ninie, że kocha ją jak siostrę.


Tym­cza­sem Dyz­ma spo­tkał w par­ku Poni­mir­skie­go, któ­ry wyja­wił, że Kunic­ki oszu­kał jego rodzi­nę, przej­mu­jąc mają­tek. Poni­mir­ski pro­si o pomoc w odzy­ska­niu mająt­ku poprzez kon­takt z jego ciot­ką, panią Prze­łę­ską. Dyz­ma zasta­na­wia się, jak wyko­rzy­stać te infor­ma­cje dla siebie.


Wkrót­ce Dyz­ma zaczy­na zda­wać sobie spra­wę, że jego wie­dza na temat inte­re­sów jest ogra­ni­czo­na, co wpro­wa­dza go w stan nie­po­ko­ju zwią­za­ne­go z moż­li­wo­ścią utra­ty dobrze płat­nej posa­dy. Aby unik­nąć zwol­nie­nia, posta­na­wia symu­lo­wać cho­ro­bę. Dla wia­ry­god­no­ści swo­jej opo­wie­ści wspo­mi­na o reu­ma­ty­zmie, któ­re­go naba­wił się pod­czas woj­ny, a kil­ka godzin póź­niej dozna­je „ata­ku” tej choroby. 


W cza­sie symu­lo­wa­nej cho­ro­by znaj­du­je się pod szcze­gól­ną opie­ką Niny, któ­ra z wiel­ką tro­skli­wo­ścią dba o jego dobro­stan. To wła­śnie od niej dowia­du­je się szcze­gó­łów doty­czą­cych spraw, o któ­rych wcze­śniej mówił mu jej brat – Żorż.


ROZDZIAŁ V

Kli­mat Kobo­ro­wa ma fatal­ny wpływ na Niko­de­ma. Rano oka­za­ło się, że nie zmru­żył oka przez całą noc, a bóle się nasi­li­ły. Poko­jów­ka przy­nio­sła nowe lekar­stwa od pani Niny i zapy­ta­ła, czy Niko­dem chciał­by jakieś książ­ki do czy­ta­nia. Dyz­ma, nie chcąc ujaw­niać bra­ku zain­te­re­so­wa­nia lite­ra­tu­rą, stwier­dził, że samo trzy­ma­nie książ­ki spra­wia­ło­by mu trud­ność. Ku jego zasko­cze­niu, zza drzwi ponow­nie ode­zwa­ła się pani Nina, ofe­ru­jąc, że sama mu poczy­ta. Wró­ci­ła z książ­ka­mi Jac­ka Lon­do­na, któ­re Niko­dem wybrał, choć nigdy ich nie czy­tał. Zaczę­ła czy­tać, a Dyz­ma poczuł, że jej cie­pły głos go uspo­ka­ja. Pod­czas czy­ta­nia Nina dzie­li­ła się swo­imi spo­strze­że­nia­mi i intu­icja­mi na temat ludzi, co wyda­ło się Dyz­mie dziw­ne, ale inte­re­su­ją­ce. Roz­mo­wa zeszła na temat samot­no­ści, Nina zwie­rzy­ła się ze swo­ich uczuć, a Dyz­ma sta­rał się ją pocieszyć.


Po połu­dniu Dyz­ma zasnął, obu­dził się o zmro­ku, gdy przy­szedł Kunic­ki. Mar­twił się o zdro­wie Dyz­my i chciał spro­wa­dzić leka­rza, ale Dyz­ma zapew­nił, że wkrót­ce poczu­je się lepiej. Kunic­ki opo­wie­dział o pro­ble­mach z Dyrek­cją Lasów i wyra­ził nadzie­ję, że Dyz­ma zała­twi spra­wę w Warszawie.


Wie­czo­rem Dyz­mę ponow­nie odwie­dzi­ła Nina, któ­ra wyglą­da­ła na zde­ner­wo­wa­ną. Roz­ma­wia­li o War­sza­wie, kobie­ta wyzna­ła, że nie ma tam już przy­ja­ciół ani krew­nych. Kie­dy Dyz­ma wspo­mniał o pani Prze­łę­skiej, Nina zare­ago­wa­ła z nie­chę­cią, pro­sząc, by nie roz­ma­wiał o niej z ciotką.


Pod­czas roz­mo­wy Nina zwie­rza­ła się ze swo­jej samot­no­ści i nie­szczę­ścia w mał­żeń­stwie. Mówi­ła o bra­ku miło­ści ze stro­ny męża. Dyz­ma sta­rał się ją pocie­szyć, co spra­wi­ło, że Nina poczu­ła się z nim bar­dziej zwią­za­na. W koń­cu jed­nak wybie­gła z poko­ju, pła­cząc. Dyz­ma doszedł do wnio­sku, że Nina zako­cha­ła się w nim. 


ROZDZIAŁ VI

Dyz­ma podró­żu­je do War­sza­wy luk­su­so­wym samo­cho­dem z szo­fe­rem, aby lepiej się pre­zen­to­wać. Zatrzy­my­wa­li się rzad­ko, wzbu­dza­jąc podziw w każ­dym mia­stecz­ku. Pod­czas podró­ży Niko­dem czy­tał list od hra­bie­go Poni­mir­skie­go do pani Prze­łę­skiej, w któ­rym pro­sił on o pomoc w uwol­nie­niu się spod wpły­wu Kunic­kie­go i zba­da­niu jego malwersacji.


Po przy­jeź­dzie do War­sza­wy Dyz­ma zatrzy­mu­je się w Hote­lu Euro­pej­skim i roz­po­czy­na zała­twia­nie spraw. W Mini­ster­stwie Spraw Woj­sko­wych dowia­du­je się, że puł­kow­nik Ware­da prze­by­wa w Kon­stan­ci­nie. Jedzie tam i spo­tka się z Ware­dą, któ­ry przyj­mu­je go ser­decz­nie i zapra­sza na śnia­da­nie. Roz­ma­wia­ją na róż­ne tema­ty, w tym o sta­nie rol­nic­twa i pozy­cji mini­stra Jaszuńskiego.


Dyz­ma spę­dza resz­tę dnia na spo­tka­niach i roz­mo­wach, a wie­czo­rem wraz z puł­kow­ni­kiem Ware­dą, Szum­skim i Ula­nic­kim uda­je się na kola­cję do „Oazy”, klu­bu nocnego.


Po kola­cji­Dy­zma idzie do pani Prze­łę­skiej, któ­ra począt­ko­wo przy­ję­ła go nie­grzecz­nie, ale po prze­czy­ta­niu listu zmie­ni­ła swo­je nasta­wie­nie. Roz­ma­wia­ją o sytu­acji Poni­mir­skich i pro­ble­mach z Kunic­kim. Pani Prze­łę­ska zapra­sza tak­że pana Krze­pic­kie­go, któ­ry ma pomóc w roz­wią­za­niu pro­ble­mów hra­bie­go. Krze­pic­ki pro­po­nu­je plan dzia­ła­nia, któ­ry obej­mu­je skar­gę do pro­ku­ra­to­ra i uwła­sno­wol­nie­nie Poni­mir­skie­go. Pani Prze­łę­ska jest nie­chęt­na anga­żo­wa­niu się w spra­wę, oba­wia się skan­da­lu. Osta­tecz­nie posta­na­wia odło­żyć spra­wę na później.


Dyz­ma, mimo wąt­pli­wo­ści, godzi się przyjść na kolej­ne spo­tka­nie u pani Prze­łę­skiej, liczy na uzy­ska­nie dal­szych infor­ma­cji i wsparcia.


ROZDZIAŁ VII

Mini­ster Jaszuń­ski sie­dzi w gabi­ne­cie w sty­lu Ludwi­ka Fili­pa, przy sze­ro­kim biur­ku, z bro­dą wspar­tą na rękach, słu­cha urzęd­ni­ka, któ­ry od godzi­ny refe­ru­je na temat poli­ty­ki rol­nej. Prze­kaz jest przy­gnę­bia­ją­cy, co wyra­ża­ła bruz­da na czo­le ministra.


Po powro­cie z zagra­ni­cy Jaszuń­ski zastał swój resort w złym sta­nie. Pra­sa ostro kry­ty­ko­wa­ła rząd za sytu­ację w rol­nic­twie, a jego sta­no­wi­sko było zagro­żo­ne. Pre­mier zasu­ge­ro­wał koniecz­ność rekon­struk­cji rzą­du, co dodat­ko­wo stre­so­wa­ło mini­stra. Jaszuń­ski obwi­niał za to Terkowskiego.


Mini­ster cze­ka na swo­je­go zastęp­cę Ula­nic­kie­go, któ­ry przy­by­wa dopie­ro oko­ło dru­giej, wzbu­dza­jąc gniew Jaszuń­skie­go. Ula­nic­ki, mimo zarzu­tów o noc­ne eks­ce­sy, przy­no­si waż­ną infor­ma­cję. Mówi, że Niko­dem Dyz­ma miał pomysł na roz­wią­za­nie kry­zy­su (prze­ję­ty od Kunic­kie­go): maga­zy­no­wa­nie zbo­ża za pomo­cą obli­ga­cji pań­stwo­wych, bez potrze­by posia­da­nia gotów­ki. Mini­ster jest pod wra­że­niem i posta­na­wia omó­wić ten plan z Dyzmą.


Wezwa­no Dyz­mę na spo­tka­nie, pod­czas któ­re­go mini­ster i wice­mi­ni­ster są zachwy­ce­ni jego pomy­słem. Usta­la­ją, że pro­jekt będzie reali­zo­wa­ny w tajem­ni­cy, a Dyz­ma zosta­nie włą­czo­ny w jego realizację.


Pod­czas roz­mo­wy Dyz­ma pro­si mini­stra o inter­wen­cję w spra­wie kon­tyn­gen­tu drew­na do tar­ta­ków Kunic­kie­go, co mini­ster obie­cał zała­twić. Zado­wo­lo­ny Dyz­ma wra­ca do hote­lu, gdzie cze­kał na nie­go list od Niny Kunic­kiej z proś­bą o zakup piłek tenisowych.


Niko­dem jest dum­ny z sie­bie i swo­ich osią­gnięć. Następ­ne­go dnia speł­nia proś­bę Niny i przy­go­to­wu­je się do powro­tu do Kobo­ro­wa, gdzie zamie­rzał olśnić Kunic­kie­go wyni­ka­mi swo­jej wizy­ty w War­sza­wie. Dyz­ma zda­je sobie spra­wę z war­to­ści powta­rza­nia cudzych pomy­słów jako wła­snych i pla­nu­je nadal sto­so­wać tę metodę.


W dro­dze do Grod­na spo­ty­ka się z dyrek­to­rem Olszew­skim, któ­re­go zmu­sza do zała­twie­nia spra­wy kon­tyn­gen­tu drew­na, wyko­rzy­stu­jąc swo­ją nowo zdo­by­wa­ną pozy­cję. Olszew­ski, prze­ra­żo­ny inter­wen­cją mini­stra, zga­dza się na wszyst­kie żąda­nia Dyzmy.


ROZDZIAŁ VIII

Awan­tu­ra wybu­chła, gdy wie­czo­rem Nina prze­bie­ra się w ele­ganc­ką suk­nię i dłu­go ukła­da wło­sy przed lustrem. Kasia z iro­nią pyta o powód zmia­ny stro­ju, oskar­ży­ła ją o pró­bę przy­po­do­ba­nia się Dyz­mie, co Nina w koń­cu przy­zna­je, mówiąc, że fascy­nu­je ją jego bru­tal­na męskość. Kasia zarzu­ca jej nie­szcze­rość i lek­ce­wa­że­nie war­to­ści kultury.


Nina pła­cze, a Kasia kon­ty­nu­uje ata­ki. Sły­sząc sygnał samo­cho­du, zmie­nia jed­nak nasta­wia­nie i sta­ra się zakoń­czyć spór. Do poko­ju wcho­dzi zado­wo­lo­ny Kunic­ki, chwa­li Dyz­mę za suk­ce­sy w War­sza­wie, co roz­wście­cza Kasię, któ­ra każe mu wyjść. Kunic­ki prze­kli­na i opusz­cza pokój, zosta­wia­jąc Dyz­mę w hallu.


Pod­czas kola­cji Kunic­ki entu­zja­stycz­nie wypy­tu­je Dyz­mę o jego misję, wyra­ża wiel­kie zado­wo­le­nie z każ­dej odpo­wie­dzi. Dyz­ma wyko­rzy­stu­je sytu­ację, żąda­jąc pod­wyż­ki, na co Kunic­ki się godzi. Potem pro­po­nu­je Dyz­mie kolej­ny pro­jekt zwią­za­ny z dosta­wa­mi pod­kła­dów kolejowych.


Wie­czo­rem Kasia nie­spo­dzie­wa­nie przy­cho­dzi do poko­ju Dyz­my, pro­wo­ku­jąc go swo­ją obec­no­ścią i nago­ścią. Choć chcia­ła tyl­ko poroz­ma­wiać, docho­dzi do intym­ne­go zbli­że­nia, po któ­rym dziew­czy­na czu­je obrzy­dze­nie. Dyz­ma nie rozu­mie jej zacho­wa­nia, uzna­jąc miesz­kań­ców domu za dziwnych.


Pod­czas śnia­da­nia Kasia jest wro­go nasta­wio­na do Dyz­my, a Nina pró­bu­je zała­go­dzić sytu­ację i pro­po­nu­je Dyz­mie wspól­ną wyciecz­kę łodzią, pod­czas któ­rej wyzna­je mu swo­je uczucia.


Pod­czas obia­du Kunic­ki chwa­li Dyz­mę za pro­jekt, któ­ry miał ura­to­wać kraj przed kry­zy­sem. Nina jest pod wra­że­niem pomy­sło­wo­ści swe­go wybran­ka. Póź­niej Dyz­ma spo­ty­ka się z Jerzym Poni­mir­skim, któ­ry oka­zu­je się nie­zrów­no­wa­żo­ny psychicznie. 


Nina wyzna­je Dyz­mie, że marzy o roz­wo­dzie z mężem, ale nie potra­fi zre­zy­gno­wać z luk­su­su. Dyz­ma obie­cu­je, że zro­bi wszyst­ko, by ją uszczęśliwić.


ROZDZIAŁ IX

Dni w Kobo­ro­wie mija­ją spo­koj­nie, a Dyz­ma czu­je się jak u sie­bie, choć draż­ni go sta­now­czość Niny, któ­ra nale­ga na zacho­wa­nie wier­no­ści mał­żeń­skiej aż do roz­wo­du. Korzy­sta jed­nak z dobre­go jedze­nia, odpo­czyn­ku, przy­tył. Z cza­sem, dzię­ki sza­cun­ko­wi i podzi­wo­wi ota­cza­ją­cych go ludzi, zysku­je jesz­cze więk­szą pew­ność siebie.


Jedy­nym pro­ble­mem są kon­flik­ty z Kasią, któ­ra czę­sto pro­wo­ku­je kłót­nie, głów­nie z powo­du Niny. Kasia drwi z Dyz­my, aż ten tra­ci cier­pli­wość i gwał­tow­nie reagu­je pod­czas śnia­da­nia, co ją zaska­ku­je i wyzwa­la reak­cję obron­ną, jaką jest uciecz­ka od sto­łu. Kul­mi­na­cyj­ny moment wyda­rza się w nie­dziel­ny pora­nek, Kasia oskar­ża Dyz­mę o nik­czem­ność wobec Niny. Wybu­cha gwał­tow­na awan­tu­ra, któ­rej świad­kiem jest Kunic­ki. Po roz­mo­wie z Dyz­mą Kunic­ki posta­na­wia natych­miast wysłać Kasię za gra­ni­cę, by uspo­ko­ić sytu­ację. Kasia wyjeż­dża bez pożegnania.


Nina i Dyz­ma, po wyjeź­dzie Kasi, spę­dza­ją razem wię­cej cza­su, choć ich romans ogra­ni­cza się do roz­mów i prze­lot­nych poca­łun­ków. Dyz­ma dowia­du­je się, że Nina zamy­ka się na noc na klucz od począt­ku mał­żeń­stwa, co budzi jego cie­ka­wość, ale nie uda­ło mu się nakło­nić jej do wyjaśnień.


Dyz­ma otrzy­mu­je depe­szę od pre­mie­ra z proś­bą o pil­ne spo­tka­nie w War­sza­wie w spra­wie poli­ty­ki zbo­żo­wej. Po przy­jeź­dzie zosta­je nie­spo­dzie­wa­nie mia­no­wa­ny pre­ze­sem Pań­stwo­we­go Ban­ku Zbo­żo­we­go. Nowe sta­no­wi­sko przy­no­si mu zaszczy­ty i wyzwa­nia, ale też oba­wy o przy­szłość i odkry­cie jego praw­dzi­we­go pochodzenia.


Aby spro­stać nowym obo­wiąz­kom, zatrud­nia spryt­ne­go Krze­pic­kie­go jako sekre­ta­rza, któ­ry oka­zu­je się nie­oce­nio­ny w orga­ni­za­cji pra­cy ban­ku. Dzię­ki jego wspar­ciu Dyz­ma może sku­pić się na wize­run­ko­wych aspek­tach swo­jej nowej roli. Mimo to czu­je coraz więk­szą pre­sję, by spro­stać ocze­ki­wa­niom oto­cze­nia i ukry­wać swo­je bra­ki. Sta­ra się nad­ro­bić wie­dzę, czy­ta ency­klo­pe­die, słow­nik wyra­zów obcych i książ­kę o etykiecie.


Po powro­cie do Kobo­ro­wa Dyz­ma zasta­na­wia się nad moż­li­wo­ścią mał­żeń­stwa z Niną, choć nie jest pewien, czy to dla nie­go korzyst­ne. Mimo to posta­na­wia kon­ty­nu­ować pra­cę jako admi­ni­stra­tor, zacho­wu­jąc sta­no­wi­sko pre­ze­sa ban­ku. Nina marzy o wspól­nej przy­szło­ści i dzie­ciach, ale Dyz­ma ma wąt­pli­wo­ści co do real­no­ści tych planów.


W mia­rę jak Nina oka­zu­je swo­je uczu­cia, Dyz­ma czu­je rosną­cą odpo­wie­dzial­ność za ich zwią­zek, zasta­na­wia się, czy napraw­dę chce się wią­zać z kobie­tą, któ­rej potrze­by mogły­by prze­wyż­szyć jego moż­li­wo­ści finansowe.


ROZDZIAŁ X

Pań­stwo­wy Bank Zbo­żo­wy pro­spe­ru­je dosko­na­le, co przy­cią­ga uwa­gę innych kra­jów euro­pej­skich. Pra­sa zagra­nicz­na, szcze­gól­nie w kra­jach rol­ni­czych, chwa­li „meto­dę pre­ze­sa Dyz­my”. Dyz­ma zdo­by­wa uzna­nie zarów­no w rzą­do­wych, jak i opo­zy­cyj­nych krę­gach, a Bank Zbo­żo­wy sta­je się wzo­rem efek­tyw­nej orga­ni­za­cji i gospodarki.


Dyz­ma jest pra­co­wi­ty i pomy­sło­wy. Codzien­nie o jede­na­stej odby­wa­ją się krót­kie kon­fe­ren­cje z dyrek­to­rem Wan­dry­szew­skim, pod­czas któ­rych Dyz­ma natych­miast podej­mu­je traf­ne decy­zje. Nawią­zu­je też sze­ro­kie kon­tak­ty wśród ary­sto­kra­cji i poli­ty­ków. Rzad­ko przyj­mu­je wizy­ty, ale ści­śle prze­strze­ga ety­kie­ty, sta­jąc się wpły­wo­wym arbi­trem w spo­rach, co przy­spa­rza mu uznania.


Jed­nak pew­ne­go dnia do jego gabi­ne­tu wcho­dzi były naczel­nik urzę­du pocz­to­we­go z Łysko­wa, Boczek, pro­sząc o posa­dę. Po począt­ko­wej nie­chę­ci Dyz­ma zga­dza się pomóc, ale ostrze­ga Bocz­ka, by nie ujaw­niał ich daw­nej znajomości.


Dyz­ma zaczy­na bywać w naj­wyż­szych krę­gach ary­sto­kra­cji. Na przy­ję­ciu u księ­stwa Roz­toc­kich spo­ty­ka wpły­wo­we oso­by i zysku­je uzna­nie jako czło­wiek czy­nu (pier­wo­wzo­rem księ­cia Toma­sza Roz­toc­kie­go był kon­ser­wa­tyw­ny poseł Janusz Fran­ci­szek Radzi­wiłł). Mimo że uwa­ża ary­sto­kra­cję za gru­pę, któ­rej łatwo zaim­po­no­wać, czu­je ulgę, gdy może w koń­cu poroz­ma­wiać z Jaszuń­skim, któ­re­go uwa­ża za prost­sze­go człowieka.


Po powro­cie do domu Dyz­ma roz­wa­ża swo­je suk­ce­sy i posta­na­wia kon­ty­nu­ować stra­te­gię bywa­nia w ary­sto­kra­tycz­nych krę­gach. Roz­my­śla tak­że o swo­ich rela­cjach z Niną, zasta­na­wia się nad przy­szło­ścią i decy­zja­mi, któ­re musi podjąć.


ROZDZIAŁ XI 

Pre­zes Dyz­ma otwie­ra posie­dze­nie rady nad­zor­czej Ban­ku Zbo­żo­we­go, po czym sekre­tarz Krze­pic­ki przed­sta­wia porzą­dek obrad. Dyrek­tor Wan­dry­szew­ski pre­zen­tu­je spra­woz­da­nie, z któ­re­go wyni­ka, że dzia­łal­ność ban­ku przy­nio­sła ocze­ki­wa­ne rezul­ta­ty. Wzrost obro­tów w rol­nic­twie oraz maso­we zaku­py nawo­zów, maszyn rol­ni­czych i insta­la­cji mle­czar­skich przy­czy­ni­ły się do oży­wie­nia gospo­dar­cze­go i likwi­da­cji kry­zy­su eko­no­micz­ne­go. Spra­woz­da­nie zakoń­czy­ło się bra­wa­mi dla pre­ze­sa Dyzmy.


W trak­cie oma­wia­nia szcze­gó­ło­wych spra­woz­dań sekre­tarz Krze­pic­ki infor­mu­je o przy­by­ciu hra­bi­ny Koniec­pol­skiej. Pre­zes opusz­cza spo­tka­nie, powie­rza­jąc swo­je obo­wiąz­ki dyrek­to­ro­wi Mar­czew­skie­mu. Człon­ko­wie rady zga­dza­ją się z tą decyzją.


Dyz­ma spo­ty­ka Koniec­pol­ską w pocze­kal­ni. Hra­bi­na pro­po­nu­je mu wyjazd na wieś, na co Dyz­ma zga­dza się po począt­ko­wym sprze­ci­wie. Po prze­bra­niu się i poin­for­mo­wa­niu sekre­ta­rza o wyjeź­dzie wsia­da do samo­cho­du hra­bi­ny. Pod­czas jaz­dy psu­je się samo­chód, a Dyz­ma musi pomóc w naprawie. 


Dojeż­dża­ją do pała­cu, w któ­rym cze­ka już kil­ka kobiet. Dyz­ma jest przed­sta­wio­ny jako sil­ny czło­wiek, ale jest zdez­o­rien­to­wa­ny, bo roz­mo­wy doty­czą ezo­te­rycz­nych kwe­stii. Hra­bi­na i pan­na Stel­la nama­wia­ją go do udzia­łu w loży, ma wystą­pić jako Wiel­ki Trzynasty.


Pod­czas rytu­ału Dyz­ma czu­je się nie­swo­jo, a kadzi­dła i wino z pey­otlem (nar­ko­ty­kiem) go odu­rza­ją. Atmos­fe­ra sta­je się fry­wol­na, a kobie­ty zaczy­na­ją się roz­bie­rać i tań­czyć. Odu­rzo­ny Dyz­ma tra­ci przy­tom­ność. Po odzy­ska­niu świa­do­mo­ści uczest­ni­czy w dal­szej czę­ści cere­mo­nii, któ­ra koń­czy się cał­ko­wi­tą utra­tą kon­tro­li nad sytuacją.


ROZDZIAŁ XII

Niko­dem budzi się o szó­stej wie­czo­rem. Mimo bra­ku typo­wych skut­ków prze­pi­cia czu­je się osła­bio­ny. Lokaj infor­mu­je go o goto­wej kąpie­li. Boha­ter przy­glą­da się w lustrze, prze­ra­żo­ny dostrze­ga, że jest bar­dzo blady. 


Po spo­tka­niu z hra­bi­ną Koniec­pol­ską, któ­ra nie prze­ja­wia zawsty­dze­nia po wyda­rze­niach minio­nej nocy, Niko­dem opusz­cza pałac. W dro­dze powrot­nej do War­sza­wy ana­li­zu­je swo­je uczu­cia – strach i nie­chęć do ezo­te­rycz­nych prak­tyk, ale i radość z uzy­ska­ne­go wpły­wu w wyż­szych sferach.


W domu dowia­du­je się od słu­żą­ce­go Igna­ce­go, że miał wie­lu gości i wie­le tele­fo­nów, a jeden z gości, Boczek, był szcze­gól­nie natar­czy­wy. Po roz­mo­wie z sekre­ta­rzem Krze­pic­kim, któ­ry rów­nież wspo­mniał o Bocz­ku, Dyz­ma posta­na­wia się z nim spotkać.


Następ­ne­go dnia przy­cho­dzi Boczek, jest aro­ganc­ki. Niko­dem pró­bu­je go ugła­skać pod­wyż­ką i lep­szą posa­dą, ale gdy Boczek sta­je się zbyt poufa­ły, Dyz­ma wyrzu­ca go z biu­ra. Rozu­mie jed­nak, że musi zała­twić spra­wę bar­dziej zde­cy­do­wa­nie i pro­si har­mo­ni­stę Ambro­zia­ka o zna­le­zie­nie ludzi do zastra­sze­nia Boczka. 


Wie­czo­rem Dyz­ma uda­je się do cyr­ku na wal­ki zapa­śni­cze z pan­na­mi Czar­ski­mi i puł­kow­ni­kiem Ware­dą. Wido­wi­sko dostar­cza emo­cji, a Dyz­ma szcze­gól­nie kibi­cu­je pol­skie­mu zapa­śni­ko­wi, Wie­la­dze. Gdy wal­ka zosta­je uzna­na za nie­roz­strzy­gnię­tą z powo­du nie­do­zwo­lo­ne­go chwy­tu, Dyz­ma wybu­cha gnie­wem, co wywo­łu­je ogrom­ne emo­cje wśród publiczności.


Jego gwał­tow­na reak­cja jest sze­ro­ko komen­to­wa­na i opi­sa­na w pra­sie, co przy­no­si mu roz­głos. Niko­dem oba­wia się, że może być postrze­ga­ny jako ordy­nus, jed­nak Krze­pic­ki uspo­ka­ja go, że ludzie lubią moc­ne sło­wa i jego popu­lar­ność praw­do­po­dob­nie wzrośnie.


ROZDZIAŁ XIII

Póź­ną nocą, na pustej uli­cy Kroch­mal­nej, trzej męż­czyź­ni sto­ją w bra­mie, cze­ka­ją na prze­chod­nia. Jest nim niski, gru­by czło­wiek w czar­nej jesion­ce. Jeden z męż­czyzn, szczu­pły blon­dyn, pro­si go o zapał­kę, a po zyska­niu pew­no­ści, że to Boczek, napa­da go. Boczek zosta­je pobi­ty i dźgnię­ty nożem. Zło­czyń­cy prze­szu­ku­ją jego kie­sze­nie i ucie­ka­ją. Patrol poli­cyj­ny znaj­du­je cia­ło, ale z powo­du zma­sa­kro­wa­nej twa­rzy iden­ty­fi­ka­cja jest nie­moż­li­wa. Podej­rze­wa się, że mor­der­stwo mia­ło zwią­zek z pora­chun­ka­mi partyjnymi.


Niko­dem Dyz­ma, pre­zes ban­ku, czy­ta o śmier­ci Bocz­ka w gaze­cie. Począt­ko­wo jest prze­ra­żo­ny, że śledz­two dopro­wa­dzi do nie­go, wkrót­ce jed­nak czu­je ulgę z powo­du pozby­cia się nie­bez­piecz­ne­go czło­wie­ka. Jest prze­ko­na­ny, że jako pre­zes ban­ku nie będzie podej­rze­wa­ny o zle­ce­nie morderstwa.


Do gabi­ne­tu Dyz­my wcho­dzi jego sekre­tarz Krze­pic­ki, zapo­wia­da przy­by­cie Kunic­kie­go. Dyz­ma myśli począt­ko­wo, że to zja­wa Bocz­ka, uspo­ka­ja się, gdy oka­za­ło się, że to tyl­ko Kunic­ki, któ­ry przy­cho­dzi w spra­wie inte­re­sów. Kunic­ki pro­si o pomoc w uzy­ska­niu kon­trak­tu na dosta­wy pod­kła­dów kole­jo­wych. Dyz­ma zga­dza się, pod warun­kiem że Kunic­ki zosta­nie w Warszawie.


Po wyj­ściu Kunic­kie­go Krze­pic­ki suge­ru­je Dyz­mie, że powi­nien sko­rzy­stać z oka­zji i prze­jąć mają­tek Kunic­kie­go. Roz­ma­wia­ją o moż­li­wo­ściach wyko­rzy­sta­nia Niny Kunic­kiej, zako­cha­nej w Dyz­mie, i uzgad­nia­ją plan działania.


Wie­czo­rem Dyz­ma odwie­dza mini­stra komu­ni­ka­cji, Roma­na Pil­che­na, w spra­wie kon­trak­tu na pod­kła­dy kole­jo­we. Mini­ster, ser­decz­ny jak zawsze, dekla­ru­je goto­wość do pomo­cy. Dyz­ma wyra­ża zatem nadzie­ję na opóź­nie­nie decy­zji, co dzi­wi Pil­che­na, ale obie­cu­je współpracę.


Po powro­cie do domu Dyz­ma odczu­wa prze­ra­że­nie zwią­za­ne z myślą o wyj­ściu na jaw, że to on zle­cił mor­der­stwo Bocz­ka. Wyda­je mu się, że widzi jego ducha. Prze­ra­żo­ny, krzy­czy, aż słu­żą­cy Igna­cy przy­cho­dzi mu z pomo­cą. Dyz­ma pro­si go, by spał w jego poko­ju dla towa­rzy­stwa. uspo­ka­ja się po wypi­ciu wód­ki i szyb­ko zasypia.


ROZDZIAŁ XIV

Krze­pic­ki, po spraw­dze­niu peł­no­moc­nictw, infor­mu­je Dyz­mę, że wszyst­ko jest w porząd­ku. Dowia­du­je się rów­nież, że spra­wę dosta­wy będzie pro­wa­dził Czer­pak, naczel­nik wydzia­łu w mini­ster­stwie. Nazwi­sko Czer­pa­ka wyda­je się Dyz­mie zabaw­ne, ale naj­waż­niej­sze było to, że moż­na z nim rozmawiać.


Kunic­ki przy­cho­dzi do gabi­ne­tu Dyz­my, z nie­po­ko­jem pyta­jąc o postę­py. Dyz­ma infor­mu­je go, że był u mini­stra Pil­che­na, któ­ry obie­cał zająć się spra­wą. Kunic­ki jest wdzięcz­ny i gotów pokryć kosz­ty zwią­za­ne z zała­twie­niem spra­wy. Dyz­ma suge­ru­je pięć tysię­cy zło­tych, co Kunic­ki akcep­tu­je, a nawet pod­no­si kwo­tę do sze­ściu tysięcy.


Dyz­ma spo­tkał się póź­niej z mini­strem Pil­che­nem, któ­ry zga­dza się na dosta­wę pod­kła­dów kole­jo­wych, ale dal­sze szcze­gó­ły mają być oma­wia­ne z Czer­pa­kiem. Wie­czo­rem Dyz­ma uczest­ni­czy w przy­ję­ciu u hra­bi­ny Czar­skiej, na któ­rym spo­ty­ka wie­lu lite­ra­tów i ary­sto­kra­tów. Tam zosta­je zapo­zna­ny z Zeno­nem Licz­kow­skim, któ­ry nama­wia go do popar­cia Aka­de­mii Lite­rac­kiej (w rze­czy­wi­sto­ści pomysł Pol­skiej Aka­de­mii Lite­ra­tu­ry zgło­sił Juliusz Kaden Ban­drow­ski w 1929 r.).


Po powro­cie do domu Dyz­ma znaj­du­je list od Niny. Kobie­ta pro­si go o przy­jazd do Kobo­ro­wa. Niko­dem dzwo­ni do Krze­pic­kie­go i oma­wia plan dzia­ła­nia. Krze­pic­ki pod­kre­śla, że Kunic­ki musi mieć peł­ne zaufa­nie do Dyzmy.


Następ­ne­go dnia Kunic­ki jest pełen nie­po­ko­ju i pyta Dyz­mę o postę­py. Dyz­ma uspo­ka­ja go, mówiąc, że dostar­czył tecz­kę z doku­men­ta­mi. Infor­mu­je jed­nak Kunic­kie­go, że jego żona Nina chce się roz­wieść i go poślu­bić. Kunic­ki, zszo­ko­wa­ny, gro­zi sądem, ale wkrót­ce do poko­ju wcho­dzi poli­cja i aresz­tu­je go za daw­ne przestępstwa.


Dyz­ma, po roz­mo­wie z nad­ko­mi­sa­rzem Reichem, usta­la, że Kunic­kie­mu zosta­nie zapro­po­no­wa­ne wyco­fa­nie się z rosz­czeń w zamian za pie­nią­dze i pasz­port. Plan ten ma na celu unik­nię­cie skan­da­lu i ochro­nę inte­re­sów Dyzmy.


Kunic­ki zosta­je aresz­to­wa­ny, a Dyz­ma czu­je ulgę. Zado­wo­lo­ny z roz­wo­ju wyda­rzeń, zaj­mu­je się jedze­niem śnia­da­nia, myśląc o swo­jej przy­szło­ści jako wpły­wo­wej osoby.


ROZDZIAŁ XV

Dyz­ma nie prze­pa­dał za gene­ra­łem Jarzy­now­skim, głów­nie z powo­du jego związ­ku z Ter­kow­skim, któ­re­go Dyz­ma uni­kał. Choć sta­rał się nie bywać u Jarzy­now­skich, tym razem musiał się poja­wić, ponie­waż gene­rał zagro­ził, że jego nie­obec­ność uzna za oso­bi­stą obrazę.


Wie­czo­rem Dyz­ma poja­wia się zatem na przy­ję­ciu u Jarzy­now­skich i spo­ty­ka Ter­kow­skie­go. Ku jego zasko­cze­niu, Ter­kow­ski zapra­sza go na papie­ro­sa i wspo­mi­na o rejen­cie Win­de­rze, co nie­po­koi Dyz­mę. Oba­wia się, że Ter­kow­ski posia­da kom­pro­mi­tu­ją­ce go dowody.


Po powro­cie do domu Dyz­ma roz­my­śla nad sytu­acją, prze­czu­wa, że Ter­kow­ski nie daru­je mu żad­nych błę­dów. Posta­na­wia zacho­wać czuj­ność i uni­kać skandalu.


Następ­ne­go dnia, mimo złe­go nastro­ju, Dyz­ma idzie do ban­ku. Jest ziry­to­wa­ny i nie wie, jak pora­dzić sobie z poten­cjal­nym zagro­że­niem ze stro­ny Ter­kow­skie­go. Wizy­ty hra­bi­ny Koniec­pol­skiej i pan­ny Stel­li, zwią­za­ne z Lożą Gwiaz­dy Trzy­pro­mien­nej, jesz­cze bar­dziej go dener­wu­ją, ale zga­dza się na spo­tka­nie loży w swo­im mieszkaniu.


Pod­czas męczą­cych przy­go­to­wań do spo­tka­nia Dyz­ma zasta­na­wia się, jak wyco­fać się z loży. Po inten­syw­nej nocy peł­nej rytu­ałów budzi się zmę­czo­ny i zde­cy­do­wa­ny, by zna­leźć spo­sób na wyj­ście z tej sytuacji.


W roz­mo­wie z Krze­pic­kim dowia­du­je się, że Kunic­ki zgo­dził się na ugo­dę pod warun­kiem wyda­nia kom­pro­mi­tu­ją­cych doku­men­tów. Krze­pic­ki zasu­ge­ro­wał, aby Dyz­ma poin­for­mo­wał Ninę o zgo­dzie Kunic­kie­go na wyjazd za granicę.


Nagle Dyz­ma otrzy­mu­je wia­do­mość od Ware­dy, że Ter­kow­ski wyjeż­dża do Peki­nu jako poseł. Z ulgą i rado­ścią świę­tu­je zatem ten fakt, pijąc wód­kę z Igna­cym, swo­im słu­żą­cym. Czu­je, że teraz ma wol­ną dro­gę do reali­za­cji swo­ich pla­nów, wie­rząc, że kobie­ty mają zdol­ność wpły­wa­nia na rze­czy­wi­stość dzię­ki swo­im ukła­dom z diabłami.


ROZDZIAŁ XVI

We wto­rek Niko­dem Dyz­ma i Krze­pic­ki spo­ty­ka­ją się z mece­na­sem Licuń­skim, spe­cja­li­stą od roz­wo­dów. W śro­dę odwie­dza­ją nad­ko­mi­sa­rza Reicha, prze­ka­zu­jąc mu sto tysię­cy złotych.


W czwar­tek z Dwor­ca Głów­ne­go odjeż­dża­ją dwa pocią­gi w prze­ciw­nych kie­run­kach. W jed­nym z nich podró­żo­wał Kunic­ki, trzę­są­cy się sta­ru­szek, a w dru­gim Dyz­ma, żegna­ny przez przy­ja­ciół. Kunic­ki nie był jed­nak samot­ny; towa­rzy­szył mu męż­czy­zna o podej­rza­nym wyglądzie.


Po odjeź­dzie pocią­gu do Ber­li­na Krze­pic­ki skła­da Dyz­mie raport z roz­mo­wy z Kunic­kim, któ­ry prze­ka­zał infor­ma­cje doty­czą­ce inte­re­sów Kobo­ro­wa nowe­mu admi­ni­stra­to­ro­wi, któ­rym został wła­śnie Krze­pic­ki. Dyz­ma jest zado­wo­lo­ny z prze­bie­gu spraw. Dyz­ma zaczy­na roz­my­ślać o swo­jej przy­szło­ści. Posta­na­wia zre­zy­gno­wać z pre­ze­su­ry ban­ku, zamie­rza sku­pić się na docho­dach z Kobo­ro­wa. Jest pew­ny, że Krze­pic­ki pora­dzi sobie z zarzą­dza­niem majątkiem.


Pod­czas podró­ży myśli tak­że o Ter­kow­skim i paniach z Loży Gwiaz­dy Trzy­pro­mien­nej, któ­re pomo­gły mu się go pozbyć. Pla­nu­je wyco­fać się z Loży, ale utrzy­my­wać kon­tak­ty z jej człon­ki­nia­mi. Posta­na­wia prze­ka­zać swo­je miej­sce Waredzie.


Po przy­jeź­dzie do Kobo­ro­wa Dyz­ma zosta­je powi­ta­ny przez Ninę, któ­ra jest zanie­po­ko­jo­na, ale Dyz­ma ją uspo­ka­ja ją, mówiąc, że Kunic­ki wyje­chał za granicę. 


W pała­cu w Kobo­ro­wie Dyz­ma wpro­wa­dza nowy porzą­dek, zarzą­dza twar­dą dys­cy­pli­nę i wydaj­ność. Spo­tka­nie z ofi­cja­li­sta­mi jest peł­ne napię­cia. Nie­któ­rzy z nich są obu­rze­ni jego tonem, inni, jak mło­dy agro­nom Taniew­ski, popie­ra­ją jego podejście.


Dyz­ma zapo­wia­da, że Krze­pic­ki będzie nowym admi­ni­stra­to­rem i ape­lu­je do ofi­cja­li­stów o lojal­ność i uczci­wość, ofe­ru­jąc nagro­dy za infor­mo­wa­nie o nad­uży­ciach. Po spo­tka­niu część ofi­cja­li­stów jest obu­rzo­na, a nie­któ­rzy roz­wa­ża­ją rezy­gna­cję z pra­cy. Jed­nak więk­szość decy­du­je się pozo­stać, uzna­jąc, że Dyz­ma wie, cze­go chce, i że jego meto­dy mogą przy­nieść korzy­ści majątkowi.


Wie­czo­rem Dyz­ma spę­dza czas z Niną, obie­cu­ją sobie spo­koj­ne i dostat­nie życie w Koborowie.


ROZDZIAŁ XVII

Dwa naj­pięk­niej­sze poko­je w miesz­ka­niu pani Prze­łę­skiej zosta­ją odda­ne do dys­po­zy­cji Niny, co wyma­ga od loka­ja i poko­jów­ki codzien­ne­go wyno­sze­nia licz­nych kwia­tów, aby zapew­nić jej kom­fort. Miesz­ka­nie sta­je się miej­scem spo­tkań towa­rzy­skich, przy­cią­ga­jąc wie­le osób, któ­re chcą zoba­czyć Ninę, sta­ją­cą się sen­sa­cją towarzyską.


Po tygo­dniu wizyt odby­wa się wiel­ki bal, na któ­rym Nina zosta­je ofi­cjal­nie przed­sta­wio­na jako uko­cha­na sio­strze­ni­ca gospo­dy­ni. Nawet ksią­żę­ta Roz­toc­cy zaszczy­ca­ją ich swo­ją obec­no­ścią, pod­kre­śla­jąc sym­pa­tię do pre­ze­sa Niko­de­ma Dyz­my. W towa­rzy­stwie otwar­cie mówi się o zarę­czy­nach Niko­de­ma z Niną, choć ofi­cjal­ne ogło­sze­nie mia­ło nastą­pić po unie­waż­nie­niu jej małżeństwa.


Naj­więk­sze zain­te­re­so­wa­nie budzi­ła kwe­stia, co sta­ło się z Kunic­kim. Wia­do­mo było tyl­ko, że wyje­chał za gra­ni­cę i zgo­dził się na unie­waż­nie­nie mał­żeń­stwa, ale powo­dy jego decy­zji pozo­sta­wa­ły tajem­ni­cą zna­ną tyl­ko nielicznym.


Pani Koniec­pol­ska pró­bu­je wypy­tać o szcze­gó­ły, ale Dyz­ma ją zby­wa. Bal jest uda­ny, choć Nina czu­je pew­ne zaże­no­wa­nie swo­ją sytu­acją. W War­sza­wie Nina jest oto­czo­na życz­li­wo­ścią i sza­cun­kiem, co zawdzię­cza­ła popu­lar­no­ści Dyz­my. Poran­ki spę­dza na spa­ce­rach lub zaku­pach, a popo­łu­dnia i wie­czo­ry na spo­tka­niach towa­rzy­skich i wyj­ściach z Niko­de­mem. Niko­dem wciąż nale­ga, by przy­szła do nie­go, ale ona odkła­da­ła to na później.


Pod­czas jed­nej z takich oka­zji, po wie­czo­rze w kinie, Niko­dem posta­na­wia sfor­so­wać jej opór i zmu­sić ją do zbli­że­nia, ale Nina odma­wia. Niko­dem, ziry­to­wa­ny, idzie do baru, gdzie spo­ty­ka dziew­czy­nę, któ­rą zabrał do hote­lu na Chmielnej.


Po tym spo­tka­niu wra­ca do domu, spo­ty­ka Mań­kę, daw­ną zna­jo­mą, któ­ra wyzna­je, że go kocha i tęsk­ni za nim. Niko­dem jed­nak odrzu­ca jej uczu­cia, mówiąc, że teraz żeni się z kimś innym. Mań­ka, zroz­pa­czo­na i upo­ko­rzo­na, posta­na­wia zemścić się na Niko­de­mie. Idzie na komi­sa­riat i oskar­ży­ła Dyz­mę o pla­no­wa­nie napa­du na bank i zabój­stwo. Komi­sarz, zna­jąc Niko­de­ma, trak­tu­je jej zezna­nie jako bzdu­ry, ale Dyz­ma musi się tłu­ma­czyć przez telefon. 


Dyz­ma wra­ca do domu, gdzie powie­trze jest jesz­cze prze­sy­co­ne per­fu­ma­mi Niny. Przy­po­mi­na sobie, że musi przy­go­to­wać doku­men­ty dla Krze­pic­kie­go, któ­ry wyjeż­dża do Kobo­ro­wa. Następ­ne­go dnia Niko­dem ocze­ku­je wia­do­mo­ści o aresz­to­wa­niu Hel­la, któ­ry sta­no­wił dla nie­go zagro­że­nie w rela­cji z Niną.


Plan zadzia­łał i Hell został aresz­to­wa­ny, a Niko­dem odzy­sku­je spo­kój. Nina jest tym przy­gnę­bio­na, ale rozu­mie, że może pole­gać na Niko­de­mie, któ­ry zapew­ni jej bez­pie­czeń­stwo. Ich rela­cja wzmac­nia się, a pla­ny wspól­nej przy­szło­ści nabie­ra­ją real­nych kształtów.


ROZDZIAŁ XVIII

Gabi­net mece­na­sa, urzą­dzo­ny z prze­py­chem, łączy powa­gę z ele­gan­cją. Jego wła­ści­cie­lem jest star­szy, siwy dżen­tel­men o kwa­dra­to­wej bro­dzie, spe­cja­li­sta od roz­wo­dów, rad­ny mia­sta, kura­tor Towa­rzy­stwa Ochro­ny Rodzi­ny i szam­be­lan papie­ski. Dyz­ma sie­dzi przed nim, słu­cha­jąc z uwa­gą jego spo­koj­ne­go gło­su. Na ścia­nie wisi por­tret papie­ża. Adwo­kat wyj­mu­je doku­ment unie­waż­nie­nia mał­żeń­stwa Niny, któ­re kosz­to­wa­ły Dyz­mę dużo pie­nię­dzy. Adwo­kat żąda hono­ra­rium w wyso­ko­ści czte­rech tysię­cy dwu­stu zło­tych, co zaska­ku­je Dyzmę. 


Dyz­ma, w dobrym humo­rze, jedzie do Niny. Wszyst­ko ukła­da się po jego myśli: Mań­ka znik­nę­ła z jego życia, a Krze­pic­ki zapo­wia­dał swój przy­jazd, co było waż­ne ze wzglę­du na nad­cho­dzą­ce posie­dze­nie komi­te­tu eko­no­micz­ne­go Rady Mini­strów. Nina jest zanie­po­ko­jo­na, ponie­waż Oskar Hell został zwol­nio­ny z wię­zie­nia. Dyz­ma wszyst­kich uspokaja. 


Krze­pic­ki przy­by­wa na czas i poma­ga Dyz­mie przy­go­to­wać odpo­wiedź na wnio­sek mini­stra skar­bu, doty­czą­cy sprze­da­ży zlom­bar­do­wa­ne­go zbo­ża. Na posie­dze­niu komi­te­tu Dyz­ma przed­sta­wia swo­ją zde­cy­do­wa­ną nie­zgo­dę na pro­jekt mini­stra, co wywo­łu­je burz­li­wą dys­ku­sję. Wnio­sek mini­stra zosta­je osta­tecz­nie przy­ję­ty, ale Dyz­ma posta­na­wia się podać do dymi­sji, co Krze­pic­ki uzna­je za korzyst­ne dla jego reputacji.


Dyz­ma wra­ca do domu zado­wo­lo­ny, że pod­jął dobrą decy­zję, a Krze­pic­ki dora­dza mu, jak naj­le­piej wyko­rzy­stać tę sytu­ację dla wzmoc­nie­nia jego pozycji.


ROZDZIAŁ XIX

Prze­po­wied­nia Krze­pic­kie­go spraw­dza się tyl­ko czę­ścio­wo – więk­szość dzien­ni­ków opu­bli­ko­wa­ła mgli­ste i powścią­gli­we wzmian­ki oraz ofi­cjal­ny komu­ni­kat o uchwa­le komi­te­tu eko­no­micz­ne­go, ostro sko­men­to­wa­ny przez pra­sę opozycyjną.


Tego dnia Niko­dem Dyz­ma z Krze­pic­kim skła­da­ją wizy­tę pre­mie­ro­wi, wrę­cza­jąc proś­bę o dymi­sję. Pre­mier jest zasko­czo­ny i pro­sił Dyz­mę o wyco­fa­nie decy­zji, ale ten sta­now­czo odma­wia, zga­dza­jąc się peł­nić obo­wiąz­ki do cza­su nomi­na­cji następ­cy. Wycho­dząc z pała­cu Rady Mini­strów, Dyz­ma jest foto­gra­fo­wa­ny przez reporterów.


Do ban­ku przy­by­wa roz­trzę­sio­ny mini­ster Jaszuń­ski, bła­ga­jąc Dyz­mę, by nie skła­dał dymi­sji, twier­dząc, że to nie­pa­trio­tycz­ne i gro­zi kry­zy­sem. Kolej­no przy­by­wa­ją inni wpły­wo­wi ludzie, w tym mini­ster skar­bu, poseł Lewan­dow­ski, puł­kow­nik Ware­da, wice­mi­ni­ster Ula­nic­ki, pre­zes Hirsz­man i ksią­żę Roz­toc­ki, pró­bu­jąc prze­ko­nać Dyz­mę do zmia­ny decy­zji, nawet ofe­ru­jąc anu­lo­wa­nie uchwa­ły komi­te­tu. Dyz­ma pozo­sta­je niewzruszony.


W pocze­kal­ni zebrał się tłum dzien­ni­ka­rzy, któ­rym Dyz­ma powie­dział, że podał się do dymi­sji z powo­dów oso­bi­stych. Pra­sa peł­na była sen­sa­cyj­nych tytu­łów, a poli­tycz­ne sfe­ry wrza­ły. Prze­wi­dy­wa­no dymi­sję mini­stra skar­bu, a nawet upa­dek całe­go gabi­ne­tu. Dzien­ni­ki opo­zy­cyj­ne chwa­li­ły Dyz­mę, nawet te, któ­re wcze­śniej go kry­ty­ko­wa­ły, teraz pod­kre­śla­ły jego zalety.


Nina jest dum­na z Niko­de­ma, choć wcze­śniej pro­si­ła go o porzu­ce­nie ban­ku. Teraz, świa­do­ma strat dla pań­stwa, posta­no­wi­ła popro­sić go o cof­nię­cie dymi­sji. Dyz­ma infor­mu­je ją, że dymi­sję przy­ję­to i nie zamie­rza jej cof­nąć. Nina zga­dza się na publicz­ny ślub w War­sza­wie, choć wola­ła skrom­ną cere­mo­nię. Dys­ku­tu­ją rów­nież o podró­ży poślub­nej, z któ­rej Dyz­ma rezy­gnu­je, pro­po­nu­jąc podróż po kraju.


Nina zosta­je wezwa­na do salo­nu, gdzie nie­spo­dzie­wa­nie spo­tka­ła Kasię. Kasia pró­bu­je ją prze­ko­nać do odło­że­nia ślu­bu, ale Nina jest nieugięta. 


ROZDZIAŁ XX

Moment poże­gna­nia w sali posie­dzeń ban­ku jest wzru­sza­ją­cy. Zgro­ma­dził się cały per­so­nel, a na przo­dzie sta­nął dyrek­tor, zastęp­cy i pro­ku­ren­ci. Kie­dy wszedł pre­zes Dyz­ma, jego twarz pozo­sta­wa­ła nie­prze­nik­nio­na. Prze­ma­wiał, dzię­ku­jąc pra­cow­ni­kom za ich pra­co­wi­tość i wspar­cie. Pod­kre­ślał, że odcho­dzi mimo próśb o pozo­sta­nie i podzię­ko­wał za wspól­ną pracę.


Następ­nie dyrek­tor wygło­sił prze­mó­wie­nie, chwa­ląc zasłu­gi Dyz­my i jego talent orga­ni­za­cyj­ny. Wśród gło­śnych wiwa­tów wrę­czył mu pamiąt­ko­wy „biu­war” z dedy­ka­cją od wdzięcz­nych pod­wład­nych. Sekre­tarz oso­bi­sty Dyz­my szyb­ko prze­pi­sał dedy­ka­cję i pole­cił roze­słać ją do pra­sy. Wie­czo­rem odby­wa się ban­kiet, któ­ry obfi­tu­je w toa­sty, mają­ce zatrzeć wra­że­nie dymi­sji. Ula­nic­ki ogła­sza nad­cho­dzą­cy ślub Dyz­my z hra­bian­ką Niną Ponimirską. 


Pod­czas rau­tu tema­tem roz­mów jest dymi­sja Dyz­my i jej kon­se­kwen­cje, w tym spa­dek obli­ga­cji Ban­ku Zbo­żo­we­go. Opty­mi­ści wie­rzą w ich odbi­cie, pesy­mi­ści oba­wia­ją się kra­chu. Niko­dem, pyta­ny o przy­szłość, wzru­sza ramio­na­mi, co zosta­je uzna­ne za prze­po­wied­nię kryzysu. 


Zain­te­re­so­wa­nie jego oso­bą rośnie, zwłasz­cza że ostat­nie mie­sią­ce przy­nio­sły poli­tycz­ne i gospo­dar­cze nie­po­wo­dze­nia. Dyz­ma kate­go­rycz­nie zaprze­cza, jako­by pla­no­wał zabie­gać o sta­no­wi­sko w nowym rzą­dzie, dekla­ru­je powrót na wieś. Mimo to, wie­lu nie wie­rzy w praw­dzi­wość jego słów.


ROZDZIAŁ XXI

Przed kościo­łem zbie­ra­ją się tłu­my, a ruch tram­wa­jo­wy jest wstrzy­ma­ny. Czer­wo­ny dywan pro­wa­dzi do świą­ty­ni, gdzie poli­cjan­ci spraw­dza­ją kar­ty wstę­pu. Wewnątrz kościo­ła peł­no jest lamp i kwia­tów. Zgro­ma­dze­ni roz­po­zna­ją przy­by­łych gości, w tym zna­ne oso­bi­sto­ści. Uro­czy­stość ślub­na Niko­de­ma Dyz­my i Niny przy­cią­ga wie­le uwagi.


Po cere­mo­nii odby­wa się wese­le w Hote­lu Euro­pej­skim. Goście wita­ją nowo­żeń­ców okrzy­ka­mi i gra­tu­la­cja­mi. Zaba­wa trwa do rana, a bal zaczy­na się póź­no z powo­du licz­nych toa­stów i odczy­ty­wa­nia depesz gra­tu­la­cyj­nych. Następ­ne­go dnia mło­da para uda­je się do Kobo­ro­wa, gdzie na pero­nie wita ich tłum. Tam Dyz­ma wygła­sza prze­mo­wę, obie­cu­jąc gra­ty­fi­ka­cje dla pracowników.


Po przy­jeź­dzie do pała­cu Dyz­ma spo­ty­ka się z Żor­żem Poni­mir­skim, któ­ry począt­ko­wo jest wro­go nasta­wio­ny do nowe­go szwa­gra. Po ostrej wymia­nie zdań i groź­bach Poni­mir­ski zga­dza się jed­nak na współpracę. 


ROZDZIAŁ XXII

W dwa dni po przy­jeź­dzie mło­dej pary do Kobo­ro­wa wra­ca Krze­pic­ki, któ­ry w War­sza­wie zaj­mo­wał się inte­re­sa­mi Dyz­my. Natych­miast anga­żu­je się w pra­ce zwią­za­ne z dosta­wa­mi pro­gów kole­jo­wych oraz nad­zo­rem nad pra­ca­mi wio­sen­ny­mi, przez co mało cza­su poświę­ca Niko­de­mo­wi i Ninie. Tym­cza­sem para mło­da spę­dza dni na roz­ryw­kach, takich jak wyciecz­ki łodzią, samo­cho­dem, jaz­da kon­na oraz gra w bilard.


Nina czu­je się szczę­śli­wa, choć cza­sem ma wąt­pli­wo­ści co do Niko­de­ma, któ­re tłu­ma­czy jego eks­cen­trycz­no­ścią. Para pla­nu­je roz­po­cząć wizy­ty w oko­licz­nych dwo­rach i przyj­mo­wać gości dopie­ro po dwóch mie­sią­cach, ocze­ku­jąc na przy­jazd pani Prze­łę­skiej i gości z War­sza­wy na lato.


Niko­dem poświę­ca spo­ro cza­su na naukę, zamy­ka­jąc się w biblio­te­ce, gdzie czy­ta książ­ki i uczy się angiel­skie­go z Żor­żem Poni­mir­skim. Czę­sto wspo­mi­na przy kola­cji o prze­czy­ta­nych rze­czach, co impo­nu­je Ninie i Krze­pic­kie­mu. W Kobo­ro­wie mówi się, że Dyzma„pracuje nauko­wo” w bibliotece.


Dyz­ma rzad­ko odwie­dza fol­war­ki i zakła­dy prze­my­sło­we, pozo­sta­wia­jąc zarzą­dza­nie Krze­pic­kie­mu, któ­ry świet­nie sobie radzi, co widać po rosną­cych docho­dach. Żorż Poni­mir­ski, choć cza­sem zacho­wu­je się dwu­znacz­nie, szyb­ko przy­sto­so­wu­je się do swo­jej roli, korzy­sta­jąc z wol­no­ści i roz­ryw­ki, jak jaz­da kon­no czy samochodem.


Krze­pic­ki trak­tu­je Poni­mir­skie­go z dystan­sem, śmie­jąc się z jego dzi­wactw. Tym­cza­sem z War­sza­wy nad­cho­dzą nie­po­ko­ją­ce wie­ści o kry­zy­sie gospo­dar­czym, co powo­li zaczy­na być odczu­wal­ne rów­nież w Kobo­ro­wie. Mimo trud­no­ści, dzię­ki aktyw­no­ści Krze­pic­kie­go i rzą­do­wym zamó­wie­niom, inte­re­sy Dyz­my nadal przy­no­szą docho­dy, choć sytu­acja w kra­ju się pogar­sza. Kry­zys gospo­dar­czy wywo­łu­je pani­kę, ban­kruc­twa i spo­łecz­ne nie­za­do­wo­le­nie, a Niko­dem zasta­na­wia się, co z tego wyniknie.


ROZDZIAŁ XXIII

Od daw­na w Kobo­ro­wie nie obcho­dzo­no doży­nek tak hucz­nie, jak w tym roku. Zjeż­dża się mnó­stwo gości. Pierw­sza przy­by­wa pani Prze­łę­ska z licz­ny­mi kufra­mi, tego same­go wie­czo­ra przy­jeż­dża puł­kow­nik Ware­da i obie hra­bian­ki Czar­skie. Naza­jutrz oba samo­cho­dy i powo­zy kobo­row­skie są w cią­głym ruchu, przy­wo­żąc gości: woje­wo­dę Szej­mon­ta z rodzi­ną, sta­ro­stę Cisz­ko, baro­no­stwo Rehl­fów, Uszyc­kie­go z sio­strą, gene­ra­ła Cza­ko­wi­cza z adiu­tan­ta­mi, Ula­nic­kie­go, Hol­szyc­kie­go, ordy­na­to­wą Korzec­ką i wie­lu innych.


Pałac wypeł­nia się gość­mi, gwa­rem i ruchem. Nina jest uszczę­śli­wio­na, lubi życie towa­rzy­skie i z Krze­pic­kim przy­go­to­wu­je pro­gram roz­ry­wek, zaj­mu­je się zapa­sa­mi, piw­ni­ca­mi, szta­bem służ­by i poko­ja­mi gościn­ny­mi. Żorż Poni­mir­ski jest pełen ener­gii, bawi gości, poka­zu­je staj­nie i sta­ra się repre­zen­to­wać Kobo­ro­wo, nie­mal zapo­mi­na­jąc, że to nie on jest wła­ści­cie­lem. Goście, uprze­dze­ni o jego cho­ro­bie umy­sło­wej, są dla nie­go pobłażliwi.


Niko­dem wita wszyst­kich uprzej­mie, lecz z rezer­wą, co budu­je jego auto­ry­tet. Mimo obec­no­ści wie­lu osób nie zmie­nia zwy­cza­ju zamy­ka­nia się w biblio­te­ce, przez co zysku­je dodat­ko­wy sza­cu­nek. Wie­czo­ra­mi w par­ku gra orkie­stra z War­sza­wy, a towa­rzy­stwo spa­ce­ru­je i tań­czy na traw­ni­ku oświe­tlo­nym kolo­ro­wy­mi lam­pa­mi. Orga­ni­zo­wa­ne są wyciecz­ki kon­ne, powo­za­mi i do lasu, któ­re Nina bar­dzo lubi.


Od rana kwit­nie tenis na kor­tach, a po połu­dniu poda­wa­ny jest lunch. Goście korzy­sta­ją z róż­nych roz­ry­wek: zwie­dza­ją zakła­dy prze­my­sło­we i zabu­do­wa­nia gospo­dar­skie, jeż­dżą kon­no, kąpią się w jezio­rze, orga­ni­zu­ją wyści­gi moto­ró­wek i wio­ślar­skie. Wszy­scy chwa­lą Kobo­ro­wo jako praw­dzi­we cac­ko i czu­ją się tu znakomicie.


Palar­nia jest opa­no­wa­na przez bry­dży­stów, a w poko­ju śnia­da­nio­wym przez cały dzień poda­wa­ne są prze­ką­ski i napo­je wysko­ko­we. Trze­cie­go dnia odby­wa się wiel­ki bal, na któ­ry przy­jeż­dża wię­cej gości, niż było zapro­szo­nych. Bal trwa od dzie­sią­tej wie­czo­rem do pierw­szej po połu­dniu, a po nim wszy­scy idą spać, by wie­czo­rem uczest­ni­czyć w zaba­wie dożynkowej.


Przed pała­cem usta­wio­no becz­ki ze smo­łą i dłu­gie sto­ły dla chło­pów oraz gości. Woje­wo­da żar­tu­je, że Dyz­ma będzie musiał zatań­czyć z przo­dow­ni­cą. Wokół gazo­nu zbie­ra­ją się wło­ścia­nie, a koro­wód żni­wia­rzy śpie­wa bia­ło­ru­ską pio­sen­kę dożyn­ko­wą, któ­rej melan­cho­lij­na melo­dia przy­po­mi­na Ninie o pra­daw­nym śpie­wie Indian.


Na cze­le koro­wo­du idzie przo­dow­ni­ca, dziew­czy­na trzy­ma­ją­ca wie­niec z żyta. Sto­ją­cy obok Poni­mir­skie­go baron Rehlf zauwa­ża jej uro­dę, na co Poni­mir­ski odpo­wia­da, że to zasłu­ga rodu Poni­mir­skich, któ­rzy dba­ją o popra­wę rasy chłop­skiej. Po oko­licz­no­ścio­wych przy­śpiew­kach zaczy­na­ją się tań­ce i pija­ty­ka. Z powo­du chłod­ne­go wie­czo­ru towa­rzy­stwo prze­no­si się do pała­cu, lecz Dyz­ma pozo­sta­je, tań­cząc z przo­dow­ni­cą, a potem pro­wa­dzi ją do par­ku, igno­ru­jąc zazdrość jej narzeczonego.


Baron Rehlf, wra­ca­jąc z prze­chadz­ki, dostrze­ga ich i reflek­tu­je, że nie tyl­ko sta­ra ary­sto­kra­cja, ale i nowa dba o pod­nie­sie­nie rasy chłopskiej. 


ROZDZIAŁ XXIV

Tuż przed obia­dem docie­ra wia­do­mość, któ­ra wywo­łu­je ogól­ne pod­nie­ce­nie: gabi­net poda­je się do dymi­sji, a pre­zy­dent ją przyj­mu­je. Ula­nic­ki otrzy­mu­je depe­szę z War­sza­wy, wzy­wa­ją­cą go do natych­mia­sto­we­go powro­tu. Zmia­na rzą­du budzi nie­po­kój wśród gości w Kobo­ro­wie, gdyż wie­lu z nich oba­wia się o swo­je sta­no­wi­ska. Ula­nic­ki krą­ży po hal­lu i klnie, a pani Jaszuń­ska wyjeż­dża przed obia­dem. Woje­wo­da Szej­mont tele­fo­nu­je do swe­go urzę­du, pro­si o infor­mo­wa­nie o sytuacji.


Wie­czo­rem docie­ra­ją infor­ma­cje z gazet, peł­ne poli­tycz­nych pogło­sek, prze­wi­dy­wań i ocen. Wszyst­kie infor­mu­ją o tym, że rząd upadł, bo nie radził sobie z kry­zy­sem gospo­dar­czym, a jego następ­cą musi być sil­ny gabi­net z wybit­nym lide­rem. Wśród kan­dy­da­tów na pre­mie­ra wyróż­nia się gene­rał Tro­czyń­ski, zna­ny z zarzą­dza­nia Kasa­mi Cho­rych i dzia­łal­no­ści na kon­gre­sie mię­dzy­na­ro­do­wym, a tak­że z pra­cy „Precz z komu­ni­zmem!” i auto­por­tre­tu, na któ­rym prze­bi­ja dzi­dą jaguara.


Kan­dy­da­tu­ra Tro­czyń­skie­go jest sze­ro­ko oma­wia­na w Kobo­ro­wie. Pod­czas kola­cji Nina pyta Niko­de­ma, kto powi­nien zostać pre­mie­rem. Dyz­ma nie­pew­nie suge­ru­je Tro­czyń­skie­go lub Jaszuń­skie­go. Puł­kow­nik Ware­da, pod­chmie­lo­ny, pro­po­nu­je Niko­de­ma na premiera. 


Towa­rzy­stwo decy­du­je się na wie­czor­ną prze­jażdż­kę po jezio­rze. Wśród śpie­wów i roz­mów Niko­dem wyra­ża żal, że nie ma man­do­li­ny. Roz­mo­wy toczą się lek­ko, aż do momen­tu powro­tu do pała­cu, gdzie cze­ka dyrek­tor Litwi­nek z listem od pre­zy­den­ta, pro­szą­cym Niko­de­ma o przy­ję­cie misji two­rze­nia nowe­go rządu.


Niko­dem jest zasko­czo­ny, ale Litwi­nek uro­czy­ście potwier­dza proś­bę pre­zy­den­ta. Wszy­scy są wzru­sze­ni, a woje­wo­da Szej­mont jako pierw­szy skła­da gra­tu­la­cje. W sali panu­je napię­ta atmos­fe­ra. Niko­dem pro­si o pół godzi­ny do namy­słu i uda­je się do gabi­ne­tu z Krze­pic­kim. W roz­mo­wie z nim i Niną wyra­ża wąt­pli­wo­ści, ale Nina i Krze­pic­ki prze­ko­nu­ją go, że powi­nien przy­jąć propozycję.


W koń­cu Niko­dem decy­du­je się odmó­wić. W hal­lu ogła­sza swo­ją decy­zję, wywo­łu­jąc zdzi­wie­nie i roz­cza­ro­wa­nie wśród gości. Litwi­nek pro­si go o napi­sa­nie odpo­wied­nie­go pisma do prezydenta.


W gabi­ne­cie roz­le­ga się dźwięk maszy­ny do pisa­nia, a w hal­lu toczą się roz­mo­wy. Baron Rehlf zauwa­ża, że decy­zja Niko­de­ma jest bar­dziej poli­tycz­na niż oso­bi­sta. Woje­wo­da Szej­mont stwier­dza, że Dyz­ma może mieć głęb­sze powo­dy odmowy.


Nagle Żorż Poni­mir­ski, w przy­pły­wie wście­kło­ści, zaczy­na wykrzy­ki­wać, że Niko­dem Dyz­ma jest oszu­stem, nie­ukiem i pro­sta­kiem, co wywo­łu­je kon­ster­na­cję. Po jego wybu­chu goście uśmie­cha­ją się z poli­to­wa­niem, uzna­jąc go za nie­speł­na rozu­mu. Pani Prze­łę­ska wyja­śnia, że Żorż jest cho­ry psy­chicz­nie, a dok­tor Litwi­nek, uspo­ko­jo­ny, zga­dza się, że to wariat.

Co jesz­cze war­to wiedzieć?

W maju 1931 powieść sta­ła się gło­śna, gdy cen­zu­ra skon­fi­sko­wa­ła dwa odcin­ki za opis pobi­cia pro­sty­tut­ki przez poli­cjan­tów, co było pierw­szym takim przy­pad­kiem w II RP


W 1933 roku prze­bo­jem sta­ła się pio­sen­ka „Niko­dem” z melo­dią Hen­ry­ka War­sa i sło­wa­mi Ludwi­ka Star­skie­go, któ­ra pocho­dzi­ła z przed­sta­wie­nia „Rewia War­sza­wy” wysta­wia­ne­go w teatrze Mor­skie Oko”. W 2016 roku swo­ją wer­sję pio­sen­ki „Niko­dem” nagra­ła War­szaw­ska Orkie­stra Sen­ty­men­tal­na, a w 2017 roku Jazz Band Młynarski-Masecki. 


Powsta­ło wie­le kon­ty­nu­acji oraz pre­qu­el powieści.

W seria­lo­wej ekra­ni­za­cji powie­ści (1980, reż. J. Ryb­kow­ski) wybit­ną kre­ację stwo­rzył odtwór­ca głów­nej roli – Roman Wilhelmi.

https://​vod​.tvp​.pl/​s​e​r​i​a​l​e​,​1​8​/​k​a​r​i​e​r​a​-​n​i​k​o​d​e​m​a​-​d​y​z​m​y​-​o​d​c​i​n​k​i​,​2​7​8​078 


Jeśli to czy­tasz — daj mi znać 🧡 na swo­im ulu­bio­nym kanale:

Chcesz zapisać się na korepetycje?