Lekcja o przyjaźni, rodzinie i odwadze. Z klasą do kina na: „Psoty”
Są takie filmy familijne, które dzieci oglądają dla przygody i humoru, a nauczyciele lub rodzice wychodzą z kina z głową pełną pytań. „Psoty” należą do tej drugiej kategorii, bo pod wartką akcją kryją tematy wychowawczo ważne: samotność nastolatka, relacje w rodzinie, odpowiedzialność za zwierzęta, internet jako narzędzie sprawczości (i krzywdy), a także pytanie o to, co robić, gdy procedury oraz interesy zaczynają przesłaniać empatię.
O czym są „Psoty”?
Główna bohaterka, trzynastoletnia Frania, ma dom, w którym są uczucia, ale brakuje rozmowy i czasu. Kiedy na jej drodze pojawia się Sprytek, pies potrzebujący pomocy, dziewczynka wykazuje wrażliwość na krzywdę oraz potrzebę działania. W tle pojawiają się rówieśnicy, dorośli z ich zmęczeniem i konfliktami, a także media społecznościowe, które pomagają nagłośnić niejedną sprawę, lecz potrafią też być narzędziem opresji.
Dlaczego warto iść z klasą na film „Psoty”?
Podstawa programowa szkoły podstawowej kładzie nacisk na interpretowanie tekstów kultury, rozpoznawanie wartości, budowanie wypowiedzi ustnych i pisemnych, a także krytyczne korzystanie z informacji. Film „Psoty” pozwala na zrealizowanie tych założeń, bo pokazuje sytuacje, w których uczniowie mogą: opisywać emocje, analizować postawy bohaterów, porównywać wątki występujące w filmie z lekturami, pisać formy użytkowe i rozmawiać o etyce.
Uwaga organizacyjna dla nauczycieli i rodziców
W filmie pojawia się wątek schroniska i leczenia zwierząt, co może poruszyć wrażliwsze dzieci, dlatego warto zapowiedzieć uczniom, że seans może wywołać smutek, a rozmowa po filmie jest czymś naturalnym i potrzebnym (na tym polega aktywne oglądanie). Jednocześnie ważne jest, by jasno odróżnić filmową przygodę od realnych zasad bezpieczeństwa: kiedy dzieje się coś trudnego, szukamy wsparcia u zaufanego dorosłego.
Motywy z filmu „Psoty”, które wykorzystasz podczas lekcji
Motyw 1: samotność nastolatka i emocje
Jednym z najmocniejszych wątków filmu jest samotność, której z zewnątrz nie widać. Frania nie jest bohaterką typową dla opowieści o porzuceniu i samotności, nie żyje w skrajnej biedzie, nie jest otwarcie odrzucana przez otoczenie. A jednak ma poczucie, że nikt jej do końca nie słyszy. „Psoty” pokazują, że samotność potrafi pojawić się wśród ludzi, w pełnym domu i w pozornie „dobrym życiu”, jeśli brakuje rozmowy, uważności i języka do nazywania emocji.
Na lekcji języka polskiego można wykorzystać ten motyw jako punkt wyjścia do rozmów o portrecie psychologicznym bohatera. Uczniowie mogą zastanowić się, co Frania czuje, jak to ukrywa, jakie sygnały wysyła otoczeniu, a czego nie potrafi powiedzieć wprost. To wymagania podstawy programowej dotyczące odczytywania uczuć i motywów postępowania postaci oraz odnoszenia ich do własnych doświadczeń.
Jako lektury do porównania sprawdzają się „Mały Książę” Antoine’a de Saint‑Exupéry’ego, który przypomina, że relacja bierze się z obecności, a nie z deklaracji, oraz „Kamizelka” Bolesława Prusa, gdzie emocje małżeństwa są ukryte pod zwyczajnością dnia codziennego. W starszych klasach można dodać „Opowieść wigilijną” Charlesa Dickensa, w której bohater dopiero po czasie dostrzega ludzi wokół siebie.
Motyw 2: rodzina w kryzysie, komunikacja, czas i uważność
„Psoty” ukazują także bardzo aktualny obraz rodziny, w której uczucia są, natomiast brakuje czasu, prostoty i wspólnej codzienności. Rodzice Frani nie są pozbawieni serca, ale są zmęczeni, zabiegani, zamknięci w swoich problemach. To ważny pretekst do rozmowy o tym, że kochający dom nie zawsze jest domem uważnym i że dorośli mogą naprawdę się starać, a mimo to nie widzieć, co przeżywa ich dziecko.
Na godzinie wychowawczej film można wykorzystać jako wprowadzenie do tematu różnic pokoleniowych: tego, że nastolatki i dorośli opisują świat innymi słowami, inaczej rozumieją prywatność, wstyd i przyjaźń. Warto zapytać uczniów, w jakich momentach bohaterowie mijają się w rozmowie, jakie zdania padają za późno i gdzie pojawia się milczące oczekiwanie, że druga strona się domyśli.
Na języku polskim ten wątek dobrze współgra z „Romeem i Julią” Williama Szekspira, gdzie zatwardziałość pokoleń i brak dialogu mają tragiczne skutki, oraz z „Opowieścią wigilijną”, która pokazuje przewartościowanie: od spraw i rzeczy do relacji i bliskości. Z perspektywy podstawy programowej praca z tym motywem rozwija umiejętność analizowania relacji rodzinnych, odczytywania przyczyn konfliktów i formułowania własnych sądów.
Motyw 3: odpowiedzialność za zwierzęta, etyka troski i wolontariat
„Psoty” są też filmem o tym, że pies to nie jest zabawka ani nagroda za dobre oceny, tylko żywa istota, która wymaga czasu, wiedzy, pieniędzy i emocjonalnej dojrzałości. Film wyraźnie pokazuje, że chcieć psa to za mało. Adopcja bywa bezpłatna, ale leczenie chorego, zaniedbanego zwierzęcia potrafi być długą i kosztowną drogą, a za każdą decyzją stoją konsekwencje – i to na wiele lat. To cenny materiał do rozmowy o odpowiedzialności, która w podstawie programowej pojawia się zarówno przy etyce, jak i przy wychowaniu obywatelskim.
Ważnym kontekstem jest tu wolontariat. W schroniskach dobro dzieje się bardzo często dzięki wolontariuszom, którzy spacery, ogłoszenia, promocję psów i rozmowy z potencjalnymi opiekunami traktują jak realną pracę, a nie hobbystyczne zajęcie. „Psoty” pozwalają młodym widzom zobaczyć, że wolontariat to nie tylko zbieranie punktów do świadectwa, lecz także zobowiązanie wobec słabszych.
Na lekcjach języka polskiego można połączyć ten film z lekturą „O psie, który jeździł koleją” Romana Pisarskiego, przypominając o przywiązaniu i odpowiedzialności człowieka za zwierzę, oraz z „Małym Księciem”, w którym oswajanie oznacza wzięcie odpowiedzialności za więź. Jako zadanie praktyczne uczniowie mogą napisać ogłoszenie adopcyjne, poradnik dla przyszłego opiekuna albo kodeks odpowiedzialnego właściciela psa. W ten sposób ćwiczą formy użytkowe, a jednocześnie pracują nad wrażliwością etyczną.
Motyw 4: internet, media społecznościowe, hejt i bezpieczeństwo
W „Psotach” internet jest jednym z bohaterów. Media społecznościowe dają Frani narzędzie do nagłośnienia sprawy Sprytka, zbudowania sieci wsparcia i pokazania światu problemu, którego dorośli nie chcieli dostrzec. Jednocześnie ten sam internet potrafi zamienić jej historię w widowisko, w którym pojawia się presja, oceny i komentarze, które ranią.
To punkt wyjścia do rozmowy o cyberprzemocy, czyli często przemocy „w białych rękawiczkach”: o prześmiewczych memach, aluzjach, skrótach i komentarzach, które dorośli często przegapiają, bo nie rozumieją ich kodu. Na godzinie wychowawczej można przećwiczyć z uczniami konkretne reakcje na hejt, a na języku polskim – przeanalizować język komentarzy i zobaczyć, jak słowa stają się narzędziem przemocy.
Jako literackie konteksty sprawdzają się tu „Zemsta” Aleksandra Fredry, która pokazuje, jak język napędza konflikt. Praca z tekstem i z filmem pozwala realizować wymagania podstawy programowej związane z analizą funkcji języka oraz z kształtowaniem postawy odpowiedzialności za słowo.
Motyw 5: krytyczne myślenie, instytucje i pieniądze
„Psoty” otwierają też bardzo ciekawy, a rzadko poruszany w filmach familijnych temat: co się dzieje, kiedy instytucje, które z założenia mają pomagać, zaczynają przedkładać procedury i interes nad empatię. Młody widz widzi, że ktoś w fartuchu, gabinecie czy mundurze nie zawsze ma rację i że zadawanie pytań jest potrzebne. To pretekst do rozmowy o krytycznym myśleniu, rozumianym nie jako bunt dla buntu, tylko jako umiejętność odróżniania faktów od opinii, obserwowania działań zamiast ślepej wiary w deklaracje, szukania wsparcia, gdy dzieje się niesprawiedliwość. Z punktu widzenia podstawy programowej to znakomita realizacja wymagań dotyczących kształtowania postawy obywatelskiej, wrażliwości na krzywdę oraz gotowości do działania na rzecz dobra wspólnego.
Jak wykorzystać film funkcjonalnie w klasie?
Z perspektywy nauczyciela języka polskiego i wychowawcy „Psoty” są filmem, który daje się łatwo włączyć w pracę z lekturami szkoły podstawowej. Można po nie sięgnąć przy okazji omawiania „Małego Księcia”, „Kamizelki”, „O psie, który jeździł koleją”, „Opowieści wigilijnej”, a w starszych klasach także „Romea i Julii”, „Antygony” czy „Chłopców z Placu Broni”. Film wpisuje się w wymagania ogólne podstawy programowej: pomaga rozwijać empatię, uczy rozpoznawania emocji, wspiera refleksję nad wartościami i uczy świadomego korzystania z mediów.
Recenzja
„Psoty” Kacpra Lisowskiego to film rodzinny, który z zaskakującą powagą traktuje temat zazwyczaj spłaszczany do ckliwej opowieści o piesku, przyjaźni i przygodzie. Punktem wyjścia jest historia trzynastoletniej Frani, dziewczynki odważnej i wrażliwej, która przypadkowo trafia na bezdomnego psa. Ten pies – Sprytek – staje się kimś więcej niż tylko fabularnym pretekstem do wzruszeń. Staje się probierzem dojrzałości bohaterki, lustrem jej samotności i katalizatorem rodzinnego kryzysu.
Lisowski stosuje konwencję kina familijnego. Mamy więc pościgi, humor, dynamiczną akcję, kilka wyrazistych epizodów i obsadę, która gwarantuje rozpoznawalność: Małgorzata Socha i Borys Szyc w rolach rodziców równoważą komizm z dramatem, unikając jednocześnie łatwych karykatur. To nie są „źli dorośli” z młodzieżowej przypowieści, tylko ludzie, których przytłoczyło tempo życia, praca, konflikty narastające latami. Ten portret dorosłości wydaje się uczciwy: nie ma w nim potępienia, jest za to niepokojące pytanie o cenę, jaką płaci dziecko, gdy dorośli są permanentnie nieobecni emocjonalnie.
Najciekawsza jest jednak Frania. To bohaterka, którą łatwo byłoby sprowadzić do roli „dzielnej dziewczynki ratującej pieska”. Tymczasem film pokazuje ją jako nastolatkę, która z jednej strony kieruje się odruchem serca, z drugiej stopniowo konfrontuje się z konsekwencjami swojego działania. Jej historia przypomina współczesną wersję opowieści inicjacyjnej: dorastanie nie polega tylko na tym, żeby mieć rację moralną, lecz także na tym, żeby umieć działać mądrze, kiedy stawką jest czyjeś bezpieczeństwo. To napięcie między spontanicznym dobrem a odpowiedzialnością jest jednym z mocniejszych motywów „Psot”.
Film wnikliwie, jak na swoją konwencję, pokazuje także kondycję psychiczną młodych. Samotność Frani nie jest efektem skrajnego wykluczenia. To raczej efekt niedopasowania języków. Ona żyje w świecie mediów społecznościowych, szybkich komunikatów i intensywnych emocji, rodzice funkcjonują w rytmie terminów, projektów i niekończącej się listy zadań. To zderzenie dwóch rzeczywistości, które niby współistnieją w jednym mieszkaniu, lecz rządzą się innymi regułami. Lisowski nie moralizuje, ale konsekwentnie pokazuje, że brak czasu bywa formą zaniedbania, nawet jeśli wyrasta z miłości.
Na osobną uwagę zasługuje wątek zwierzęcy. Sprytek nie jest rekwizytem ani uosobieniem „psiej słodyczy”. To konkretne zwierzę, które ma za sobą doświadczenie porzucenia, wymaga leczenia i mądrej opieki. Film obala mit, że adopcja to wyłącznie piękny gest, po którym wszystko układa się samo. Przypomina, że zwierzę chore, skrzywdzone, zalęknione bywa większym wyzwaniem niż szczeniak z dobrej hodowli. Ta perspektywa jest ważna zwłaszcza w kulturze, która lubi estetyzować opowieści o „ratowaniu psiaków”, pomijając koszty emocjonalne, czasowe i finansowe, które często przerastają opiekunów, co prowadzi do jeszcze większych nieszczęść.
„Psoty” ciekawie dotykają również tematu wolontariatu. To, co dla części widzów pozostanie jedynie tłem, czyli praca osób zaangażowanych w życie schroniska, dla uważniejszego odbiorcy staje się opowieścią o cichej, codziennej trosce: spacerach w deszczu, opiece nad chorymi psami, pracy wykonywanej bez kamer i fanfar, zbieraniu odchodów, martwieniem się o znalezienie dobrego domu zwierzętom. Ten trop wydaje się szczególnie ważny w kontekście szkolnych narracji o „aktywności społecznej”, które często sprowadzają dobro do rubryki w dzienniku elektronicznym.
Jednym z najodważniejszych elementów filmu jest krytyczne spojrzenie na instytucje. Lisowski nie buduje prostego podziału na zły system i dobre dziecko. Zamiast tego pokazuje, jak łatwo procedury, interesy i potrzeba zysku potrafią przesłonić empatię. Placówka, która ma pomagać zwierzętom, zostaje pokazana jako miejsce, w którym dobro bywa negocjowane, odkładane, podporządkowane organizacyjnym kompromisom. Młody widz dostaje więc nie tylko wzruszającą historię, lecz także lekcję krytycznego myślenia: można szanować instytucje, a jednocześnie zadawać im trudne pytania.
Nie da się pominąć roli internetu, który w „Psotach” staje się kolejnym pełnoprawnym bohaterem. Dzięki mediom społecznościowym sprawa Sprytka zyskuje zasięgi, ale szybko zaczyna wymykać się spod kontroli. Film celnie pokazuje ambiwalencję współczesnej sieci: z jednej strony realną sprawczość, z drugiej presję opinii publiczne.
Frania podejmuje ryzykowne decyzje i działa na własną rękę. Można mieć wątpliwości, czy wszyscy widzowie odczytają ten motyw w sposób zamierzony przez twórców. Z drugiej strony to właśnie ten rodzaj dysonansu, który może stać się najciekawszym punktem rozmowy: o granicach sprzeciwu, o różnicy między impulsem a odpowiedzialnym działaniem, o tym, kiedy warto iść pod prąd, a kiedy lepiej szukać sojuszników wśród dorosłych.
Największą wartością „Psot” pozostaje jednak to, że pod filmową opowieścią o dziewczynce i psie kryje się bardzo proste pytanie: co zrobisz, kiedy zobaczysz niesprawiedliwość. Odwrócisz wzrok, uznając, że to nie twoja sprawa, czy spróbujesz znaleźć mądry sposób działania? Film sugeruje, że dobro wymaga odwagi, lecz jednocześnie ostrzega przed huraoptymistycznym przekonaniem, że sama odwaga wystarczy. I właśnie ta niejednoznaczność sprawia, że „Psoty” warto potraktować nie tylko jako propozycję na rodzinne wyjście do kina, lecz także jako zaproszenie do poważnej, choć dostępnej dla młodszych widzów rozmowy o odpowiedzialności.

Możesz zostać moim patronem/moją patronką: