Wstęp:

Komen­to­wa­nie rze­czy­wi­sto­ści jest jed­nym z naj­waż­niej­szych zadań sztu­ki. W swo­ich dzie­łach arty­ści pró­bu­ją nie­rzad­ko spoj­rzeć z dystan­su na aktu­al­ne wyda­rze­nia, poru­sza­ją pro­ble­my naro­du, a w szcze­gól­nie trud­nych momen­tach histo­rycz­nych pro­wa­dzą roz­wa­ża­nia na temat pol­sko­ści lub wręcz przy­war naro­do­wych. Ze wzglę­du na czas powsta­wa­nia dzieł i odmien­ne poglą­dy auto­rów obraz ojczy­zny i roda­ków w tek­stach kul­tu­ry jest skraj­nie róż­ny – zazwy­czaj jed­nak arty­ści sku­pia­ją się na tym, aby sygna­li­zo­wać zauwa­żo­ne pro­ble­my, dla­te­go ich reflek­sje bywa­ją gorzkie.

Rozwinięcie (“Wesele”):

W “Wese­lu” Sta­ni­sław Wyspiań­ski przed­sta­wia spo­łe­czeń­stwo pol­skie jako podzie­lo­ne i nie­zdol­ne do wza­jem­ne­go poro­zu­mie­nia. Cho­ciaż spo­łe­czeń­stwo two­rzy jeden naród, w jego obrę­bie nie wystę­pu­je soli­dar­ność: przed­sta­wi­cie­le inte­li­gen­cji postrze­ga­ją chło­pów jako niż­szą kla­sę spo­łecz­ną. Nie trak­tu­ją ich jako rów­nych sobie; chłop­stwo nie jest dla inte­li­gen­tów part­ne­rem, któ­ry może pomóc w wal­ce o zjed­no­cze­nie ojczy­zny. Pod­czas gdy goście z mia­sta są uka­za­ni jako zapa­trze­ni w sie­bie, a jed­no­cze­śnie bier­ni i nie­zdol­ni do dzia­ła­nia, chło­pi cechu­ją się siłą i werwą, lecz jed­no­cze­śnie bra­ku­je im odpo­wie­dzial­no­ści (z tego wzglę­du m.in. powie­rza­ją Jaś­ko­wi zło­ty róg, choć nie był on goto­wy na takie wyzwa­nie). “Wese­le” jest więc reflek­sją nad podzia­ła­mi, któ­re pano­wa­ły w pol­skim spo­łe­czeń­stwie na począt­ku XX wie­ku – gdy­by nie wza­jem­ne nie­zro­zu­mie­nie, Pol­ska mogła­by dużo wcze­śniej odzy­skać wyma­rzo­ną niepodległość.

Rozwinięcie (kontekst):

Reflek­sja nad naro­dem pol­skim poja­wia się tak­że w “Dzia­dach” cz. III. Pod koniec sce­ny “Salon war­szaw­ski” Wysoc­ki wypo­wia­da sło­wa, któ­re nale­ży uznać za traf­ną dia­gno­zę pol­skie­go społeczeństwa:

Nasz naród jak lawa

Z wierz­chu zim­na i twar­da, sucha i plugawa

Lecz wewnętrz­ne­go ognia sto lat nie wyziębi

Plwaj­my na tę sko­ru­pę i zstąp­my do głębi

Sło­wa Wysoc­kie­go uka­zu­ją podzia­ły wystę­pu­ją­ce w obrę­bie pol­skie­go spo­łe­czeń­stwa. Pod­czas gdy nie­któ­rzy pró­bu­ją przy­sto­so­wać się do aktu­al­nych warun­ków i wcho­dzą w ukła­dy z wła­dzą (bio­rą udział w balu u Sena­to­ra; jako dodat­ko­wy kon­tekst moż­na tutaj podać oso­by współ­pra­cu­ją­ce z SB w okre­sie PRL), inni potra­fią odzna­czyć się boha­ter­ską wal­ką pomi­mo wszel­kich repre­sji (by wspo­mnieć choć­by o Cichow­skim, któ­ry nie ugiął się przed apa­ra­tem wła­dzy i poświę­cił wła­sne zdro­wie dla wal­ki o Pol­skę; uzu­peł­nie­niem może być dzia­łal­ność “Soli­dar­no­ści” w latach 80. – szcze­gól­nie w okre­sie sta­nu wojen­ne­go). Waż­ną reflek­sją na temat naro­du zawar­tą w sło­wach Wysoc­kie­go jest tak­że fakt, że Pola­cy cechu­ją się nie­zwy­kłą wytrwa­ło­ścią. Jako “mesjasz naro­dów” potra­fią prze­trwać każ­de zło – nie ma takiej siły, któ­ra zga­si wewnętrz­ny ogień, czy­li zapał do wal­ki o swoje. 

Zakończenie (podsumowanie):

Zarów­no Wyspiań­ski, jak i Mic­kie­wicz nie budu­ją w swo­ich dzie­łach obra­zu Pola­ków jako ludzi bez wad. Wręcz prze­ciw­nie – zwra­ca­ją uwa­gę na nasze przy­wa­ry naro­do­we, aby zmu­sić odbior­ców do zmia­ny swo­je­go zacho­wa­nia. Ich reflek­sje na temat naro­du są gorz­kie, lecz tyl­ko w ten spo­sób arty­ści są w sta­nie nami wstrzą­snąć – a taki jest wła­śnie cel sztu­ki: by komen­to­wać i zmie­niać rzeczywistość.

Jeżeli chcesz odwołać się do innego kontekstu, polecam z całego serca:
  • saty­ra “Do kró­la” – Igna­cy Krasicki
  • Pol­skie Tan­go” – Taco Hemingway
  • Gdzie tak pięk­nie?” – Łona i Webber
  • Pola” – Muniek Staszczyk
  • Sor­ry Pol­sko” – Maria Peszek