Wstęp:

Stra­ty­fi­ka­cja spo­łecz­na wystę­pu­je w każ­dej gru­pie ludzi – histo­rycz­nie od zawsze spo­łecz­no­ści wykształ­ca­ły hie­rar­chię, cze­go skut­kiem były głę­bo­kie podzia­ły np. na magna­te­rię, miesz­czań­stwo, chłop­stwo, kler czy (póź­niej) inte­li­gen­cję. Przez dłu­gi czas każ­da gru­pa spo­łecz­na sku­pia­ła się na wła­snych celach – dopie­ro wpro­wa­dze­nie XIX-wiecz­nej kate­go­rii naro­du dało począ­tek odej­ściu od ści­słe­go podzia­łu na war­stwy spo­łecz­ne. Cał­ko­wi­te odej­ście od podzia­łów kla­so­wych (co postu­lo­wał Marks) jest jed­nak uto­pią – w prak­ty­ce róż­ne gru­py od zawsze były ze sobą skon­flik­to­wa­ne. Rela­cje mię­dzy przed­sta­wi­cie­la­mi róż­nych grup nale­ży więc uznać za napię­te, co znaj­du­je swo­je odzwier­cie­dle­nie w tek­stach kultury.

Rozwinięcie (“Wesele”):

W dra­ma­cie sym­bo­licz­nym Sta­ni­sła­wa Wyspiań­skie­go “Wese­le” autor wyszcze­gól­nia dwie głów­ne gru­py spo­łecz­ne – chło­pów i inte­li­gen­cję miesz­czań­ską. Inspi­ra­cją do przed­sta­wio­nych przez Wyspiań­skie­go boha­te­rów były praw­dzi­we oso­by bio­rą­ce udział w opi­sy­wa­nej cere­mo­nii. Już w pierw­szej sce­nie moż­na zaob­ser­wo­wać napię­tą atmos­fe­rą i bra­ku zro­zu­mie­nia mię­dzy­kla­so­we­go. Dzien­ni­karz w dia­lo­gu z Czep­cem zada­je mu pyta­nia w celu ośmie­sze­nia jego bra­ku wie­dzy o świe­cie i sku­pie­nia na pra­cy w polu, nie­mniej jed­nak to mu się nie uda­je – przed­sta­wi­ciel chłop­stwa wyka­zu­je się ade­kwat­ną wie­dzą i oczy­ta­niem. Dzien­ni­karz sło­wa­mi “Ja myślę, że na waszej para­fii świat dla was aż dosyć sze­ro­ki” wprost pod­wa­ża potrze­bę oczy­ta­nia – jego posta­wa peł­na pychy i aro­gan­cji uwy­dat­nia prze­ko­na­nie o tym, że rolą chło­pa jest pra­ca w polu, nato­miast poli­ty­ka to zaję­cie dla ludzi z mia­sta. W dal­szej czę­ści utwo­ru poja­wia­ją się kolej­ne kon­flik­ty mię­dzy miesz­czań­ską inte­li­gen­cją a chłop­stwem – na doda­tek Panu Mło­de­mu uka­zu­je Het­man Bra­nic­ki, czy­li sym­bol zdra­dy, co moż­na inter­pre­to­wać jako wizu­ali­za­cję lęków Lucja­na Rydla zwią­za­nych ze zdra­dą kla­sy. Taki zabieg miał na celu poka­za­nie podzie­lo­ne­go cha­rak­te­ru spo­łe­czeń­stwa pol­skie­go pod koniec XIX wie­ku i pod­kre­ślić jego nie­moc w spra­wie wyzwo­le­nia naro­du. Wyspiań­ski poka­zał chło­pów i inte­li­gen­cję jako gru­py nie­zdol­ne do współ­pra­cy, a brak moż­li­wo­ści zbu­do­wa­nia trwa­łej rela­cji mię­dzy nimi spo­wo­do­wał naro­do­wą bez­sil­ność, któ­rej kul­mi­na­cją był cho­cho­li taniec.

Rozwinięcie (kontekst):

Histo­ria Sta­ni­sła­wa Wokul­skie­go, głów­ne­go boha­te­ra “Lal­ki” Bole­sła­wa Pru­sa, uka­zu­je jak na dło­ni deter­mi­nizm kla­so­wy. Choć Wokul­skie­mu nie moż­na odmó­wić ambi­cji, umie­jęt­no­ści i sta­rań, brak szla­chet­ne­go uro­dze­nia cał­ko­wi­cie prze­kre­śla szan­se na mał­żeń­stwo z Iza­be­lą Łęc­ką. Sta­ni­sław Wokul­ski, nale­żą­cy do miesz­czań­stwa, zako­chu­je się w ary­sto­krat­ce. Tego typu meza­lians (zwią­zek osób z róż­nych klas spo­łecz­nych) jest postrze­ga­ny nega­tyw­nie jako degra­da­cja kla­so­wa. Był jej abso­lut­nie odda­ny i nie­świa­do­my tego, że go wyko­rzy­stu­je. Wokul­ski stał się ofia­rą bra­ku szla­chet­ne­go uro­dze­nia na każ­dej płasz­czyź­nie – przez wyż­sze kla­sy był postrze­ga­ny jako czło­wiek z czer­wo­ny­mi ręka­mi (czło­wiek z niż­szej war­stwy, któ­ry musiał pracować).

Zakończenie (podsumowanie):

Rela­cje mię­dzy gru­pa­mi spo­łecz­ny­mi w tek­stach lite­rac­kich z regu­ły są napię­te i opie­ra­ją się na pogar­dzie. Oso­by “dobrze” uro­dzo­ne (jak ary­sto­kra­cja w “Lal­ce”) albo wykształ­co­ne (jak inte­li­gen­cja w “Wese­lu”) gar­dzą przed­sta­wi­cie­la­mi “niż­szych” warstw spo­łecz­nych. Hie­rar­chia utrud­nia komu­ni­ka­cję i cał­ko­wi­cie pozba­wia szans na osią­gnię­cie wspól­ne­go celu.