Dzia­dy cz. II

Adam Mic­kie­wicz

rok wyda­nia: 1823 r. (epo­ka – romantyzm)

tytuł: nazwa obrzę­du, któ­ry odby­wał się w Zadusz­ki (2 listo­pa­da) na tere­nach wschod­nich, Litwie i Białorusi

rodzaj lite­rac­ki: dra­mat

gatu­nek lite­rac­ki: dra­mat roman­tycz­ny (mie­sza­ją się róż­ne gatun­ki literackie) 

miej­sce: kapli­ca na cmen­ta­rzu (pra­wo­sław­na, czy­li obok jest cerkiew)

czas: noc (do północy)

prze­wod­nik: Guślarz – naj­star­szy, więc naj­mą­drzej­szy; sza­man, szeptun 

gro­ma­da wiej­ska: wier­ni ze wsi

kon­cep­cja: w noc Dzia­dów, doko­nu­je się przej­ście ze świa­ta zmar­łych do świa­ta żywych (trans­gre­sja), wte­dy są widocz­ni; czy­ściec znaj­du­je się na zie­mi, te dusze cier­pią tutaj, potrze­bu­ją modli­twy (pokarm, wsta­wien­nic­two), by tra­fić do nieba. 

Duchy w kolej­no­ści poja­wia­nia się:

duchy lek­kie: Józio i Rózia – chcie­li doznać gory­czy – dosta­li dwa ziar­na gor­czy­cy; nie zazna­li czło­wie­czeń­stwa, smut­ków życia, więc nie mogli tra­fić do nieba 

duch cięż­ki: Wid­mo Złe­go Pana (ota­cza­ją go pta­ki, to są poszko­do­wa­ni przez Pana, odbie­ra­ją mu każ­dy posi­łek), był on zły za życia, nie dbał o pod­da­nych, teraz cier­pi z gło­du i marzy o dosta­niu się do pie­kła; on nie ma szans na wej­ście do raju, modli­twa nic nie da, był okrutny

duch śred­ni: Dziew­czy­na (Zosia) – za życia śmia­ła się z uczuć chłop­ców, któ­rym się podo­ba­ła; była aspo­łecz­na, nie zwa­ża­ła na uczu­cia innych; jej karą jest bycie tak lek­ką, że nie może stą­pać po zie­mi, byle wiatr ją prze­ga­nia; pro­si chłop­ców z kapli­cy, by ją ścią­gnę­li na zie­mię, ale Guślarz mówi, że to się może wyda­rzyć dopie­ro za dwa lata, jesz­cze musi tro­chę pola­tać, pocierpieć

PÓŁNOC, koń­czą obrzęd, a tu poja­wia się:

Wid­mo: kocha­nek samo­bój­ca – nie daje się prze­go­nić ani proś­bą, ani modli­twą; pod­cho­dzi do dziew­czy­ny-paster­ki z tłu­mu, któ­ra jest ubra­na na czar­no (wszy­scy dzi­wią się, dla­cze­go nosi ona żało­bę, sko­ro jej mąż i dzie­ci żyją – jest to suge­stia, że ona cier­pi, bo jej daw­ny kocha­nek umarł i to może wła­śnie on tu przy­był); ma on krwa­wią­cą pla­mę na klat­ce pier­sio­wej, czy­li popeł­nił samo­bój­stwo (z roz­pa­czy? nie­speł­nio­nej miło­ści?), daje się wypro­wa­dzić z kapli­cy dopie­ro za pasterką.

ele­men­ty gotyc­kie, nastrój tajem­ni­cy: noc, cmen­tarz, duchy, ciem­no w kapli­cy; pół­noc; “ciem­no wszę­dzie, głu­cho wszę­dzie, co to będzie, co to będzie?”, niepewność

obrzęd: wywo­ły­wa­nie duchów po to, by im pomóc, wysłu­chać ich próśb – ele­men­ty pogań­skie z chrześcijańskimi 

w tek­ście wystę­pu­je chór (to ludzi zgro­ma­dze­ni w kapli­cy) – zwy­kle chór tłu­ma­czy widzom, co się dzie­je na sce­nie, ale tutaj budu­ją napię­cie, powta­rza­ją sło­wa Guślarza

kolej­ność powsta­wa­nia “Dzia­dów”: część 2, część 4, część 3 –  (1 jest niedokończona)

Jeżeli chcesz mnie wesprzeć w popularyzacji wiedzy o języku i literaturze polskiej — możesz zostać moim patronem/moją patronką: https://patronite.pl/babaodpolskiego/ - grosik daj babie, sakiewką potrząśnij. ;)