WESELE to nazwa zwy­cza­ju, któ­ry pocho­dzi do sło­wa „wese­lić się” i jest świę­to­wa­niem rado­ści wyni­ka­ją­cej ze wzię­cia ślubu.
UWAGA! Cho­ciaż Sta­ni­sław Wyspiań­ski łączy ele­men­ty reali­stycz­ne z fan­ta­stycz­ny­mi, a histo­rię zawar­tą w dra­ma­cie opi­sał na pod­sta­wie auten­tycz­nych wyda­rzeń, któ­re obser­wo­wał, dodał do nich tak­że wie­le od sie­bie. Wła­ści­we wese­le Lucja­na Rydla i Jadwi­gi Miko­łaj­czy­ków­ny mia­ło trzy czę­ści: naj­pierw była to zaba­wa w domu rodzin­nym Rydla, póź­niej spo­tka­nie dla zna­jo­mych i impre­za w karcz­mie Sin­ge­ra. To, co opi­su­je w „Wese­lu” Wyspiań­ski to tak napraw­dę popra­wi­ny. Był tam z żoną — tak­że chłop­ką, któ­ra była cię­żar­na, więc nie mogła korzy­stać z tań­ców, zatem Wyspiań­ski zna­lazł sobie inne zaję­cie: stał mię­dzy izba­mi i pod­słu­chi­wał — ponoć wte­dy zro­dził mu się pomysł na napi­sa­nie dramatu. 

Koniecz­nym do zro­zu­mie­nia „Wese­la” jest prze­czy­ta­nie „Plot­ki o Wese­lu” Tade­usza Boya-Żeleńskiego!

epo­ka: moder­nizm = Mło­da Pol­ska (jedy­na nazwa epo­ki, któ­rą pisze­my wiel­ki­mi lite­ra­mi) = neo­ro­man­tyzm (ponow­ny romantyzm).

autor: Sta­ni­sław Wyspiań­ski był mala­rzem, uczniem Matej­ki; miał kon­cep­cję teatru ogrom­ne­go (mistrz usta­la świa­tła, sce­no­gra­fię, kostiu­my, sło­wa, reży­se­rię itd., wszyst­ko jest jego wizją — dida­ska­lia to odzwier­cie­dla­ją); tak jak roman­ty­cy był indy­wi­du­ali­stą, w swo­jej twór­czo­ści korzy­stał z legend, daw­nych histo­rii, był tak­że bun­tow­ni­kiem i miał licz­ne kon­flik­ty z dyrek­to­ra­mi Teatru im. Juliu­sza Sło­wac­kie­go w Kra­ko­wie. Miał wizję teatru naro­do­we­go, wiel­kie­go, indy­wi­du­al­nej wizji arty­sty, bez ustępstw. Nie chciał być epi­go­nem Matej­ki i malo­wać sce­ny histo­rycz­nych, zafa­scy­no­wał się impre­sjo­ni­zmem, a nawet sece­sją (koniecz­nie zobacz witra­że Wyspiań­skie­go, albo wybierz się do Kra­ko­wa do muzeum witrażu!

śro­do­wi­sko arty­stycz­ne: Kra­ków

poczy­taj o życiu pry­wat­nym Wyspiań­skie­go: KOBIETY WYSPIAŃSKIEGO

Tade­usz Boy-Żeleń­ski wyja­śnił w „Plot­ce o Wese­lu” wyda­rze­nia poprze­dza­ją­ce i wpły­wa­ją­ce na akcje dramatu.

Pisał o nie­zwy­kłym wyda­rze­niu z 1890 r.:

Wów­czas to, przez dłu­gą uli­cę Kar­me­lic­ką, przez cały Rynek Kra­kow­ski, zajeż­dża­ją przed kościół owe wozy chłop­skie wyła­do­wa­ne bia­ły­mi suk­ma­na­mi, „bajecz­nie kolo­ro­wy­mi” gor­se­ta­mi, kie­re­zja­mi, wień­ca­mi, czep­ka­mi, w asy­ście szum­nych druż­bów na koniach, two­rząc istot­nie pory­wa­ją­cy grą swo­ich barw i zama­szy­sto­ścią fan­ta­zyj­nych obrazów.

Wyni­ka­ło to z chło­po­ma­nii, tak ją uka­zał Boy: 

Inte­re­su­ją­cym i bardzo cha­rak­te­ry­stycz­nym jest, iż zetknię­cie sur­du­ta z sier­mię­gą doko­na­ło się na zupeł­nie innej dro­dze: na dro­dze przy­mie­rza kolo­rów z pale­tą: to było pier­wot­ne przy­mie­rze „pana Wło­dzi­mie­rza”. Ide­olo­gia spo­łecz­na i poli­tycz­na przy­szła dopie­ro później. 

W 1890 r. – odbył się ślub Gospo­da­rza z „Wese­la”:

Taki więc orszak ślub­ny prze­je­chał przez Kra­ków w lecie i na całe mia­sto gruch­nę­ła wieść: Wło­dzio Tet­ma­jer oże­nił się z wiej­ską dziew­czy­ną. My, ludzie dzisiej­si, nie odczu­wa­my już dosta­tecz­nie zgro­zy, jaką fakt ten musiał prze­jąć ówcze­sny Kra­ków. Mło­dy i pełen przy­szło­ści malarz, świet­ny i pięk­ny mło­dzie­niec z „dobrej rodzi­ny” — z chłopką!

Wło­dzi­mierz Tet­ma­jer wyra­żał się z sza­cun­kiem do życia na wsi:

Nie kształ­cił for­sow­nie swo­jej Hanu­si, nie „pod­no­sił” jej do sie­bie, zosta­wił ną taką, jaką była, jaką ją poko­chał. Żył z nią po pro­stu, pło­dząc regu­lar­nie po boże­mu dzie­ci, i meto­da ta oka­za­ła się naj­sku­tecz­niej­szą, aby mło­dziut­ką dziew­czy­nę wiej­ską uro­bić nader szyb­ko na tak­tow­ną i roz­sąd­ną towa­rzysz­kę czło­wie­ka i artysty”. 

A co wg Boya-Żeleń­skie­go mia­sto sądzi o wsi?

Mał­żeń­stwo Tet­ma­je­ra sta­no­wi­ło przez sze­reg lat nie­wy­czer­pa­ny przed­miot roz­mów i docie­kań kra­kow­skiej sosje­ty. Pamię­tam, jak pew­na dama, księż­nicz­ka Cze­twer­tyń­ska z domu, posia­dacz­ka wło­ści na Ukra­inie, wypy­ty­wa­ła z żywym zacie­ka­wie­niem mat­kę Tet­ma­je­ra: „Dites-moi, che­re mada­me, a po jakie­mu oni mówią z sobą? Czy pan Wło­dzi­mierz umie po rusku?” Zacna dzie­dzicz­ka z kre­sów była świę­cie prze­ko­na­na, że chło­pi na całym obsza­rze ziem pol­skich mówią po rusku!.

Boy uka­zał też, jak zadrę­cza­ją­ca była moda na wieś:

Nie­raz, w nie­dzie­lę, Tet­ma­jer, ostrze­żo­ny przez sto­ją­cą na cza­tach córecz­kę, zaparł­szy drzwi cha­łu­py, cho­wał się z całą rodzi­ną w życie przed nad­cho­dzą­cy­mi gość­mi. Śmia­li­śmy się, pamię­tam, dłu­go z pew­ne­go miej­skie­go lite­ra­ta, któ­ry, wybraw­szy się do Bro­no­wic i zastaw­szy, dzię­ki tej chy­trej samo­obro­nie Tet­ma­je­rów, tyl­ko małą Isię, zaczął jej bardzo kwie­ci­ście mówić o pięk­nie natu­ry, że ona sama jest jak te kwia­ty polne, etc., na co sze­ścio­let­nia Isia odpa­li­ła mu arcy­sta­ro­pol­ską propozycją. 

Wyspiań­ski znał Rydla od dziec­ka, cią­gle z nie­go się śmiał i został zapro­szo­ny na to wesele. 

Rydel napraw­dę nie ma poję­cia o wsi, co uka­zał Boy-Żeleński:

Zabaw­ny był sto­su­nek Rydla do chło­pów. Ten poeta — był to kla­sycz­ny miesz­czuch, nie­ma­ją­cy poczu­cia wsi ani chło­pa; popeł­niał tedy co chwi­lę wykro­cze­nia prze­ciw ety­kie­cie wiej­skiej, któ­re razi­ły Bro­no­wic­kich gospo­da­rzy. „Ten pan Rydel to dobry czło­wiek, uczo­ny czło­wiek, ale strasz­nie źle wycho­wa­ny”, mówi­li, a mia­no­wi­cie dla­te­go, że Rydel, chcąc się „zbli­żyć do ludu”, cho­dził w kon­ku­ry boso, poza tym w mary­nar­ce i z zawi­nię­ty­mi spodnia­mi. Otóż na wsi, chłop cho­dzi boso albo przy pra­cy, albo jeśli nie ma butów, ale z wizy­tą — nie. Rydel posu­wał swo­ją „ludo­wość” tak dale­ko, że, przy­szedł­szy raz z wizy­tą do wil­li swej ciot­ki, p. Domań­skiej (Rad­czy­ni z Wese­la) pro­sił ją o pozwo­le­nie zdję­cia butów, bo tak się już przy­zwy­cza­ił… Poka­zy­wał wszyst­kim, kto chciał i kto nie chciał, że nie nosi gatek etc. I gadał, gadał, gadał… 

Rydel jest tu jak Cej­row­ski – cho­dzi na bosa­ka i uwa­ża, że w ten spo­sób bra­ta się z inną kulturą

Cie­ka­wost­ka z dnia ślubu:

Ślub odbył się w bocz­nej kapli­cy kościo­ła Pan­ny Maryi. Wstęp do kapli­cy był zamknię­ty, mimo to tłu­my publicz­no­ści cisnę­ły się do niej, a głów­nie falan­ga uczen­nic Rydla ze „stu­diów Bara­niec­kie­go”. Rydel musiał sobie toro­wać dro­gę wśród tych dzie­wic, do któ­rych, prze­ci­ska­jąc się przez kościół, prze­ma­wiał bez prze­rwy: „Widzi­cie, widzi­cie, nie oże­ni­łem się z żad­ną z was, boście prze­mą­drza­łe, sztucz­ne, wzią­łem sobie ją, bo jest pro­sta, umie tyl­ko kochać”, etc. etc. Pod kościo­łem zaszedł epi­zod, któ­ry Wyspiań­ski utrwa­lił żyw­cem w warian­cie do Wese­la. Kie­dy cały orszak sie­dział już na wozach i miał już ruszać, jesz­cze jakaś paniu­sia chwy­ci­ła za rękaw sta­ro­ści­nę wese­la, impo­nu­ją­cą Kli­mi­nę, i jęła się dopy­ty­wać: „Moi dro­dzy, powie­dzcie, a ma też ona co”? Na co Kli­mi­na naj­do­bro­dusz­niej w świe­cie: „E, ma, ma, zaś by tam nie mia­ła! Bid­na mysz, a ma tyż”. Wóz ruszył, a paniu­sia zosta­ła z tą wiadomością.

sytu­acja:

Wieś była oczy­wi­ście zapro­szo­na cała, z mia­sta kil­ka osób z rodzi­ny i przy­ja­ciół Rydla, cały pra­wie świa­tek malar­ski z Kra­ko­wa. I Wyspiań­ski. Pamię­tam go jak dziś, tak, szczel­nie zapię­ty w swój czar­ny tużu­rek, stał całą noc opar­ty o futry­nę drzwi, patrząc swo­imi sta­lo­wy­mi, nie­sa­mo­wi­ty­mi oczy­ma. Obok wrza­ło wese­li­sko, hucza­ły tań­ce, a tu, do tej izby raz po raz wcho­dzi­ło po parę osób, raz po raz dola­ty­wał jego uszu strzęp roz­mo­wy. I tam ujrzał i usły­szał swo­ją sztukę.

Zapa­mię­taj te opozycje:

Bro­no­wi­ce VS Kraków

chło­pi VS inteligenci

życie VS śmierć

élan vital VS vanitas 

Kra­ków: mia­sto uży­wek, bez­sen­su ist­nie­nia, smut­nej cyga­ne­rii, deka­den­ty­zmu, melancholii

Bro­no­wi­ce: rodzi­na, cięż­ka pra­ca, reli­gia, wie­rze­nia, kolo­ro­we stroje 

Trze­ba to sobie wyobra­zić, gdy orszak ślub­ny jechał przez Kra­ków, to ludziom opa­da­ły szczę­ka z wra­że­nia (śmie­chy, alko­hol, tań­ce, kolo­ro­we stro­je ‑Wyspiań­ski — malarz, to dla nie­go ważne!).

LUDOMANIA/CHŁOPOMANIIA — fascy­na­cja wsią, jej miesz­kań­ca­mi, tra­dy­cją — to TYLKO MODA — ta fascy­na­cja jest pozor­na, nie bada­ją realiów życia na wsi, zaspo­ka­ja­ją się pozo­ra­mi — nega­tyw­ne okre­śle­nie, tan­de­ciar­stwo -> Lucjan Rydel (Pan Mło­dy), jego prze­ci­wień­stwem będzie Gospo­darz — Wło­dzi­mierz Tet­ma­jer, bo on napraw­dę chciał uciec z mia­sta i cięż­ko pra­co­wał w polu, wybrał życie chłopa.

Jak histo­ria o Wło­dzi­mie­rzu Tet­ma­je­rze wpły­nę­ła na sztu­kę Wyspiańskiego? 

Żona Wło­dzi­mie­rza Tet­ma­je­ra (Anna/Hanna) mia­ła dwie sio­stry: z jed­ną zarę­czy się malarz de Lave­aux (ale umarł on na gruź­li­cę), z dru­gą — Jadwi­gą, zarę­czy się Lucjan Rydel — poeta (przy­ja­ciel Wyspiań­skie­go). I to jest histo­ria opi­sa­na w „Wese­lu”! War­to dodać, że w rze­czy­wi­sto­ści to, co opi­sał Wyspiań­ski, było poprawinami. 

Czy to była miłość? Ponoć Rydel chciał być zna­ny, bli­żej rodzi­ny Tet­ma­je­rów i poety Kazi­mie­rza Prze­rwy-Tet­ma­je­ra (bra­ta Wło­dzi­mie­rza); nie oże­nił się z miło­ści, nie chciał poznać żony i jej kultury.

tytuł: Wese­le

pierw­sze wyda­nie 1901 r. – prze­łom wie­ku, moment, któ­re­go się bali dekadenci 

rodzaj: dramat

gatu­nek: dra­mat symboliczny

miej­sce akcji: Bro­no­wi­ce, wieś k. Kra­ko­wa, (Bro­no­wi­ce nale­żą do para­fii kościo­ła Pan­ny Maryi w Kra­ko­wie), zatem musie­li brać ślu­by w Krakowie.

ślub/ akcja dra­ma­tu: 1900 r. (noc i poranek); 

miej­sce: cha­ta Wło­dzi­mie­rza Tet­ma­je­ra w Bronowicach 

Dra­mat symboliczny:
– roz­bu­do­wa­na sym­bo­li­ka osób, przed­mio­tów, zdarzeń;
– szcze­gó­ło­we dida­ska­lia (nie tyl­ko wska­zów­ki dla reży­se­ra, lecz tak­że wpro­wa­dze­nie czy­tel­ni­ka w nastrój tajem­ni­cy, niedomówień;
– opie­ra się na sko­ja­rze­niach, wieloznaczności;
– cechu­je go nastro­jo­wość i wpro­wa­dze­nie ele­men­tów fantastycznych;
W „Wese­lu” dodatkowo:
– alu­zje histo­rycz­ne doty­czą­ce nie­po­wo­dzeń lub zwy­cięstw naro­du polskiego;
– neo­ro­man­tyzm (Wid­mo i Wernyhora);
– syn­te­za sztuk: połą­cze­nie słów, muzy­ki, ruchu, malarstwa;
– opi­sy impresjonistyczne. 

KONCEPCJA TEATRU OGROMNEGO:
– zda­rze­nie teatral­ne powin­no prze­kra­czać gra­ni­ce poszcze­gól­nych sztuk, być wiel­ką syn­te­zą sztuk;
– ogrom­ny, tzn. o ogrom­nej pojem­no­ści tema­tycz­nej teatru, nie­ogra­ni­cza­nia arty­stów kon­wen­cja­mi.
Wyspiań­ski chciał stworzyć:
– prze­ży­cie teatral­ne na kształt prze­ży­cia reli­gij­ne­go, mistycz­ne­go, by teatr przy­po­mi­nał świą­ty­nię sztuk;
– ponow­ne naro­dzi­ny roman­tycz­nej tra­dy­cji dra­ma­tu otwartego
– nowe anty­kon­wen­cje teatru, prze­kra­czać gra­ni­ce – np. uka­zy­wać jed­no­cze­śnie róż­ne sceny.

Postaci realistyczne:

    • Pan Mło­dy — Lucjan Rydel — poeta, autor dra­ma­tów „Betle­jem pol­skie”, „Zacza­ro­wa­ne koło”
    • Pan­na Mło­da — Jadwi­ga Miko­łaj­czy­ków­na — sio­stra Gospo­dy­ni, chłop­ka
    • Gospo­darz — Wło­dzi­mierz Tet­ma­jer — przy­rod­ni brat Kazi­mie­rza Prze­rwy-Tet­ma­je­ra, malarz.
    • Gospo­dy­ni — Anna Miko­łąj­czy­ków­na-Tet­ma­jer (Anna Tet­ma­je­ro­wa z Miko­łaj­czy­ków) – sio­stra Pan­ny Młodej
    • Isia — cór­ka Tetmajerów
    • Mary­sia — sio­stra Gospo­dy­ni i Pan­ny Mło­dej
    • Woj­tek — Woj­tek Susuł, mąż Mary­si, wiej­ski chłop, po krót­kim mał­żeń­stwie umrze na suchoty.
    • Hanecz­ka — Anna Rydlów­na, sio­stra Lucja­na Rydla
    • Zosia — Zofia Pareń­ska, póź­niej­sza żona Tade­usza Boya-Żeleńskiego
    • Mary­na — Maria Pareń­ska, sio­stra Zosi, cór­ka zna­ne­go kra­kow­skie­go lekarza
    • Dziad — miesz­ka­niec wsi
    • Cze­piec — stryj Pan­ny Mło­dej, wójt, Bła­żej Czepiec
    • Jasiek — jeden z druż­bów
    • Nos — wymy­ślo­na postać, kom­pi­la­cja dwóch deka­den­tów Tade­usza Noskow­skie­go i Sta­ni­sła­wa Czaj­kow­skie­go; mają zacho­wy­wać się, jak na typo­wą przy­by­szewsz­czy­znę przy­sta­ło, poka­za­ny nega­tyw­nie.
    • Kli­mi­na — gospo­dy­ni, wdo­wa po wój­cie,
    • Poeta — Kazi­mierz Prze­rwa-Tet­ma­jer — naj­bar­dziej zna­ny poeta moder­ni­zmu, dekadent
    • Dzien­ni­karz — Rudolf Sta­rzew­ski — redak­tor „Cza­su”, zwią­za­ny z ugo­do­wym wobec zabor­cy (sic!) stron­nic­twem Stańczyków
    • Rad­czy­ni — Anto­ni­na Domań­ska — autor­ka powie­ści dla mło­dzie­ży „Histo­ria żół­tej ciżem­ki”, „Pazio­wie kró­la Zyg­mun­ta”, ciot­ka Rydla
    • Rache­la — Pepa Sin­ger — Józe­fa Sin­ger — ma 15 lat, Żydów­ką, cór­ka karcz­ma­rza (Hir­sza Sin­ge­ra) z Bro­no­wic; inte­re­su­je się sztu­ką moder­ni­stycz­ną.
    • Żyd — Hersz Sin­ger — pro­wa­dzi karczmę.
    • Ksiądz — jest part­ne­rem Żyda w inte­re­sach, to jemu Żyd pła­ci czynsz za wynaj­mo­wa­nie karcz­my, u nie­go ma zresz­tą długi.
Jest to jed­nak dra­mat sym­bo­licz­ny! Zmie­nia się od momen­tu doda­nia ele­men­tów fan­ta­stycz­nych – nagle nabie­ra wie­le zna­czeń. Sta­je się dra­ma­tem o spo­łe­czeń­stwie, rela­cjach mię­dzy­kla­so­wych, uka­zu­je powo­dy nie­po­wo­dzeń narodowych. 

Postaci symboliczne: (zwane osobami dramatu):

  • Cho­choł — sło­ma! (rur­ka pusta w środ­ku, obwi­ja­ło się nią krza­ki na zimę, by nie zmar­z­ły — dziś robi się z sia­tek), tym się chro­ni­ło głów­nie krza­ki róży -> krzak uśpio­ny na zimę, teraz jest zima; marazm, czas spa­nia; w środ­ku jest nadzie­ją na nie­pod­le­głość, ale uśpiona.
  • Cho­choł zapo­wie nadej­ście kolej­nych zjaw i uka­że się dziec­ku, Isi (tra­dy­cja roman­tycz­na, dziec­ko widzi więcej).
  • Wid­mo — kocha­nek, taki jak z cz. II i cz. IV „Dzia­dów”, uka­że się Mary­si Miko­łaj­czy­ków­nie, to sym­bol daw­nej miło­ści, jej były narze­czo­ny, malarz de Lave­aux, któ­ry umarł na gruź­li­cę; prze­ra­ża ją; przy­cho­dzi tak jak Jasień­ko do Karu­si w „Roman­tycz­no­ści” – odwo­ła­nie do roman­ty­zmu; sym­bol tra­gicz­nej miło­ści roman­tycz­nej; ona czu­je gdzieś smu­tek, ma też wyrzu­ty sumie­nia, bo ma już inne­go part­ne­ra, dla­te­go poka­zał jej się daw­ny narzeczony.
  • Stań­czyk — bła­zen kró­lew­ski na dwo­rze kró­la Zyg­mun­ta Augu­sta — bła­zen! nie jest śmiesz­ny! to dorad­ca mar­twi się, zna­my go z obra­zu Matej­ki, któ­ry czy­ta­my jako smut­ny obraz patrio­ty zmar­twio­ne­go kra­jem. Poka­zu­je się Dzien­ni­ka­rzo­wi, któ­ry pra­cu­je w cza­so­pi­śmie sym­pa­ty­zu­ją­cym ze stron­nic­twem Stań­czy­ków (pokor­nym wobec zabor­cy); jest jego wyrzu­tem sumie­nia, że dzia­ła prze­ciw­ko sobie dla posia­da­nia wła­dzy, bycia redak­to­rem; Stań­czyk wypo­mi­na Dzien­ni­ka­rzo­wi, że pro­mu­je on posta­wę bier­no­ści, zamiast nawo­ły­wać do wal­ki; jest sym­bo­lem tro­ski o losy kra­ju; wrę­cza on Dzien­ni­ka­rzo­wi kadu­ce­usz (laska posel­ska) i mówi, by zamie­szał nią w naro­do­wym kotle: „mąć naro­do­wą kadź”.
  • Rycerz — Zawi­sza Czar­ny — poka­zu­je się poecie, deka­den­to­wi, jest sym­bo­lem dzia­ła­nia, a prze­cież deka­dent nie umie już dzia­łać, jest odzwier­cie­dle­niem marzeń poety o sile, o mocy, o potę­dze, ujaw­nia nie­moc Tet­ma­je­ra, ducho­wą pust­kę, pesy­mizm; a sam jest sym­bo­lem siły; Tet­ma­jer pisze dra­mat „Zawi­sza Czarny”
  • Het­man — het­man Bra­nic­ki, któ­ry był zdraj­cą ojczy­zny, magna­tem, posta­cią histo­rycz­ną, poka­że się Panu Mło­de­mu; ujaw­nia jego lęki, że zdra­dza on inte­li­gen­cję, jest zdraj­cą kla­sy, ma wąt­pli­wo­ści; poka­zu­je, że Pan Mło­dy ma poczu­cie wyż­szo­ści nad ludź­mi ze wsi, że pozor­nie bra­ta się ze wsią; sym­bol zdra­dy.
  • Upiór — Jakub Sze­la — postać histo­rycz­na, on pro­wa­dził rzeź gali­cyj­ską (chło­pi prze­ciw­ko szlach­cie, zarzy­na­li ich w bun­cie); poka­zu­je się Dzia­do­wi i ujaw­nia jego lęki, że nic z tego bra­ta­nia się mia­sta ze wsią dobre­go nie będzie, bo on jako dziec­ko widział, jak Sze­la mor­du­je; ujaw­nie­nie, że odwiecz­nie trwa kon­flikt mię­dzy szlach­tą a chło­pa­mi;
  • Wer­ny­ho­ra — legen­dar­ny boha­ter roman­tycz­ny, ukra­iń­ski dziad z lirą, sza­man, wróż­bi­ta, wie­rzo­no w nie­go, auten­tycz­na postać, zain­te­re­so­wa­ny nie­pod­le­gło­ścią — przy­cho­dzi do Gospo­da­rza, by ten połą­czył inte­li­gen­cję i chło­pów dla słusz­nej spra­wy — wszy­scy razem mogą zawal­czyć o nie­pod­le­głość; oddziel­nie się to nie uda, a Gospo­darz jest sym­bo­lem tego zjed­no­cze­nia, i jed­ni i dru­dzy go sza­nu­ją, tyl­ko on umie popro­wa­dzić lud do powsta­nia, sym­bol patrio­ty­zmu! Daje zło­ty róg — sym­bol powsta­nia (jak zaczy­na się wal­kę, to trze­ba było zadąć w róg).

Kto się komu ukazał?

Isi – Chochoł
Mary­si – Widmo
Dzien­ni­karz – Stańczyk
Poecie – Rycerz
Panu Mło­de­mu – Hetman
Dzia­do­wi – Upiór
Gospo­da­rzo­wi – Wernyhora

Symboliczne przedmioty:

  • cho­choł — krzak bez życia, nie­moż­ność zre­ali­zo­wa­nia spra­wy naro­do­wej, wszyst­ko jest uśpio­ne, jest zima dla wol­no­ści, trze­ba przeczekać;
  • zło­ty róg — sym­bol wal­ki, sygnał roz­po­czy­na­ją­cy powsta­nie, budzą­cy ze snu zimo­we­go;
  • czap­ka z pawi­mi pió­ra­mi — Jasiek się po nią schy­la, jest ona sym­bo­lem spra­wy chłop­skiej, że dla Jaś­ka waż­niej­sza jest jego wieś i tra­dy­cja niż spra­wa Polska/narodowa; sym­bol pry­wa­ty; dumy z chłop­stwa;
  • zło­ta pod­ko­wa — gubi ją koń Wer­ny­ho­ry, parob­cy znaj­du­ją, zano­szą Gospo­dy­ni, Gospo­dy­ni cho­wa ją do skrzy­ni — bo a) odkła­da szczę­ście na póź­niej, bo to nie jest teraz na nie czas; b) wybie­ra szczę­ście tyl­ko dla chłopów/siebie, nie myśli o wszystkich.
  • cha­ta — sym­bol Pol­ski, mamy prze­krój spo­łe­czeń­stwa i postaw spo­łecz­nych, ujaw­nia­ją się tutaj lęki wszystkich;
  • kadu­ce­usz- laska posel­ska, sym­bol przy­wódz­twa politycznego;
  • sznur — pozo­stał po zgu­bie­niu rogu, ozna­cza znie­wo­le­nie narodowe;
  • Dzwon Zyg­mun­ta — poja­wia się w roz­mo­wie Dzien­ni­ka­rza ze Stań­czy­kiem, jest echem wiel­ko­ści kra­ju, sym­bo­lem dumy;
  • kosy posta­wio­ne na sztorc — echo wyda­rzeń spod Racła­wic, sym­bol goto­wo­ści chło­pów do wal­ki, skie­ro­wa­ne w stro­nę panów.

Symboliczne sceny:

cho­cho­li taniec — ludzie cze­ka­ją przed cha­tą na sygnał powsta­nia, ale się nie docze­ka­li, więc cho­choł spra­wił, że zmar­li jak on; Jasiek na jego pole­ce­nie wyj­mu­je ludziom z rąk kosy i ukry­je je w kącie; to ma ozna­czać odło­że­nie spra­wy naro­do­wej na póź­niej; ludzie są jak kukieł­ki, Jasiek usta­wia je, cho­choł gra na paty­kach (dylu-dylu na bady­lu); ludzie tań­czą auto­ma­tycz­nie, w krę­gu, jak mario­net­ki; to sym­bol bier­no­ści spo­łe­czeń­stwa; jest uśpione.

Dla­cze­go to nie Gospo­darz wyko­nał zadanie?

Gospo­darz upił się strasz­nie, wese­le prze­cież trwa­ło ze trzy dni; Gospo­dy­ni każe mu iść spać, bo jest pija­ny, by wsty­du nie było; on idzie spać, odda­je zada­nie Jaś­ko­wi, druż­bie, któ­ry jest mło­dy i pija­ny! wsia­da na konia, gubi czap­kę, schy­la się po nią, zsu­wa mu się róg z szyi, któ­ry był zawie­szo­ny na sznur­ku, on jest pija­ny, wiec tego nie zauwa­ża -> miał zło­ty róg, a teraz został tyl­ko sznur na jego szyi, ten sznur po rogu; któ­ry jed­no­cze­śnie już teraz sta­je się szubienicą. 

Społeczeństwo:

INTELIGENCJA SZLACHECKIEGO POCHODZENIA
Pan Mło­dy w roz­mo­wie z Gospo­da­rzem ujaw­nia, że pamię­ta o raba­cji gali­cyj­skiej i oba­wia się siły, któ­ra drze­mie w ludzie.
Gospo­darz od lat miesz­ka na wsi, zyskał sza­cu­nek chło­pów, mógł­by być pomo­stem mię­dzy gru­pa­mi spo­łecz­ny­mi, fascy­nu­je go siła ludu, jed­nak oka­zu­je się nieodpowiedzialny.
Poeta marzy o czy­nie i potę­dze, tłu­ma­czy Pan­nie Mło­dej, że Pol­ska mie­ści się w ser­cu każ­de­go Pola­ka, ale jest typo­wym deka­den­tem nie­zdol­nym do działania.
Dzien­ni­karz przy­je­chał na wieś odpo­cząć, uni­ka Czep­ca i jego pytań poli­tycz­nych, jest zwo­len­ni­kiem współ­pra­cy zaborcą.
Rad­czy­ni wywyż­sza się, jest na wese­lu, bo tak wypada.
Nos jest wiecz­nie pija­ny, inte­re­su­je go tyl­ko wła­sne życie. 

CHŁOPI
Pan­na Mło­da to nie­win­na dziew­czy­na zako­cha­na w mężu z mia­sta, jed­nak nie zna go, rano gdy chło­pi chcą obu­dzić panów, sprze­ci­wia się im.
Gospo­dy­ni cho­wa pod­ko­wę do skrzy­ni, nie pozwa­la budzić męża, chłop­ska spra­wa jest dla niej najważniejsza.
Cze­piec jest pierw­szy do bicia, zain­te­re­so­wa­ny poli­ty­ką, stra­szy panów Gło­wac­kim, jed­nak jest nie­sa­mo­dziel­ny, potrzeb­ny mu przy­wód­ca, jed­nak gar­dzi inteligencją.
Jasiek jest nie­doj­rza­ły i nie rozu­mie powa­gi sytuacji.
Dziad pamię­ta z dzie­ciń­stwa raba­cję chło­pów z 1846 r. i pamię­ta nie­chęć chło­pów i inte­li­gen­cji, boi się powtór­ki z historii. 

Oce­na spo­łe­czeń­stwa z Wesela:
Wszy­scy zosta­li pod­da­ni oce­nie pod kątem goto­wo­ści do pod­ję­cia czy­nu naro­do­we­go, ale żad­na z warstw nie zasłu­ży­ła na pozy­tyw­ną oce­nę — inte­li­gen­cja zawio­dła, a chło­pi nie doro­śli do tak poważ­ne­go zada­nia. Kon­flikt mię­dzy gru­pa­mi jest za sil­ny, by mogli wspól­nie działać. 

Ważne cytaty:

Cóż tam, panie, w poli­ty­ce? Chiń­czy­ki trzy­ma­ją się mocno?

- pierw­sze zda­nie dra­ma­tu, wypo­wia­da je Cze­piec do Dzien­ni­ka­rza, odwo­łu­je się do powsta­nia bok­se­rów w Chi­nach; sprze­ci­wi­li się oni wła­dzy; gło­śna spra­wa; Cze­piec poka­zu­je, że jest oczy­ta­ny i inte­re­su­je się świa­tem, ale też wpro­wa­dza ele­ment nie­po­ko­ju i pogar­dy wobec gościa z mia­sta, bo suge­ru­je, że tutaj też mogą chło­pi zabić miastowych.


Już lat dzie­sięć pośród sie­dzę, Sąsia­du­je­my o mie­dzę. Kie­dy sie­je, orze, mie­le, Taka god­ność, takie wzię­cie; Co czy­ni, to czy­ni świę­cie, God­ność, roz­wa­ga, poję­cie. A jak modli się w koście­le, Taka god­ność, to prze­ję­cie; Bar­dzo wie­le, wie­le z Pia­sta; Chłop potę­gą jest i basta. 

- Gospo­darz tymi sło­wa­mi wyra­ża zachwyt nad kul­tu­rą ludową.


Mia­łeś, cha­mie, zło­ty róg, Mia­łeś, cha­mie, czap­kę z piór: Czap­kę wicher nie­sie, Róg huka po lesie, Ostał ci się ino sznur, Ostał ci się ino sznur. 

- mówi to Cho­choł do Jaś­ka, któ­ry zgu­bił róg i zatra­cił szan­sę na wspól­ne odzy­ska­nie niepodległości.


W całym świe­cie woj­na, byle pol­ska wieś zacisz­na, byle pol­ska wieś spokojna.

– pod­kre­śla chło­po­ma­nię i brak wie­dzy o wsi, mówi to Dzien­ni­karz do Czepca.


No, tyl­ko my jeste­śmy tacy przy­ja­cie­le, co się nie lubią.

- Żyd mówi to do Pana Mło­de­go w odpo­wie­dzi na jego fał­szy­wą uprzejmość.


Wyście sobie, a my sobie. Każ­den sobie rzep­kę skrobie.

- wszyst­ko ich róż­ni, powie­dzia­ła Radczyni.


Cóż ta, gospo­siu, na roli? Czy­ście sobie już posia­li? – Tym ta casem sie nie siwo.

- roz­mo­wa Rad­czy­ni i Kli­mi­ny, Rad­czy­ni chcia­ła zaga­dać, ale nie zna się kom­plet­nie na wsi, o czym dowo­dzi jej pomysł na sia­nie w listopadzie. 


Trza być w butach na weselu.

- obu­rzo­na Pana Mło­da na pro­po­zy­cję męża, by zdję­ła buty na wła­snym wese­lu, jeśli bolą ją nogi

A bo chłop i ma coś z Pia­sta, coś z tych kró­lów Pia­stów — wiele!

- chłop jest potę­gą, mówi to Gospo­darz, dla­te­go Wer­ny­ho­ra przy­cho­dzi do niego.


Obejrzyj film „Wesele” w reżyserii Andrzeja Wajdy:

Zdjęcia rodzinne Lucjana Rydla, Jadwigi Mikołajczykówny i ich dzieci:

Opowieść wnuczki Lucjana Rydla i Jadwigi Mikołajczykówny przeczytasz tutaj: KLIK