Źródłosłów to opowieść o tym, skąd pochodzi dane słowo i jaką drogę przeszło, zanim trafiło do współczesnej polszczyzny. To seria miniesejów o etymologii, w których sprawdzam, co tak naprawdę kryje się za wyrazami i udowadniam, że są autentycznym zapisem dawnych wierzeń, codziennych doświadczeń i zmian zachodzących w świecie.
nocnik
Pisząc o dzisiejszym bohaterze, czuję się jak wtedy, gdy pisałam reklamowe teksty o dezynsekcji. Czy da się napisać ciekawie o nocniku? Mam nadzieję, że tak, bo to ciekawy przykład uniwerbizacji, czyli sytuacji, w której dłuższe wyrażenie zostaje zastąpione jednym słowem. Pełniejsza, starsza nazwa brzmiała bowiem… „garnek nocny”.
„Garnek nocny” był najpewniej kalką albo równoległym tłumaczeniem nazw obcych: niemieckiego „Nachttopf” i francuskiego „vase de nuit”. W obu wypadkach chodzi właściwie o to samo: naczynie używane nocą. Z czasem polszczyzna skróciła to do „nocnika”. Noc plus przyrostek „-nik” i mamy nazwę przedmiotu związanego z nocą.
Co ciekawe, „nocnik” w dzisiejszym znaczeniu jest stosunkowo młody. Słowniki notują go jako nazwę naczynia dopiero od początku XX wieku. Wcześniej „nocnik” znaczył coś zupełnie innego: nocowanie koni na pastwisku. Można więc było „wyprowadzić konie na nocnik”.
Jeszcze wcześniej używano też słowa „urynał”. Dzisiaj kojarzymy je raczej z urządzeniem sanitarnym dla mężczyzn.
Na Górnym Śląsku, a także miejscami na Kaszubach południowych, Kociewiu, w Borach Tucholskich czy na Ziemi Lubawskiej pojawia się „topek”. Ta nazwa prowadzi do niemieckiego „Töpfchen”, czyli ‘garnuszek’, zdrobnienia od „Topf” — ‘garnek’. Na Śląsku Cieszyńskim podaje się też formę „noczniok”.
Jest jeszcze dawne „szczak”. W staropolszczyźnie mogło oznaczać nocne naczynie, czyli właśnie nocnik. Ten wyraz łączy się z rodziną słów dotyczącą oddawania moczu; w gwarach „szczak” mógł oznaczać także mocz albo osobę cierpiącą na mimowolne moczenie się.
Historia samego przedmiotu też jest długa. W starożytności mocz zbierano i wykorzystywano praktycznie, między innymi przy wybielaniu tkanin, bo fermentujący mocz dostarczał amoniaku. Rzymianie mieli własne nazwy takich naczyń: „matula”, „matella”, „matellio”. Bogaci mogli mieć nocniki z cennych materiałów, nawet srebra.
Osobny rozdział to „bourdaloue”, czyli kobiecy nocnik o charakterystycznym kształcie, często porcelanowy i zdobiony. Nazwa bywa łączona anegdotycznie z francuskim kaznodzieją Louisem Bourdaloue, który miał wygłaszać bardzo długie kazania. Czy to pewna etymologia? Raczej traktowałabym ją jako anegdotę.
Dzisiaj nocnik kojarzy się przede wszystkim z dziećmi i odpieluchowaniem, ewentualnie ze szpitalem, gdzie obok „nocnika” pojawia się też potoczna „kaczka”.

Możesz zostać moim patronem/moją patronką: