Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors

VI edycja Romantykonu już 17–18 października 2026

JĘZYK

Źródłosłów: etymologia słowa smród

Źródłosłów to seria miniesejów o etymologii, w których sprawdzam, co tak naprawdę kryje się za wyrazami i udowadniam, że są autentycznym zapisem dawnych wierzeń, codziennych doświadczeń i zmian zachodzących w świecie.

Źródłosłów to opowieść o tym, skąd pochodzi dane słowo i jaką drogę przeszło, zanim trafiło do współczesnej polszczyzny. To seria miniesejów o etymologii, w których sprawdzam, co tak naprawdę kryje się za wyrazami i udowadniam, że są autentycznym zapisem dawnych wierzeń, codziennych doświadczeń i zmian zachodzących w świecie.

Jeśli to czytasz — daj mi znać 🧡 na swoim ulubionym kanale:

garnek

„Smród” to nie jest po prostu „mocny zapach”. „Zapach” może być dobry, zły albo neutralny. „Smród” od początku przychodzi z oceną: to woń przykra, odrażająca, niechciana.

Słowo jest bardzo stare. Pochodzi od prasłowiańskiego „*smordъ”, czyli ‘odrażająca woń, przykry zapach, fetor’. To rzeczownik utworzony od czasownika „*smorditi” — ‘sprawiać, że coś śmierdzi’, ‘czynić śmierdzącym’, ‘zasmradzać’.

Z tej samej rodziny mamy „śmierdzieć”, „smrodzić”, „zasmradzać”, „śmierdziuch”, „smrodek”. W dawnych postaciach widać oboczność „smord-” i „smird- / śmierd-”. Brückner przywoływał formy typu „smard”, „śmiardł”, „prześmiardł”.

Ciekawy jest dawny „smard”. Oznaczał człowieka niskiego stanu, chłopa, plebejusza, i był wyrazem pogardliwym. Brückner objaśniał go wprost jako ‘śmierdziuch’.

Współcześnie „smród” ma kilka znaczeń. Pierwsze jest dosłowne: przykry zapach. Drugie — przenośne: nieprzyjemna atmosfera wokół kogoś albo czegoś, na przykład po aferze. Trzecie jest potoczne i lekceważące: „smrodem” można nazwać niegrzeczne dziecko albo bardzo młodą osobę.

Gdy chodzi o zapach, mówimy: „czuję smród”. To rzeczownik nieżywotny. Gdy chodzi o osobę, częściej pojawia się odmiana żywotna: „widzę tego smroda”.

Ciekawa jest też wymowa. Piszemy „smród” przez „d”, ale na końcu wymawiamy bezdźwięczne „t”: [smrut]. To zwykłe ubezdźwięcznienie w wygłosie, takie samo jak w wyrazie „chleb”, który w wymowie kończy się głoską „p”.

„Narobić smrodu” to wywołać zamieszanie, aferę albo nieprzyjemną sytuację. „Zrobił się smród” — znaczy: zrobiło się niewygodnie. „Coś śmierdzi” albo „śmierdzi na kilometr” mówimy nie tylko o zapachu, lecz także o sprawie podejrzanej. Jest też „smrodek”, często nie tyle mały smród, ile sugestia czegoś nieczystego moralnie.

Dla kontrastu „zapach” długo oznaczał po prostu woń, często przyjemną. Dawne „zapaszny” i „zapaszysty” znaczyły ‘wonny’, ‘aromatyczny’. Ale „smród” nie potrzebuje dopowiedzenia. On już w samym rdzeniu niesie negatywną ocenę.

Chcesz zapisać się na korepetycje?

O autorze

Aneta Korycińska

mgr filologii polskiej, nauczycielka, redaktorka, oligofrenopedagożka, podcasterka i popularyzatorka języka. Zwyciężczyni konkursu VIVELO Top Creators 2024 w kategorii Education oraz laureatka nagrody za upowszechnianie czytelnictwa w konkursie Książka Roku 2024 Polskiej Sekcji IBBY. Prowadząca autorski podcast Polskiego Radia „Matura po godzinach. Podcast Baby od polskiego”, w którym łączy literaturę, językoznawstwo i kulturę współczesną. Członkini Unii Literackiej. Publikowała w „Ryms”, „Musick Magazine”, „Tygodniku Powszechnym”, E-teatr.pl. Autorka książki „Radio w mojej głowie. Opowieści o ADHD” (wyd. Prószyński i S-ka), serii edukacyjnej „Nauka z audiobooka” (wyd. Harde), tomu poetyckiego „Czego nie powiem swojej córce” (Fundacja Duży Format) oraz posłowi do serii klasyki literatury polskiej „Kiedyś Przeczytam” (wyd. Powergraph). Twórczyni gier edukacyjnych, m.in. „Mam słowo” (wyd.…