Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors

VI edycja Romantykonu już 17–18 października 2026

Marchew, waga czy stragan? Jak „Na straganie” (Wydawnictwo Nasza Księgarnia) połączyć z czytaniem Brzechwy, nauką języka i ćwiczeniem uważności?

Patrzycie na marchew. Wydaje się, że sprawa jest prosta: trzeba znaleźć drugą marchew. Tyle że tym razem wcale nie chodzi o warzywo, ale o niebieską wagę, na której ono leży. Albo o żółty stragan. Widzicie kilka informacji jednocześnie, ale musicie ustalić, która z nich jest teraz ważna. Na tym opiera się „Na straganie” — gra karciana z serii „Między wierszami”, w której samo szybkie sięganie po karty nie wystarczy. Najpierw trzeba wiedzieć, czego szukać.

Bardzo lubię takie pomysły na zabawę, bo jako polonistka od razu widzę w nich coś więcej niż okazję do rodzinnej rywalizacji. Tutaj punktem wyjścia do działania jest odczytanie wskazówki. I to tej przedstawionej na obrazkach, a zatem chodzi o uważne patrzenie (odwołam się do tu wyjątkowo do Tuwima i jego wiersza „Mieszkańcy”, w którym bohaterowie liryczni widzą wszystko oddzielnie i na tym między innymi polega ich tragedia). Trzeba połączyć informacje, wybrać właściwe kryterium i dopiero wtedy odpowiedzieć — w tym przypadku ruchem ręki.


A później można odłożyć odważnik, otworzyć wiersz Jana Brzechwy i sprawdzić, co się stanie, gdy warzywa staną być bohaterami. Gra, czytanie, rozmowa, odrobina gramatyki i teatrzyk? Właśnie tak zaplanowałabym spotkanie z tym straganem.

Jeśli to czytasz — daj mi znać 🧡 na swoim ulubionym kanale:

Na czym polega zabawa?

Najważniejsza jest lista zakupów, którą tworzą dwie widoczne karty: właśnie odkryta oraz ta pozostająca na wierzchu stosu. Rewers karty na stosie wskazuje kategorię: warzywo, wagę albo stragan. Odkryta karta pokazuje natomiast, jakiego konkretnie warzywa lub koloru szukamy.


Wyobraźmy sobie marchew na niebieskiej wadze pod żółtym zadaszeniem. W zależności od wskazówki:

  • szukamy marchwi, niezależnie od kolorów wagi i straganu;
  • szukamy niebieskiej wagi, niezależnie od leżącego na niej warzywa;
  • szukamy żółtego straganu, niezależnie od warzywa i koloru wagi.


Trzeba znaleźć kartę pasującą pod określonym względem. Co więcej, właściwych kart może być kilka! Zdobywa się je pojedynczo, jedną ręką, a każda poprawnie złapana karta to punkt dla gracza.


Zdarza się również, że na targu nie ma niczego, co spełnia warunki. Wtedy wszyscy jak najszybciej przyklepują odważnik. Osoba, która zrobi to ostatnia, oddaje jedną ze zdobytych kart, o ile już jakąś ma.

Co znajdziemy w pudełku?

W zestawie znajduje się 55 kart, w tym pięć kart startowych, oraz odważnik. Karty startowe rozpoznajemy po tym, że stragan i waga mają na nich ten sam kolor.

Jak wygląda pełna rozgrywka?

Pięć kart startowych układamy na środku stołu, tworząc targ. Pozostałe tasujemy i kładziemy w stosie rewersami do góry. Obok targu umieszczamy odważnik.

Najstarsza osoba odkrywa wierzchnią kartę. Wszyscy odczytują powstałą listę zakupów i równocześnie próbują zdobyć pasujące karty. Łapiemy je pojedynczo i jedną ręką. Jeśli żadna nie pasuje, przyklepujemy odważnik.

Za błędne złapanie karty albo nieuzasadnione przyklepanie odważnika trzeba oddać jedną ze zdobytych kart, o ile już się jakąś ma. Błędnie złapana karta zostaje na targu, a osoba, która się pomyliła, nie łapie już niczego w tej rundzie.

Po zakończeniu łapania odkrytą kartę z listy zakupów przenosimy na targ. Jego zawartość zmienia się więc w trakcie zabawy. Następnie rozpoczynamy kolejną rundę.

Gra kończy się, gdy w stosie pozostaje ostatnia karta. Odkładamy ją do pudełka i liczymy zdobycze. Wygrywa osoba z największą liczbą kart, a w przypadku remisu zwycięstwo jest wspólne.

Dla kogo i na jak długo?

Gra jest przeznaczona dla 2–6 osób od szóstego roku życia, a przewidywany czas rozgrywki wynosi około 20 minut. W instrukcji wiek podano zresztą jako 6–106 lat, więc dorośli również dostali zaproszenie na zakupy.

Długość partii można skrócić, odkładając przed rozpoczęciem część kart ze stosu do pudełka. To rozwiązanie przewidziane w instrukcji, przydatne choćby wtedy, gdy na zabawę zostaje tylko fragment zajęć.

Dane techniczne

Autor gry: Jason Lin

Ilustracje: Maciej Szymanowicz

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia – Gry

Seria: „Między wierszami”

W „Na straganie” najbardziej interesuje mnie moment tuż przed sięgnięciem po kartę: trzeba zauważyć, czego naprawdę dotyczy wskazówka. Tę zasadę chętnie zabrałabym ze stołu do pracy z językiem. Co mamy opisać? Która informacja jest potrzebna? Jak uzasadnić odpowiedź?

A potem pozwoliłabym warzywom przemówić. Bo między „kupuję cebulę” a „cebula ma coś do powiedzenia” kryje się już niełatwa lekcja języka: jest tu i odmiana, i opis, i dialog, i uosobienie, a nawet pomysł na opowieść.

Co można ćwiczyć podczas gry?

Najbardziej interesuje mnie tutaj nie sam refleks, lecz to, co musi się wydarzyć, zanim ręka powędruje w stronę karty. W mechanice gry widzę kilka okazji do ćwiczeń.

Wybieranie istotnej informacji

Dziecko widzi warzywo, kolor wagi i kolor straganu, ale w danej rundzie kieruje się tylko jednym z tych elementów. Pozostałe nadal są na obrazku, tyle że nie rozstrzygają o poprawności odpowiedzi. To dobry punkt wyjścia do rozmowy o tym, że nie każda zauważona informacja odpowiada na zadane pytanie.

Zmienianie sposobu szukania

Przed chwilą ważne były warzywa, a teraz trzeba porównywać wagi. Nie wystarczy powtarzać poprzedniego działania. Trzeba ponownie odczytać wskazówkę i dostosować do niej swój wybór.

Powstrzymywanie pochopnej reakcji

Marchew może od razu przyciągnąć uwagę, ale czy właśnie jej szukamy? Zasady wymagają czegoś więcej niż szybkości: pomyłka kosztuje punkt i wyklucza z dalszego łapania kart w tej rundzie.

Uzasadnianie wyboru – gdy dołożymy rozmowę

Sama rozgrywka nie wymaga wyjaśniania odpowiedzi. Ja jednak chętnie zatrzymałabym zabawę na pytaniu: „Skąd wiesz, że ta karta pasuje?”. Odpowiedź „bo jest żółta” może się okazać niewystarczająca. Co jest żółte: waga czy stragan? I którego elementu dotyczyło polecenie?

Jak wykorzystać grę w edukacji?

Poniższe aktywności są moimi propozycjami pracy z kartami, a nie dodatkowymi zasadami opisanymi w instrukcji. Wiersz Jana Brzechwy „Na straganie” włączam do nich jako osobny tekst do wspólnego czytania.

Czytanie z podziałem na role: warzywa dostają głos

Zacznijmy od głośnego przeczytania wiersza. Następnie przydzielmy role i zastanówmy się, jak głos może pokazywać emocje bohaterów. Kiedy ktoś mówi spokojnie, kiedy się niecierpliwi, a w którym momencie próbuje zwrócić na siebie uwagę? Odpowiedzi szukajmy w tekście, nie tylko we własnych skojarzeniach.

Karty mogą posłużyć jako inspiracja do przygotowania rekwizytów. Nie musimy przy tym ograniczać obsady do warzyw obecnych w grze – brakujących bohaterów dzieci mogą narysować.

Chodzi o to, żeby nie poprzestać na przydzieleniu fragmentów do odczytania. Zapytajmy: „Dlaczego chcesz powiedzieć to właśnie takim tonem?”. Wtedy recytacja staje się interpretacją, a nie wyłącznie ćwiczeniem pamięci.

Uosobienie: kiedy marchew staje się bohaterką?

Po lekturze poprośmy dzieci, żeby odnalazły zachowania i wypowiedzi, dzięki którym warzywa przypominają ludzi. Następnie przejdźmy do własnych pomysłów: wybieramy kartę i wymyślamy, czego przedstawione na niej warzywo mogłoby chcieć, czego się obawiać albo o co mieć pretensje.

Marchew może powiedzieć: „Proszę mnie nie zasłaniać, też chcę widzieć przechodniów!”. Cebula może się upierać, że należy jej się najlepsze miejsce.

Na takich przykładach łatwo pokazać, czym jest uosobienie: przypisujemy warzywom ludzką mowę, intencje i zachowania. Nazwa środka stylistycznego pojawia się jako określenie czegoś, co dzieci właśnie rozpoznały i same zrobiły.

Rzeczownik i przymiotnik: co właściwie jest niebieskie?

Karty dają pretekst do budowania precyzyjnych opisów. Trzeba wszakże wskazać: „niebieska waga” albo „niebieski stragan”.

Możemy zestawić trzy wyrażenia:

niebieski stragan – niebieska waga – niebieskie zadaszenie.

Kolor się nie zmienia, ale forma przymiotnika już tak. Dlaczego? Bo dopasowujemy ją do rzeczownika.

Nie zaczynałabym od przepisywania definicji. Najpierw poprosiłabym dzieci o opisanie obrazków, potem o porównanie wyrażeń, a dopiero na końcu nazwałabym zauważoną zależność. Gramatyka wynika tutaj z potrzeby powiedzenia czegoś zrozumiale.

„Kupuję cebulę”, ale „nie ma cebuli”: odmiana w codziennym użyciu

Z kart możemy urządzić mały sklep i budować wypowiedzi związane z zakupami:

„Na straganie leży cebula”.
„Kupuję cebulę”.
„Nie ma cebuli”.

Za każdym razem mówimy o tym samym warzywie, ale jego nazwa przyjmuje inną formę. Młodsze dzieci mogą uzupełniać zdania i osłuchiwać się z poprawnymi konstrukcjami. Ze starszymi można już rozmawiać o odmianie rzeczownika i nazywać przypadki.

To również okazja do odegrania krótkiej rozmowy sprzedającej osoby z kupującą: poproszenia o produkt, zadania pytania i podziękowania. Nie tylko rozpoznajemy wyrazy, lecz także używamy ich w konkretnej sytuacji.

Opis, dzięki któremu ktoś odnajdzie właściwą kartę

Jedna osoba wybiera wzrokiem kartę, ale jej nie pokazuje. Opisuje ją tak, żeby pozostali mogli ją odnaleźć.

„Szukam marchwi” może wystarczyć, gdy na stole jest tylko jedna marchew. Jeśli jest ich więcej, trzeba dopowiedzieć coś o wadze lub straganie. Dzieci sprawdzają więc, ile informacji potrzebuje odbiorca.

To ćwiczenie pozwala porozmawiać o precyzji wypowiedzi. Nie chodzi o to, żeby powiedzieć jak najwięcej. Chodzi o to, żeby powiedzieć wystarczająco dużo i na temat.

Najpierw rozumiemy, później przyspieszamy

Zanim rozpoczniemy właściwą rozgrywkę, proponuję kilka prób bez rywalizacji. Odkrywamy kartę, wspólnie odczytujemy wskazówkę i wskazujemy wszystkie pasujące odpowiedzi. Każdy ma czas na sprawdzenie swojego pomysłu.

Można zadawać pytania: „Dlaczego ta karta pasuje?”, „Czy jest jeszcze jedna poprawna odpowiedź?”, „Co musiałoby się zmienić, żeby pasowała również tamta?”.

Dopiero później wprowadzamy wyścig. Nie utożsamiam szybkiej reakcji z dobrym rozumieniem, dlatego w zabawie edukacyjnej chcę zostawić miejsce również na spokojne wyjaśnienie wyboru.

Warzywny teatr: cztery kwestie i jeden problem

Wybieramy dwa warzywa i wymyślamy sytuację, w której czegoś od siebie potrzebują. Jedno chce więcej miejsca, drugie nie zamierza się przesunąć. Jedno marzy o podróży, drugie woli zostać na straganie.

Zadanie polega na napisaniu albo odegraniu krótkiego dialogu. Każdy bohater ma coś powiedzieć, ale też zareagować na wypowiedź drugiego. Dzięki temu rozmowa nie jest zbiorem niezależnych zdań.

W kolejnej wersji prosimy o inne zakończenie: zamiast kłótni – porozumienie. Co trzeba zmienić w wypowiedziach bohaterów, żeby mogli się dogadać?

Własny stragan: ilustracja, opis i prezentacja

Po zabawie dzieci mogą zaprojektować własny stragan. Wybierają jego nazwę, wygląd i towary, a następnie przygotowują krótki opis albo reklamę.

Gotowe prace mogą stworzyć klasowy targ. Jedni przedstawiają swoje stoiska, inni zadają pytania. W ten sposób rysowanie prowadzi do pisania, a pisanie – do mówienia i słuchania.

Ilustracje, które można oglądać także po zakończeniu gry

Autorem ilustracji jest Maciej Szymanowicz. Na kartach warzywa, wagi i zadaszenia tworzą powtarzalny układ, który można wykorzystywać do porównywania i opisywania. Z kolei ilustracja z warzywnymi postaciami zamieszczona na końcu instrukcji zachęca do przyglądania się twarzom i minom bohaterów.

Zatrzymałabym się przy niej z pytaniami: „Która postać przyciąga twoją uwagę?”, „Jak myślisz, co mogłaby powiedzieć?”, „Co na obrazku podpowiada ci taką odpowiedź?”.

Ostatnie pytanie jest dla mnie szczególnie ważne. Zachęca do tego, żeby nie tylko przedstawiać własne pomysły, lecz także wskazywać, z czego one wynikają.

Jeśli to czytasz — daj mi znać 🧡 na swoim ulubionym kanale: